Przemysław Cuske. Bieżąca sytuacja szczepień w Polsce [2017]

Jak zwykle znakomity wykład Przemysława Cuske, który nie tylko przedstawia sytuację, ale podaje praktyczne sposoby walki z urzędniczym terrorem i bezprawiem. Czas wreszcie przestać zachowywać się jak strwożone owce i przejąć inicjatywę pamiętając, że atak jest najlepszą formą obrony.

  1. Nigdy nie deklaruj, że nie szczepisz, bo od razu staniesz się antyszczepionkowcem i ściągniesz tym na siebie kłopoty ze strony sanepidu.
  2. Nigdy nie podpisuj „świadomej odmowy szczepienia”. Nie dość, że to jest niezgodne z prawem (!), to jeszcze natychmiast ściągnie na ciebie problemy z sanepidem.
  3. Nie masz obowiązku szczepić dziecka zgodnie z urzędniczym kalendarzem. Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi i Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 18 sierpnia 2011 r. w sprawie obowiązkowych szczepień ochronnych nie nakładają obowiązku szczepienia zdrowego dziecka w określonym terminie, więc masz czas od pierwszej doby do 19 roku życia dziecka. To Ty i tylko Ty decydujesz, czy i kiedy tego dokonasz (po ukończeniu przez dziecko 19 lat kończy się wakcynologiczny terror).
  4. Urzędnik nie ma prawa decydować o terminie poddania zdrowej osoby jakiemukolwiek zabiegowi medycznemu.
  5. Jeśli otrzymasz pismo z sanepidu lub z urzędu wojewody ponaglające do szczepień wysyłasz pismo imienne do tego urzędnika, który się tam podpisał, z zapytaniem o szczepionkę, np. jakie prace naukowe przedstawiają dowody na jej pełne bezpieczeństwo i skuteczność, jakie mogą wystąpić powikłania i jak są częste, jakie są korzyści ze szczepienia i skutki uboczne, jaka jest odpowiedzialność urzędnika, lekarza lub państwa za powikłania itp. Nigdy się nie zdarzyło, żeby urzędnik odpowiedział, zwłaszcza wyczerpująco, na te pytania, a ma taki obowiązek, dlatego piszemy wniosek do sądu administracyjnego ze skargą na urzędnika, że nie udzielił odpowiedzi na nasze pytania.
  6. Urzędnik nie ma prawa nakazać poddania się zabiegowi, a wojewoda nie ma prawa wystawić wniosku o ukaranie grzywną przed upłynięciem terminu wykonania obowiązku (powtórzę – masz czas do 19 roku dziecka). Jeśli to robią łamią prawo, więc pozywamy ich do sądu.
  7. Rodzic ma prawo odmówić szczepienia dziecka, bo tylko rodzic, a nie urzędnik czy lekarz, decyduje o tym w jaki sposób dba o zdrowie swojego dziecka i to definitywnie kończy sprawę i ucina wszelką dyskusję. Jeśli lekarz przymusza do szczepienia, a zwłaszcza jeśli drze mordę na rodziców łamie prawo. W takim przypadku piszemy skargę na lekarza do przychodni. A ja radzę zawsze chodzić do przychodni z dyktafonem i nagrywać drani, żeby mieć niezbity dowód ich chamstwa i pazerności (bo to nie wynika z troski o dobro dziecka, a jedynie z pożądliwości grubej kasy, jaką dostają od karteli farmaceutycznych za 100-procentową wyszczepialność).

Reklamy

Przymus szczepień a prawo obywateli do decydowania o swoim zdrowiu – spotkanie w Białymstoku

27.10.2012 r. w Białymstoku odbyło się spotkanie pt.” Przymus szczepień a prawo obywateli do decydowania o swoim zdrowiu”.

3 września weszła w życie nowelizacja ustawy epidemiologicznej, która rozszerza obowiązek szczepień na wszystkich Polaków, chociaż już wcześniej przepisy były niejasne, a prawa pacjenta i człowieka były łamane przez urzędników poprzez przymuszanie do szczepień grzywnami i brak odszkodowań za powikłania poszczepienne.

Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach zbiera podpisy pod apelem o skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.

Więcej:
Zbieramy podpisy pod apelem o skierowanie ustawy epidemiologicznej do Trybunału Konstytucyjnego

oraz pod dwiema petycjami w internecie
http://www.petycje.pl/7000 i http://www.petycjeonline.pl/petycja/stop-przymusowi-szczepien/912

Justyna Socha – współzałożycielka Stowarzyszenia STOP NOP, doświadczyła jak działa w Polsce system przymusu szczepień, wygrała w sądzie z sanepidem, a obecnie działa na rzecz wolności wyboru zabiegów medycznych jakimi są szczepienia i pełnej informacji, nie tylko korzyściach, ale również o ryzyku z nimi związanym.

Zbieramy podpisy o skierowanie ustawy epidemiologicznej do Trybunału Konstytucyjnego
www.stopnop.pl

W spotkaniu udział wzięli:
dr n. med. Dorota Sienkiewicz – specjalista pediatrii i rehabilitacji
dr inż. Jerzy Sienkiewicz – Podlaski Ośrodek Naukowo-Badawczy
Przemysław Cuske – Wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP
Justyna Socha – Sekretarz Zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach STOP NOP
Maciej Lisowski – Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA
Natalia Maksimowicz – Matka dzieci nieszczepionych walcząca z SANEPID-em

Specjalne podziękowania za zorganizowanie spotkania dla Kasi Niewińskiej i Jacka Porosa,
oraz za pomoc techniczna Grzegorzowi Rogalewskiemu, Adrianowi Nowakowi i Adrianowi Szorc.

Rodzice nie szczepią dzieci… ale kar już nie płacą!

Źródło

Poznański sanepid nie tylko nie nakłada już kar, ale nawet płaci rodzicom, którzy nie szczepią swoich dzieci. Rodzice wygrywają bowiem sprawy i postanowieniem sądu otrzymują zwrot zapłaconych w latach ubiegłych grzywien.
Według decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego, orzeczenia głównej inspekcji sanitarnej o szczepieniach i kalendarzu szczepień nie mają mocy prawnej. GIS może jedynie informować i apelować, ale nie karać. Od tego jest sąd.

– Dwa lata temu poznański sanepid ukarał nas za nieszczepienie dwójki dzieci – wspomina Przemysław Cuske ze Stowarzyszenia Stop Nop zrzeszającego rodziców, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci. – Za każde dziecko mieliśmy zapłacić po 330 złotych, zarówno ja, jak i żona. Nie zapłaciliśmy, więc sanepid postanowił sam wyegzekwować te pieniądze. Ze mnie nie miał jak, bo prowadzę własną firmę i oszczędnie gospodaruję wolnymi środkami, ale żonie weszli na pensję. Ukarana kobieta założyła sprawę sądzie. Ten nakazał zwrot kary wraz z odsetkami.

– Sprawa trwała półtora roku, po tym czasie dostaliśmy z powrotem nasze pieniądze. Nawet zarobiliśmy, bo wraz z odsetkami dostaliśmy 750 zł zwrotu – żartuje Przemysław Cuske.

Na 246 postępowań prowadzonych w tym roku w Poznaniu przez sanepid przeciwko rodzicom uchylającym się od obowiązkowych szczepień, nie nałożono ani jednej grzywny. Dyrektor Okręgowej Stacji Sanepidu twierdzi, że odsetek tych, którzy nie szczepią dzieci jest tak znikomy, że nie warto ich karać, bo nie stwarzają oni żadnego zagrożenia. Rodzice podejrzewają jednak, że sanepid nie chce narażać się na kolejne przegrane sprawy.
– Podstawowy problem rodziców, którzy nie szczepią dzieci polega na nieodróżnianiu obowiązku od przymusu – twierdzi Andrzej Trybusz, dyrektor Okręgowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu. – Obowiązek to nie jest przymus. Każdy, kto nie poddaje się obowiązkowi musi liczyć się z tym, że czekać go będą sankcje. Ale nie będzie takich sytuacji, że ktoś kogoś siłą będzie szczepił.

Przepisy dotyczące szczepień zmieniają się często. Ostatnia nowelizacja ustawy weszła w życie 3 września. Każda zmiana ma ułatwiać życie, tymczasem rodzice twierdzą, że jest odwrotnie.

– Przepisy są mętne, a stacje sanepidu działają na oślep – uważa Przemysław Cuske.

Potwierdzają to uzasadnienia do postanowień sądu. Wprawdzie rodzice w nich „wygrywają”, ale za każdym razem z innego powodu. Nie ma jednolitej wykładni, na którą powołuje się sąd uznając skargę rodziców za zasadną. W niektórych przypadkach są to błędy formalne, których dopatruje się sąd wyższej instancji, innym razem stacje sanitarno-epidemiologiczne domagają się doprowadzenia małoletniego do konkretnej placówki medycznej, co jest wyraźnym naruszeniem praw obywateli. Ostatnie rozwiązania, w których sądy orzekają, że sanepidy nie mają podstaw do egzekwowania kar pieniężnych satysfakcjonują zbuntowanych rodziców, jednak nie dają jednoznacznej odpowiedzi, co ich czeka w przyszłości.

Nie wszystkie rejonowe stacje przejmują się postanowieniami sądu. W całej Wielkopolsce w 2012 roku wszczęto 676 postępowań wobec niepokornych rodziców. Tylko w siedmiu przypadkach nałożono kary grzywien. Sto złotych kary dostali rodzice z Kalisza, po 200 zł – z Kępna i Ostrowa. W Wągrowcu na cztery prowadzone postępowania aż w dwóch przypadkach skończyły się one grzywnami w wysokości 200 i 300 złotych. Największych kwot zażądały inspektoraty w Wolsztynie i Złotowie. Tam rodzice mają zapłacić po 500 złotych grzywny.

– W Wielkopolsce obowiązkowym szczepieniom podlega ponad 772 tysiące osób – twierdzi Andrzej Trybusz. – Ci, którzy od tego obowiązku uchylają się to 0,09 procent, czyli znikoma liczba.

Dlaczego rodzice nie chcą szczepić

Rodzice odmawiający szczepień uważają, że koszty wynikające ze szczepienia dzieci są większe niż korzyści
Największe koszty to niepożądane odczyny poszczepienne (NOP). Trudno określić, jak często one występują. Tych zarejestrowanych przez Wielkopolską Stację Sanitarno-Epidemiologiczną było w tym roku 126, w 2010 – 132, a w 2011 – 119. Statystyka ta opiera się jedynie na zgłoszeniach lekarzy. Przypadki dotyczą odczynów miejscowych, gorączki, bólu i zaczerwienienia w miejscu wkłucia. Rodzice przeciwni szczepieniom uważają, że dane są zaniżone. Twierdzą, że większość lekarzy nie zgłasza nop-ów, szczególnie tych poważnych, z niewiedzy, strachu, czy zaniedbania.

Marta Żbikowska

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.