Włoski sąd ogłosił, iż szczepionki wywołują autyzm!

Źródło: PrisonPlanet

Włoski sąd ogłosił, iż szczepionki wywołują autyzm!
Mary Holland, healthimpactnews.com
USA
2015-02-11
Nauka i technologia
W dniu 23 września 2014 roku włoski sąd w Mediolanie przyznał odszkodowania dla chłopca któremu szczepienia wywołały autyzm. (Zobacz włoski dokument tutaj: LINK) Szczepionka przeciwko sześciu dziecięcym chorobom spowodowała u chłopca trwałe uszkodzenie mózgu i autyzm.Podczas gdy włoska prasa poświęciła wiele uwagi tej decyzji i konsekwencjom dla zdrowia publicznego, amerykańska prasa milczy.

Włoski narodowy program odszkodowań za choroby wywołane szczepieniami.
Podobnie jak w USA, Włochy mają krajowy program kompensacji za szkody wyrządzone szczepieniami, aby przekazać pewne wsparcie finansowe dla tych, którzy doznali szkody w wyniku podania obowiązkowych i zalecanych szczepionek. Dziecko z Włoch otrzymało trzy dawki szczepionki Infanrix hexa GlaxoSmithKline, sześciowartościowej szczepionki podawanej w pierwszym roku życia. Szczepienia miały miejsce w okresie od marca do października 2006 roku, a szczepionka miała chronić dziecko przed polio, błonicą, tężcem, wirusowym zapaleniem wątroby typu B, krztuścem i Haemophilus influenzae typu B. Oprócz tych antygenów, szczepionka zawierała tiomersal, środek konserwujący zawierający rtęć i aluminium, adiuwant, jak i inne toksyczne składniki. Dziecko zapadło na autyzm wkrótce po otrzymaniu trzech dawek.

Kiedy rodzice przedstawili swoje roszczenie o odszkodowanie najpierw do Ministerstwa Zdrowia, do czego byli zobowiązani, Ministerstwo odrzuciło prośbę. Dlatego też rodzina pozwała Ministerstwo w sądzie generalnym, co jest opcją, która nie istnieje w tej samej formie w USA.

Decyzja sądu: rtęć i aluminium w szczepionkach wywołują autyzm.
Na podstawie zeznań medycznych ekspertów, sąd uznał, że dziecko zachorowało na autyzm i doznało uszkodzenia mózgu ze względu na neurotoksyczną rtęć i aluminium a nie ze względu na genetyczne predyspozycje. Trybunał zauważył również, że Infanrix hexa zawiera tiomersal, obecnie zakazany we Włoszech ze względu na jego neurotoksyczność, „w stężeniach znacznie przekraczających zalecane maksymalne poziomy dla niemowląt o wadze zaledwie kilku kilogramów.”

Sędzia Przewodniczący Nicola Di Leo rozważył również inny obciążający dowód: w 1271-stronicowym raporcie GlaxoSmithKline (poufnym jednak teraz dostępnym w Internecie). Ten dokument przemysłu szczepionkarskiego zawiera wiele dowodów na niepożądane reakcje na szczepionki, w tym pięć znanych przypadków autyzmu, wynikających z podania szczepionki w czasie własnych badań klinicznych (patrz tabela na stronie 626, fragment poniżej).

Włoski rząd, a nie producent szczepionek płaci odszkodowania.
Podobnie jak w wielu innych rozwiniętych krajach, rząd, a nie przemysł szczepionkarski, płaci rodzinom w przypadku chorób wywołanych przez szczepionki. Stąd być może wynika brak jakiejkolwiek troski ze strony GSK w odniesieniu do niekorzystnych reakcji na szczepionki.

W końcowej ocenie, raport stwierdza, że:
„[W] profilu korzyści/ryzyka Infanrix hexa jest nadal korzystny,” pomimo potwierdzenia przez GSK, że szczepionka powoduje skutki uboczne w tym „autoimmunologiczną niedokrwistości hemolityczną, małopłytkowość, plamicę małopłytkową, autoimmunologiczną małopłytkowość, samoistną plamicę małopłytkową, niedokrwistość hemolityczną, sinicę, guz po zastrzyku, ropień i miejscu wstrzyknięcia, choroba Kawasaki, ważne zdarzenia neurologiczne (w tym zapalenie mózgu i encefalopatia), plamica Schonleina-Henocha, wybroczyny, plamica, haematochezia, reakcje alergiczne (w tym reakcje anafilaktyczne i wstrząs anafilaktyczny), i śmierć.” (patrz strona 9).

Decyzja z Milanu jest racjonalna, udokumentowana i dobrze umotywowana. Ministerstwo Zdrowia oświadczyło, że odwołało się od decyzji Trybunału, ale to odwołanie będzie prawdopodobnie trwać kilka lat, a wynik jest niepewny.

Rimini: 2012 – Włoski sąd stwierdził, że szczepionka MMR wywołuje autyzm.
Dwa lata wcześniej, w dniu 23 maja 2012 roku, sędzia Lucio Ardigo z włoskiego sądu w Rimini przewodniczył przy podobnym wyroku, uznając, że inna szczepionka, szczepionka przeciwko odrze-śwince-różyczce (MMR), spowodowały autyzm dziecka. Podobnie jak w przypadku z Mediolanu, Ministerstwo Zdrowia odmówiło rodzinie kompensacji z tytułu programu odszkodowania, ale po przedstawieniu dowodów medycznych, sąd przyznał odszkodowanie. I tu podobnie, włoska prasa opisała zdarzenie a prasa w USA nie.

W tym przypadku 15-miesięcznego chłopca, który otrzymał szczepionkę MMR w dniu 26 marca 2004 roku a następnie natychmiast miał problemy z jelitami i problemy żywieniowe, otrzymał diagnozę autyzmu z rocznym opóźnieniem. Sąd uznał, że chłopiec „został uszkodzony przez nieodwracalne powikłania związane ze szczepieniem (trójwartościowym MMR).” Decyzja ta przeszła mimo powszechnie przyjętej tezy, iż związek pomiędzy MMR a autyzmem został „obalony”.

Włoskie orzeczenia są przełomowe w debacie nad szczepionkami i autyzmem.
Włoskie decyzje sądowe są przełomowe w trwającej debacie nad szczepionkami i autyzmem. Sądy te, jak wszystkie sądy, mają funkcjonować jako bezstronni, obiektywni decydenci. Decyzje sądów są uderzające, ponieważ nie tylko wskazały na przyczynowy związek autyzmu i szczepień, ale także uchyliły decyzje Ministerstwa Zdrowia Włoch. W obu przypadkach okazało się, iż zarówno MMR jak i sześciowartościowe szczepionki zawierające thimerosal i aluminium mogą powodować autyzm.

Link do oryginalnego artykułu: LINK

Zastrzyki kalectwa, racjonalny strach

Prof. dr hab. Maria Dorota Majewska (Replika publiczna do artykułu „Zastrzyk strachu” Marcina Rotkiewicza, Polityka, nr 31/2869).

Od kilku lat naukowo zajmuję się problemem bezpieczeństwa szczepień. Ponieważ w artykule M. Rotkiewicza przedstawiono wiele tendencyjnych, fałszywych informacji i tez dotyczących zarówno szczepień jak i mojej pracy, jestem zmuszona krytycznie odnieść się do poruszonych przez niego kwestii.

Skuteczność i bezpieczeństwo szczepień

Zacznijmy od kalendarza szczepień. Autor pisze, że polskie niemowlę otrzymuje w pierwszych 18 miesiącach życia „w sumie sześć różnych szczepionek”. Jest to zmanipulowana prawda. Załączony program obowiązkowych w Polsce szczepień pokazuje, że niemowlęta otrzymują w tym okresie 26 szczepień. Niektóre szczepionki są skojarzone (np. DTP czy MMR zawierają w jednym zastrzyku drobnoustroje lub ich fragmenty wywołujące trzy różne choroby) i w żaden sposób nie można ich traktować jako jednego szczepienia, ponadto szczepienia podawane są wielokrotnie, co oznacza, że ryzyko powikłań po nich jest powielane. Pisząc, że w Polsce aplikuje się niemowlętom 6 szczepionek, autor prawdopodobnie liczył je według różnych kolorów, użytych w tabelce Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS), co świadczy o jego nieznajomości tematu. (http://gistest.pis.gov.pl/ckfinder/userfiles/files/EP/PSO.pdf).

Istotną sprawą całkowicie pominiętą w ww. artykule jest fakt, że ten kalendarz szczepień jest całkowicie arbitralny. Nie ma żadnych dowodów, że został on opracowany w oparciu o rzetelne badania, które by wykazały, że podawanie niemowlętom szczepień według takiego schematu i w takich kombinacjach jest bezpieczne i skutecznie chroni przed chorobami zakaźnymi. Natomiast coraz więcej danych wskazuje, że nie są one ani bezpieczne, ani skuteczne. Dalekie od prawdy jest też twierdzenie, że szczepienia wyeliminowały większość zakaźnych chorób. Dane demograficzne z kilku krajów ujawniły, że to nie szczepienia, ale poprawa higieny i warunków życia ludności oraz wprowadzenie antybiotyków w radykalny sposób zmniejszyły zachorowalność i umieralność na choroby zakaźne już na wiele lat przed wprowadzeniem szczepień. (http://childhealthsafety.wordpress.com/graphs/; http://www.columbia.edu/itc/hs/pubhealth/rosner/g8965/client_edit/readings/week_2/mckinlay.pdf).

Fanatycy masowych szczepień fałszywie przypisują im zasługi w zmniejszaniu zachorowalności na choroby zakaźne. Coraz więcej danych pokazuje, że szczepienia nierzadko wręcz zwiększają zachorowalność na niektóre choroby zakaźne. Np. okazało się, że w ostatnich latach epidemie krztuśca w USA zdarzają się przede wszystkim wśród dzieci szczepionych; co dowodzi nieskuteczności stosowanych szczepionek.(http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm6128a1.htm). Podobnie w Polsce, mimo ok. 95% wyszczepienia dzieci, każdego roku tysiące chorują na krztusiec (wiadomo, że oficjalne dane są znacznie zaniżone). Analogicznie, mimo obowiązkowych szczepień szczepionką MMR (przeciw odrze, śwince, różyczce) tysiące polskich dzieci chorują każdego roku na świnkę i różyczkę. Niedawno byli pracownicy firmy produkującej szczepionki MMR ujawnili (i wytoczyli proces), że dyrekcja firmy od dawna wiedziała, że szczepionka ta jest nieskuteczna przeciw śwince i różyczce, mimo to promowali ją jako ochronę przed tymi chorobami. W tym kontekście oskarżanie rodziców, którzy nie szczepią swych dzieci, o powodowanie epidemii chorób zakaźnych jest intelektualnym i moralnym oszustwem. (http://apps.who.int/immunization_monitoring/en/globalsummary/countryprofileresult.cfm?C=pol).

Masowe szczepienia nie wyeliminowały chorób zakaźnych, a w niektórych przypadkach mogą być nawet ich przyczyną. Ochronne działanie szczepień (gdy takowe istnieje) jest krótkotrwałe, wiec po roku czy kilku latach szczepione osoby są ponownie narażone na choroby, przeciw którym były szczepione. Co więcej, niektóre szczepionki zawierają aktywne, patogenne wirusy, które mogą wywoływać choroby (np. MMR), a inne (np. DTaP, czy szczepionki przeciw pneumokokom) doprowadziły do pojawienia się zmutowanych odmian bakterii, które wywołują choroby odporne zarówno na szczepienia, jak i na antybiotyki. (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/20833694; http://www.abc.net.au/worldtoday/content/2010/s2816659.htm; http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19935445; http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19366365; http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3067355/).

Wątpliwa skuteczność szczepień to tylko jeden problem. Znacznie poważniejszym są powikłania poszczepienne (NOP – niepożądane odczyny poszczepienne) u uprzednio zdrowych dzieci i starszych osób. Niektóre z nich zostały trwale okaleczone lub zmarły wkrótce po szczepieniach. Do niedawna (w erze przed-internetowej) nie zdawaliśmy sobie sprawy ze skali tego zjawiska, dziś wiemy, że jest ona bardzo duża i zatrważająca. W amerykańskiej rządowej bazie danych VAERS (Vaccine Adverse Events Reporting System) – jedynej publicznie dostępnej, służącej agencjom ochrony zdrowia oraz publiczności do oceny bezpieczeństwa wprowadzonych do obrotu szczepionek – zarejestrowano od 1990 r. do czerwca 2012 r. 5061 zgonów i prawie 400 000 powikłań poszczepiennych, w tym ponad 55 000 ciężkich. (http://wonder.cdc.gov/controller/datarequest/D8). Ponieważ do bazy tej zgłaszanych jest tylko ok. 5% wszystkich powikłań, liczby te należy pomnożyć przez ok. 20. Są to ogromne liczby, tym bardziej bulwersujące, że dotyczą dzieci i innych osób uprzednio zdrowych. Albo red. Rotkiewicz jest zupełnie nieświadom tych danych, albo je wygodnie dla siebie przemilcza.

Globalne ataki na naukowców

Ataki establiszmentu na niezależnie myślących ludzi nauki nie są niczym nowym, zdarzały się one od wieków. Wydawałoby się, że w XXI w. takie akty publicznej nagonki nie powinny mieć miejsca. A jednak… Wielu naukowców i lekarzy, którzy badają i kwestionują bezpieczeństwo jakichś leków czy szczepionek, jest publicznie i prywatnie atakowanych na wiele różnych sposobów. Pan Rotkiewicz przyłącza się do grona atakujących. Wbrew temu, co twierdzi, narastający opór przeciw szczepieniom nie ma nic wspólnego z osobami brytyjskiego lekarza Andrew Wakefielda czy amerykańskich badaczy Marka i Dawida Geierów. Nie jest tajemnicą, że nieustające szkalowanie tych naukowców jest sponsorowane przez producentów szczepionek, których wielomiliardowe zyski widać nieco zmalały wskutek wzrastającego uświadomienia rodziców odnośnie zagrożeń ze strony szczepień. Wychwalany przez p. Rotkiewicza brytyjski reporter, Brian Deer, który opublikował paszkwil szkalujący dra Wakefielda i jego współpracowników, jest tylko korporacyjnym narzędziem, wynajętym w celu oczernienia i zniszczenia Wakefielda; ujawniono, że pracuje on dla skompromitowanego skandalem podsłuchowym magnata medialnego, Ruperta Murdocha, którego syn James Murdoch jest w radzie nadzorczej firmy GlaxoSmithKline, produkującej szczepionki MMR. I cóż złego zrobił dr Wakefield, że stał się celem tych oszczerczych ataków? Otóż opublikował (wspólnie z innymi lekarzami) pracę naukową, w której zwraca uwagę na zaobserwowany w badaniach związek autyzmu z jelitowymi infekcjami wirusem odry pochodzącym ze szczepionek MMR. Wyniki te zostały potwierdzone na większą skalę przez innych niezależnych badaczy, ale miały one nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Dr Wakefield i jego koledzy narazili się producentom szczepionek i establiszmentowi medycznemu, gdyż swe wyniki opublikowali i powiadomili o nich społeczeństwo oraz przypomnieli, że zawczasu ostrzegali urząd brytyjskiej publicznej służby zdrowia przez zakupem szczepionek MMR, zawierających silnie patogenną odmianę wirusa odry Urabe. Szczepionki te zostały wcześniej odrzucone przez ministerstwo zdrowia Kanady, ponieważ powodowały wiele powikłań, mimo to wprowadzono je do obrotu w Wielkiej Brytanii. Bezpodstawnie oskarżano tych badaczy o fałszerstwa naukowe i nadużycia etyczne w celu ich profesjonalnego zniszczenia, mimo, że rodzice badanych dzieci twierdzili, że w badaniach nie dochodziło do żadnych nadużyć. Ujawnione dokumenty sądowe pokazują, że publiczne atakowanie i rujnowanie karier („neutralizowanie”) lekarzy oraz naukowców krytycznych wobec bezpieczeństwa i skuteczności leków i szczepionek jest oficjalną polityką firm farmaceutycznych. (http://childhealthsafety.wordpress.com/2009/10/12/merckdestroydoccritics/).

W rezultacie oszczerczej nagonki Deera na dra Wakefielda w piśmie British Medical Journal (BMJ), utracił on licencję medyczną i został pozbawiony pracy w Wielkiej Brytanii. On sam został praktycznie wygnany z kraju i przeniósł się z rodziną do Teksasu, lecz jego współpracownik, wybitny gastrolog pediatra prof. John Walker-Smith – również oskarżony o „profesjonalne wykroczenia” i pozbawiony licencji lekarskiej – odwołał się do Sądu Najwyższego WB i wygrał sprawę. Sąd uznał, że oskarżenia przeciw niemu były całkowicie bezpodstawne i że Brytyjska Komisja Medyczna (GMC) dopuściła się poważnych fałszerstw i nadużyć w stosunku do tych badaczy, i że powinna być ona zreformowana.(http://www.naturalnews.com/035256_Professor_Walker-Smith_MMR_vaccines_High_Court.html#ixzz234NNCgyo). Prof. Walker-Smith odzyskał licencję i honor, natomiast dr Wakefield skarży Deera oraz redaktorkę naczelną BMJ w sądzie w Teksasie o szkalowanie, uniemożliwienie wykonywania zawodu i straty materialne. W międzyczasie napisał dwie ważne książki: „Callous Disregard: Autisms and Vaccines: The Truth Behind a Tragedy” i “Waging War on the Autistic Child: The Arizona 5 and the Legacy of Baron von Munchausen”, w których opisuje tragedie okaleczonych przez szczepienia dzieci autystycznych i ich rodzin, oraz bezduszność, ignorancję i nieodpowiedzialność urzędników medycznych, którzy dopuścili do obrotu chorobotwórcze szczepionki. W swych książkach i w Internecie Dr. Wakefield dostarcza szczegółowych wyjaśnień w sprawie wytoczonych przeciw niemu oskarżeń(http://vaccinesafetyfirst.com/Home.html). Również profesor Walker-Smith opisał swoje przesłuchania przez urzędników z GMC, porównując je do tortur. (http://www.ageofautism.com/2012/08/enduring-memories-prof-john-walker-smith-recalls-his-life-and-the-wakefield-affair.html#more).

Mimo bezprecedensowej nagonki na dra Wakefielda, szacunek i sympatia do niego wśród rodziców całego świata stale rosną. Uważają go oni za bohatera i obrońcę dzieci. Obserwowanie tego jest niewątpliwie frustrujące dla establiszmentu medycznego, który nie może pojąć, dlaczego rodzice słuchają tego wyklętego przez nich lekarza, zamiast narzuconych medycznych i medialnych „autorytetów”. Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Rodzice popierają dra Wakefielda, bo on wysłuchuje ich uważnie i to, co głosi, jest zgodne z ich własnymi obserwacjami, a w dobie Internetu korporacyjna propaganda przestała być skuteczna.

Natomiast amerykańscy badacze, Mark i David Geier, są atakowani dlatego, że publikują prace wykazujące związek chorób neurorozwojowych (w tym autyzmu) u dzieci ze stosowaniem szczepionek zawierających rtęciowy konserwant thimerosal (tiomersal). Jest on metabolizowany w organizmie do etylortęci, a potem do innych organicznych i nieorganicznych postaci rtęci. Obserwacje i tezy Geierów zostały potwierdzone przez wiele niezależnych badań zarówno klinicznych, jak i tych przeprowadzonych na zwierzętach.

Amerykańska badaczka Mary DeSoto przeanalizowała publikacje naukowe zawierające dane empiryczne dotyczące związków autyzmu z ekspozycją na metale ciężkie i wykazała, że wśród 58 prac, 43 potwierdzały taki związek, a 15 prac go nie znalazło. Okazało się, że większość prac zaprzeczających związkom autyzmu ze stosowaniem szczepionek z thimerosalem była zmanipulowana i obarczona konfliktem interesu. (http://nbjour.wordpress.com/2011/10/23/danish-paper-stripped-of-its-credibility/). Jeden z autorów tych publikacji, dr Paul Thorsen, został nawet oskarżony przez prokuraturę o oszustwa finansowe i kradzież publicznych funduszy przeznaczonych na badania naukowe. (http://www.reuters.com/article/2011/04/13/us-crime-research-funds-idUSTRE73C8JJ20110413). Pan Rotkiewicz wygodnie dla siebie o tym nie wspomina, lecz święcie wierzy w „prawdę” objawioną w tych skompromitowanych publikacjach, że wstrzykiwanie niemowlętom rtęci jest dla nich bezpieczne.

W ostatnich latach zafałszowane publikacje lub reklamy udające prace naukowe zazwyczaj ukazują się w „prestiżowych” czasopismach medycznych, żeby zwiększyć ich wagę i nośność. Wiadomo jednak, że są to pisma kontrolowane przez firmy farmaceutyczne, albo bezpośrednio, albo poprzez reklamy, wiec ich wiarygodność jest znikoma. Dr Marcia Angell, amerykańska lekarka i wieloletnia redaktorka naczelna znanego czasopisma medycznego „New England Journal of Medicine”, pisze w swej książce: “The Truth About the Drug Companies: How They Deceive Us and What to Do About It” (wydanej też po polsku (http://www.tfe.edu.pl/aptekarz/Aptekarz-2005-13-suplement.pdf) o korumpowaniu przez firmy farmaceutyczne wpływowych lekarzy akademickich oraz medycznych urzędników w celu promowania często szkodliwych leków. Przytacza dane, że większość publikacji dotyczących bezpieczeństwa i skuteczności leków, które są sponsorowane jawnie lub skrycie przez firmy farmaceutyczne, jest zmanipulowana lub wprost zafałszowana, a niektóre są krypto-reklamami pisanymi przez korporacje, lecz firmowanymi przez przekupionych lekarzy. Natomiast wszystkie rzetelne, niezależne badania, które kwestionują bezpieczeństwo szczepień, muszą się ciężko przebijać, by ujrzeć światło dzienne. (http://www.nybooks.com/articles/archives/2009/jan/15/drug-companies-doctorsa-story-of-corruption/?pagination=false; http://jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=182478). W rezultacie szalbierczych praktyk firm farmaceutycznych tysiące ludzi (w tym dzieci) zostało okaleczonych lub zmarło w wyniku jatrogennych powikłań po stosowaniu pewnych leków czy szczepionek. Najlepszym dowodem tego są wielomiliardowe kary (w dolarach), nakładane przez sądy na firmy farmaceutyczne za oszustwa we wprowadzaniu na rynek niebezpiecznych i nieskutecznych leków. (http://www.nytimes.com/2012/07/03/business/glaxosmithkline-agrees-to-pay-3-billion-in-fraud-settlement.html?pagewanted=all; http://www.wprost.pl/ar/332254/CBA-sprawdza-czy-Glaxo-placilo-lekarzom/).

Toksyczność rtęciowego konserwantu w szczepionkach

Wbrew temu, co twierdzi M. Rotkiewicz, nie ma żadnych dowodów na to, że thimerosal wstrzyknięty niemowlętom w szczepionkach jest szybko wydalany z ich organizmów i nie gromadzi się w tkankach. Takiego badania ze względów etycznych nie można przeprowadzić na dzieciach. Natomiast doświadczenie przeprowadzone na niemowlętach małp wykazało, że po podaniu im szczepionek z thimerosalem, związki rtęci pozostawały w mózgu bardzo długo (miesiące lub lata) w stężeniach, dla których udowodniono ich toksyczne działanie na komórki nerwowe. (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=Burbacher%20thimerosal%20). W wątrobie i nerkach szczepionkowa rtęć gromadzi się w jeszcze większych ilościach i uszkadza także te organy. Jednorazowe dawki rtęci, które niemowlęta otrzymywały w szczepieniach (i nadal otrzymują w wielu krajach), wielokrotnie przekraczają dawki uznane za bezpieczne dla osób dorosłych przez Amerykańską Agencję Ochrony Środowiska oraz Światową Organizację Zdrowia, a trzeba pamiętać, że dawki te kumulują się. Niemowlęta są znacznie bardziej wrażliwe na działanie rtęci i innych toksyn, ponieważ nie mają dostatecznie wykształconej bariery krew-mózg oraz biochemicznych mechanizmów ich eliminowania i neutralizowania.Toksyczność związków rtęci jest znana ludzkości od dziesiątków lat i opublikowano na ten temat ponad 5 000 publikacji naukowych. Również nasze badania przeprowadzone w Instytucie Psychiatrii i Neurologii (IPiN) w Warszawie wykazały neurotoksyczne działanie thimerosalu podanego szczurzym oseskom w dawkach analogicznych do tych stosowanych w szczepieniach dla niemowląt, prowadzące do zmian behawioralnych i neuropatologicznych, przypominających objawy i patologie obserwowane u dzieci autystycznych. Dlatego niepoparte żadnymi wiarygodnymi dowodami twierdzenie, że rtęć wstrzykiwana do organizmów niemowląt jest dla nich bezpieczna, jest pseudonaukową szarlatanerią.

M. Rotkiewicz kpi z matki dziecka, które zachorowało na autyzm poszczepienny, ponieważ opisała swoje doświadczenia z jego wychowywaniem i leczeniem przy pomocy alternatywnych terapii – za pomocą chelatacji metali ciężkich, suplementów i diety. Według rodziców, tego typu terapie połączone z treningiem behawioralnym są skuteczne i bezpieczne. Dla p. Rotkiewicza są „niebezpieczne”, bo zbyt wymykają się farmakologicznej kontroli. Firmy farmaceutyczne liczyły, że uda się im zarobić miliardy na autystycznych dzieciach, faszerując je psychotropami, a tu zawód – rodzice odmawiają ich stosowania, bo widzieli ich dewastujący wpływ na swoje dzieci. Ci rodzice doskonale potrafią korzystać z publikacji naukowych dostępnych w Internecie (np. PubMed) – z czego drwi p. Rotkiewicz – i ich wiedza na temat autyzmu i szczepień jest często większa niż wiedza wakcynologów czy pediatrów, decydujących o szczepieniach milionów dzieci.

M. Rotkiewicz uważa za „dziennikarska kaczkę” raport Roberta Kennedy’ego Jr. (znanego amerykańskiego prawnika specjalizującego się w ochronie środowiska) o tajnej konferencji w Norcross w stanie Georgia w 2000 r., na której dyskutowano rządowe analizy, pokazujące związek autyzmu ze stosowaniem szczepionek z thimerosalem, i omawiano sposoby skutecznego ukrycia tych danych przed społeczeństwem. O tym, że Kennedy nie wyssał z palca tych informacji świadczą stenogramy z tej konferencji i zeznania jej uczestników. (http://thetruthorthefight.wordpress.com/2009/07/26/vaccinations-deadly-immunity-robert-f-kennedy-jr-investigates-the-government-cover-up-of-a-mercuryautism-scandal/;6http://www.safeminds.org/government-affairs/foia/simpsonwood.html; http://www.safeminds.org/government-affairs/foia/Simpsonwood_Transcript.pdf).

Eppur si muove

W końcu p. Rotkiewicz atakuje mnie personalnie za całokształt pracy, której nie jest w stanie zrozumieć. Pisze o konferencji w Ministerstwie Zdrowia, w której uczestniczyłam: „według świadków… argumentacja prof. Majewskiej w żadnym punkcie nie wytrzymała krytyki ekspertów, a ona sama zaczęła wycofywać się ze swoich twierdzeń”. Otóż oświadczam, że jest to pobożne życzenie owych świadków (lub samego p. Rotkiewicza), i że z niczego się nie wycofałam, bo i nie było z czego. Zaprezentowałam na tej konferencji głównie amerykańskie dane dotyczące powikłań poszczepiennych oraz postulowanych związków autyzmu ze stosowaniem szczepionek z thimerosalem, i powiedziałam, że nasze własne badania w IPiN są w toku. Mogłam wówczas powiedzieć, że rtęć w szczepionkach prawdopodobnie nie jest jedynym czynnikiem patogennym w autyzmie, bo wiadomo, że jatrogennych czy środowiskowych toksyn, które mogą uszkadzać mózg niemowlęcia czy płodu, jest wiele. Nigdy też nie twierdziłam, że wszystkie dzieci, które otrzymały szczepionki z rtęcią, zachorują na autyzm, bo to byłaby nieprawda. Fakt, że te same szczepionki mogą zabić lub okaleczyć jedno dziecko, trochę upośledzić inne, a dla jeszcze innego być stosunkowo niegroźne świadczy tylko o tym, że różna jest osobnicza wrażliwość na działanie toksyn. Jedni sprawnie je eliminują z organizmów, inni wolno, i ci ostatni są najbardziej narażeni na ich szkodliwe działanie. W żadnym przypadku nie można tego interpretować, jako wycofanie się z tezy o szkodliwości rtęciowych szczepionek. Tezę tę utrzymywałam cały czas i nadal podtrzymuję. Zadaniem nauki jest wyjaśnienie, które dzieci i dlaczego są szczególnie narażone na powikłania poszczepienne, a nie marginalizowanie czy maskowanie tych przypadków. Nasze badania przybliżyły to zrozumienie. Natomiast obowiązkiem profesjonalnym i moralnym naukowców jest informowanie społeczeństwa o ważnych odkryciach i ich znaczeniu, i ten obowiązek staram się wypełniać.

Interesujący jest fakt, że żaden z tych krytykujących mnie ekspertów nigdy nie badał toksyczności szczepionek z thimerosalem, ani nie miał pojęcia o skali powikłań poszczepiennych, bo ich się praktycznie w Polsce nie rejestruje. Powoływali się wyłącznie na zafałszowane, zdyskredytowane publikacje innych badaczy. Trudno zrozumieć, jak osoby o wykształceniu medycznym mogą bezkrytycznie akceptować wstrzykiwanie niemowlętom znanych toksyn. Zwróciłam się potem do Minister Zdrowia z propozycją wycofania pediatrycznych szczepionek z rtęcią z polskiego rynku, argumentując, że kraje Europy Zachodniej już dawno je usunęły w trosce o zdrowie dzieci. O ile mi wiadomo, pani min. Kopacz podjęła próby ich wyeliminowania, lecz były one torpedowane przez grupy szczepionkowego interesu.

Im więcej wiem na temat możliwego szkodliwego działania szczepień na organizm niemowlęcia, tym bardziej jestem przekonana, że zbyt wczesne, zbyt toksyczne i nadmierne szczepienia są główną przyczyną dzisiejszej epidemii autyzmu i innych chorób neurologicznych u dzieci. U istotnego odsetka niemowląt, który stale rośnie, szczepienia prowadzą do zapalenia mózgu i jego uszkodzenia, czego trwałym następstwem i chroniczną postacią jest autyzm. W USA już 1 dziecko na 6 cierpi na jakąś formę upośledzenia umysłowego czy choroby mózgu, a ponad 60% dzieci ma jakąś chorobę chroniczną. Systematycznie obniża się też średnia inteligencja dzieci. Jestem przekonana, że jest to skutek nadmiaru toksycznych szczepień. Tezę tę potwierdza badanie porównujące zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych, które pokazuje, że nieszczepione są pod każdym względem zdrowsze od szczepionych. (http://www.vaccineinjury.info/vaccinations-in-general/health-unvaccinated-children/survey-results-illnesses.html). Korelacja wskaźników umieralności niemowląt z liczbą szczepień zalecanych w różnych krajach ujawniła natomiast, że wskaźniki te są tym wyższe, im więcej stosuje się szczepień. (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3170075/).

Pan Rotkiewicz nie rozumie, że to, co on nazywa „antyszczepionkową ideologią” jest niczym innym, jak tylko zbiorowym rodzicielskim doświadczeniem. Okaleczonych lub uśmierconych przez szczepionki dzieci jest już zbyt wiele, aby dało się je zmieść pod dywan, albo zakopać pod gruzami pseudonaukowych, czy zafałszowanych publikacji. Żaden korporacyjny bądź kupiony medialny „autorytet” nie przekona tych rodziców, że szczepienia są bezpieczne. Oni wiedzą swoje, bo każdego dnia obcują z ofiarami tych szczepień, heroicznie walcząc o poprawę ich zdrowia, więc będą bronić swe dzieci przed kolejnymi okaleczeniami. Kiedyś ci rodzice cierpieli w samotności, dziś dzięki internetowi wymieniają się doświadczeniami i łączą w grupy wsparcia oraz oporu. Jest to jedna z niewątpliwych zasług globalizacji wiedzy, z której rodzice potrafią umiejętnie korzystać.

Jestem przekonana, że za 20-30 lat medycyna i społeczeństwo będą patrzeć na masowe szczepienia jak na anachroniczną patologię medycyny, podobną do upuszczania krwi brudnym kozikiem w przeszłych wiekach. Już dziś widać, że nie ma sensu narażać wszystkie dzieci na potencjalną śmierć lub kalectwo, aby uchronić niewielką ich grupę od krótkotrwałej, łatwo uleczalnej choroby zakaźnej. Rodzice chcą mieć wybór – czy szczepić i ryzykować wystąpienie choroby poszczepiennej, czy nie szczepić, i żyć z niewielkim ryzykiem choroby zakaźnej, bo wiedzą, że sami będą ponosić konsekwencje swych decyzji. Dobitnie świadczą o tym wpisy pod petycją pokazujące, że wbrew twierdzeniom dra Grzesiowskiego, zwolenników swobody wyboru szczepień jest w Polsce 40 razy więcej, niż zwolenników ich przymusu. (http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=7000). Prawo do tego wyboru dała im Matka Natura i jest ono związane z instynktem rodzicielskim. W Europie Zachodniej wolność w zakresie szczepień nie doprowadziła bynajmniej do wzrostu umieralności i pogorszenia się zdrowia dzieci, raczej odwrotnie, więc nie ma obaw, że w Polsce będzie inaczej. Dlaczego nie korzystamy z tych doświadczeń? Wolność decydowania o własnym zdrowiu jest fundamentalnym prawem człowieka.

Tragedią polskich dzieci i rodziców jest to, że eksperci z Państwowego Zakładu Higieny (PZH; Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego) i Narodowego Instytutu Leków, na których powołuje się red. Rotkiewicz (odpowiedzialni za kontrolowanie bezpieczeństwa dopuszczanych do obrotu szczepionek) przez dekady zatwierdzali stosowanie w Polsce niebezpiecznych szczepionek z rtęcią, nawet wtedy, gdy Europa Zachodnia już się z nich wycofała. Dziwić się należy, że nikt z nich nie zadał sobie oczywistego pytania – czy one na pewno są bezpieczne? I nikt nie przeprowadził odpowiednich badań. PZH miał też obowiązek rejestrowania i raportowania do WHO powikłań poszczepiennych, lecz z tej roli również się nie wywiązywał. Nauka nigdy nie daje ostatecznych odpowiedzi na pytania i różnice poglądów w nauce nie są niczym niezwykłym, lecz kumulatywna wiedza pozwala nam dziś dość precyzyjnie ocenić bezpieczeństwo stosowania thimerosalu w szczepionkach. Ta wiedza zdecydowanie przemawia za ostrożnością i eliminacją tego rtęciowego konserwantu. A ostatecznej odpowiedzi na pytanie, czy masowe szczepienia niemowląt są korzystne czy szkodliwe, może udzielić tylko miarodajne badanie porównujące zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych. Tej odpowiedzi boją się promujące masowe szczepienia instytucje medyczne i firmy farmaceutyczne, dlatego systematycznie torpedują takie badania.

Skutkiem krótkowzroczności czy braku odpowiedzialności niektórych pracowników wyżej wymienionych instytucji zdrowia publicznego, tysiące polskich dzieci zostały okaleczone niebezpiecznymi szczepionkami. Natomiast przegłosowana ostatnio przez Sejm i podpisana przez Prezydenta ustawa o zapobieganiu chorobom zakaźnym – która wygląda jakby była napisana przez lobbystów firm farmaceutycznych – wbrew pozorom zmienia wiele. Rozszerzenie definicji choroby zakaźnej i danie urzędnikom z Sanepidu pełnej kontroli nad ogłaszaniem epidemii oraz uprawnień do stosowania przymusu szczepień i leczenia wobec wszystkich zamieszkujących w Polsce osób (także eksperymentalnymi preparatami) ubezwłasnowolnia polskich obywateli i potencjalnie zamienia ich w króliki doświadczalne firm farmaceutycznych. Takich totalitarnych praw nie ma w żadnym demokratycznym kraju. Na zakończenie dodam, że obraża mnie dziennikarski epitet o „guru antyszczepionkowców”, sugerujący przywództwo czemuś w rodzaju sekty religijnej. Jestem pracownikiem naukowym. Ponieważ większą część mojej pracy naukowej wykonałam w USA, w Narodowym Instytucie Zdrowia (NIH), mogę dodatkowo wyjaśnić. Jestem belwederskim profesorem nauk medycznych, a w cytowalności moich publikacji naukowych (świadczącej o wadze dokonanych odkryć) plasuję się na drugim miejscu wśród wszystkich ludzi nauki działających w Polsce (tuż za prof. Jerzym Gryglewskim z Krakowa).

/Warszawa, 12 sierpnia, 2012/.

Całkiem zwyczajny kongres szczepionkarskiego przemysłu

Dr Jerzy Jaśkowski

artykuł ze strony Mirosława Dakowskiego 

Szczepionki są nadal sukcesem, przynosząc ponad 27 000 000 000 dolarów zysku, tylko w 2009 roku, pomimo trudnej sytuacji w przemyśle farmakologicznym. Planujemy, że do 2012 roku szczepionki przyniosą [rocznie! MD] ponad 35 000 000 000 dolarów przychodu, czyli o 8 miliardów więcej.

Już w 8 dni po tym jak Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych przyznał producentom szczepionek immunitet – zwolnienie od odpowiedzialności [sprawa Brusewithz v Wyeth], przedstawiciele firm produkujących szczepionki i związani z nimi „naukowcy” spotkali się na specjalnym kongresie w Baltimore w celu ustalenia zmian w Krajowym Planie Szczepień. tj. zmaksymalizowania dotacji Rządu Federalnego do programu szczepień profilaktycznych oraz rozwiązania problemu uciążliwości kontroli FDA.

Warsztaty te odbyły sie 2 marca 2011 roku w ramach – „Biznes Vaccination Kongres” , pod patronatem Instytutu for International Research USA.

Wśród licznie zgromadzonych uczestników, oczywiście nie zabrakło przedstawicieli czołowych producentów szczepionek, praktycznie monopolistów tj. Merck ( producent wycofanego Gardasilu, z powodu licznych powikłań u dziewczynek), GlaxoSmithKline, Sanofil Pasteur, Roche.

http://www.pro-life.org.pl/2008/07/gardasil-18-przypadkw-miertelnych.html

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/nowotwory/kontrowersyjny-gardasil_35612.html

http://www.naturalnews.com/Gardasil.html

http://leki-informacje.pl/lek/podmiot-odpowiedzialny/75,sanofi-pasteur-msd-snc.html

http://www.eupha.org/site/upcoming_conference.php?conference_page=31

Nie zabrakło również filantropów: Billa i Melindy Gates, znanych z podarowania 10 miliardów dolarów na szczepionki mające przyczynić się do zmniejszenia populacji Afryki i nie tylko.

http://moraine.salon24.pl/160609,bill-gates-uzyjmy-szczepionek-aby-zmniejszyc-populacje

http://tech.wp.pl/kat,1009791,title,Bill-Gates-przekaze-miliardy-dolarow-na-szczepionki,wid,11907153,wiadomosc.html?ticaid=1d2eb

http://waldek1984.info/2010/03/02/bill-gates-celem-szczepionek-jest-depopulacja/

http://www.aferyprawa.eu/Artykuly/Bill-Gates-szczepionki-i-depopulacyjny-spisek-kolejny-globalny-przekret-czyli-swiatowa-eugenika

http://www.piotrskarga.pl/ps,6326,2,0,1,I,informacje.html

Byli także przedstawiciele Wellcome Trust i National Cancer Institute (NIH).

Jest to bardzo ciekawy związek producentów z kontrolerami produkowanych leków.

http://www.physorg.com/wire-news/79783235/llnlloyola-university-win-nih-grant-to-develop-new-anthrax-vacci.html

W wydanych z okazji kongresu materiałach czytamy : „szczepionki są nadal sukcesem, przynosząc ponad 27 000 000 000 dolarów zysku, tylko w 2009 roku, pomimo trudnej sytuacji w przemyśle farmakologicznym. Planujemy, że do 2012 roku szczepionki przyniosą ponad 35 000 000 000 dolarów przychodu, czyli o 8 miliardów więcej„.

Opublikowane materiały kongresowe wykazały, że producenci szczepionek są poza kontrolą Kongresu Stanów Zjednoczonych, a rodzice pozostawieni nie tylko samym sobie ale zmuszani do płacenia za niechciany towar -szczepionkę. [Za Age of autyzm z 20 maja 2011r]

PS. Obecna cisza przed burzą w Polsce, nie świadczy, że sekta wakcynologów złożyła broń. Jak dowiadujemy się ze źródeł zazwyczaj dobrze poinformowanych i zbliżonych do kół rządowych, obecnie trwają intensywne prace nad nowelizacją ustawy z grudnia 2008 roku o „szczepieniach”, w taki sposób aby zmusić rodziców do bezwzględnego przyjmowania szczepień, oraz lekarzy do umożliwienia karania wysokimi grzywnami za informowanie rodziców o drugim dnie szczepień.

W związku z wygraną w wyborach PO, prace te nabiorą na pewno tempa!!!

Następstwem tego Biznes Kongresu będzie także zmasowany nacisk Światowej Organizacji Zdrowia na nasilenie akcji szczepionkarskich.

Pierwsze działania już obserwujemy. Jak podała Naczelna Izba Lekarska w nr. 10.2011. p. Paulina Miśkiewicz, dyrektor Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce, pofatygowała się do NIL specjalnie na rozmowy dotyczące szczepień [czytaj zmiany ustawy z grudnia 2008] w Polsce, świadomości społecznej oraz stopnia uświadomienia pracowników medycznych! sic! etc. [ ach te stypendia, wyjazdy]

Czyli ważniejsze jest rozkręcenie następnej spirali dezinformacji aniżeli wytłumaczenie się z poprzedniej . Wciąż brak odpowiedzi ze strony ŚOZ dlaczego jeszcze nie ogłosiła wg nowej definicji pojęcia epidemia i pandemia:

  1. pandemii malarii
  2. pandemii kiły czy rzeżączki,
  3. dlaczego współuczestniczyła w naciąganiu budżetów państwowych do zakupu szczepionki przeciwko znanemu od 40 lat wirusowi A1H1 nie podając jego długotrwałej historii od koszar Marynarki Wojennej w USA do meksykańskiej farmy amerykańskiej korporacji.

Protest w/s eksperymentów lekarskich na niemowlętach

Prezydent: dr Jerzy Jaśkowski, Kwestor: mgr Z. Miłkowska, inż. Kanclerz: W. Wesołek
Odwoławcza Komisja Bioetyczna
Ministerstwo Zdrowia
Departament Nauki i Szkolnictwa Wyższego
ul. Miodowa 15
00-952 Warszawa

ZAWIADOMIENIE

Pragnę zawiadomić o eksperymencie medycznym przeprowadzanym przez GSK Commercial Sp. z o.o. na zlecenie GlaxoSmithKline Biologicals zwanym: „randomizowanym, kontrolowanym badaniem fazy III w celu oceny zgodności „seria-seria” trzech kolejnych serii produkcyjnych 10-waletnej (10-ważnej) skojarzonej szczepionki pneumokokowej firmy GlaxoSmithKline (GSK) Biologicals w warunkach podwójnej ślepej próby, w celu oceny czy właściwości szczepionki badanej nie są niższe niż szczepionki Prevenar w modelu pojedynczej ślepej próby, przy podawaniu według schematu 3 dawek szczepienia podstawowego przed ukończeniem 6 miesiąca życia”. Przeprowadzane eksperymenty na niemowlętach budzą szereg uzasadnionych wątpliwości co do ich zgodności z prawem:

Po pierwsze należy wskazać, iż w: „Informacji dla rodziców/opiekunów uczestnika badania i formularzu świadomej zgody” GSK twierdzi, iż szczepionka będzie podawana w ramach badania nr 10Pn-PD-DIT-001 (105553). Jest to niezgodne z prawdą, gdyż bezsprzecznie wynika, iż niniejsze badanie będzie de facto eksperymentem badawczym. Na podstawie art. 2 pkt. 2 ustawy prawo farmaceutyczne: „badaniem klinicznym – jest każde badanie prowadzone z udziałem ludzi w celu odkrycia lub potwierdzenia klinicznych, farmakologicznych, w tym farmakodynamicznych skutków działania jednego lub wielu badanych produktów leczniczych, lub w celu zidentyfikowania działań niepożądanych jednego lub większej liczby badanych produktów leczniczych, lub śledzenia wchłaniania, dystrybucji, metabolizmu i wydalania jednego lub większej liczby badanych produktów leczniczych, mając na względzie ich bezpieczeństwo i skuteczność”. Zatem wskazuje się, iż badanie kliniczne może nosić cechy eksperymentu (tak np. Mirosław Kiedrowski, „Eksperyment medyczny na człowieku – warunki legalności w kontekście Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty”, http://www.gcppl.org.pl/index/archiwum/541,eksperyment,medyczny,cz%C5%82owieku.html”. Z kolei na podstawie art. 21 ust.1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty eksperyment medyczny przeprowadzany na ludziach może być leczniczy lub kliniczny. Celem eksperymentu leczniczego jest zapewnienie bezpośrednich korzyści dla zdrowia osoby leczonej. W niniejszym przypadku celem badania jest ocena działania trzech różnych serii szczepionki pneumokokowej i wykazanie, że są one zgodne pod względem odpowiedzi immunologicznej u szczepionych osób, dlatego jest to eksperyment. Przy czym wątpliwe jest, czy eksperyment ten ma cechy eksperymentu badawczego, gdyż zgodnie z art. 21 ust. 3 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty, eksperyment ma na celu rozszerzenie wiedzy medycznej. Z informacji przekazywanej przez GSK nie wynika, iż eksperyment (nazywany badaniem) ma cele naukowe. Przeprowadzanie ślepych prób w celu oceny czy właściwości szczepionki badanej nie są niższe niż szczepionki Prevenar jednoznacznie wskazuje, iż eksperyment przynosi jedynie korzyści firmie GSK, nie mając żadnego związku z celami naukowymi.

W myśl art. 21 ust. 1 zd. 2: „Przeprowadzenie eksperymentu badawczego jest dopuszczalne wówczas, gdy uczestnictwo w nim nie jest związane z ryzykiem albo też ryzyko jest niewielkie i nie pozostaje w dysproporcji do możliwych pozytywnych rezultatów takiego eksperymentu”. Konieczna jest zatem ocena związanego ze szczepionką ryzyka. Informacja wskazuje, iż szczepionka daje możliwość ochrony dzieci przed chorobami zakaźnymi powodowanymi przez pneumokoki [dwoinki zapalenia płuc] . W Informacji na temat szczepionki jest jedynie podane, iż oprócz reakcji, które mogą wystąpić przy innych rutynowych szczepieniach, pojawić się mogą nieoczekiwane zdarzenia niepożądane, łącznie z reakcjami niepożądanymi. Informacja w tym zakresie jest szczególnie niejasna i lakoniczna dlatego z całą stanowczością należy podkreślić, iż możliwe ryzyko eksperymentu jest zdecydowanie wyższe od ewentualnych korzyści eksperymentu. Ma to szczególne znaczenie w odniesieniu do szczepionki pneumokokowej, potwierdzone są bowiem liczne przypadki reakcji uczuleniowych. Ponadto w Argentynie odnotowano co najmniej 12 przypadków śmiertelnych, wśród dzieci które były poddawane eksperymentom w zakresie szczepionki pneumokokowej przez koncern farmaceutyczny GlaxoSmithKline (http://dziecko.onet.pl/12327,24,40,zmarly_dzieci_na_ktorych_testowano_szczepienia,artykul.html). Eksperymenty często sugerowane są rodzicom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej jako darmowy sposób na zaszczepienie ich dzieci. Ponadto propozycja objęcia szczepieniem sugerowana jest rodzicom/opiekunom niemowląt przez szpitale.

Podkreślić również należy iż w myśl art. 25 ust. 3 cytowanej wyżej ustawy: „Udział małoletniego w eksperymencie badawczym jest dopuszczalny, jeżeli spodziewane korzyści mają bezpośrednie znaczenie dla zdrowia małoletniego, a ryzyko jest niewielkie i nie pozostaje w dysproporcji do możliwych pozytywnych rezultatów. Eksperyment badawczy z udziałem małoletniego nie jest dopuszczalny, gdy istnieje możliwość przeprowadzenia takiego eksperymentu o porównywalnej efektywności z udziałem osoby posiadającej pełną zdolność do czynności prawnych”. Zatem szczepionka powinna mieć bezpośrednie korzyści dla zdrowia małoletniego, natomiast z przedstawionej Informacji wynika, iż ich celem jest jedynie ocena działania szczepionki. Ponadto w informacji nie zostało przedstawione, czy istnieje możliwość przeprowadzenia porównywalnego eksperymentu na osobach dorosłych.

Szczepionka podawana jest w warunkach ślepej próby w odniesieniu do trzech różnych serii szczepionki, czyli zarówno rodzic/opiekun oraz lekarz nie będzie wiedział która ze szczepionek jest podawana. Przeprowadzania badania w taki sposób jest niedopuszczalne, gdyż zwiększa ryzyko eksperymentu, którego negatywne konsekwencje jak wskazano wyżej nie zostały w Informacji podane.

Informacja nie określa również warunków ubezpieczenia za szkody zdrowotne związane z eksperymentem. Wskazano jedynie, iż badanie kliniczne objęte jest polisą ubezpieczenia OC nr OC/GRM/100/04 Towarzystwa Ubezpieczeń i Reasekuracji CIGNA STU S.A. Nie podano zarówno ogólnych warunków ubezpieczenia oraz sumy gwarancyjnej. Ubezpieczenie w przypadku wystąpienia powikłań powinno natomiast przewidywać niezwłoczna wypłatę odszkodowania, potrzebnego na natychmiastowe leczenie. W przypadku nie podjęcia natychmiastowego leczenia mogą wystąpić nieodwracalne skutki dla zdrowia dzieci.

W Informacji nie wspomniano również o możliwości odstąpienia od eksperymentu w sytuacji, gdy na podstawie art. 27 ust. 1: „Osoba lub inny podmiot uprawniony do udzielenia zgody na eksperyment medyczny może ją cofnąć w każdym stadium eksperymentu”.

Przekazywana rodzicom/opiekunom Informacja nazywając eksperyment medyczny niezgodnie z prawdą badaniem, nie podaje czy posiada pozytywną opinię wyrażoną przez niezależną komisję bioetyczną, wymaganą przez art. 29 ust.1 zd. 1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty.

Niezrozumiałe jest również dlaczego warunki przeprowadzania eksperymentu są określone w Informacji jaki poufne. Czy w związku z tym warunki przeprowadzania eksperymentu nie mogą być ujawniane osobom trzecim.

W załączeniu:

– Informacja dla rodziców/opiekunów uczestnika badania i formularz świadomej zgody

Z poważaniem
Za Zarząd FRECH
Dr Jerzy Jaśkowski Wiesław Wesołek
Gdańsk 17.06.2009 r.
Do wiadomości
1. Naczelna Izba Lekarska