Mówię prawdę i nie dam się kupić nikomu – prof. Stanisław Wiąckowski

W PorozmawiajmyTV pojawił się wywiad z profesorem Stanisławem Wiąckowskim, jednym z nielicznych, odważnych uczonych krytykujących szczepienia i GMO – gorąco zachęcam do obejrzenia tej rozmowy!

http://porozmawiajmy.tv/mowie-prawde-i-nie-dam-sie-kupic-nikomu-prof-stanislaw-wiackowski/

Poruszone tematy:

 

Ameby w szczepionkach – robaki pożerające mózg, a szczepionki

Źródło: szczepienia.wybudzeni.com

W styczniu 1996 roku, stacje telewizyjne w całej Australii informowały o śmierci dwóch pięcioletnich dzieci spowodowanych przez „zjadające tkankę mózgu ameby” – jedno z nich pochodziło z Adelaide, drugie zaś z Tasmanii. Słuchając owych niepokojących wieści przypomniałem sobie, że pisząc moją książkę „Vaccination” i studiując liczne materiały medyczne, które odnosiły się do skażenia małpim wirusem pochodzącym z małpich nerek, wykorzystywanych w produkcji szczepionki przeciw polio. W jednym z artykułów wspomniano o Acanthamoebie, jako kolejne skażenie tych małpich tkanek, obok dobrze poznanego i równie dobrze opisanego małpiego wirusa SVI-SV40.

Z ciekawości poszukałam artykułu autorstwa Hulla i jego zespołu (z 1958 roku) wśród moich dokumentów i na stronie 35 znalazłem interesujący mnie fragment:

„Niedawno udało się nam wyizolować amebę z tkanek nerkowych małpy. Amebę zidentyfikowano jako należącą do gatunku Acanthamoeba. Bez wątpienia rozwijała się ona w kulturze tkankowej… Zdaje się, że posiada ona zdolność do infekowania i uśmiercania małp oraz myszy na skutek domózgowej lub dordzeniowej inokulacji.”

W krótkim czasie odnalazłam dziesiątki artykułów medycznych traktujących o patogeniczności owych ameb u zwierząt i – co ważniejsze – także ludzi. Nie zapominajmy o milionach dzieci na całym świecie, które zaszczepiono lub podano doustnie wiele wirusowych szczepionek, a w szczególności szczepionkę przeciw polio, która wytwarzana jest na kulturach komórkowych pochodzących z nerek małp.

SKAŻENIE PRODUKTÓW FARMACEUTYCZNYCH, W TYM SZCZEPIONEK

Skażenie szczepionek odzwierzęcymi mikro-organizmami było utrapieniem w ich produkcji od samego początku i było powiązane z licznymi poważnymi chorobami, takimi jak białaczka, nowotwory, podostre stwardniające zapalenie mózgu (SSPE) czy nawet AIDS.

W 1993 roku, czasopismo Vaccine opublikowało artykuł w którym przyznaje, że „skażone wirusami hodowle komórkowe, są głównym problemem przemysłu biotechnologicznego… Kultury komórek mogą być trwale zainfekowane wirusami lub stać się takie na skutek użycia zanieczyszczonego serum.”

CZYM SĄ AMEBY?

Ameby to jednokomórkowe organizmy – pierwotniaki. Odwołując się do świetnego przeglądu naukowego autorstwa Ma i innych z 1990 roku ameby należą do typu Sarcomastigophora. Należą one także do Rhizopoda, co oznacza, że wyposażone są w napędowe korzenionóżki(pseudopodia) i/lub przepływ protoplazmy bez konieczności wytwarzania korzenionóżek.

Rhizopoda

W zależności od warunków środowiska, przedstawiciele gatunku Naegleria przechodzą trzy fazy rozwoju: trofozoit, wiciowiec i cysta. Dla kontrastu gatunek Acanthamoeba przechodzi dwie fazy: trofozoit i cysta.  Początkowo, z braku dowodów wskazujących na coś przeciwnego, ameby uznawano za nieszkodliwe.

Pierwsze wzmianki na temat „wolno żyjących ameb, jako zanieczyszczenia tkanek nerkowych u małp” pojawiły się w opracowaniach Jahnesa, Fullmera i Li z 1957 roku. Jahnes i jego współpracownicy wyizolowali dwa szczepy najprawdopodobniej tej samej ameby z kultur tkanek pochodzących z małpich nerek. Były one zaokrąglonymi ciałkami, podobnymi z wyglądu do komórek dotkniętych zmianami spowodowanymi przez określone małpie wirusy. Jednak po dokładniejszym zbadaniu okazały się one być cystami ameb. Cysty różniły się od siebie wielkością, zazwyczaj mając rozmiar w swojej średnicy w przedziale od 10 do 21 mikronów. W jednym z eksperymentów, cysty zostały wystawione na działanie 10% roztworu formaliny, przepłukane i wszczepione do fiolek z kulturami komórkowymi pochodzącymi z małpich nerek. Komórki małpich nerek dokonały fagocytozy na amebach. Trofozoity wykazały wrażliwość na temperaturę. Na wskutek obniżenia do temperatury 4 stopni Celsjusza zamieniły się w cysty. Cysty z kolei okazały się być bardzo odporne, wytrzymując nawet temperatury tak niskie, jak -50 stopni Celsjusza przez okres kilku miesięcy i przetrwały w pH o zakresie od 5.0 do 9.0. Nie miała wpływu na nie również obecność penicyliny i streptomycyny w kulturze komórkowej.

AMEBY WYIZOLOWANE Z MAŁPICH NEREK POWODOWAŁY ZGONY ZWIERZĄT

Seria artykułów napisanych przez Culberstona i jego współpracowników, która ukazała się w Science (w 1958 roku) i w Journal of Pathology (w 1959 roku), potwierdziła, że ameby są zdolne spowodować śmierć małp i myszy w ciągu zaledwie kilku dni. Ameby po raz pierwszy zaobserwowano i rozpoznano przypadkowo w zmianach chorobowych zwierząt, którym wszczepiono płyn z trypsynizowanymi komórkami pochodzącymi z małpich nerek. Początkowo zakładano, że zmiany patologiczne zostały spowodowane przez kolejny nieznany jeszcze małpi wirus, by dopiero później odkryć, że w rzeczywistości były to pierwotniaki Acanthamoeba.

Jako następstwo domózgowej i dordzeniowej iniekcji wystąpiło „rozległe zapalenie opon i splotów naczyniowych oraz destrukcyjne  zapalenie mózgu i rdzenia kręgowego” oraz śmierć małp w ciągu czterech do siedmiu dni i myszy w ciągu trzech do czterech dni. Iniekcje dożylne ameb powodowały zmiany ziarniniakowe w układzie krwionośnym. Aplikacja u myszy przez nozdrza skutkowała śmiertelną infekcją organizmu i zgonem w ciągu około czterech dni. U myszy pojawiało się przed śmiercią owrzodzenie śluzówki z bezpośrednią infekcją sąsiadującego fragmentu czaszki i frontowych płatów mózgu. Ameby atakujące tkankę płuc wywoływały ciężkie zapalenie utrudniające oddychanie. Ujścia żył także były zainfekowane, co objawiało się licznymi zakrzepami o zwiększonej zawartości ameb. Powszechne były również krwotoki. Sekcje wykonane na nerkach wykazały obecność ameb w naczyniach włosowatych kłębuszków nerkowych (Culberston et al., Science, 1958), co dodatkowo potwierdziło patogeniczność Acanthamoebae u małp i myszy.

Ameby pokazały, że posiadają zdolność poruszania się poprzez tkanki. Wielkość inokulum nie ma większego znaczenia, zarówno małe, jak i duże dawki kończyły się inwazją ameb. Małe dawki miały tendencje do powodowania śmierci z powodu inwazji na pluca, duże zaś inwazją na mózg. Aplikacje do żołądkowe były nie udane i nie powodowały infekcji ponieważ prawdopodobnie cysty ameb rozpuszczały się w kwasach żołądkowych. Experimental Infection of Mice and Monkeys by Acanthamoeba Primary amoebic meningoencephalitis.

W latach 1958-1959 Culberston i jego zespół wywnioskowali, że Acanthanoeba posiada zdolność dostania się do organizmu ofiary własnymi siłami i możliwe, że tak też czyni w naturze. Jednakże nie wspomniano pytania o możliwość prawdopodobnego skażenia i infekcji Acanthamoebae  poprzez szczepionki przeciw polio.

PRÓBY WYIZOLOWANIA AMEB Z ZIEMI, POWIETRZA ORAZ KRTANI I NOZDRZY LUDZI

Późniejsze badania skupiały się na izolacji ameb z wody i ziemi, a także krtani i nozdrzy zdrowych ludzi. Uwaga badaczy zajmujących się amebami zdawała się być skierowana daleko od kultur komórkowych pochodzących z małpich nerek i szczepionki przeciw polio.

Istotnie, ameby występują licznie w naturze, np. w jeziorach, basenach czy kałużach. Ameby wyizolowane z tych jezior wyrosły hodowane metodą in vitro czwartego dnia. Gdy zaaplikowane do nozdrzy, dwie myszy zachorowały i zostały poświęcone przed śmiercią [zabite w celu badań]. Ameby wywołały u tych gryzoni owrzodzenie tkanki mózgowej.

Ameby wyizolowano także z powietrza (Kingston i Warhurst w 1969 roku) na terytorium Wielkiej Brytanii podczas prób wyizolowania wirusa RSV z powierzchni kabin – części sali oddzielonej parawanem – w których hospitalizowano noworodki chore na ostre zapalenie oskrzelików.

Bardziej dokładne badanie przeprowadzono, gdy pojawiła się ewentualność, że ameby mogą być związane z chorobą. Pierwsze ameby wyizolowano w szpitalu dziecięcym w Booth Hall z kabiny zajętej przez 10 tygodniowego noworodka zdiagnozowanego jako chorego na ostre zapalanie oskrzelików. Początkowo wyizolowano tylko wirusa RSV i dziecko wypisano do domu, później jednak zaobserwowano nieznany efekt cytopatyczny w kulturach komórkowych pobranych z trzech próbek powierza i jako przyczynę wstępnie podano „wirus Ryana”. Kolejne wyizolowania uzyskano z próbek pochodzących podłogi i powietrza znajdującego się w pościeli kabiny kolejnego noworodka z infekcją RSV. Ameby wyizolowano z jednej z próbek przekazanych do laboratorium i zidentyfikowano jako Hartmanella castellanii.

Zespół Pereiry w 1966 roku. który pierwszy wyizolował „wirus Ryan 1” z pośmiertnego wymazu z oskrzeli u 7 miesięcznego chłopca imieniem Ryan. Sześć dni przed przyjęciem do szpitala u małego Ryana pojawiło się zapalenie gardła i wrzody w ustach, które później rozprzestrzeniły się także na twarz. Dziecko czuło się źle, nie mogło ssać mleka, a także doświadczało luźnych stolców. Dzień przed pojawieniem się w szpitalu pojawił się u niego kaszel oraz wymioty. Ryan w momencie przyjęcia był senny i bardzo zmęczony, wykonywał chaotyczne, gwałtowne ruchy i zmarł wkrótce po przyjęciu do szpitala. Prześwietlenie klatki piersiowej ujawniło nierównomierną konsolidację i powiększenie prawej strony serca. Sekcja wykazała rozedmę płuc, wybroczyny, niewielkie obszary z zatorami i krwawienia do pęcherzyków płucnych, otłuszczoną wątrobę, powiększone węzły chłonne oraz śluz w uszach. Z wydzieliny uszu wyhodowano bakterie Escherichia coli. Zdiagnozowano śmierć jako skutek infekcji układu oddechowego połączonej z zapaleniem mózgu i wątroby. Stan szczepień dziecka nie został podany, ale biorąc pod uwagę jego wiek prawdopodobnie otrzymał do trzech dawek szczepionek DPT oraz szczepionkę przeciwko polio.

„Wirusy” Ryan 2 i Ryan 3 zostały wyhodowane z 29 letniego mężczyzny i 30 letniej kobiety.

Ryan 4 wyizolowano z organizmu chorej 10 letniej dziewczynki z objawami takimi jak gorączka, kaszel, powiększenie węzłów chłonnych i śledziony oraz cierpiącej na lekkie nudności na cztery lub pięć dni przed przyjęciem do placówki. Jej matka cierpiała na podobną w przebiegu chorobę. Brak danych odnośnie dokonanych szczepień.

Ryan 5 wyizolowano od 2 letniej dziewczynki z gorączką, konwulsjami i lekkim nieżytem gardła.

Ryan 6 wyhodowano z próbek pobranych od 4 letniej dziewczynki mającej objawy w postaci gorączki i kaszlu. Zdiagnozowano u niej zapalenie oskrzeli i wkrótce wróciła do zdrowia. Jej 2 letnia siostrzyczka cierpiała na te same dolegliwości w wspominanym okresie. U dzieci wykryto także obecność wirusa RSV.

Badacze Armstrong i Pereira zidentyfikowali w 1967 roku wirus „Ryan” jako amebę: Hartmanella castellanii  . Nie mieli wątpliwości, że te ameby pochodziły z ludzkiego układu oddechowego.

Zgodnie z badaniem Casemore’a z 1967 roku, kultury komórkowe znajdujące się w laboratoriach mogą zostać skażone amebami żyjącymi w powietrzu.

Ameby, w tym także te patogeniczne względem zwierząt i ludzi, zostały wykryte w basenach publicznych w Czechosłowacji, gdzie umarło 16 młodych ludzi na skutek ostrego zapalenia mózgu (Cerva et al., 1969) oraz w basenach termalnych na terenie północnej Nowej Zelandii (Mandal et al., 1970, 1970; Cursons i Brown, 1972; i inni). Cztery zgony spowodowane przez amebowe zapalenie mózgu i rdzenia kręgowego nastąpiły krótko po tym, jak ofiary zażywały kąpieli w owych naturalnych akwenach. Nagleria gruberi została rozpoznana jako gatunek odpowiedzialny za te śmierci.

Duża liczba prac była publikowana w czasopismach medycznych poruszająca temat amebowego zapalenia mózgu i rdzenia kręgowego. Wiele dzieci i dorosłych zapadało na choroby mózgu i umierało po kąpieli w jeziorach lub po upadkach, które spowodowały zadrapania na twarzy. Pomimo, że niewielkie rany szybko się zagoiły to po kilku tygodniach lub miesiącach pojawiały się konwulsje i inne objawy neurologiczne, po czym następował rychły zgon po zdiagnozowaniu piorunującego zapalenia mózgu. Czasami pośmiertnie, ale często dokonywano autopsji zaraz po zgonie i odkrywano ameby rozmnażające się w mózgach martwych nieszczęśników.

BADANIA NAD AMEBAMI PROWADZONE W AUSTRALII

W Australii dokonano licznych obserwacji, które dostarczyły wielu wartościowych informacji na temat ameb. W 1965 roku, Fowler i Carter z Wydziału Patologii w szpitalu dziecięcym w Adelaide opisali trzy przypadki – jeden dotyczący 9 letniego chłopca i dwa dotyczące 8 letnich dziewczynek. Wszystkie opisane dzieci były uznawane przez swoich rodziców za zdrowe i nie cierpiące na żadne choroby. Pierwsze symptomy chorobowe – letarg i brak zainteresowania standardowymi zajęciami pojawiły się na cztery dni przed zgonem. Wszystkie dzieci stały się roztrzęsione, miały złe samopoczucie i narzekały na silne bóle głowy, ból gardła i miały pozatykane nosy. Podano im antybiotyki dla kuracji „górnych dróg oddechowych”. Jednakże, w raz z upływem kolejnego dnia stan dzieci uległ znacznemu pogorszeniu, zaczęły się poważne wymioty i straciły przytomność, wobec czego dzieci wzięto je do szpitala gdzie postawiono wstępną diagnozę zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Mimo dożylnej aplikacji roztworu glukozowo-solnego, chloramfenikolu, penicyliny i sulfadiazyny, dzieci zapadły w śpiączkę i zmarły z powodu niewydolności układu oddechowo-krążeniowego w drodze do Szpitala Dziecięcego w Adelaide.

Czwartym opisanym przypadkiem był 28 letni mężczyzna cierpiący na bardzo zbliżone objawy do wspomnianej trójki dzieci z pominięciem 2 tygodniowego bólu gardła i głowy.

Sekcja każdej z czterech osób ujawniła obrzęk płuc, powiększenie żył, a u trzech zmarłych także serca. Prawe komory sercowe były zwiotczałe i rozdęte, a mięsień sercowy zawierał ogniska martwicy i zapalne nacieki komórkowe. Mózg wykazywał lekki obrzęk z zapadniętymi żyłami oponowymi, powierzchniowe naczynia włosowate nad wierzchołkiem było powiększone, zaobserwowano również ślady kilku krwotoków. Opuszki węchowe były mocno zaczerwienione, miękkie i przylepione lepkim wysiękiem do sąsiadującej przedniej kory mózgowej. Badanie mikroskopowe wysięku oponowego pozwoliła zaobserwować małe ameby, spośród których były też osobniki zwyrodniałe. Co ciekawe, tkanki mózgu, jak i wysięk oponowy u żadnego ze zmarłych nie wykazał obecności bakterii, grzybów czy wirusów.

Wywnioskowano, że wyizolowane ameby należały do gatunku Acanthamoeba, zaś do infekcji doszło drogą wziewną.

W 1968 roku Carter, a następnie w 1981 roku Carter i jego zespół, opisali kolejne sześć przypadków (czwórka dzieci w wieku od 7 do 10 lat i dwóch dorosłych w wieku 28 i 37 lat) i jeden przypadek (2,5 letnia dziewczynka z Perth w zachodniej Australii) amebowego zapalenia mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych w Australii.

Wielu innych australijskich badaczy przyczyniło się w znaczącym stopniu do lepszego poznania zarówno ameb, jak i powodowanych przez nie chorób.

Nigdy żaden z badaczy nie wysunął w swoich pracach hipotezy o prawdopodobnym związku między badanymi chorobami, a otrzymanymi wcześniej szczepieniami, czy w szczególności otrzymanymi przez nich dawkami przypominającymi.

BADANIA NAD AMEBAMI W INNYCH KRAJACH

Butt w 1966 roku opisał trzy przypadki amebowego zapalenia mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych w Stanach Zjednoczonych, i utworzył termin Neglerioza (PAM, primary amoebic meningoencephalitis). Wszystkie ofiary intensywnie pływały i nurkowały w małych jeziorach otoczonych lądem w promieniu około 3 km w środkowej Florydzie. Obserwacje zmian chorobowych dały wyniki bardzo zbliżone do tych zaobserwowanych w Australii. Wywnioskowano, że ameby żyjące w ziemi są pobudzane do przeobrażania się z cysty w infekcyjną lub trofozoiczną formę przez gram-ujemne bakterie obecne w kale, gnijącej roślinności i w niektórych małych jeziorach podczas okresu letniego, a także w rowach odwadniających, bagnach i ujściach ścieków.

Wyżej wymienieni autorzy doszli też do wniosku, że być może wiele przypadków nie zostało odnotowanych i co za tym idzie, nie każda infekcja wywołana przez ameby musi się zakończyć zgonem. Niektóre zwierzęta eksperymentalne Culberstona dawały oznaki powrotu do zdrowia po infekcji amebami.

Istotnie, Butt w 1966 poinformował w 1982 roku o udanej terapii Negleriozy. 9 letnia dziewczynka skarżyła się na lekkie bóle głowy, nudności, wymioty i wzmożoną senność. W momencie przyjęcia na oddział z dziewczynką nie było kontaktu. W jej płynie mózgowo-rdzeniowym wykryto poruszające się ameby. Przed pojawieniem się symptomów chorobowych, dziewczyna w raz ze swoją rodziną dwukrotnie kąpała się w termach Deep Creek na terenie Parku Narodowego San Bernardino.

Na tym samym obszarze doszło do śmiertelnych przypadków ostrego pierwotnego zapalenia mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych spowodowanych Naeglerią fowleri w 1971 roku (Hecht i współpracownicy, 1972). Dziewczynie podano antybiotyki, środki antygrzybiczne i sulfametoksazol. Dobę później stan dziewczynki uległ poprawie, a ustabilizował dwa dni później, by systematycznie ulegać polepszeniu w ciągu miesięcznego pobytu w szpitalu. Poziom komórek i skład płynu mózgowo-rdzeniowego pozostawał nienormalny przez kilka miesięcy, ale obecności ameb nie znaleziono po trzy dniowej kuracji. Interesującym jest fakt, że specyficzne antyciała były obecne w osoczu dziewczyny w siódmym, dziesiątym i czterdziestym drugim dniu po przyjęciu do szpitala, a także to, że jej ojciec, mając niskie miano wspomnianych antyciał nie zachorował. Osocze matki nie wykazało obecności antyciał.

Inne, przewlekłe amebowe zapalenie mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych u 30 letniego pacjenta z Nigerii opisali Cleland i jego zespół w 1982 roku. Pacjent cierpiał przez okres pięciu lat na zaburzenia snu, które w rezultacie spowodowało zespół majaczeniowy z konwulsjami z którego udało się go częściowo wyleczyć aplikując sulfametaksazol. Problemy ze snem nie zostały jednak rozwiązane. Pacjent wrócił do domu po dwóch tygodniach spędzonych w szpitalu, ale nie stawił się na wizytę kontrolną.

Zespół Callicotta opisał w 1968 roku przypadek 8 letniego chłopca ze stanu Virginia, który cierpiał na lekki ból brzucha i anoreksję, a ponadto na wymioty i gorączkę, a także sztywność karku. Jego lekarz podał mu jedną dawkę benzylopenicyliny benzatynowej. Chłopca skierowano do szpitala. Z płynu mózgowo-rdzeniowego chłopca wyhodowano okazy Acanthamoeba i podano mu ampicylinę. Jego stan uległ gwałtownej poprawie.

Większość przypadków Negleriozy notowano u osób, które pływały w jeziorach lub basenach. Jednakże wiele przypadków dotyczyło także osób, które nie pływały przed początkiem choroby. Także wiele szczepów Acanthamoeby, w tym te z udokumentowanym powodowaniem stanów patologicznów zwierząt, zostały wyizolowane z nozdrzy i krtani ochotników bez klinicznych objawów chorobowych.

Wang i Fieldman   wyizolowali w 1967 roku 54 różne szczepy wolno-żyjących ameb z gatunku Hartmanella (czyli Acanthamoeba) z wymazów gardłowych pobranych w latach 1958-1962 od rodzin zamieszkujących dwa budynki komunalne do celów badań nad wirusowymi chorobami układu oddechowego. Wszystkie kultury były badane mikroskopowo przez trzy do czterech tygodni. Ameby gatunku Hartmanella były obecne w 40 wymazach, pobranych od 38 badanych (dwóch z nich miało pozytywne wyniki w dwóch przypadkach). Większość wyizolowań (82%) pochodziła od dzieci w wieku 4 lat i młodszych. W tym przedziale wiekowym, dzieci w wieku od 1 do 2 lat stanowiły większość nosicieli zidentyfikowanych ameb.

Stosunek pomiędzy wiekiem, a obecnością ameb został głębiej przeanalizowany przez porównanie proporcji faktycznej, a oczekiwanej liczby pozytywnych próbek w danej grupie wiekowej. Ponownie dzieci w wieku poniżej 5 lat obarczone były większym ryzykiem występowania, a w szczególności dzieci w wieku poniżej 1 rok życia.

Z jakiegoś bliżej nieznanego powodu, stopa dokonanych wyizolowań spadła gwałtownie w latach 1963-1966. W okresie tym zaszły pewne zmiany w procedurach pobierania wymazów i testowania oraz temperatury inkubacji z powodu zmiany linii komórkowych, katastroficznych skażeń i przenosin do nowego budynku. Badania populacji w tym okresie zawierały około 8 procent mniej dzieci w przedziale wiekowym od 1 do 4 lat w porównaniu do wcześniejszych lat.

Możliwe jest też inne wytłumaczenie tego zjawiska. W wyżej wspomnianym okresie, w Stanach Zjednoczonych przestawiono się na szczepionkę przeciw polio z tej wstrzykiwanej Salka, na doustną Sabina. Zrozumiałym  jest, że skoro ameby giną w kontakcie z sokami żołądkowymi, mniejsza liczba dostanie się do organizmu na wskutek przyjęcia ustnej szczepionki, niż przez wstrzyknięcie.

Autorzy podsumowali, że występujące w środowisku ameby spotykane są głównie w ziemi oraz wodzie, i co za tym idzie należy zakładać, że zostają one przyjęte do organizmu na skutek oralnego kontaktu z ziemią. Ten koncept był wspierany przez fakt, że większa część wyizolowani pochodziła od dzieci w wieku raczkowania. Ale wyjaśnienie dwóch wyizolowań od niemowlaków w wieku młodszym niż 6 miesięcy stanowiło już problem. Więc, wywnioskowali, że nie udało się im powiązać obecności ameb w krtani z chorobami układu oddechowego.

W czasie w którym przeprowadzano to badanie, szczepienia przeciw polio w USA były powszechne akceptowane przez większą część rodziców i bardzo prawdopodobne jest to, że wszystkie dzieci w grupie wiekowej poniżej 6 miesięcy były zaszczepione na czas. Wyjaśniało by to wówczas przekonująco i jednoznacznie występowanie ameb w wymazach gardłowych niemowlaków.

Około jedna trzecia badanych wykazywała symptomy chorób dróg oddechowych w momencie wykrycia jednokomórkowców w ich organizmach, jednakże podobne symptomy miało też wielu badanych, u których nie wykryto ameb. Podjęto kilka prób zmierzenia odpowiedzi przeciwciał dla każdego gatunku ameb, ale zakończyły się na brakiem jednoznacznej odpowiedzi.

Autorzy nie byli w stanie dojść do jasnego wniosku czy jest to infekcja czy raczej inwazja i czy odporność została nabyta. Autorzy wspomnieli, że ameby pierwotnie zostały wyizolowane z tkanek małpich nerek, ale nie rozważyli bardzo prawdopodobnej możliwości, że podawanie szczepionek przeciw polio mogło być źródłem ameb u dzieci poniżej czwartego roku życia, a także poniżej pierwszego, a nawet poniżej sześciu miesięcy.

Apley i jego zespół zdiagnozowali w 1970 roku ostre pierwotne zapalenie mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych spowodowane amebami (Neglerioza) u małego chłopca w wieku 2 lata i 9 miesięcy. Dzieciak cierpiał od tygodnia na zaburzenia metabolizmu i odżywiania, lekką drażliwość i lekki ból gardła. W dniu przyjęcia, dziecko skarżyło się na ból głowy i zaogniony ból gardła, na co przypisano mu doustną penicylinę. Stopniowo chłopiec stawał się coraz bardziej chory i zwracał każdy przyjęty pokarm i płyny.

Rodzice zauważyli u niego nieregularne ataki bladości i uderzenia gorąca. Nakłuciem lędźwiowym pobrano próbkę płynu i rozpoznano w nim ameby. Stan chłopca wciąż się pogarszał, aż do zgonu w szesnastym dniu choroby.

Dwóch innych opisanych pacjentów (przypadek nr 2 i przypadek nr 3) powróciło do zdrowia. Pacjent nr 2 był 6 letnim bratem opisanego zmarłego chłopca. Cierpiał na zapalenie opon i mózgu, powrócił do zdrowia po 12 dniach pobytu w szpitalu. Z jego płynu mózgowo-rdzeniowego wyhodowano ameby. Dziesięć dni po wyzdrowieniu przez nakłucie lędźwiowe pobrano normalny płyn  mózgowo-rdzeniowy w którym już nie było ameb.

Przypadek nr 3 to chłopiec w wieku 4 lat i 5 miesięcy, sąsiad braci opisanych w przypadkach 1 i 2. Dwa dni przed przyjęciem do szpitala otrzymał przypominającą dawkę szczepionki DPT. Początkowo w jego płynie mózgowo-rdzeniowym wykryto obecność ameb; jednakże próbki pobrane 8, 14 i 24 dnia były normalne i nie wyizolowane z nich ameb.

ROGOWACENIE ROGÓWKI OKA POWODOWANE PRZEZ AMEBY

W raz z pojawieniem się na rynku miękkich soczewek kontaktowych, w czasopismach medycznych zaczęły też pojawiać się doniesienia o rogowaceniu rogówki oczu. Ameby zostały zidentyfikowane jako czynnik sprawczy.

PODSUMOWANIE

Ameby są powszechnie występującymi pierwotniakami otaczającymi nas na co dzień. Ustalono, że niektóre z nich wywołują poważne choroby u zwierząt i ludzi. Dobrze ugruntowanym jest też fakt, że ameby są istotnym czynnikiem zanieczyszczającym kultury tkankowe w żywych preparatach biologicznych, a szczepionki są najważniejsze z nich wszystkich ponieważ są powszechnie wstrzykiwane niemowlętom i dzieciom.

Nawet powyższy krótki przegląd dostępnych publikacji wskazuje na dużą liczbę przypadków zapaleń opon i mózgu i poważnych infekcji układu oddechowego u niemowląt i małych dzieci, które mogą być związane z podawaniem szczepionek, które mają wysoki potencjał skażenia amebami, albo bezpośrednio z kultury  tkankowej, albo kultury tkankowej zanieczyszczonej przez ameby z powietrza otaczającego powierzchnie laboratorium.

Oczywistym jest, że chociaż pewna liczba ofiar odzyskuje zdrowie to większość nie daje rady. Firmy farmaceutyczne produkujące szczepionki powinny ostrzegać o tej możliwości w ulotkach informacyjnych dołączonych do szczepionek i informować o możliwym amebowym inwazyjnym zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych.

To jeszcze bardziej podkreśla potrzebę zachowania ostrożności zarówno ze strony służby zdrowia w Australii, jak również z innych krajów, która powinna porzucić krajowe programy szczepień z kolejnego ważnego powodu .

Przypisy:

1. Hull, R. N., Minner J. R. and Mascoli, Carmine, C., (1958), „New viral agents recovered from tissue cultures of monkey kidney cell”, Am. J. Hyg. 68:31-44.
2.Rivera, B., Gronvik, K. O. and Karlsson, K. A. (1993), „A new method for rapidly removing contaminating microrganisms from porcine parvovirus or pseudorabies virus master-seed suspension”, Vaccine 11(3):363-365.
3. Ma, Pearl, Visvesvara, Govinda S., Martinez, A. J., Theodore, F. G., Daggett, Pierre-Marc and Sawyer, T. K. (1990), ‚Naegleria and Acanthamoeba Infections: Review”, Rev. Inf Dis. 12(3):490-513.
4. Jahnes, W. G., Fullmer, H. M. and Li, C. P. (1957), „Free-living amoebae as contaminants in monkey kidney tissue cultures”, Proc. Soc. Exp. Biol. Med. 96:484-488.
5. Culbertson, C. G., Smith, J. W. and Minner, JR. (1958), „Acanthamoeba: observations on Animal Pathogenicity”, Science 127:1506.
6. Culbertson, C. G., Smith, J. W. and Cohen, H. K. (1959), „Experimental infection of mice and monkeys by Acanthamoeba”, Am. J. Pathol 35:185-197.
7. Kingston, D. and Warhurst, D. C. (1969), ‚Isolation of amoebae from the air”, J. Med. MicrobioL 2:27-36.
8. Pereira, Marguerite S., Marsden, H. B., Corbitt, G. and Tobin, J. 0’H. (1966), „Ryan virus: a possible new human pathogen”, Brit. Med. Jour. (15 Jan):130-132.
9. Armstrong,J. A. and Pereira, Marguerite D. (1967), „Identification of ‚Ryan virus’ as an amoeba of the genus Hartmanella”, Brit. Med. Jour. (28 Jan):212-214.
10. Casemore, D. P. (1969), „Contamination of virological tissue cultures with a species of free-living soil amoeba”, J. Clin. Pathol. 22:254-257.
11. Cerva, L., Novak, K. and Culbertson, C.G. (1968), „An outbreak of acute, fatal amebic meningoencephalitis”, Amer. Jour. Epidemiol 88(3):436-444.
12. Mandal, B. N., Gudex, D. J. Fitchett, M. R., Pullon, D. H. H., Malloch, J. A., David, C. M. and Apthorp (1970), „Acute meningoencephalitis due to amoebae of the order of Myxomycetale (Slime Mould)”, N.Z Med. J. 71:16-23.
13. Cursons, R. T. M. and Brown, T. J. (1972), „The 1968 New Zealand cases of primary amoebic meningoencephalitis: Myxomycete or Naegleria?”, N.Z Med. J. 82:123-125.
14. Fowler, M and Carter, R. F. (1965), „Acute pyogenic meningitis probably due to Acanthamoeba: a preliminary report”, Brit. Med. Jour. (25 Sept.):740-742.
15. Carter, R. F. (1968), „Primary amoebic meningoencephalitis: clinical pathological and epidemiological features of six fatal cases”. Jour. Pathol. Bacteriol. 96(1):1-25.
16. Carter, R. F., Cullity, G.3., Ojeda, V. 3., Silberstein, P. and Willaert, B. (1981), „A fatal case of meningoencephalitis due to a free living amoeba of uncertain identity, probably Acanthamoeba sp.”, Pathol 13:51-48.
17. Butt, C. G (1966), „Primary amebic meningoencephalitis”, New Engl. J. Med. 274(26): 1473-1476.
18. Seidel, Harmatz P., Visvesvara, G. S., Cohen, A., Edwards, J. and Turner, Jerrold (1982), „Successful treatment of primary amebic meningoencephalitis”, New Engl. J. Med 306(6):346-348.
19.Hecht, R. H., Cohen, A. H., Stoner, 3. and Irwin, C. (1972), „Primary meningoencephalitis in California”, Calif. Med. J. 117: 69-73.
20. Cleland, P.O. (1982), „Chronic amebic meningoenoephalitis”, Arch. Neurol 39:56-57.
21. Callicott (1968), „Meningoencephalitis due to pathogenic free-living amoebas”, J.A.M.A. 206(3):579-582.
22. Wang, S.S. and Feldman, H. A. (1967), „Isolation of Hartmanella species from human throats”, New Engl. J. Med. 277(22):1174-1179.
23. Apley, J., Clarke, S. K. R. and Roome, A. P. C. H. (1970), „Primary amoebic meningomcephalitis in Britain”, Brit. Med. J. (7 March): 596-599.

Źródło: http://www.whale.to/vaccines/amoebas.html

http://www.bmj.com/content/344/bmj.e2398/rr/599816

Armia śmiertelnie zaszczepionych

Źródło: Angora

Włochy.

Żołnierz jest od tego, żeby wykonywać rozkazy. Jeśli każą mu się szczepić kilka razy w tygodniu, to musi nadstawić ramię. Zwłaszcza, że lekarz wojskowy zajmuje wyższą pozycję w hierarchii. Wydaje rozkazy, a nie medyczne zalecenia. Kto nie chce się szczepić, traci pracę. W tym fachu, jak w rosyjskiej ruletce, trzeba mieć szczęście. Można wygrać zatrudnienie, albo stracić życie.

Kapral Erasmo Savino ma 31 lat i zaawansowanego raka płuc. 3 października nie poszedł na chemioterapię. Rano z trudem podniósł się z łóżka i powlókł do innego pokoju. Usiadł przed komputerem- łysy, opuchnięty na twarzy, z sińcami pod oczami. W takim stanie podczas wideokonferencji zobaczyli go przedstawiciele włoskiego Senatu, członkowie komisji powołanej do zbadania negatywnych skutków kontaktu ze zubożałym uranem. Używanym między innymi w pociskach. Savino, z akcentem typowym dla mieszkańca Kampanii, opowiadał o swojej trzynastoletniej służbie w armii. Wyjaśnił, że jego dolegliwości pojawiły się po przyjęciu miksu szczepionek tuż przed wyjazdem do Kosowa. Zerkając na kartkę z notatkami, ostrożnie dobierał słowa. Senatorowie zadawali sporo pytań, a on nie chciał pogubić się w detalach. Odpowiadał cierpliwie, chociaż widać było, że nie czuje się najlepiej. Przed zakończeniem połączenia z rozgoryczeniem podsumował: Być może jestem u kresu życia Jako żołnierz będę nadal walczyć, jednak przykro mi, że kraj, w którego interesie działałem, odciął się ode mnie. Po tych słowach w auli zapanowała przejmująca cisza. Senatorowie siedzieli oszołomieni, wpatrzeni w ekran.

Giacinto Russo trzęsącymi się rękoma złapał telefon i napisał wiadomość do przebywającego w Afganistanie syna. Chciał się dowiedzieć, czy przed odlotem na misję on też dostał kilka zastrzyków tego samego dnia? Za chwilę rozległ się dźwięk odebranego smsa. Dwie litery: SI. Przerażony polityk ukrył twarz w dłoniach. Sesję kontynuowano wręcz na bezdechu. Ponieważ brakowało pomysłu, jak rozwiązać patową sytuację, odmowa zaszczepienia się jeszcze długo będzie skutkować wydaleniem ze służby.

Wreszcie głos zabrał adwokat chorego kaprala, Georgio Carta. Przedstawił ekspertyzy jednoznacznie wskazujące na związek przyczynowo-skutkowy między wielokrotnym poddaniem się szczepieniom w zbyt krótkich odstępach czasu, a powstaniem zmian nowotworowych. Nie tylko u Savina. Także u setek innych młodych mężczyzn, z których wielu już nie żyje. Ci pozostali przy życiu wegetują, unieruchomieni jak duże lalki w pościeli. A przecież w momencie zaciągnięcia się do wojska cieszyli się doskonałym zdrowiem. Wygrywali zawody sportowe, biegali w maratonach. Ilu jest tych poszkodowanych żołnierzy, oficjalnie nie wiadomo.

Ministerstwo obrony od lat odmawia prowadzenia rejestru ich przypadków. Wbrew faktom nie kwalifikuje nowotworów jako patologii związanych z wykonywanym zawodem. W praktyce oznacza to, że Republika Włoska nie ponosi odpowiedzialności finansowej za utratę w wojsku życia lub zdrowia wskutek zaszczepienia się. Żołnierze na własny koszt muszą walczyć o odszkodowania i renty. Coraz częściej zdarza się, że na placu boju z urzędnikami pozostają ich osieroceni bliscy.

Komisji uranowej udało się uzyskać nieoficjalne dane . Na posiedzeniu w 2007 roku ówczesny minister obrony Arturo Parisi przedłożył zatrważające liczby. W latach 1996-2006 zdiagnozowano raka u 1682 żołnierzy; 255 spośród nich przebywało na misji zagranicznej. W 2012 roku pułkownik Biselli z obserwatorium epidemiologicznego przy ministerstwie obrony przekazał komisji jeszcze bardziej tragiczne statystyki: 698 zachorowań przebywających na misjach, 3063 przypadki wśród żołnierzy stacjonujących we Włoszech; 479 zmarło. Ta ewidencja zrewolucjonizowała kierunek śledztwa komisji funkcjonującej od 2004 roku. Osiem lat temu przyjęto, że odnotowana w armii dziwnie wysoka zachorowalność na raka to rezultat kontaktu z ciężkim pierwiastkiem DU (depleted uranium). Odkąd komisja wychwyciła, że 85% chorych żołnierzy nigdy nie było za granicą, uprawdopodobniła się wersja, że za ich problemami zdrowotnymi kryją się obligatoryjne szczepienia. Często przeprowadzane hurtowo na wszystkich, bez wywiadu lekarskiego, dzień po dniu. Mimo, że szczepionki osłabiały organizm, po ich zaaplikowaniu młodzi żołnierze nie mogli oszczędzać się w koszarach – wracali do normalnych zajęć, przy których mieli kontakt z materiałami toksycznymi, takimi jak DU i dioksyna (organiczny związek chemiczny, którym próbowano otruć Juszczenkę), z trującymi wyziewami czy zabójczymi substancjami chemicznymi emitowanymi przez fabryki.

Francesco Rinaldelli służył w elitarnej dywizji strzelców alpejskich. Miał 26 lat, kiedy oddelegowano go do Porto Marghera. Przeklętego miejsca, w którym corocznie odnotowuje się jeden z najwyższych we Włoszech wskaźników zanieczyszczenia powietrza, i gdzie na niespotykaną skalę panoszy się rak płuc wraz z mutacjami chorób dróg oddechowych. Rinaldelli zaczął chudnąć, miał przewlekłą gorączkę i wkrótce potem zmarł na ziarnicę złośliwą, zwaną chłoniakiem Hodkina. Taka sama śmierć spotkała Francesco Finessiego. Dwudziestolatek musiał przyjąć potrójną dawkę Neotyfu, szczepionki przeciw tyfusowi, którą bardzo szybko wycofano z rynku. Matka chłopaka, już po jego zgonie, doprowadziła do rozpoczęcia śledztwa przez prokuraturę w Bellono.

Wyszło na jaw, że w wojskowych książeczkach szczepień dokonywano wpisów o odbytych wizytach lekarskich, jakie w rzeczywistości nigdy nie miały miejsca. Okazało się również, że wielu żołnierzy szczepiono kilkakrotnie w ciągu doby na tę samą chorobę i że do szczepień używano kontrowersyjnych preparatów, usuniętych później z obrotu. W niektórych jednostkach mężczyzn nakłuwano jak w fermie kurcząt- zbiorowo. W tle tych zaniedbań na wyjaśnienie czeka też wątek spółek farmaceutycznych, zbijających krociowe zyski na kontraktach z armią. Gdy w mediach rozniósł się szczepionkowy skandal, ministerstwo obrony wydało oświadczenie, że przy szczepieniach włoskiej armii zachowywane są wszelkie normy. Coś jednak od dawna musiało być na rzeczy, skoro regulamin szczepień z 2003 roku liczył zaledwie trzy strony papieru kancelaryjnego, a ten z 2008 roku ma ich ponad dwieście.

Autorytet w dziedzinie onkologii, profesor Franco Nobile, podzielił stanowisko ministerstwa, że regulaminowi pod względem medycznym niczego nie można zarzucić. Problem tkwi w tym, że w praktyce zwyczajnie się go nie przestrzega. Ludzi szczepi się seriami, bez weryfikacji, czy ktoś w przeszłości przyjął daną szczepionkę. Zastrzyk na ogół wykonują pielęgniarki, nie lekarze. To dlatego, że w wojsku wszystko dzieje się bardzo szybko. Na przykład, gdy na misję musi natychmiast wyjechać 600 żołnierzy. Nie ma czasu, żeby trzymać się regulaminu szczepień. Badanie mogłoby wykluczyć nawet setkę mundurowych. A zatem nikt o nic nie pyta, nie drąży, czy rozkaz zaszczepić się jest zasadny. Pierwszy odważny, który chciał się o tym dowiedzieć, został poddany procedurze dyscyplinarnej i obecnie, po 25 latach kariery w wojsku, grozi mu kara roku więzienia. Sierżant Ligi Sanna, na prośbę żony adwokatki, skierował do przełożonych pismo z zapytaniem o celowość dodatkowych szczepień. W ciągu 28 dni otrzymał ich aż osiem. W odpowiedzi, zwierzchnicy zadenuncjowali go za niesubordynację. Przez dwie minione dekady był jedynym, który ośmielił się włożyć kij w mrowisko.

Agnieszka Nowak-Samengo

Italy

Szczepienia a epidemie chorób mózgu u dzieci

Prof. n. med. dr hab. Maria Dorota Czajkowska-Majewska

Źródło

Plik PDF do ściągnięcia

Dramatyczny wzrost liczby uszkodzonych neurologicznie i immunologicznie dzieci w ostatnich dwóch dekadach jest najpoważniejszym problemem medycznym naszych czasów. W wielu krajach notuje się epidemie autyzmu oraz innych schorzeń psycho-neurologicznych, takich jak padaczka, ADHD, upośledzenie umysłowe, zaburzenia zdolności uczenia się i zachowań, jak również chorób autoimmunologicznych takich jak cukrzyca, zapalenie tarczycy, astma, alergie, choroba Kawasaki, choroby reumatyczne, i chorób nowotworowych. Te chroniczne, upośledzające, nierzadko zagrażające życiu choroby atakują dzieci już od najwcześniejszych lat życia i są ich oraz ich rodzin osobistą tragedią, bo odbierają ofiarom szanse na normalne, samodzielne życie. Dla społeczeństw są wielką stratą produktywnych, potencjalnie wybitnych jednostek i ogromnym obciążeniem, bowiem koszty leczenia i opieki przez całe życie tylko jednej chorej np. na autyzm osoby szacuje się na miliony $ lub €.

Rozmiary epidemii chorób mózgu wśród dzieci najlepiej ilustrują liczby. W latach 1970 w USA czy UK na autyzm cierpiało 1 dziecko na 2500-3000, a obecnie cierpi 1 na 60-80, 1 dziecko na 6 przejawia upośledzenie zdolności uczenia się, 1 na 10 cierpi na ADHD (Zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi), i 1 na 5 wykazuje jakieś formy schorzeń psychoneurologicznych.

Zdesperowani rodzice, naukowcy i lekarze poszukują przyczyn tych epidemii i domagają się od rządów ich wyjaśnienia. Wśród kilku hipotez, które próbują je wyjaśniać, na czoło wysuwa się hipoteza łącząca je z czynnikami środowiska, a szczególnie z jatrogennym działaniem szczepionek, podawanych niemowlętom już od pierwszych godzin życia. Obecnie w Polsce do 2 r. życia dzieci otrzymują 26 obowiązkowych szczepień, niektóre otrzymują ich więcej. W USA w tym samym okresie dzieci dostają aż 36 szczepień i ich liczby stale rosną. Szczepionki są podawane niemowlętom w coraz większym zagęszczeniu i w kombinacjach łączących nierzadko antygeny 6-8 różnych mikrobów chorobotwórczych w jednym podaniu. Są to praktyki pozbawione medycznego uzasadnienia i tym bardziej niepokojące, że dotąd nie przeprowadzono wiarygodnych badań, wykazujących bezpieczeństwo i skuteczność takiego łączenia szczepionek. Ani nie wykazano bezpieczeństwa wstrzykiwania niemowlętom szczepionkowych konserwantów (np. związku rtęci – thimerosalu, czy formaldehydu), adiuwantów zwiększających immunogenność (np. związki aluminium czy skwalen), i szczepionkowych zanieczyszczeń (np. obce wirusy, grzyby, materiał genetyczny etc.).

Choć rodzice od lat domagają się dowodów bezpieczeństwa oraz niezbędności wszystkich stosowanych szczepionek, jak dotąd żadna agencja medyczna nie przeprowadziła badań na odpowiednio dużą skalę, które by ich dostarczyły. Dlatego na całym świecie rośnie ruch zdesperowanych rodziców, którzy nie znajdując pomocy i wiarygodnych wyjaśnień ze strony medycznego establiszmentu, decydują się nie szczepić swych dzieci, lub szczepią je wybiórczo. Jest on przejawem wzrostu świadomości medycznej wśród rodziców, jak i naturalnych instynktów, które mówią rodzicom – co za dużo to niezdrowo. Rodzice czują, że dzieci dostają dziś zbyt wiele szczepień, zbyt wcześnie, i widzą, że to nie wychodzi im na zdrowie.

Powikłania poszczepienne

Hipoteza łącząca szczepienia z epidemiami autyzmu oraz innych zaburzeń neurorozwojowych u dzieci opiera się na wielu obserwacjach i dowodach. Epidemia autyzmu pojawiła się W USA i na świecie w końcu lat 1980-ych i na początku lat 1990-ych, równocześnie z wprowadzeniem kilku nowych szczepień dla niemowląt. Rys 1 ilustruje dramatyczny wzrost przypadków autyzmu w USA w populacjach dzieci urodzonych po 1985 roku, korelujący z datami wprowadzania nowych szczepionek.

O związkach autyzmu oraz innych chorób neurologicznych ze szczepieniami informują przede wszystkim rodzice i lekarze, którzy zaobserwowali regres rozwojowy lub pojawienie się poważnych powikłań neurologicznych u dzieci wkrótce po szczepieniach. Ich doniesienia, najczęściej bagatelizowane, ignorowane lub wyśmiewane przez szczepionkowy establiszment, są potwierdzone przez raporty powikłań poszczepiennych, zebrane w bazie danych, VAERS, stworzonej przez amerykańskie Centrum Kontroli Chorób (CDC) na polecenie Kongresu USA, w której rejestruje się zgłoszone przypadki niepożądanych powikłań i zgonów poszczepiennych od r. 1990. FDA (Amerykańska Agencja Kontroli Żywności i Leków) oraz CDC szacują, że do bazy VAERS zgłasza się tylko od 1 do 10% przypadków powikłań poszczepiennych, co znaczy, że aby otrzymać prawdopodobne liczby wszystkich, liczby przypadków zgłoszonych należy pomnożyć przez co najmniej 10.

Diagram na Rys. 2 ilustruje liczby zarejestrowanych w VAERS zgonów poszczepiennych w poszczególnych latach w USA. Łącznie od r. 1990 do listopada 2010 zarejestrowano w tej bazie 4.483 zgony, co znaczy, że wszystkich zgonów poszczepiennych mogło być ponad 44.000. Jak widać na wykresie, liczby zgonów poszczepiennych rosną wraz z wprowadzaniem na rynek nowych szczepionek i ich kombinacji. Uważa się, że pierwszy szczyt zgonów, zanotowany we wczesnych latach 1990-ych, wynikał ze szczególnej toksyczności używanych wówczas szczepionek, które zawierały duże ilości rtęciowego konserwantu, thimerosalu. Po tym szczycie, liczba zgonów nieco spadła, ponieważ wielu przerażonych rodziców przestało szczepić dzieci. Drugi duży szczyt zgonów poszczepiennych wystąpił w latach 2007-2009 po wprowadzeniu szczepionki przeciw brodawczakowi (HPV), przeznaczonej dla dziewcząt i młodych kobiet, a w 2009 także szczepionki przeciw wirusowi ,,świńskiej grypy” (H1N1).

Rysunek 3 pokazuje liczby zgłoszonych zgonów poszczepiennych w różnych grupach wiekowych. Ok. 40% wszystkich przypadków zarejestrowano u niemowląt do 6 miesiąca życia, a 60% u dzieci do 2 roku życia.

Skokowy wzrost zgonów poszczepiennych zanotowano w populacji wiekowej 6 do 29 lat (głównie dotyczył on dziewcząt i młodych kobiet) po roku 2006, po wprowadzeniu szczepionki HPV. Do r. 2006 umieralność w tej grupie była niska, a w latach 2008-2010 wrosła czterokrotnie (rys. 4).

Dane na Rys. 5 pokazują, które szczepionki powodują najwięcej zgonów.

Na czoło wysuwają się szczepionki typu Hib (przeciw bakteriom Haemophilus influenzae) oraz przeciw pneumokokom.

Szczepionka przeciw wirusowi grypy H1N1 była stosowana tylko przez jeden sezon, więc jej „moc rażenia” w przeliczeniu na rok szczepienia, jest większa niż szczepionki Hib.

Analizy danych VAERS wykazały też silne płodobójcze działanie szczepionek H1N1 i HPV, które spowodowały wiele poronień i urodzin martwych dzieci (http://www.ageofautism.com/2011/01/abortion-stillbirth-events-from-gardasil-far-exceed-all-other-vaccines.html#more).

Stale rosną także liczby niepożądanych odczynów poszczepiennych, także ciężkich, zagrażających życiu – głównie neurologicznych, immunologicznych i ogólnoustrojowych. Zarejestrowano w VAERS kilkaset tysięcy powikłań poszczepiennych, w tym 47.186 przypadków ciężkich, co znaczy że wszystkich przypadków powikłań było miliony, a ciężkich ok. 500.000. Jak widać z wykresu (Rys. 6), skokowy wzrost ciężkich powikłań zanotowano w latach 2007-2009, głównie wśród dziewcząt i młodych kobiet, po wprowadzeniu szczepionki HPV oraz szczepionki przeciw wirusowi grypy H1N1 w 2009 r.

Lobbyści producentów szczepionek przekonują, że tragiczne ofiary szczepień są nieuniknioną ceną jaką rodzice muszą zapłacić za rzekome korzyści dla społeczeństwa w postaci zmniejszenia zachorowań na choroby zakaźne. Dla większości rodziców jest to argumentacja nie do przyjęcia.

Nikt nie powinien tracić swego zdrowego i bezcennego dziecka dla wyimaginowanego „dobra społecznego”.

O tym, ile warte są argumenty szczepionkowego lobby, najlepiej świadczą historyczne dane statystyczne. Pokazują one, że zapadalność i umieralność na choroby zakaźne (przeciw którym się szczepi) radykalnie zmniejszyły się na wiele dekad przed wprowadzeniem szczepionek. Np. kiedy w 1963 r. wprowadzono szczepionkę przeciw odrze, umieralność na tę chorobę w USA była już znikoma (Rys. 7). Podobnie, gdy wprowadzono szczepionkę DTP w r. 1948, umieralność z powodu krztuśca była już bardzo niska (Rys. 8); zmniejszyła się jeszcze bardziej po rozpowszechnieniu antybiotyków. Analogiczne dane dotyczą innych chorób zakaźnych. Pokazują one, że wbrew temu co się powszechnie głosi, szczepienia ochronne odegrały marginalną rolę w ograniczeniu umieralności z powodu większości chorób zakaźnych. Zadecydowały o tym głównie poprawa warunków życia, wyżywienia, higieny, kwarantanny, wprowadzenie antybiotyków oraz udoskonalenie wspomagających i zachowawczych metod leczenia.

Umieralność z powodu chorób zakaźnych w XXI wieku

Ciekawe wnioski nasuwają się z analizy współczesnych danych zachorowań i zgonów z powodu krztuśca. Rys. 9 ilustruje zapadalność na tę chorobę w różnych krajach UE, wyrażoną w przedziałach liczbowych na 100.000 mieszkańców (dane z bazy euvac.net). W r. 2009 w krajach UE (tych, które rejestrują przypadki) na krztusiec zachorowało 20.591 osób i zmarły z tego powodu 4 osoby (2 w Bułgarii i 2 w UK; współczynnik umieralności 1,9 na 10.000 zachorowań). Najwięcej przypadków zachorowań (>10 na 100.000 mieszkańców) zanotowano w Norwegii, Holandii, Słowenii i Estonii, lecz w tych krajach nikt nie umarł z powodu krztuśca. Interesująco wygląda też zestawienie tych zachorowań ze wskaźnikami umieralności niemowląt w poszczególnych krajach (zaznaczone są one liczbami na mapie krajów). Jak widać z tych danych, zachorowalność na krztusiec nie koreluje ze wskaźnikami umieralności niemowląt, bowiem Norwegia, Szwecja, czy Finlandia miały znaczną liczbę zachorowań na tę chorobę, ale niskie wskaźniki umieralności, natomiast Turcja, czy Rumunia, w których odnotowano bardzo mało przypadków krztuśca, mają wysokie wskaźniki umieralności niemowląt. W Polsce od lat zachorowalność na krztusiec utrzymuje się między 2000-3000 rocznie, lecz nikt nie umiera z tego powodu (w 2009 r. zachorowało 2.390 osób).

Ponadto fakt, że wśród osób, które zachorowały na krztusiec, tylko 17% było nieszczepionych, a ponad 80% było zaszczepionych dowodzi malej skuteczności stosowanych szczepionek DTP. Podobnie, podczas ostatniej epidemii krztuśca w USA w r. 2010, wśród paru tysięcy osób, które zachorowały, ok. 70% było w pełni zaszczepionych (http://www.watchdoginstitute.org/2010/12/13/whooping-cough-epidemic-california). Stosunkowo większa umieralność amerykańskich dzieci niż europejskich z powodu krztuśca (w USA zachorowało mniej osób, lecz zmarło 10) wynika z niedostępności opieki medycznej dla milionów Amerykanów.

Jeśli zestawimy 4 zgony w UE od krztuśca w 2009 r. z liczbami prawdopodobnych zgonów po szczepieniach DTP dzieci do 5 r. życia w tym roku, które mogły wynieść ok. 1000 (ekstrapolacja wyników VAERS na populację UE), wnioski są oczywiste. W krajach rozwiniętych znacznie więcej dzieci umiera dziś w wyniku powikłań po szczepieniach DTP, niż od krztuśca, mimo, że tysiące ludzi nadal chorują na tę chorobę.

Dowodzi to również, że stosowane szczepionki DTP są mało skuteczne, skoro 70-80% zachorowań zdarza się wśród osób zaszczepionych. Poddaje to w wątpliwość sens masowego szczepienia niemowląt szczepionką DTP, która daje wiele poważnych powikłań, kiedy istnieją skuteczne metody leczenia krztuśca.

Sytuacja w przypadku odry wydaje się nieco odmienna. W r. 2009 zarejestrowano w UE 7.175 zachorowań na tę chorobę i 10 zgonów; więc śmiertelność (13,9 na 10.000 zachorowań) z powodu odry jest ok. 7 razy większa niż w przypadku krztuśca (1,9 na 10.000 zachorowań). Wśród osób, które zachorowały na odrę, 77 % było niezaszczepionych, co sugeruje, że skuteczność szczepionki przeciw odrze jest większa niż szczepionki przeciw krztuścowi, choć nie jest doskonała. Niemniej, kiedy weźmiemy pod uwagę, że po najczęściej stosowanej szczepionce MMR (łączonej przeciw odrze, śwince i różyczce) mogło umrzeć w UE ok. 230 uprzednio zdrowych dzieci (ekstrapolacja danych z VAERS), to znów widzimy, że prawdopodobna liczba zgonów poszczepiennych znacznie przewyższa liczbę zgonów w wyniku zachorowań na odrę. Nie można też zapominać o ciężkich powikłaniach, które dość często zdarzają się po szczepieniach MMR (w USA – co najmniej 3000/rok, a w UE ok. 5000). Oczywiście nie wiemy, ile dzieci obecnie zachorowałoby i umarło w UE z powodu odry, gdyby wszystkie były nieszczepione, ale sądząc z danych na Rys. 7, nie powinno ich być wiele. Jest oczywiste, że w całościowym bilansie strat i korzyści ze szczepień MMR, nie można pomijać liczb zgonów i ciężkich powikłań po tej szczepionce.

Na świnkę w 2009 r. zachorowało w UE 20.048 osób (z czego w Polsce 2.954), lecz nie było zgonów z powodu tej choroby. 60% przypadków było wśród zaszczepionych, co dowodzi niskiej skuteczności ochronnej szczepionki MMR przeciw śwince. Wobec prawdopodobnych 230 zgonów w UE po szczepieniach MMR w tym roku, wydaje się, że bezpieczniej jest przechorować świnkę w okresie dziecięcym i nabyć w ten sposób odporność na cale życie, niż się szczepić, narażając się na powikłania, i mimo to nie mieć trwałej odporności. W 2009 r. zanotowano w UE 8.640 przypadków różyczki (z czego 7.586 – 88% – w Polsce), około połowy zachorowań było wśród zaszczepionych, co dowodzi również niskiej skuteczności szczepionki MMR przeciw różyczce. Nikt w UE nie umarł z powodu różyczki.

Zbiorczo powyższe dane wskazują, że ze względu na małą skuteczność ochronną szczepionki MMR przeciw dwóm chorobom (śwince i różyczce), łączone szczepienia nie mają sensu. Z trzech wirusowych składników tej szczepionki, tylko komponenta odry wydaje się względnie skuteczna. Wątpliwości pogłębia znaczna liczba zgonów po szczepieniach MMR (ok. 230/rok) oraz poważnych powikłań poszczepiennych (ok. 5000 /rok) (ekstrapolacja danych VAERS na populację UE), które nierzadko kończą się trwałym okaleczeniem neurologicznym, włączającym autyzm.

Dr Andrew Wakefield, pionier badań nad związkiem autyzmu ze szczepieniami, który odważył się opisać przypadki powikłań jelitowych połączonych z autyzmem po szczepieniach MMR u dzieci, został profesjonalnie zniszczony i zniesławiony przez szczepionkowy establiszment (http://www.ageofautism.com). Jednak ostatecznie, prawda o jego badaniach została ujawniona, wyniki jego odkryć zostały potwierdzone przez niezależnych amerykańskich badaczy (http://www.dailymail.co.uk/news/article-388051/Scientists-fear-MMR-link-autism.html) i został on zrehabilitowany, natomiast obnażone zostały antynaukowe i antyspołeczne manipulacje producentów szczepionek oraz ich lobbystów (http://www.naturalnews.com/031116_Dr_Andrew_Wakefield_British_Medical_Journal.html).

Tolerancja rodziców dla ,,prewencyjnej” śmierci lub okaleczeń ich dzieci jest bliska zeru. W kontekście danych o zgonach i ciężkich powikłaniach po szczepieniach MMR, stosowanie pojedynczej, bezpieczniejszej szczepionki przeciw odrze wydaje się znacznie lepszym rozwiązaniem od szczepień MMR. Wielu rodziców od lat domaga się takiej szczepionki, lecz z niewyjaśnionych powodów jest ona obecnie niedostępna w większości krajów, choć wcześniej była.

Od ponad 30 lat nie zarejestrowano w UE czy USA żadnego przypadku zachorowań na poliomyelitis (chorobę Heinego-Medina) (WHO), lecz w wyniku powikłań po szczepieniach IPV i OPV w jednym roku w USA mogło umrzeć ok. 800 dzieci, a UE ponad 1000 (VAERS). Te dane podważają sensowność dalszego stosowania tych szczepionek, zwłaszcza u niemowląt i małych dzieci.

Całkowita liczba zgonów poszczepiennych w UE w przeciągu ostatnich 20 lat mogła przekroczyć 70.000 (ekstrapolacja danych z USA w przeliczeniu na populację UE, przy założeniu podobnego stopnia wyszczepienia i jakości opieki medycznej). Nawet jeśli te liczby są mniejsze o połowę (bo stopień wyszczepienia w zachodnich krajach UE jest mniejszy niż w USA), to i tak są one ogromne, wielokrotnie przekraczające liczby zgonów z powodu chorób zakaźnych (przeciw którym się szczepi), a na które ludzie nadal chorują. Szczególnie niepokoi fakt, że wskutek powikłań poszczepiennych umierają uprzednio zdrowe dzieci, które być może nigdy nie zachorowałyby na choroby, od których miały je chronić

Sprowadzające zgon Szczepionki

O zagrożeniach dla zdrowia i życia ze strony szczepionek informują firmowe ulotki. Niestety, rzadko są one udostępniane rodzicom i rzadko szczepiący lekarze dyskutują z nimi kwestie stosunku ryzyka do korzyści odnośnie różnych szczepień i ich kombinacji. W przypadku chorób, które od wielu dekad nie pojawiają się już w UE czy USA, albo mają łagodny przebieg i są dziś łatwo uleczalne, ryzyko szczepień zdecydowanie wielokrotnie przewyższa z nich korzyści.

Autyzm i szczepienia: nasze badania

Dziesiątki tysięcy zgonów poszczepiennych (w samych tylko USA, czy UE) stanowią milczące pokłosie masowych szczepień, lecz trwale okaleczone ofiary szczepień pozostają ich żywym świadectwem. Uszkodzonych przez szczepionki dzieci stale przybywa, można je dziś spotkać praktycznie w każdej rozszerzonej rodzinie. Wśród wielu postaci ciężkich powikłań poszczepiennych, najwięcej uwagi poświęca się upośledzeniom rozwojowym i neurologicznym, a szczególnie zaburzeniom ze spektrum autyzmu, bowiem liczby dzieci autystycznych od lat rosną lawinowo. W USA, jak i w wielu krajach europejskich brak państwowego systemu opieki nad tymi dziećmi, które szybko staną się dorosłymi. Społeczeństwo nie wie, co z nimi zrobić, jest zaskoczone tym, co się dzieje, podobnie jak zaskoczone tym są rodziny, które przez całe życie zmagają się z autyzmem dzieci.

Związek autyzmu ze szczepieniami jest dziś gorącym tematem dyskusji między rodzicami, a także w mediach, nauce, i wśród polityków, który podzielił społeczeństwo na dwa obozy. Po jednej stronie barykady mamy miliony na ogół bezbronnych rodziców, którzy byli świadkami ciężkich komplikacji poszczepiennych i regresów rozwojowych swych dzieci, oraz lekarzy, którzy je badali, rejestrowali ich okaleczenia i próbują je leczyć. Po drugiej stronie mamy ultrabogatych producentów szczepionek, lobbystów, oraz współpracujące z nimi agencje rządowe, nadzorujące szczepienia, które walczą z ofiarami szczepień o ochronę swych interesów. Skorumpowali oni naukę i wykorzystują napisane na własne zamówienie pseudonaukowe publikacje, które rzekomo dowodzą, iż nie ma związku między szczepieniami i autyzmem oraz innymi zaburzeniami neurologicznymi u dzieci. Publikacje te wykazują m.in., że wstrzykiwanie niemowlętom rtęciowego konserwantu, thimerosalu, w szczepionkach jest całkowicie bezpieczne, co urąga tysiącom niezależnych badań naukowych, które wykazały wielką toksyczność rtęci. Publikacje na zamówienie są pełne błędów metodologicznych i logicznych, lub wręcz fałszerstw, oraz są obarczone dyskwalifikującymi konfliktami interesów (przeciw niektórym autorom toczą się procesy o oszustwa). Szkoda byłoby tracić czas na ich wspominanie, gdyby nie fakt, że stanowią one główną broń szczepionkowego establiszmentu do walki z rodzicami okaleczonych przez szczepionki dzieci. W rękach tego establiszmentu nauka stała się narzędziem społecznej manipulacji i opresji, zwłaszcza bezbronnych dzieci i ich coraz bardziej agresywnie atakowanych rodziców (http://www.naturalnews.com/031116_Dr_Andrew_Wakefield_British_Medical_Journal.html).

Nie jest to zresztą odosobniony przypadek takiego nieetycznego wykorzystywania nauki.

W sukurs ofiarom szczepień coraz liczniej przychodzą niezależni naukowcy z różnych części globu, którzy podejmują badania nad bezpieczeństwem szczepionek. Ich wyniki i wnioski są diametralnie różne od wniosków badaczy sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne i rządowe agencje medyczne. Praktycznie wszystkie niezależne badania wykazały, że szczepionki zawierające rtęciowy konserwant, thimerosal, mogą wywoływać u dzieci poważne zaburzenia neurologiczne, w tym autyzm, oraz uszkodzenia mózgu u zwierząt doświadczalnych1,2,3,4,5.

My również, w ramach grantu sponsorowanego przez UE, podjęliśmy badania w Instytucie Psychiatrii i Neurologii nad potencjalnym związkiem autyzmu ze stosowaniem szczepionek z thimerosalem. Nasze badania składały się z dwóch części: klinicznej i przedklinicznej (na zwierzętach doświadczalnych). W części klinicznej porównaliśmy zawartość rtęci we włosach oraz występowanie powikłań poszczepiennych u dzieci autystycznych i zdrowych. Badanie wykazało, że dzieci autystyczne i zdrowe otrzymały podobne ilości i rodzaje szczepionek, lecz autystyczne miały statystycznie więcej powikłań poszczepiennych (20,4%), niż dzieci zdrowe (6,5%), przy czym powikłania u dzieci autystycznych były znacznie cięższe, najczęściej typu neurologicznego. Małe (3-4 letnie) dzieci autystyczne miały też zaburzone procesy wydalania rtęci (wyrażone przez niższe jej stężenia we włosach, niż u dzieci zdrowych), co wskazuje, że zatrzymywały większe ilości rtęci w organizmie, przez co były bardziej narażone na jej toksyczne działanie. Dzieci autystyczne miały też poważnie zaburzony metabolizm hormonów sterydowych, głównie androgenów, co mogło w znacznej części wynikać z ich zatrucia rtęcią.

Ogólnie, nasze badanie kliniczne pośrednio wykazało, że dzieci autystyczne mogą mieć biologiczne predyspozycje, które sprawiają, że ich organizmy wolniej się oczyszczają z rtęci i są przez to bardziej narażone na neurotoksyczne działanie szczepionkowego thimerosalu, co może być przyczyną ich choroby. Nie znaczy to bynajmniej, że thimerosal nie szkodzi również dzieciom, uważanym za „zdrowe”, które nie cierpią na autyzm. Może on upośledzać ich inteligencję, zdolności uczenia się, i wywoływać rozmaite zaburzenia psychiczne, których nie analizowaliśmy.

Nasze badania na zwierzętach pokazały, że thimerosal, podany oseskom szczurów doświadczalnych w sposób i w dawkach podobnych do podawanych niemowlętom w szczepieniach, akumuluje się w mózgu i działa neurotoksycznie. Powoduje m.in. upośledzenie odczuwania bólu, związane z zaburzeniami systemu endogennych opioidów, upośledzenia ruchowe, stany lękowe, i zaburza interakcje społeczne między zwierzętami 7,8. Badania neuropatologiczne ujawniły, że thimerosal, podany oseskom w dawce analogicznej do stosowanej w szczepieniach niemowląt, uszkadza neurony i komórki glejowe w wielu strukturach mózgu. Zaobserwowaliśmy też różnice we wrażliwości szczurów z różnych szczepów na toksyczne działanie thimerosalu, co wskazuje na jej uwarunkowania genetyczne. Ponadto, samice okazały się mniej podatne na neurotoksyczne działanie tego związku rtęci niż samce.

Fotografie 1-4 ilustrują neuropatologiczne zmiany w korze przedczołowej i w móżdżku szczurów, które w 2 tygodniu życia otrzymały 4 iniekcje thimerosalu w dawkach podobnych do stosowanych w szczepieniach (12 mikrogramów Hg/kg wagi ciala).

Zbiorczo, przeprowadzone przez nas badania wykazały neurotoksyczne działanie szczepionkowych dawek thimerosalu u rozwijających się ssaków. Obserwowane zaburzenia behawioralne oraz zmiany neuropatologiczne u zwierząt mają wiele odniesień do patologii charakterystycznych dla zaburzeń ze spektrum autyzmu, co pozwala wnioskować, że thimerosal może być czynnikiem patogennym w autyzmie.

Nasze badania oraz płynące z nich wnioski potwierdzają wyniki badań przeprowadzonych na innych ssakach (myszach, chomikach i małpach) przez innych niezależnych badaczy, lecz pozostają w sprzeczności z wynikami badań sponsorowanych (bezpośrednio lub pośrednio) przez producentów szczepionek, które przekonują o bezpieczeństwie szczepionek z rtęcią dla niemowląt.

Nasze badania dotyczyły tylko jednego z toksycznych składników szczepionek – thimerosalu – który nadal jest obecny w kilku szczepionkach dla niemowląt stosowanych w Polsce, choć już dawno został wycofany z pediatrycznych szczepionek stosowanych na Zachodzie. Trudno wytłumaczyć (i usprawiedliwić), dlaczego w Polsce w dalszym ciągu okalecza się dzieci szczepionkami z rtęcią.

Np. szczepionka Euvax (przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B; Wzw B), była kilka razy wycofywana z użycia przez WHO i przez nasze MZ po tym, kiedy uśmierciła co najmniej kilkoro dzieci, ale nadal jest ona podawana polskim noworodkom. Szczepionka ta jest używana głównie w krajach III świata i nie jest dopuszczona do obrotu w krajach rozwiniętych, gdzie zresztą (poza USA), podawanie szczepionki Wzw B noworodkom matek nie zarażonych wirusem żółtaczki B, uważane jest za zbędne i nie jest stosowane.

Thimerosal nie jest jedynym toksycznym składnikiem szczepionek. Neurotoksyczne są też dodawane jako adjuwanty związki aluminium, które synergicznie potęgują trujące działanie rtęci. Również inne składniki szczepionek oraz ich kombinacje mogą wywoływać u dzieci poważne reakcje zapalne i autoimmunologiczne, które mogą zagrażać ich życiu. Zagrożenie ze strony szczepień jest największe dla noworodków i najmłodszych niemowląt, ponieważ nie mają one dobrze wykształconej bariery krew-mózg, więc szczepionkowe toksyny, obce białka oraz materiał genetyczny przedostają się u nich wprost do ich mózgu, czyniąc potencjalnie duże spustoszenia. Starsze niemowlęta są nieco bardziej chronione, dlatego w zachodnich krajach EU, podobnie jak w Czechach, na ogół zaczyna się szczepić dzieci dopiero w 3 miesiącu życia lub później.

Należy dodać, że w większości krajów zachodnich UE, szczepienia niemowląt nie są obowiązkowe, więc wskaźniki wyszczepienia są w nich znacznie niższe niż w Polsce.

Brak dowodów bezpieczeństwa szczepionek

Rosnące liczby zgonów i okaleczających powikłań poszczepiennych u dzieci są alarmem, który wskazuje na neurologiczne uszkodzenie całej generacji. Potwierdza to obserwowane w wielu krajach znaczne obniżenie inteligencji oraz zdolności uczenia się u dzieci. Tego alarmu nie da się dłużej zagłuszać. On wymaga natychmiastowych reakcji i działań zaradczych. Wymaga pilnego przeprowadzenia szeroko zakrojonych wiarygodnych badań, porównujących zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych (których z woli rodziców stale przybywa), rzetelnego zbadania bezpieczeństwa i skuteczności różnych szczepionek oraz ich kombinacji, wprowadzenia wiarygodnego rejestru powikłań poszczepiennych i ich długoterminowych konsekwencji, oraz ustalenia, które ze szczepionek są w naszych regionach i czasach naprawdę potrzebne. Rodzice, światli lekarze i niezależni naukowcy od lat domagają się takich badań, lecz szczepionkowy establiszment torpeduje wszelkie próby ich przeprowadzenia, co sugeruje, że obawia się prawdy o szczepieniach.

W tej sytuacji rodzice biorą sprawy zdrowia dzieci we własne ręce. Coraz liczniejsi, zwłaszcza ci wysoko wykształceni, decydują się nie szczepić swych dzieci, albo szczepią je wybranymi szczepionkami z opóźnieniem.

Ruch szczepionkowej wolności rozwinął się na Zachodzie kilkanaście lat temu, dziś dotarł do wielu innych krajów globu.

Dzięki internetowi rodzice porozumiewają się i uczą się od siebie wzajemnie. Doświadczenia z krajów zachodnich, jak i statystyki demograficzne, pokazują, że dzieci nieszczepione, lub szczepione selektywnie z opóźnieniem, wcale nie umierają częściej od szczepionych – czym straszą lobbyści firm farmaceutycznych. Wprost przeciwnie, są one na ogół zdrowsze i znacznie rzadziej cierpią na chroniczne choroby oraz zaburzenia neurorozwojowe, niż dzieci silne wyszczepione. Gdyby było inaczej, na pewno rodzice nie rezygnowaliby ze szczepień. Tak więc rodzice na własnych dzieciach prowadzą eksperyment, którego przeprowadzenia odmawia szczepionkowy establiszment. Z całą pewnością, jego wyniki będą bardziej wiarygodne i znaczące, niż zmanipulowane wyniki badań, zamówionych przez producentów szczepionek, i będą mieć dalekosiężne efekty zdrowotne dla przyszłych pokoleń.

Można oczekiwać, że erozja zaufania do masowych szczepień będzie się pogłębiać, póki nie zostanie udowodnione ponad wszelką wątpliwość, że w rozwiniętych krajach w naszych czasach, masowe szczepienia niemowląt i małych dzieci przynoszą im więcej korzyści niż szkód. Na razie, istniejące dowody wskazują, że w wielu przypadkach może być odwrotnie.

Wyrazy uznania: Składam serdeczne podziękowania moim współpracownikom z Instytutu Psychiatrii i Neurologii, którzy uczestniczyli w opisanych tu badaniach: prof. Irenie Namysłowskiej, doc. Pawłowi Mierzejewskiemu, doc. Teresie Wierzbie-Bobrowicz, dr Ewie Urbanowicz, dr Paulinie Rok-Bujko, lek. Mieszkowi Olczakowi i mgr Michalinie Duszczyk, a także prof. Helenie Góreckej z Politechniki Wrocławskiej. Opinie wyrażone w tej publikacji są wyłącznie opiniami autorki.

Autorka w latach 2006-2009 była Kierownikiem Katedry Marii Curie, UE, w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, gdzie prowadziła opisane tu badania, sponsorowane przez Komisję Europejską. Przedtem przez ponad 20 lat pracowała w kilku instytucjach naukowych w USA, obecnie jest profesorem na Wydziale Biologii i Nauk o Środowisku na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

=================================

1 Geier D, Geier MR. Neurodevelopmental disorders following thimerosal-containing childhood immunizations: a follow-up analysis. Int J Toxicol. 2004, 23:369-76.

2 Gallagher CM, Goodman MS. Hepatitis B vaccination of male neonates and autism diagnosis, NHIS 1997-2002. J Toxicol Environ Health A. 2010, 73:1665-77.

3 Hornig M, Chian D, Lipkin WI. Neurotoxic effects of postnatal thimerosal are mouse strain dependent. Mol Psychiatry. 2004, 9:833-45.

4 Hewitson L, Houser LA, Stott C, Sackett G, Tomko JL, Atwood D, Blue L, White ER. Delayed acquisition of neonatal reflexes in newborn primates receiving athimerosal-containing hepatitis B vaccine: influence of gestational age and birth weight. J Toxicol Environ Health A. 2010, 73:1298-313.

5 Hewitson L, Lopresti BJ, Stott C, Mason NS,Tomko J. Influence of pediatric vaccines on amygdala growth and opioid ligand binding in rhesus macaque infants: A pilot study. Acta Neurobiol Exp. 2010,70:147-64.

6 Majewska MD, Urbanowicz E, Rok-Bujko P, Namyslowska I, Mierzejewski P. Age-dependent lower or higher levels of hair mercury in autistic children than in healthy controls. Acta Neurobiol Exp . 2010, 70:196-208.

7 Olczak M, Duszczyk M, Mierzejewski P, Majewska MD. Neonatal administration of a vaccine preservative, thimerosal, produces lasting impairment of nociception and apparent activation of opioid system in rats. Brain Res. 2009 , 1301:143-51 .

8 Olczak M, Duszczyk M, Mierzejewski P, Bobrowicz T, Majewska MD. Neonatal administration of thimerosal causes persistent changes in mu opioid receptors in the rat brain. Neurochem Res. 2010, 35:1840-7.

9 Olczak M, Duszczyk M, Mierzejewski P, Wierzba-Bobrowicz T, Majewska MD. Lasting neuropathological changes in rat brain after intermittent neonatal administration of thimerosal. Folia Neuropathol. 2010, 48:258-69.

Szczepienia: dowiedz się wszystkiego

Lekarze, pielęgniarki i naukowcy o ochronie Waszych dzieci i Was samych

Nicola Antonucci, MD; Todd M. Elsner, DC; Alexander Kotok, MD, PhD; Maximo Sandin, PhD; David Ayoub, MD; Jorge Esteves, MD; Eneko Landaburu, MD; Len Saputo, MD; Nancy Turner Banks, MD; Edward „Ted” Fogarty, MD; Luc Lemaire, DC; Michael Schachter, MD; Timur Baruti, MD; Jack Forbush, DO; Janet Levatin, MD; Viera Scheibner, PhD; Danny Beard, DC; Milani Gabriele, CRNA, RN; Thomas Levy, MD, JD; Penelope Shar, MD; Francoise Berthoud, MD; Sheila Gibson, MD, BSc; Stephen L’Hommedieu, DC; Bruce Shelton, MD, MD(H); Russell Blaylock, MD; Mike Godfrey, MBBS; Paul Maher, MD, MPH; Debbi Silverman, MD; Fred Bloem, MD; Isaac Golden, ND; Andrew Maniotis, PhD; Kenneth „KP” Stoller, MD; Laura Bridgman, FNP, ND; Gary Goldman, PhD; Steve Marini, PhD, DC; Terri Su, MD; Kelly Brogan, MD; Garry Gordon, MD, DO, MD(H); Juan Manuel Martinez Mendez, MD; Didier Tarte, MD; Sarah Buckley, MD; Doug Graham, DC; Sue McIntosh, MD; Leigh Ann Tatnall, RN; Rashid Buttar, DO; Boyd Haley, PhD; Richard Moskowitz, MD; Adiel Tel‐Oren, MD, DC; Harold Buttram, MD; Gayl Hamilton, MD; Sheri Nakken, RN, MA; Sherri Tenpenny, DO; Lisa Cantrell, RN; Linda Hegstrand, MD, PhD; Christiane Northrup, MD; Renee Tocco, DC; Lua Catala Ferrer, MD; James Howenstine, MD; Amber Passini, MD; Demetra Vagias, MD, ND; Jennifer Craig, PhD, BSN, MA; Suzanne Humphries, MD; Ronald Peters, MD, MPH; Franco Verzella, MD; Robert Davidson, MD, PhD; Belen Igual Diaz, MD; Jean Pilette, MD; Julian Whitaker, MD; Ana de Leo, MD; Philip Incao, MD; Pat Rattigan, ND; Ronald Whitmont, MD; Carlos de Quero Kops, MD; Joyce Johnson, ND; Zoltan Rona, MD, MSc; Betty Wood, MD; Carolyn Dean, MD, ND; A. Majid Katme, MBBCh, DPM; Chaim Rosenthal, MD; Eduardo Angel Yahbes, MD; Mayer Eisenstein, MD, JD, MPH; Tedd Koren, DC; Robert Rowen, MD;

Powyżsi sygnatariusze reprezentują szerokie spektrum lekarzy obejmujące pediatrów, lekarzy rodzinnych, chirurgów mózgu, oraz profesorów patologii, chemii, biologii i immunologii. Wszyscy oni, niezależnie od siebie, prowadzili badania naukowe i doszli do wniosków opisanych poniżej w niniejszym raporcie. Określenia MD, DO, MB, MBBCh to tytuły lekarzy. ND oznacza, że posiadacz tytułu jest przeszkolonym i licencjonowanym lekarzem w dziedzinach naturopatii. FNP to skrót oznaczający pielęgniarkę rodzinną.

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, dlaczego lekarze nie potrafią wykryć przyczyn tak wielu chorób? Dzieje się tak, ponieważ proces kształcenia lekarzy i ich środowisko sprawiają, że ignorują oni związek pomiędzy chorobą a szczepieniem. Poniższa lista zawiera niektóre choroby, w przypadku których udokumentowano ich związek ze szczepieniami:

  • Alergie i wypryski
  • Zapalenie stawów
  • Astma
  • Autyzm
  • Choroba refluksowa przełyku wymagająca podawania niemowlęciu inhibitorów pompy protonowej, a przez to narażania go na wiele skutków ubocznych tych leków
  • Nowotwory
  • Cukrzyca (noworodkowa i typu dziecięcego)
  • Nefropatia
  • Poronienia
  • Wiele chorób neurologicznych i autoimmunologicznych
  • Nagła śmierć łóżeczkowa
  • i wiele innych

Poniżej przedstawiamy niektóre znane efekty uboczne szczepień, udokumentowane w literaturze medycznej i/lub w ulotkach informacyjnych:

  • Zapalenie stawów, koagulopatia (zaburzenia krzepnięcia, zakrzepy, zawał mięśnia sercowego, sepsa)
  • Zapalenie ucha
  • Omdlenie (z doniesieniami o złamanych kościach)
  • Niewydolność nerek wymagająca dializowania
  • Napady padaczkowe/epilepsja
  • Ciężkie reakcje alergiczne, jak np. pokrzywka lub anafilaksja
  • Nagła śmierć
  • Wiele powszechnych diagnoz stawianych podczas przyjęcia do szpitala

The National Vaccine Injury Compensation Program, (NVICP, pol. Rządowy Program Odszkodowań dla Osób Poszkodowanych przez Szczepienia) przeznaczył ponad 1.2 mld. dolarów na odszkodowania dla dzieci i dorosłych poszkodowanych przez szczepienia.

Szczepienia mogą być przyczyną autyzmu

  • Przed poszerzeniem programów masowych szczepień w 1991 r., kiedy wprowadzono szczepionkę przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B oraz szczepionkę przeciwko HiB (zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych), autyzm był rzadką chorobą. Dziesiątki tysięcy rodziców mogą zaświadczyć, że ich dzieci zapadły na tę chorobę w bardzo krótkim czasie po podaniu tych i innych szczepionek.
  • Na stroniewww.fourteenstudies.org można przeczytać informacje na temat związku między autyzmem a szczepionkami. Dowodzą one, że rzetelność badań zaprzeczających wpływowi szczepień na wzrost przypadków autyzmu jest wysoce wątpliwa.

Firmy farmaceutyczne, firmy ubezpieczeniowe oraz system opieki medycznej bogacą się, kiedy ludzie chorują

  • Szczepienia nie dają odporności na całe życie, co oznacza, że konieczne jest podanie dawek przypominających.
  • Każda dawka przypominająca zwiększa ryzyko wystąpienia skutków ubocznych i reakcji niepożądanych.
  • Skutkiem ubocznym szczepień mogą być choroby przewlekłe. Istnieje wiele leków, które można podać w przypadku wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych, w tym długotrwałych skutków ubocznych.
  • W Stanach Zjednoczonych nie można pozwać firm farmaceutycznych ani lekarzy, kiedy wystąpi niepożądany odczyn poszczepienny. Zarówno firmy, jak i lekarze są chronieni przez National Child Vaccine Injury Act (pol. Narodowa ustawa dotycząca uszczerbków na zdrowiu powstałych w wyniku szczepień). Prawo to weszło w życie po podpisaniu go przez ówczesnego prezydenta Ronalda Reagana i zawiera następujące sformułowanie: „Żaden producent szczepionki nie ponosi odpowiedzialności cywilnej z tytułu szkód zaistniałych w przypadku śmierci bądź uszczerbku na zdrowiu wynikłych z podania szczepionki”. (Public Law 99-660, pol. Prawo Publiczne 99-660)

Wielu lekarzy i pracowników opieki zdrowotnej nie szczepi siebie ani nie pozwala na szczepienie swoich dzieci

Dlaczego?

  • Ponieważ zdają sobie sprawę z tego, że nie dowiedziono bezpieczeństwa ani skuteczności szczepień.
  • Wiedzą, że szczepionki zawierają niebezpieczne substancje.
  • Wiedzą, że szczepionki powodują poważne problemy zdrowotne.
  • Leczyli pacjentów, u których po zaszczepieniu wystąpiły poważne skutki uboczne.

Tylko nam samym i naszym bliskim zależy na naszym zdrowiu

  • Firmy farmaceutyczne przeniknęły system opieki zdrowotnej i przejęły kontrolę nad akademiami oraz publikacjami medycznymi, szpitalami, klinikami, i aptekami. Obecnie samo otrzymywanie lekarskiej pensji jest uzależnione od ślepej wiary w szczepienia, a przynajmniej od niekwestionowania żadnego ich aspektu. Nawet, kiedy lekarz na własne oczy widzi niepożądany odczyn poszczepienny, nie jest zazwyczaj skłonny przypisać zaobserwowanych objawów podaniu szczepionki. Pomimo, że nieskorumpowani badacze i lekarze popierają odmowę szczepień, otwarte wyrażanie takiej opinii można uznać za zawodowe samobójstwo. Sygnatariusze niniejszego dokumentu ryzykują swoją karierą zawodową, aby chronić zdrowie nasze i naszych dzieci.
  • Szpitale czerpią korzyści finansowe z hospitalizacji i przeprowadzanych badań.
  • Firmy farmaceutyczne zarabiają miliardy dolarów sprzedając szczepionki.
  • Firmy farmaceutyczne zarabiają dziesiątki miliardów dolarów na sprzedaży substancji stosowanych w leczeniu skutków ubocznych szczepień, w tym spowodowanych przez szczepionki chorób przewlekłych.
  • Szczepienia stanowią główny element systemu opieki zdrowotnej. Gdyby ich nie było, wydatki na opiekę medyczną zmalałyby, ponieważ społeczeństwo byłoby zdrowsze. Tymczasem, zamieniliśmy ospę na autyzm, grypę na astmę, a zapalenia ucha na cukrzycę. Tę listę można ciągnąć w nieskończoność. Nazbyt gorliwie starając się o wyeliminowanie ograniczonej liczby dość łagodnych mikrobów, w imię zwalczania krótkotrwałych chorób dopracowaliśmy się epidemii chorób przewlekłych.

Ile szczepionek istnieje na rynku?

  • Amerykańskie dzieci szczepione wszystkimi dawkami wszystkich szczepionek otrzymują do 35 (w Polsce 25) zastrzyków zawierających 113 rodzajów komórek różnych chorób, 59 rożnych rodzajów substancji chemicznych, cztery rodzaje DNA/komórek odzwierzęcych, ludzkie DNA z tkanki płodów pochodzących z aborcji oraz albuminę ludzką.
  • Można by pomyśleć, że problem szczepień nie dotyczy dorosłych i starszych dzieci, jednak przygotowuje się już co najmniej 20 kolejnych szczepionek, które mają wejść na rynek w ciągu najbliższych kilku lat, a większość z nich przeznaczona jest dla nastolatków i dorosłych.

Jak można utrzymywać, że szczepionki miałyby być nieszkodliwe dla zdrowia?

Niektóre składniki szczepionek:

  • Wirusy i bakterie z kultur komórek zwierzęcych stosowanych w procesie produkcji szczepionek.
  • Rtęć, neurotoksyna o doskonale udokumentowanym szkodliwym działaniu, wciąż będąca składnikiem wielodawkowych szczepionek przeciwko grypie stosowanych na całym świecie. Jej śladowe ilości można znaleźć w wielu innych szczepionkach.
  • Aluminium, trucizna mogąca doprowadzić do degeneracji kości, szpiku kostnego i mózgu.
  • Komórki zwierzęce pozyskane od małp, z psich nerek, kur, krów i ludzi.
  • Formaldehyd
  • Polysorbate 80, o którym wiadomo, że powoduje niepłodność u samic myszy i atrofię jąder u samców myszy.
  • Żelatyna pozyskana ze świń i krów, mogąca spowodować reakcję anafilaktyczną. Znajduje się w dużych ilościach w szczepionce MMR, w szczepionce przeciwko ospie i w szczepionce przeciwko półpaścowi.
  • Glutaminian sodu w szczepionce przeciwko grypie w postaci inhalacji doustnej. Glutaminian sodu może powodować zaburzenia metabolizmu (np. cukrzycę), napady padaczkowe i inne problemy neurologiczne.

Konflikty interesów

  • Te same osoby, które tworzą przepisy i zalecenia dotyczące szczepień, czerpią zyski ze sprzedaży szczepionek. Np. dr Julie Gerberding, ktora przez 8 lat przewodniczyła CDC (Centers for Disease Control and Prevention, pol. Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób), aktualnie jest prezesem Merck Vaccines. Dr. Paul Offit, członek Advisory Committee on Immunization Practice (ACIP, pol. Komitet doradczy ds. szczepień), stworzył i opatentował własną szczepionkę.
  • Zgodnie z informacjami CDC, przeciętny amerykański zespół pediatryczny składający się z 10 lekarzy ma w swoim biurze zapasy szczepionek o wartości ponad 100 000 dolarów. Lekarze ci zarabiają na wizytach pacjentów i podawaniu dzieciom szczepionek, jak również na wizytach kontrolnych po szczepieniu.
  • Mówi się, że amerykańscy pediatrzy otrzymują kwartalne premie od swoich HMO (health maintenance organization, odpowiednik polskiego samodzielnego publicznego zakładu opieki zdrowotnej) dla których pracują, za utrzymanie wysokich wskaźników wyszczepialności w ramach swoich praktyk; podobno również udziela się im reprymendy, kiedy wskaźniki te spadają.

Czy istnieją jakieś badania naukowe wskazujące na różnice pomiędzy dziećmi szczepionymi a nie szczepionymi?

W ramach projektu Cal-Oregon, sponsorowanego przez Generation Rescue, przeprowadzono ankietę pośród rodziców szczepionych i nie szczepionych amerykańskich dzieci. Ankieta objęła 17 674 dzieci, a jej wyniki wykazały, że:

  • Pośród dzieci szczepionych było o 120% więcej przypadków astmy.
  • Pośród szczepionych chłopców było o 317% więcej przypadków ADHD.
  • Szczepieni chłopcy o 185% częściej wykazywali zaburzenia neurologiczne.
  • Szczepieni chłopcy o 146% częściej zapadali na autyzm.

Tylko 20% dzieci objętych ankietą to dziewczęta. Pełne informacje na temat wspomnianej wyżej ankiety znajdują się na stronie www.generationrescue.org/pdf/survey.pdf . Tu można przeczytać raport na temat znikomej ilości przypadków autyzmu pośród nie szczepionych dzieci w społeczności Amiszów http://www.vaccinationcouncil.org/quick‐compare‐2 . Tu można znaleźć więcej badań naukowych dotyczących autyzmu http://childhealthsafety.wordpress.com/2009/06/03/japvaxautism/ .

Badania są dostępne również tutaj: http://childhealthsafety.wordpress.com/2010/02/08/britvaxautism/

Zwolnienia od szczepień w Stanach Zjednoczonych

  • Mamy prawo odmówić. Korzystajmy z tego prawa.
  • Dziecko nie musi być zaszczepione, aby moc chodzić do państwowej szkoły.
  • W każdym stanie można uzyskać zwolnienie od szczepień, z określonych przyczyn. http://exemptmychild.com/10752
  • Tu można znaleźć lekarza, który zgodzi się z decyzją o nie szczepieniu i uszanuje ją www.vaccinationcouncil.org/providers.pdf

Wiele osób wybiera zdrowie i bezpieczeństwo, odmawiając szczepień

  • Pośród nie szczepiących są lekarze medycyny naturalnej, chiropraktycy, rodzice uczący dzieci w domu oraz przedstawiciele niektórych wyznań.
  • Wiele źródeł internetowych zawiera świadectwa nie szczepiących rodziców opisujące, jak dobrym zdrowiem cieszą się ich dzieci.
  • Podjęcie decyzji dotyczącej szczepień należy do rodziców i nie ma konieczności dzielenia się nią z innymi osobami. Nie jest to sprawa teściów, pozostałych członków rodziny, czy sąsiadów.

Aby zachować doskonałe zdrowie, konieczne jest wykazanie się inicjatywą; istotne jest, by dowiedzieć się kilku nowych rzeczy

  • Bezpieczny wybór to odmowa szczepień. Możemy kontrolować wiele czynników warunkujących zdrowie naszych dzieci; ale nie mamy żadnego wpływu na rezultaty szczepienia.
  • Nie ma potrzeby odwiedzać lekarza, który tylko waży i mierzy nasze dziecko oraz podaje mu szczepionki. Warto rozważyć opiekę lekarza medycyny niekonwencjonalnej, odwiedzenie pediatry chiropraktyka, lekarza medycyny wschodniej albo lekarza homeopaty. Bywa, że lekarze rodzinni o specjalizacji osteopatia przychylniej odnoszą się do swobody wyboru w kwestii szczepień.
  • Dzieci rodzą się wyposażone w silne naturalne mechanizmy obronne. Gdyby było inaczej, umierałyby wkrótce po narodzeniu. Wraz z pierwszym krzykiem w ruch idą złożone reakcje immunologiczne. Proces ten powinien odbywać się w sposób naturalny, bez zakłóceń spowodowanych wstrzykiwaniem toksycznych substancji.
  • Warto dowiedzieć się więcej o chorobach, którym rzekomo zapobiega się przez szczepienia. Z większością tych chorób nasze dzieci nigdy się nie zetkną a nawet jeśli zdarzy im się zachorować, niemal wszystkie zdrowe, nie szczepione dzieci przejdą je bez problemu, zyskując długotrwałą odporność. Zdrowia nie otrzymuje się w strzykawce.
  • Należy zapoznać się z mechanizmem gorączki, tym, jak ważna jest w procesie zdrowienia, jak opiekować się gorączkującą osobą w domu i kiedy należy wezwać lekarza. W większości przypadków, przy odpowiedniej opiece, gorączka przechodzi sama w ciągu zaledwie kilku godzin www.drtenpenny.com/fever.aspx
  • Trzeba pamiętać, że szczepione dzieci mogą zapadać na choroby, przeciwko którym miała je chronić szczepionka. Szczepionki niekoniecznie spełniają pokładane w nich nadzieje. Zdrowia nie otrzymuje się w strzykawce.
  • Należy pamiętać, że zasadnicze warunki dobrego zdrowia to odpowiednie odżywianie, czysta woda, wystarczająca ilość snu, regularna aktywność fizyczna i szczęśliwość.
  • Warto zapoznać się z podstawowymi informacjami na temat witamin, w szczególności witaminy D3. Dla utrzymania zdrowia oraz w leczeniu lżejszych chorób przydatna jest również znajomość podstaw ziołolecznictwa i homeopatii.
  • Warto zapoznać się z tematem szczepień dogłębniej niż nasi lekarze. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa lekarze medycyny konwencjonalnej wiedzą o szczepieniach jedynie to, co zdarzyło 6 im się przeczytać w publikacjach sponsorowanych przez producentów szczepionek i CDC, popierających programy szczepień.
  • Trzeba pamiętać, że sami pokrywamy koszty ochrony zdrowia; ubezpieczenie pokrywa koszty leczenia chorób. Twoje ubezpieczenie pokryje koszty niektórych leków i szczepień.
  • Nasze zdrowie i życie zależy od tego, w co zdecydujemy się zainwestować.
  • Serwisy internetowe, w których można znaleźć informacje i pomoc
  • International Medical Council on Vaccination (IMCV, pol. Międzynarodowa Rada Medyczna ds. Szczepień) (bezpłatne szkolenia online) www.vaccinationcouncil.org
  • Serwisy internetowe wybranych lokalnych oddziałów IMCV www.imcv‐wi.org , www.imcv‐me.org
  • Dr. Sherri Tenpenny www.drtenpenny.com , Facebook www.facebook.com/vaccineinfo
  • ThinkTwice Global Vaccine Institute (pol. ThinkTwice Globalny Instytut ds. Szczepień) www.thinktwice.com
  • Vaccination Liberation www.vaclib.org
  • Nie szczepiący lekarze w Stanach Zjednoczonych www.novaxdoctors.webs.com
  • Holistic Moms www.holisticmoms.org
  • Moms Like Me www.momslikeme.com

Książki o szczepieniach

  • Saying No To Vaccines – Sherri Tenpenny, DO
  • Make an Informed Vaccine Decision For the Health of Your Child – Mayer Eisenstein, MD, JD, MPH
  • Vaccines: Are They Really Safe and Effective? – Neil Miller
  • Child Health Guide – Randall Neustaedter
  • Childhood Vaccinations: Questions All Parents Should Ask – Tedd Koren, DC
  • How to Raise a Healthy Child in Spite of Your Doctor – Robert Mendelsohn, MD
  • Jabs, Jenner and Juggernauts – Jennifer Craig, PhD, BSN, MA, Dhom
  • Natural Alternatives to Vaccination – Zoltan Rona, MD
  • The Crime of Vaccination – Tenison Deane, MD
  • The Sanctity of Human Blood: Vaccination is Not Immunization – Tim O’Shea, DC
  • Vaccination – Gerhard Buchwald, MD
  • Vaccination: 100 Years of Orthodox Research – Viera Scheibner, PhD

Lekarzy medycyny konwencjonalnej i niekonwencjonalnej oraz pracowników opieki zdrowotnej, którzy chcieliby wziąć udział w pracach nad przyszłymi wersjami tego dokumentu, albo którzy chcieliby dołączyć do naszego zespołu, prosimy o kontakt pod adresem sayno@vaccinationcouncil.org

International Medical Council on Vaccination www.vaccinationcouncil.org www.facebook.com/vaccinationcouncil

Źródło oryginalne raportu z serwisu Natural News: http://naturalnews.com/Vaccines_Get_the_Full_Story.html

O polskiej wersji raportu:

Serwisy internetowe, w których można znaleźć informacje i pomoc po polsku:

Książki o szczepieniach

  • Szczepienia – niebezpieczne ukrywane fakty – Ian Sinclair

Przekład

Agnieszka Wróblewicz

Setara www.setara.eu Tłumaczenia ENG-PL i PL-ENG

Wersja polska za oficjalną zgodą redakcji Natural News

Kampania Natura Bez Granic www.fnbg.org

Zespół Stop Codex www.stopcodex.pl

Zapraszamy do bezpłatnego Biuletynu Stop Codex http://www.stopcodex.pl

Za: http://www.stop-thmpd.pl/custom/SZCZEPIENIA_RaportSpecjalny2011.pdf

Polecam też: http://www.stopcodex.pl/szczepienia/

————————————————

Powyższy tekst jest istotny z kilku powodów.

Pokazuje on kłamstwo i obłudę oficjalnej medycyny, która jest de facto narzędziem depopulacyjnym w łapskach znanych nam już Mędrców Syjonu. Celowo i świadomie jesteśmy truci, wpędzani w choroby, skraca się nam życie i pogarsza jego jakość. Takie są prawdziwe cele i zadania oficjalnej medycyny.

Najbardziej perwersyjne w tym zbrodniczym matrixie jest przede wszystkim to, że za te trucizny, jakimi nas faszerują, jeszcze musimy naszym ciemiężycielom, trucicielom i depopulatorom płacić!

Kompletnie nie zaskoczyła mnie informacja, że wielu „wybitnych” lekarzy na tym zbrodniczym interesie także zarabia ekstra premie. W normalnych warunkach powinni tacy zawisnąć na szubienicy.

Jeszcze jedno spostrzeżenie, a właściwie kuksaniec wymierzony części zaślepionej antykomunizmem postsolidarnościowej prawicy chcącej uchodzić za „niepodległościowców”.

Uwielbiany przez nich Ronald Reagan podpisał taki oto przepis prawny:

„Żaden producent szczepionki nie ponosi odpowiedzialności cywilnej z tytułu szkód zaistniałych w przypadku śmierci bądź uszczerbku na zdrowiu wynikłych z podania szczepionki”.

Tym samym ten żydowski szabas-goj, okrzyczany pogromcą komunizmu, zwolnił big pharmę z obowiązku ponoszenia przez nią odpowiedzialności za wyrządzane ludziom szkody na zdrowiu, a nawet za zabijanie ludzi.

Od tamtego czasu depopulatorzy – Mędrcy Syjonu – mogą Gojów bezkarnie mordować, lub im świadomie szkodzić nawet przy pomocy szczepionek.

Tekst pochodzi z bloga Poliszynela (komentarz końcowy również autorstwa Poliszynela)

———————————————–

Zapraszam też do lektury mojego tekstu Jeszcze o szczepieniach czyli jak totalitaryzm zamienił bagnety na igły oraz do mojego chomika, gdzie zgromadziłam informacje i filmy o ciemnej stronie szczepień. Wszystkie pliki tekstowe i pdf można pobierać bez logowania.Filmy umieszczę w najbliższym czasie na vimeo, skąd można je pobierać bez ograniczeń.