Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek. #6

Źródło: prisonplanet.pl

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Kontynuacja artykułu: Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek #5

Brithis Medical Journal opublikował oświadczenie Edytorskie:

wyolbrzymianie grypy AH1N1 jest sterowane, a oszustwa kampanii strachu przez kompleks farmakologiczny spowodowały, że wiarygodność WHO i globalnego systemu zdrowia zostały poważnie nadwyrężone.

Komitet Zdrowia Rady Europy stwierdził natomiast, że:

„poważne zaniedbania oraz brak przejrzystości w działaniach WHO” …. , „macki firm farmaceutycznych GSK i Roche Ag są na wszystkich szczeblach decyzyjnych”.

WHO odmówiło podania nazwisk 16 ekspertów, którzy „podjęli” decyzję ogłoszenia pandemii. Oczywiście producenci tych szczepionek śmieją się z tych pogróżek i nadal mają otwartą drogę do banków.

Być może należy wprowadzić, w związku z kryzysem ekonomicznym i wymuszaniem wprowadzenia eutanazji nowe hasło polityczne dla młodych z dużych miast, wykształconych po licencjatach:

„WNUCZKU chcesz „usunąć” dziadka, babcię, zafunduj im szczepionkę przeciw GRYPIE”.

Morbility and Morality Weekly Report z 09 sierpnia 1985 roku przedstawił wyniki badań przeprowadzonych przez Departament Służby Zdrowia Stanu Connecticut. Przebadano wśród mieszkańców domów opieki trzy niezależne epidemie wywołane wirusem A. Badacze stwierdzili, że podczas każdej epidemii grypy, mieszkańcy, którzy otrzymali ostatnio zalecane szczepionki przeciwko tej chorobie chorowali tak samo jak inni.

„Brithish Medical Journal” z 29 września 1990 roku podał, że porównanie 16 badań przeprowadzonych od 1972 roku w domach starców wykazało zaledwie 27% ochronę w przypadku grypy AH3 N2 w grupie wirusów B ochrona wynosiła ok 21%. Przeciwko wirusowi A brak było ochrony. Nawet dr Albert Sabin, twórca doustnej szczepionki przeciwko Polio wystąpił z wnioskiem o zaniechanie tego procederu podając, że szanse wystąpienia epidemii wynoszą jak 1: 10 000. Dr Sabin stwierdził, że na każdy milion zaszczepionych zachoruje 190 000 dzieci w ciągu 24 godzin. Już w 1997 roku słynne z wypowiedzi prof. mgr Lidii Brydak, Centrum Kontroli Chorób z Atlanty podało, że: „DOWODY WSKAZUJĄ, ŻE SZCZEPIONE OSOBY SĄ 1000% bardziej narażone na paraliż Gullian- Barre, GBS aniżeli osoby nie szczepione”.

Bardzo głośna, także w Polsce była sprawa dr A.Wakefielda, który rzekomo sfałszował dane dotyczące związku szczepień z autyzmem. Pomimo, że sprawa została opublikowana w 1999 roku i 17 innych niezależnych ośrodków naukowych w minionym okresie potwierdziło związek występowania wirusa wszczepionego z zapaleniem przewodu pokarmowego, w Polsce nadal tzw. czasopisma medyczne nie zamieściły sprostowania. Mało tego, żaden z profesorów „wieszających psy” na dr Wakefieldzie nie czuje się zobowiązany do przeproszenia go w tej samej formie jak go obrażał.

Pomimo udowodnienia przez 16 ośrodków naukowych tez dr A.Wakefielda, w Polsce rzekomo medyczny biuletyn Medycyna Praktyczna do tej pory nie wycofała artykułów szkalujących go. Nadal wprowadza w błąd PT Kolegów Lekarzy co do istoty problemu (Linki: LINK, LINK, LINK, LINK). I kto tutaj jest oszustem?

P. prof. mgr Lidia Brydak w wystąpieniach telewizyjnych często powołuje się na CDC z Atlanty, dziwnym trafem zapomina permanentnie poinformować telewidzów o fakcie korupcji i fałszowaniu wyników badań dotyczących autyzmu. Okazało się, że pracownik CDC z Atlanty, Paul Thorsen lat 49, dostał aż 11 000 000 dolarów na udowodnienie, że nie ma związku szczepień z autyzmem. Facet był na tyle cwany, że postanowił przeprowadzić badania w placówce odległej od Atlanty. W tym celu wybrał maleńką Danię. Badania prowadził w okresie od 2000 do 2009 roku. Thorsen w 2002 roku przeniósł się do Danii i został kierownikiem prac badawczych. Akt oskarżenia zarzuca mu m.in pranie brudnych pieniędzy i fałszowanie wyników za co grozi mu co najmniej 20 lat więzienia. Ciekawe dlaczego P. prof.mgr Lidia Brydak o tym fakcie zapomina poinformować telewidzów i w dodatku powołuje się na wyniki tych badań.

A dr W. Frosehaver w 1986 stwierdził: „Ryzyko związane z poważnymi komplikacjami w wyniku szczepień przeciwko grypie jest znacznie większe od samej grypy”. I to jest jasne dla lekarzy praktyków. O perfidii ludzi związanych z handlem szczepionkami świadczą sposoby dezinformacji społeczeństwa. Na początku lat 90-tych, kiedy wybuchła epidemia autyzmu, branża szczepionkarska wprowadziła nową chorobę „zespół potrząsanego dziecka”. Była to taka sama dezinformacja jak w roku 1940 usłużni idioci [Goldman alias Lenin] z dyplomami lekarskimi wprowadzili do medycyny informację, że toksyczny odpad jakim jest fluor zapobiega próchnicy zębów, czy wprowadzona przez urzędników prezydenta Forda informacja o szkodliwości cholesterolu związana ze wzrostem cen jajek na rynku amerykańskim. Pomimo, iż dawno już udowodniono fałszywość tych informacji i wykazano szkodliwość takiego postępowania, to jeszcze trzecie pokolenie stomatologów w Polsce uczy się o celowości stosowania fluoru w zapobieganiu próchnicy, czy kardiologów o rzekomej korzyści stosowania leków obniżających cholesterol.

W tej sytuacji nie należy się dziwić, że społeczeństwo jednakowo traktuje rozmaitej maści znachorów jak i medyków „dyplomowanych”.

Pojęcie zespołu MSBP w 1977 roku wprowadził do medycyny niejaki prof. Roy Meadow chcąc odsunąć podejrzenia pogarszania się stanu zdrowia dzieci po szczepieniach. W Polsce nadal reklamuje się w internecie rzekomy zespół „potrząsanego dziecka”. Mało tego, stworzono specjalne strony, na których usłużni idioci [Goldman alias Lenin] opisują SBS [mądrze bo z angielska nazwane] czyli syndrom potrząsanego dziecka. Zespół ten opisali przed 40 lat John Caffey oraz Norman Guthkelch. Jak to udowodniła dr Vera Scheibner zespół ten występował zawsze w krótkim okresie po szczepieniu. Zdarzało się, że dzieci umierały w nocy. Zeznania policjantów, którym kazano obciążać rodziców widocznymi skutkami uszkodzenia ciała wyjaśniły całkowicie bezsens i konfabulacje tych rozpoznań. Niektórzy policjanci pomimo zagrożenia utratą pracy nie chcieli pisać fałszywych raportów i oskarżać rodziców.

Zakażenia dróg oddechowych; paragrypy i grypa. [dla laików]

W medycynie akademickiej istnieje nadal podział zapalenia dróg oddechowych taki jaki opracowano w XIX wieku. Zgodnie z ówczesną wiedzą, opierając się na badaniach sekcyjnych zapalenia te podzielono na:

  1. zapalenia górnych dróg oddechowych,
  2. zapalenie tchawicy,
  3. zapalenie oskrzeli i oskrzelików
  4. zapalenie płuc.

Oczywiście, im niżej w układzie oddechowym występowało zapalenie, tym sytuacja była groźniejsza. Ten podział utrwalił się do dnia dzisiejszego w społeczeństwie, nie tylko medycznym. Niestety nie ma on praktycznie ŻADNEGO znaczenia. Opierał się na wynikach sekcji, ponieważ nie istniała chemioterapia i nie umiano specjalnie leczyć tych zapaleń. Obecnie w dobie antybiotyków i leków przeciwzapalnych powinno się wprowadzić podział zapaleń w zależności od czynnika je wywołującego. Podział taki podałem już przed ok. 10 laty. Zapalenia dróg oddechowych dzielimy na:

A/ zapalenia bakteryjne,

B/ zapalenia wirusowe,

C/ zapalenia grzybicze

D/ zapalenia chemiczne.

W uproszczeniu można go przedstawić:

A- zapalenia bakteryjne rozpoznajemy po stopniowym wzroście temperatury w kolejnych dniach trwania dolegliwości. Bakterie rozmnażają się na zewnątrz komórek i czym więcej bakterii, tym w kolejnych dniach stan chorego może się pogarszać. Powodem pogarszania się stanu chorego jest zmniejszania się powierzchni wymiany tlenu lub/i działanie toksyn. Chory staje się apatyczny, ciężko oddycha, odpluwa gęstą plwocinę o zmienionej barwie. Leczeniem z wyboru jest właściwy antybiotyk.

B – zapalenia wirusowe. Wirus rozmnaża się w komórce. Musi do niej wniknąć. Obserwujemy to jako nagły skok temperatury do 39 C, a nawet powyższej 39 C , szczególnie u dzieci, w zależności od odporności organizmu. Im większa odporność chorego tym skok temperatury większy. Po 2-3 dniach temperatura samoistnie ulega obniżeniu do 37 – 37,2 C. Może nawet spaść do 35,2 C, co jest dowodem potwierdzającym zakażenie wirusowe. Stan ogólny chorego w pierwszych dniach jest cięższy, ale w kolejnych nie pogarsza się. Wręcz przeciwnie, ulega subiektywnej poprawie. Kaszel jest suchy tzw gardłowy, chory nic nie odpluwa. Kaszel może przypominać kaszel występujący w kokluszu, suchy, napadowy, utrzymujący się kilkanaście- kilkadziesiąt sekund. Leczeniem z wyboru są leki przeciwzapalne typu diclofenac, ibuprom. Z powodu występowania potów po zażyciu tego leku aspirynę [salicylany: polopirynę, calcipirynę, asprocol] podajemy wieczorem przed położeniem się do łóżka. Dorośli mogą spokojnie wypić tzw. grzańca, gorącą herbatę z „arakiem” i położyć się pod pierzynę w celu wypocenia się. Jest to także droga eliminacji wirusa. Należy dużo pić, powyżej 2.5 litra na dzień. Praktycznie nie ma znaczenia co pijemy. W przypadku dolegliwości jelitowych można popijać pepsi- colę lub podobny napój. Kaszel, zbędny w tych zapaleniach, tłumimy podając kodeinę, azzarinę, thiocodin.

Cała teoria zapalenia wydaje się być mylna. Obowiązująca w medycynie klinicznej stara teoria mówi, że objawy zapalenia takie jak: podniesienie temperatury, obrzęk, bolesność, upośledzenie funkcji narządu są wynikiem obronnym organizmu na wniknięcie bakterii czy wirusów. Jest to pewien sposób mobilizacji sił obronnych organizmu. Wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie. To wirusy czy bakterie powodują powstanie objawów zapalenia tak jak żołnierze w czasie ataku czy desantu wyrzucają świece dymne w celu zamazania obrazu ataku. Hamuje to w pierwszym momencie możliwości obronne organizmu. Klinicznie obserwujemy to w postaci nieswoistych objawów chorobowych, ogólnego rozbicia. Chory tak naprawdę nie potrafi powiedzieć co mu dolega. Mówi, „źle się czuję”. Dopiero po pewnym czasie ujawniają się charakterystyczne objawy pozwalające na umiejscowienie zapalenia. Po „wyklarowaniu” się sytuacji, układ obronny opanowuje inwazję i przystępuje do kontrataku. Obserwujemy to w postaci tzw. kryzysu, czyli spadku temperatury poniżej 37 C.

W „normalnym” zapaleniu wirusowym dróg oddechowych postępowanie jest stosunkowo proste.

1.Zawsze powinniśmy zostać przez te kilka dni w domu, Ludźmi niezastąpionymi przepełnione są cmentarze. Jest to szczególnie ważne w związku z podanym wcześniej opisem zapalenia tj. atakowaniem przez wirusa układu krążenia-serca. Wiek nie ma tu żadnej okoliczności łagodzącej.

2. Powinniśmy uzupełniać płyny. W zależności od intensywności pocenia ok. 3 litrów dziennie.

3. Zakażenia wirusowe są zazwyczaj krótkotrwałe, kilkudniowe, dieta nie ma więc znaczenia, nawet tzw. głodówka.

4. W przypadku objawów ze strony przewodu pokarmowego- biegunki, można stosować z bardzo dobrym efektem takie leki jak: „pepsicola, coca cola”, papki ryżowe, co najmniej 250 gram rozgotowanego ryżu nawet 2-3 razy dziennie. Nie musi być na wodzie gotowany.

5. Podajemy po takim posiłku leki przeciwzapalne w ciągu dnia np. ibuprom- do kupienia bez recepty. Dorośli 400 mg 3 razy dziennie, dzieci chodzące -100 mg 2-3 razy dziennie, maluchy 50 mg najlepiej w postaci czopka.

6. Od 2-3 dnia, w przypadku występowania kaszlu, stosujemy u dorosłych, najlepiej kodeine 20-40 mg 2-3 razy dziennie. Azarinę, Thiocodin. W przypadku podrażnień gardła zmuszającego do kaszlu wystarczają zwykłe cukierki miętowe, anyżowe lub podobne, zwilżające śluzówki.

7. Tam gdzie to jest jeszcze możliwe, znajdują się apteki potrafiące wykonać leki na zlecenie, a nie drogerie, można pokusić się na przepisanie takich proszków:

Aspirini od 0.3 do 0.5 w zależności od masy ciała chorego

Chininum hydrochlor. 0.15

Codeinum phosphoricum od 0.01 do 0.05

Coffeini natr.benz 0.05

M.F.P. Dtd, No XXX

dawkowanie. 3- 4 razy dziennie.

8. W okresie zimowym warto spożywać takie produkty jak imbir, cebulę, czosnek. Najlepszy jest imbir, ponieważ nie pozostawia swoistego zapachu podczas oddychania. Ważne: tętno u osób chorych szczególnie starszych nie powinno przekraczać 100 uderzeń na minutę. Temperatura o jeden stopień wyższa od normalnej podnosi tętno o 10 uderzeń, czyli niepokoimy się jeżeli przy temperaturze np. 39 C tętno będzie wynosiło powyżej 100 uderzeń na minutę. Zawsze w takiej sytuacji prosimy lekarza.

Problem zaczyna się dopiero kiedy po 2-4 dniach objawy nie mijają ale nasilają się. W tej sytuacji konieczna jest konsultacja lekarska. Jeżeli zwolnienie nie jest potrzebne przesiadywanie w przychodniach jest wysoce szkodliwe. Przypominam, że wirusy się bardzo szybko dzielą i można „złapać” nową mutację wirusa. Więc cyrk zaczyna się od początku. Dzieci zawsze lepiej zostawić na ten tydzień w domu, aniżeli usilnie wysyłać je do szkoły lub przedszkola.

Jerzy Jaśkowski SFMRM Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl

Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek. #5

Źródło: prisonplanet.PL

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Kontynuacja artykułu: Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek # 4

Weterynarze kontra pediatrzy. Szczepionka przeciwko grypie jest największym oszustwem farmacji w ostatnim stuleciu.

W medycynie, jeszcze w okresie studiów żartem porównywaliśmy pediatrów do weterynarzy. Jedni i drudzy musieli bowiem postawić diagnozę bez możliwości zbierania wywiadu. Wywiad chorobowy, dobrze zebrany, stanowi 90% prawidłowego rozpoznania. Niestety obecnie wyraźnie jest widoczne, że wprowadzane zmiany [redukcja czasu studiów – 1000 godzin zabrano z medycyny w okresie 40 lat] wyraźnie uniemożliwiają pediatrom naukę i przyswojenie sobie podstaw obserwacji klinicznej. Przekształcono lekarzy w bezwolnych urzędników niższego stopnia. W tym wyścigu weterynarze są zdecydowanie górą.

Weterynarze już kilka ładnych lat temu opublikowali pracę [po przebadaniu 4000 psów], że po szczepieniach np. parawirusem w ciągu trzech dni u 68.2% zwierząt występuje padaczka, po szczepieniu przeciwko nosówce u 55.6%, a po szczepieniu przeciwko zapaleniu wątroby u 63,8%. Stwierdzili także w okresie do 3 miesięcy, występowanie padaczki po szczepieniu przeciwko paragrypie u 50% zaszczepionych oraz u 100% po zaszczepieniu przeciwko leptospirozie. Badania laboratoryjne przeprowadzone przez weterynarzy wykazały, że zaszczepione zwierzęta produkowały przeciwciała, które hamowały ruch komórek, wprowadzały trudności w ich różnicowaniu i rozmnażaniu. Zwierzęta produkowały również przeciwciała kardiolipidowe, które stwierdza się u ludzi chorujących na toczeń rumieniowaty, a także u chorych na inne choroby autoimmunologiczne. Podwyższona obecność przeciwciał anty-kardiolipinowych jest w sposób istotny związana ze skrzepami w sercu i całym układzie krążeniowym. Przeciwciała te mogą powodować utratę płodu oraz krwawienia śródskórne. Weterynarze stwierdzili również, że szczepionki mogą powodować szybko przebiegającą, zwykle śmiertelną chorobę zwaną autoimunologiczną niedokrwistością hemolityczną AIHA. Choroba ma tak szybki i ciężki przebieg, że śmierć następuje po kilku dniach. [Ciekawe jak to się ma z rzekomą epidemią przed kilku laty rozpoznaną w Hamburgu, a zwaną hiszpańskim ogórkiem, sprawę bowiem szybko wyciszono]. Badania wykazały, że u szczepionych psów rozwijają się przeciwciała przeciwko własnemu kolagenowi. Wiadomo, że 25% wszystkich białek w organizmie stanowi kolagen. Kolagen jest strukturą naszego ciała, chroni i wspiera tkanki miękkie, łączy je z kośćmi. Badania przeprowadzone w 1997 roku wykazał, że psy, u których wystąpiły po szczepieniu te przeciwciała, mają istotne problemy z poruszaniem się. Problemy w poruszaniu występowały w krótkim okresie po szczepieniu. I to co najważniejsze, badania powyższe udowodniły występowanie przeciwciał przeciwko własnemu DNA u tych szczepionych psów. Stwierdzono również występowanie raka w miejscu podania szczepionki. Wnioski były tak jednoznaczne, że wprowadzono zmianę miejsca podania szczepionki. W Ameryce szczepi się obecnie koty i psy w ogon. Umożliwia to bowiem łatwe wycięcie raka. Potwierdzone to zostało po kilku latach kolejną pracą opublikowaną w Journal of Veterinary Medicine w sierpniu 2003 roku.

Z kolei New England Journal od Medicine opublikował pracę, która udowodniła, że wirusy poszczepienne różyczki wyodrębniono ze zmienionych zapalnie stawów u dzieci. Także wyizolowano wirusy z krwi kobiet leczonych długotrwale z rozpoznaniem: poszczepienne zapalenie stawów. Już w 2000 roku CDC podało, że zapalenia wielostawowe u psów występują po zastosowanej szczepionce skojarzonej. Sama firma Merck wspomina w swoim podręczniku, że szczepionki mogą spowodować stany zapalne układu nerwowego w tym i mózgu. Właściciele psów poinformowali CDC, że u 73.1% zaszczepionych występowały zaburzenia koncentracji oraz wzrosła liczba napadów padaczki. Skoro weterynarze stwierdzają tak liczne powikłania to dlaczego polscy pediatrzy z nielicznymi wyjątkami, chowają głowę w piasek i udają, że nic nie widzą? Weterynarze w Ameryce, wymogli wprowadzenie szczepień dopiero od 3 miesiąca i 6 miesiąca po „po porodzie”. Co to znaczy? 6 miesiąc u szczeniaka to jest 10 lat u człowieka. Dlaczego lekarze weterynarii wymogli takie rozwiązanie? Polscy pediatrzy odwrotnie, aby ukryć szkodliwość szczepień podają je już w pierwszej dobie. Matka w pierwszej dobie, zupełnie nie orientuje się jaki jest stan jej dziecka, czyli nie może udowodnić szkodliwości bezmyślnego szczepienia. Dlaczego nadal „wciskają” przestraszonym matkom szczepionki nie udzielając informacji o powikłaniach i negatywnych skutkach tylko zachwalając towar jak normalny kupiec? Pomimo wiarygodnych wyników badań udowadniających nieskuteczność, a wręcz szkodliwość szczepionek przeciwko grypie społeczeństwo jest nadal dezinformowane przez handlarzy, mających nieograniczony dostęp do mass mediów.

I tak: „The Lancet” już 10 sierpnia 1974 roku publikował wyniki badań 50 000 pracowników poczty. Stosowano te same argumenty, jakie stosują handlarze obecnie w Polsce, a to, że ludzie nie będą chorowali, a więc absencja się zmniejszy etc. We wnioskach autorzy stwierdzają: „Brak dowodów na to, że wśród osób zaszczepionych absencja była mniejsza aniżeli wśród osób niezaszczepionych” Na podstawie uzyskanych wyników badań można stwierdzić, że oferta szczepień przeciwko grypie w wielkim przemyśle nie spowoduje istotnego spadku absencji. Nie trzeba wspominać o olbrzymich kosztach takiej akcji [50000 osób x 200zł]. Pomimo faktu, że badania te wykonano przed ponad 40 laty nie dotarły one w żadnym zakresie do profesorów szczepionkarstwa, epidemiologii, czy to GIS. A może dotarły tylko lepiej ich nie publikować? Musicie sobie PT Czytelnicy sami odpowiedzieć na to pytanie? Tylko pamiętajcie, że gensek W. Jaruzelski alias Wolski rozdał tylko w pierwszym roku stanu wojennego ponad 1320 nominacji profesorskich. Ten rozkwit nauki był i jest widoczny?

Dr A.O Rourke z Medical Superintendent Toowoomb Genreal Hospital w Australii opublikował w „The Australian” 23 czerwca 1997 roku list stwierdzający: „Wyprodukowanie skutecznej szczepionki przeciwko grypie jest pobożnym życzeniem. W handlu nie istnieje żaden wartościowy preparat tego typu. Próby z tymi szczepionkami, które są dostępne, okazały się bezużyteczne. Od wielu lat istnieje wśród społeczeństwa i lekarzy przekonanie, że szczepionka przeciwko grypie jest nie tylko bezużyteczna, ale powoduje wiele powikłań”.

Badania wykazują, że dzieci szczepione chorują o 500% częściej na alergię aniżeli nieszczepione. A pomimo to polscy pediatrzy wymuszają szczepienia dzieci! Inne doniesienie: „Dzieci które zostają zaszczepione przeciwko grypie mają o 300% większą szansę na hospitalizację z powodu grypy aniżeli dzieci nieszczepione”. Science Daily 19 maja 2009.

Wykres przedstawia porównanie występowania chorób u dzieci szczepionych – niebieski kolor i nieszczepionych – kolor czerwony. Dzieci szczepione chorują od 300 do 2000% częściej.

badanie_dzieci_xht_375_small

Mass media jako odkrywcę szczepień wylansowały angielskiego medyka Edwarda Jennera. Nie jest to prawda. Jenner zastosował tylko „przemysłowy” sposób zarabiania. Wprowadził ropę z krowianki pod skórę pacjentów. Jego syn przypłacił to życiem. Jenner podpatrzył „swój” sposób szczepień u francuskich lekarzy , którzy z kolei nauczyli się tego 100 lat wcześniej od Turków. Ale ani Francuzi ani Turcy nie wstrzykiwali ropy pod skórę ale dmuchali wysuszony proszek do nosa. Reklama jaką robił Jenner spowodowała, że zaszczepił sporo osób bez żadnego dowodu skuteczności takich szczepień. Ta fałszywa reklama Jennera zaskarbiła uznanie króla Jerzego II, co przełożyło się na nagrodę porównywalną z dzisiejszymi 500 000 dolarów. O tym, że szczepionka była nieskuteczna przekonano się już w roku 1872 roku, kiedy wybuchła olbrzymia epidemia. Pomimo tego, dzięki zręcznej reklamie nadal szczepiono obowiązkowo ludzi i w 1895 zaszczepiono już 95% społeczeństwa. DZIĘKI SZCZEPIENIOM ŚMIERTELNOŚĆ Z POWODU OSPY WZROSŁA PIĘCIOKROTNIE. W okręgu Laincaster gdzie nie szczepiono śmiertelność była 25 razy mniejsza.

Inny tytuł publikacji : Szczepionki przeciw grypie objawiają się jako największa szarlataneria jaką kiedykolwiek wciśnięto w historii medycyny. NaturalNews.com. 14 października 2009.

Takie tytuły jak tego rozdziału, coraz częściej pojawiają się w prasie zachodniej. Tylko dlatego, że szczepionki przeciwko grypie w związku z przymusem szczepień dają niesamowite zyski koncernom farmaceutycznym nadal są stosowane. Zmodyfikowany system studiowania medycyny, stworzenie pseudomedycznych specjalizacji w rodzaju Zdrowia Publicznego, wakcynologii działających na podobieństwo sekt pozwala utrzymywać ten ogromnie dochodowy interes. Przykładów nieskuteczności szczepień przeciwko grypie przedstawiono już dużo. Wypada podać jeszcze jeden wyjątkowy przykład nieskuteczności szczepień przeciwko grypie. Przykład ten dotyczy Japonii chlubiącej się bardzo karnym społeczeństwem. W roku 1980 wprowadzono w Japonii przymus szczepienia dzieci przeciwko grypie. Szczepienia pokryły 90% populacji dzieci szkolnych. Dzieci w dwu dużych miasta stanowiły grupy porównywalne. W jednym zaszczepiono ok. 1% w drugim ponad 90% dzieci. Nie stwierdzono po 7 latach żadnej różnicy w zachorowalności na grypę. Upadł także mit teorii „ochrony stada” oraz konieczność szczepienia dzieci jako rzekomo grupy wysokiego ryzyka. W rezultacie władze Japonii wycofały się ze szczepień dzieci. Dlaczego sekta wakcynologów o tym nie wspomina? Dlaczego obecni szefowie katedr pediatrycznych wprowadzają, delikatnie mówiąc, studentów i pacjentów w błąd?

Reasumując: W trosce o swoich podopiecznych weterynarze zdecydowanie wygrywają z pediatrami. A mówi się, że zdrowie człowieka, także dziecka jest najważniejsze??? Ale nie w Polsce!! W Polsce natomiast lekarze chcący uczciwie informować o skutkach szczepień są zwalniani z pracy. Takich informacji jak poniższa otrzymuję również sporo.

Niedawno u mnie na blogu pojawił się komentarz lekarza, który chciał uczciwie i zgodnie z praktyką lekarską raportować działania niepożądane szczepionek do sanepidu. Efekt? Zastraszanie i zwolnienie z pracy: za Jarek Kefir w dniu 17 Styczeń 2013. Cytuję: „Myślisz że tak łatwo lekarzom rzetelnie przedstawiać pacjentom wiedzę o szczepieniach. Jestem lekarzem i z tego między innymi powodu musiałam zmienić miejsce pracy – z powodu szczepień, zaczęłam rozpoznawać powikłania, wysyłać na konsultacje itp. Niestety procedura jest taka, że idzie to przez sanepid. I jak moja szefowa otrzymała pismo zwrotne z sanepidu to jej wody odpłynęły, od następnego dnia zostałam odsunięta od szczepień, a ponieważ nie byłam zatrudniona na stałe to przyszedł czas na mnie i nie przedłużono ze mną umowy, bez tłumaczenia. W ostatnim miejscu mam zapowiedziane, że jak będę zniechęcać (a to dzięki pacjentom niestety którzy od razu poszli skonfrontować informacje ode mnie z szefową) zostanę odsunięta po raz kolejny od szczepień. Łatwo jest krytykować ale nie jest to takie proste. Lekarze są przestraszeni. Pozdrawiam”.

Czytaj dalej

Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek. #4

Źródło: prisonplanet.pl

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Kontynuacja artykułu: Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek #3

Rtęć

06 stycznia 2013 roku ukazała się publikacja dr Christofera Shade na temat metabolizmu i skutków obecności rtęci w żywym organizmie. Dr Ch.Shade stwierdził, że rtęć w organizmie żywym nigdy nie jest wolnym jonem, ale wiąże się wiązaniami kowalencyjnymi w ligandy. „Ulubionym” ligandem jest wiązanie się z siarką. Tak więc wiąże się z białkami takimi jak cysteina czy glutation. Rtęć ma większe powinowactwo do tych grup tiolowych od metali takich jak cynk, żelazo czy miedź. To powinowactwo może być większe kilka milionów razy od powinowactwa danego metalu. W ten sposób rtęć wiąże się z błonami komórkowymi. W różnych formach może przekraczać barierę krew- mózg. Ta zdolność wypierania innych metali powoduje olbrzymie trudności w postawieniu diagnozy klinicznej odnośnie zatrucia rtęcią. W zależności od tego jakie metale w większym stopniu zostają usunięte, możemy obserwować u chorych depresję albo uczucie niepokoju i pobudzenia. Może występować nadpobudliwość lub chroniczne zmęczenie. Metylortęć łatwiej przechodzi przez komórki, jest natomiast mniej toksyczna od etylortęci. Badania wykazały, że duże jednorazowe stężenie rtęci, takie jakie bezpośrednio do krwioobiegu wprowadza się podczas szczepień przeciwko np. grypie, posiada większą możliwość przenikania bariery krew- mózg. Stwierdzono także częstsze występowanie autyzmu u dzieci mieszkających w pobliżu fabryk emitujących rtęć. Pomiary zawartości rtęci w organizmie są trudne ponieważ badanie w moczu pozwala określić tylko etylortęć [nieorganiczną], a badanie włosów tylko metylortęć [organiczną]. W czerwcu 2000 roku w Simpsonwood odbyło się tajne posiedzenie przedstawicieli CDC, FCD oraz przedstawicieli firmy Merck, GlaxoSmith Kline, Wyeth i Avantis Pasteur czyli wszystkich wielkich producentów szczepionek z przedstawicielami władzy rządowej. W sumie w spotkaniu wzięły udział 52 osoby. Zaznaczono, że wszelkie dane są tajne i nie mogą być publikowane. Dopiero po 10 latach nastąpił przeciek.

Uczestnicy spotkania zostali poinformowani, że „stwierdzono statystycznie istotną zależność pomiędzy ekspozycją na rtęć zawartą w szczepionkach a stanem dziecka. W wieku dwóch miesięcy notowano opóźnienie rozwoju, po trzech miesiącach występowanie tików, po sześciu miesiącach deficyt uwagi. Ekspozycja na rtęć zawartą w szczepionkach, spowodowała cały katalog opóźnienia neurorozwojowego”.

Wynikiem tego spotkania było przekazanie państwowej bazy danych VSD w ręce prywatnej firmy ubezpieczeniowej, która mała przygotować właściwą interpretację danych. Jak wiemy Instytut Medycyny- IOM takie dezinformacje przekazał potem społeczeństwu. Na ten materiał powołują się rodzimi koryfeusze sekty szczepionkarskiej. Pomimo zapewnień o wycofaniu rtęci ze szczepionek nadal w szczepionkach przeciwko grypie znajduje się rtęć. Wymaga podkreślenia fakt, że rtęć jest jedną z najsilniejszych toksyn mających powinowactwo do układu nerwowego. Przypomnieć należy, że u dzieci do 3 roku życia bariera obronna krew- mózg jest niewykształcona. Tak więc każdy, po ukończeniu drugiego roku medycyny, musi o tym wiedzieć, że podając szczepionkę z rtęcią w zastrzyku wprowadza rtęć poprzez krew bezpośrednio do mózgu. Trzeba podkreślić, że nieznane są takie eksperymenty nawet w obozach koncentracyjnych. 28 sierpnia 2010 r. opublikowano pracę eksperymentalną, która wykazała, że podanie nawet minimalnych dawek tiomersalu do mózgu szczurów powodowało trwałe zmiany w gęstości receptorów.

Udowodniono także, że podanie rtęci do krwi powoduje jej kumulację w mózgu i pozostaje tam przez miesiące lub nawet lata. Czyli negatywne oddziaływanie trwa znacznie dłużej aniżeli przebywanie rtęci we krwi. Stężenia mogą być nanomolowe co powoduje trwałe niszczenie neuronów. Od 1990 roku nastąpił 1000% wzrost autyzmu. Wzrost ten przez większość lekarzy jest połączony z podawaniem rtęci i aluminium w szczepionkach. Dlatego np. w Polsce dane dotyczące składu chemicznego szczepionek są tajne i p. prof. Bucholc nawet po telewizyjno-publicznej deklaracji udostępniania tych danych zakazała wpuszczania do budynku nawet osób z którymi dzień wcześniej się umawiała. Badania wykazały bowiem, że dzieci z autyzmem miały 210% więcej rtęci aniżeli dzieci zdrowe. Natomiast poziom ołowiu i cynku był taki w obu grupach taki sam [JAMA z 11 lipca 2007r]. Udowodniono także, że niedobory żywności przyspieszają mutacje wirusów. Jak podał GUS w Polsce wzrosła liczba dzieci dożywianych w szkołach z powodu ubóstwa.

Po szerokich akcjach protestacyjnych rozpoczętych w latach 90-tych, przemysł zaczął wycofywać z niektórych szczepionek rtęć. Pytanie dlaczego to robi skoro twierdzi, że rtęć nie uszkadza niczego? Dlaczego nasi rodzimi, telewizyjni eksperci do dnia dzisiejszego z jednej strony twierdzą, że rtęć nie szkodzi, a z drugiej powtarzają jak mantrę, że rtęci już nie ma? Co robili przez ostatnie 20 lat kiedy, na całym świecie protestowano przeciwko obecności rtęci w szczepionkach.

Jak rtęć niszczy neurony w mózgu:

Aluminium

Innym adiuwantem znajdującym się w szczepionkach jest metal – glin. Można go znaleźć w szczepionkach DTaP, Pediatrix, [szczepionka kombinowana DTaP – zapalenie wątroby typu B], Pentacel [szczepionka kombinowana DTaP-Hib-Polio], szczepionce p. wirusowemu zapaleniu wątroby typu A, zapalenia wątroby typu B, Haemophilius influense B [Hib, wirus brodawczaka ludzkiego] HPV czy w szczepionkach przeciw pneumokokom.

Wg FDA aluminium znajduje się w następujących szczepionkach:

  1. DTP – błonica, krztusiec, tężec.
  2. DTaP – błonica, krztusiec, tężec i koklusz.
  3. Hemophilius – część szczepionek
  4. Pneumokoki
  5. WZW B
  6. Wszelkie kombinowane DTaP , WZW B, Tdap,Hib.
  7. WZW A
  8. Szczepionki przeciwko brodawczakowi ludzkiemu.
  9. Szczepionka Anthrax.
  10. Szczepionka przeciw wściekliźnie.

Aluminium może występować w postaci: wodorotlenku glinu, fosforanu glinu lub siarczanu potasu glinu popularnie zwanego alum.

Zaskakującym jest fakt, że pomimo dostępności informacji o wielkości zawartości aluminium w szczepionkach polscy autorzy wstydliwie??? pomijają te dane. I tak w pracy „Skład i bezpieczeństwo szczepionek” autorstwa Marii Mrozińskiej, Ewy Bernatowskiej i Ewy Mik nadmienia się co prawda o możliwości występowania aluminium w szczepionkach, to w załączonej tabeli brak jakiejkolwiek informacji na ten temat. Autorki podają występowanie histopatologicznego zespołu zwanego MMF [makrofagowe zapalenie powięzi i mięśni] ale jednoznacznie usiłują zbagatelizować ten fakt. Sole glinu zwiększają w mózgu poziom aktywacji gleju, poziom zapalnych cytokin i białka prekursorowego amyloidu. Zarówno normalne starzenie się mózgu jak i choroba Alzheimera wiąże się ze wzrostem stanu zapalnego mózgu. Zależność pomiędzy koncentracją aluminium w wodzie i chorobą Alzheimera została udowodniona . Stwierdzono u szczurów, że po wstrzyknięciu do krwioobiegu aluminium gromadzi się w prążkomózgowiu i towarzyszy temu stan zapalny. Istnieją także dowody na związek aluminium z chorobą Parkinsona. Badania epidemiologiczne wykazały związek pomiędzy narażeniem na aluminium, a wzrostem zachorowań na chorobę Parkinsona [1999]. Gdy myszom wstrzyknięto aluminium w dawkach proporcjonalnych do tych jakie otrzymują ludzie stwierdzono utratę komórek rdzenia kręgowego i kory mózgowej ruchowej oraz deficyt pamięci poznawczej, ataksje i dyzatrię. Neurotoksyczne środowiska aluminium są nadal problemem NIH Public Access Neurotoksycology, PMC 2011 wrzesień 01. J.Inora.Biochem, 1999,30 sierpnia, 76. Ocena zagrożenia zdrowia ludzi narażonych na Aluminium , J. Toxicol, Environ, Health, Crit, rev, 2009,25 listopad, NIH Public access.

Stwierdzono także, że zniszczenie tkanki nerwowej jest typowe zarówno dla stwardnienia rozsianego jak i choroby Alzheimera. Najciekawsze jest to, że Rząd Stanów Zjednoczonych już w 1991 roku na stronie internetowej http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1795349 opublikował pracę: „Opinia uwzględnia negatywne skutki aluminium, które zostały zgłoszone w ostatnich latach w tym: choroby Alzheimera, otępienie i nadpobudliwość oraz zaburzenia w uczeniu się dzieci”.

A nasi pediatrzy podają aluminium bezpośrednio do układu krążenia i twierdzą, że to bez znaczenia i chwalą się, że robią to oczywiście dla dobra dziecka. Pani prof. mgr Lidia Brydak wręcz zachwalała szczepionki mówiąc, że już nie mają rtęci tylko aluminium. Ilu obecnie nauczycieli ma problemy z dziećmi nadpobudliwymi? A dzieci w wieku szkolnym dostają nie jedną ale ok.16 szczepionek. W maju 2011 roku w art. VacTruth podano, że aluminium powoduje reakcję zapalną mózgu i wzrost cytokin w mikrogleju. Wniosek wypłynął z podsumowania prac przeprowadzonych w latach 1994- 2009. Jak twierdzi dr Tomljenovic i Shaw pomimo powyższych faktów dzieci dostają od 14,7 do 49 razy większa dawkę aluminium aniżeli limit wyznaczony przez FDA [bezpieczeństwo pozajelitowych źródeł aluminium od szczepionek w związku z programem obowiązkowych szczepień]. Lekarze pediatrzy coraz częściej stwierdzają, że już ponad 10% dzieci cierpi na astmę, różnego rodzaju alergie oraz na takie przewlekłe choroby jak: cukrzyca, reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, nieswoiste zapalenia jelit, autyzm, które są bezpośrednio związane z występowaniem stanów zapalnych w organizmie.

W USA DOPUSZCZALNY LIMIT ALUMINIUM NA SZCZEPIONKĘ JEST NASTĘPUJĄCY:

po urodzeniu dziecko dostaje 73.5 pg/kg masy ciała to jest 1470% więcej aniżeli granice bezpieczeństwa

1- miesiąc „0” zero aluminium

2- miesiąc 245 pg/kg – tj. 4900% więcej aniżeli granice bezpieczeństwa.

4- miesiąc 171,1 pg/kg – tj. 3422% więcej aniżeli granice bezpieczeństwa

6- miesiąc 161,2 pg/kg – tj. 3224% więcej aniżeli granice bezpieczeństwa.

Granice bezpieczeństwa wg FDA dla aluminium z pozajelitowego źródła np. szczepionek wynoszą poniżej 5 pg/kg masy ciała na dzień.

Badania podawane przez FDA stwierdzają, że ilość aluminium wprowadzona do organizmu dziecka w pierwszy roku życia wynosi 4,225 miligramów wg zalecanego schematu szczepień. Dla przypomnienia dzienna dawka tej toksyny nie może przekraczać 5pg/kg masy ciała na dzień. W jednej szczepionce przeciwko WZW podawanej po urodzeniu dziecka jest 0.25 mg aluminium!! sic!! Trzeba pamiętać, że okres połowicznego wydalania aluminium wynosi ok 100 dni. Czyli odstęp czasu pomiędzy jedną a drugą szczepionką powinien wynosić minimum 12 tygodni. Dlaczego pediatrzy tego nie przestrzegają.? W szczepionce przeciwko grypie jest ok. 400 mcg glinu. Przeliczając to z „polskiego na nasze”. To znaczy, że lekarz pediatra uważa, że dziecko po narodzeniu waży ok 1.5 tony lub jak ktoś woli 1500 kg.!!!

I proszę zauważyć, żadnego PT Profesora specjalisty z pediatrii, to wcale nie zastanawia-przeraża. Przez ostatnie pół wieku żaden z pośród nich nie zaprotestował przeciwko takiej bezmyślności!

Można to jeszcze inaczej przedstawić: dawka rtęci w przeliczeniu na czas życia, jest dozwolona dla osobnika, który żyje ok 3500 lat. I znowu, ten upadek oświaty i nauki o którym pisałem spowodował, że żaden konsultant krajowy, czy wojewódzki nie widzi w tym problemu, chociaż roczniki statystyczne podają, że średnio żyjemy tylko ok 75-80 lat. Żaden też specjalista pediatrii nie złożył wniosku do księgi Guinessa z zaobserwowanym przez siebie rekordem czy to masy ciała po porodzie czy to geriatrycznym stwierdzonego czasu życia! Zostawiam to bez komentarza.

I w tym samym czasie urzędnicy CDC na które tak często powołuje się p. prof. mgr Lidia Brydak [07.12.2011] twierdzą, że istnieje wiele badań wykazujących, że tiomersal w szczepionkach nie szkodzi? Potwierdzają to badania wskazujące, że jest on zawarty w szczepionkach przeciw grypie. No cóż, pan każe sługa musi, skąpał się biedak po szyje jak pisze poeta. W USA wręcz twierdzą, że zamiana stanowisk- czyli foteli pomiędzy pracownikami CDC, a pracownikami firm farmaceutycznych odbywa się na zasadzie drzwi obrotowych. Przykładem jest Julie Gerberding szefowa CDC z budżetem 11 miliardów dolarów, z okresu ptasiej grypy, która natychmiast po opuszczeniu stanowiska OSIADŁA W MIĘKKIM FOTELU FIRMY Merck, jako dyrektor działu szczepień.

W czasopismach medycznych znajdujemy natomiast setki prac dotyczących szkodliwości aluminium np.:

  • Przewlekła ekspozycja na aluminium w wodzie pitnej zwiększa parametry zapalne selektywnie w mózgu – J.Neurosci. Res.2004.15 luty.
  • Dystrybucja aluminium w mózgu, J.Inorg Biochem.1999.30 sierpien.
  • Aluminium i miedź Implikacje choroby Alzhemera. J.Alzheimera Dis.2003, luty 5.
  • Wychwyt mózgu, zachowanie a wpływ aluminium i manganu. Environ Health Perspect 2002, październik
  • Aluminium toksykokinetyka Pharmacol Toxicol 2001, kwiecień.
  • Biodostępność Aluminium… Food Chem. Toxicol 2008.czerwiec.

Formaldehyd

Innym toksycznym związkiem znajdującym się w szczepionkach jest formaldehyd znany od co najmniej 100 lat związek rakotwórczy. Przyznał to „sam” Departament Zdrowia USA [National Toxicology program]. Formaldehyd jest bardzo toksycznym związkiem dla układu nerwowego. Formaldehyd powoduje ślepotę, uszkodzenia mózgu objawiające się np. napadami padaczkowymi. Formaldehyd może powodować białaczkę szpikową, rzadkie nowotwory takie jak raka nosogardzieli i zatok.

Polisorbat 80 – Darbepoetyna alfa.

Kolejnym dodatkiem szkodliwym znajdującym się w szczepionkach jest polisorbat 80. Badania kliniczne wykazują, że darbepoetyna alfa zwiększa poważnie ryzyko wystąpienia takich działań niepożądanych jak: wykrzepianie krwi, zawały serca, niewydolność serca, udary mózgu, i w niektórych wypadkach jest odpowiedzialna za nagłe zgony.

Podawanie polisorbatu 80 jest przeciwwskazane jeżeli:

  1. kobieta jest w ciąży lub planuje ciążę,
  2. chory ma alergie na jakikolwiek ze składników,
  3. chory ma napady padaczki, uszkodzenia nerek, zmiany w morfologii krwi, jest po udarze mózgu, choruje na choroby serca, cukrzycę czy nadciśnienie,
  4. chory cierpi na zapalenia jelit, zmiany gęstości kości, obniżenie poziomu żelaza, niedobór witaminy B12 czy kwasu foliowego, wysoki poziom aluminium we krwi, jest dializowany, przeszedł operację lub planuje operację.
  5. polisorbat 80 powinien być stosowany ze szczególną ostrożnością wśród dzieci poniżej 1 roku życia.

Polisorbat 80 musi być przechowywany w ściśle określonych warunkach, co ogranicza jego stosowanie. Jak wiadomo w Polsce szczepionki są różnie przechowywane.

Czytaj dalej

Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek. #3

Źródło: prisonplanet.pl

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Kontynuacja artykułu: Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek #2

Jak wiadomo czas leczy rany i już w latach 90-tych wymyślono ptasią grypę. Niestety z wyjątkiem odpowiednich, znanych sekcie szczepionkarskiej kurników, dzikie ptactwo nie chciało chorować w żadnym kraju. Także narodowy ptak USA – indyk nie chorował. W sumie przygotowane z wielką pompą lekarstwo na ptasią grypę Tamiflu i Relenza kosztujące w Polsce ok. 200 złotych nie dały spodziewanego zysku.

Zwykła aspiryna, za 2 złote była skuteczniejsza. Wiem to z własnej praktyki.

Cały „cyrk” ze szczepionkami i grypą rozpoczął się od chwili mianowania Donalda Rumsfelda na Sekretarza Obrony w USA. Pan Sekretarz wydał od razu 1.8 miliarda dolarów na leki zabezpieczające wojsko przed grypą. Pomimo, że dowody na skuteczność leczenia tymi preparatami były słabiutkie to akcje firmy, po zakupie rządowym skoczyły o 50%. Nie trzeba dodawać, że p. Rumsfeld był akcjonariuszem tej firmy. W związku ze słabą sprzedażą leków firma produkująca to lekarstwo zmieniła zakres stosowania leku. Obecnie, jak podaje to nowa ulotka, jest ono dobre nie tylko na ptasią grypę ale także i na zwykłą. Niestety z wyjątkiem określonych kół medycznych lek nie był specjalnie stosowany. W związku z tym zysk był nadal mały.

.

Wymyślono więc świńską grypę, ale zastosowano ten sam chwyt propagandowy co z grypą hiszpańską.

Tutaj podobnie, najpierw nazwano ją meksykańską, ale po protestach Meksyku zmieniono nazwę na świńską. Rzekomo pierwsze zachorowanie stwierdzono na farmie La Gloria u 5 letniego meksykańskiego chłopca 9 marca 2009 roku. Ciekawe jest to, że nikt z rodziny ani otoczenia tej rzekomo pierwszej ofiary wirusa AH1N1, znanego przecież od 1976 roku, nie zachorował! Dziwnym trafem przeoczono także wykonanie badań laboratoryjnych u tego chłopca, potwierdzających obecność tego rzekomego wirusa. Ciekawostką nigdy niewyjaśnioną zostanie fakt, ze WHO mając jedynie 20 potwierdzonych laboratoryjnie przypadków zachorowań na AH1N1 ogłosiła 6 stopień pandemii. Rozpoznano to zakażenie jako wirusowe A H1N1, czyli takie samo jak przed 30 laty. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo na jakiej podstawie! W 12 przypadkach potwierdzono zgodność genetyczną z wirusem AH1N1, tj. takim samym jaki występował w Kalifornii. Jednak dokładne badania wykazały, że sekwencja homollogii BLAT z świńskiej-meksykańskiej grypy zarówno Hemaglutinin HA białka powierzchniowego, jak i niestrukturalne [NSI hamowanie białka] są nowatorskie w rekombinacji i nie zidentyfikowane wcześniej w przyrodzie na całym świecie. Co jednoznacznie wskazuje na sztuczną modyfikację.

Ciekawa jest również sprawa potwierdzania laboratoryjnego wirusa. Wirusologom z CDC udało się rozpoznać wirusa w 97 przypadkach ale podobno w Meksyku chorowało kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a w USA aż 47 milionów. Jeżeli w Polsce jedno badanie u p. prof. mgr Lidii Brydak kosztowało ponad 300 złotych [podrożało o 50% po ogłoszeniu przez WHO pandemii] to jakie olbrzymie pieniądze trzeba by przeznaczyć na wykonanie tych milionów badań. Analiza wydatków nie potwierdza takich sum. W jaki sposób więc wirusolodzy wiedzieli od kogo pobierać materiał do badania? Zostaje to słodką tajemnicą handlarzy szczepionek.

Badania genetyczne tego rzekomego wirusa wskazują, że ptak z Ameryki Północnej powinien przylecieć do Europy. W Europie ten jeden ptak powinien zarazić świnie. Następnie inny ptak powinien zarazić się od tych świń i polecieć do Azji aby tam w Hongkongu zarazić inne świnie. Następnie azjatyckie świnie powinny stworzyć warunki do mutacji tego wirusa aby stał się przenoszalny na ludzi. No potem już prosta droga. Wirus musiałby trafić do człowieka lecącego do USA który oczywiście wcześniej musiałby pracować z tymi zakażonymi świniami, co jak wiadomo często się turystom trafia. A następnie przesiąść się na człowieka lecącego lub jadącego do Meksyku. Potem jeszcze ten nosiciel musiałby spotkać się tylko z tym małym 5 letnim chłopcem i tak kombinować aby zarazić tylko jego ale nikogo więcej z miasteczka.

Jak więc widzimy „kombinacja” intelektualna urzędników medycznych jest wręcz nieprawdopodobna, a z punktu widzenia wiedzy naukowej jej realność jest zerowa. Nie przeszkadza to sekcie wakcynologiczno-epidemiologicznej nadal ją rozsiewać w prasie.

Badania wykazały także z całkowitą pewnością, że wirusa tego nie stwierdzono w otoczeniu hodowli trzody chlewnej w pobliżu obszaru określonego jako „pacjent zero” przez CDC. Tak więc w promieniu co najmniej 80 km od farmy w Perote [Meksyk] nie było takiego wirusa, więc nie można go przypisać do meksykańskich lub północnoamerykańskich świń!!!

Jak opisałem sprawa jest niezmiernie prosta i nie stanowi żadnego problemu dla naszych mniej lub bardziej rządowych ekspertów z dziedziny Zdrowia Publicznego, Epidemiologii i Wakcynologii oraz tych setek pożytecznych idiotów [Goldman alias Lenin]. Przez ostatnie 3 lata to właśnie oni występując w mass mediach te „duby smalone” wciskają społeczeństwu. Widzimy więc na tym przykładzie co warte są „wiadomości” prasowe oraz, że moje twierdzenie iż polska medycyna jest 100 lat za murzynami [z całym szacunkiem dla czarnoskórych] jest jak najbardziej uzasadnione. Przecież w okresie tych kilku lat żaden profesor medycyny w Polsce, nie zaprotestował przeciwko wciskaniu tej ciemnoty medykom ani społeczeństwu!

Konieczne jest zwrócenie uwagi na to, że tylko 50 mil od punktu wybuchu epidemii AH1N1 w Meksyku znajduje się zakład produkcyjny firmy Baxter w Cuernavaca. Fabryka jest znana z produkcji szczepionek przeciwko meningokokom oraz kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych. Fabryka ta przesłała zwykłą pocztą 72 kg materiału szczepionkowego – czyli skażonego do powielania. Gdyby nie dociekliwość czeskiego wirusologa, który wykrył i unieszkodliwił wirusy epidemia mogłaby wybuchnąć w Europie. Jak wiadomo polska placówka wirusologiczna prof. B. Bucholc nic nie była w stanie wykryć. Dlaczego?

Będąc w tym czasie [2009 r] w Meksyku stwierdzam, że nie widziałem w ogóle żadnych objawów epidemii ani w stolicy ani na prowincji. Był to obraz zaskakujący odbiegający od tego jaki obserwowałem poprzez Internet w Polsce. Polskie media w wiadomościach podawały apokaliptyczny obraz sytuacji w Meksyku spowodowanej przez rzekomą epidemię grypy. Jak pamiętamy w Polsce straszono epidemią wirusa i robiono „spektakle cyrkowe” na lotniskach. Tak wiec, zastosowano taką samą technikę dezinformacji, jaką stosowano już przed pierwszą wojną światową i którą doskonale opisał dr Majakowski w swoich pamiętnikach.

Musisz więc sam się Drogi Czytelniku domyśleć dlaczego rządy stosują takie oszustwa bez względu na epokę i kraj?

Wirus AH1N1 jest znany od ponad 40 lat, czyli więcej aniżeli od jednego pokolenia i lekarze umieją leczyć jego skutki stosunkowo tanio. Nie dawało to jednak określonych zysków firmom farmaceutycznym. Trzeba było aż zmiany definicji epidemii i pandemii przez WHO oraz zmasowanego ataku propagandy, by w atmosferze strachu osiągnąć odpowiednie zyski. Wojsko cały czas jest używane do testowania na większą skalę nowo powstałych szczepionek. Kupowane przez wojsko szczepionki, najczęściej mają mały związek z sytuacją medyczną. Przykładem tego była sprawa stosowania aż 16 szczepionek w ciągu 3 miesięcy, u żołnierzy przygotowywanych do ataku na Irak. Stosowana w medycynie klinicznej zasada dopuszcza podawanie kolejnej szczepionki po okresie co najmniej 4-6 tygodni od otrzymania poprzedniej. Stąd kolejna epidemia która wystąpiła w armii. Jak to pisano już przed 50 laty, skuteczność szczepionki przeciwko grypie jest zerowa. Wykazały to jednoznacznie badania przeprowadzone np. w 2004 roku. Pomimo tego, że nastąpił spadek zaszczepialności o 40%, śmiertelność wcale nie wzrosła.

Podobnie jak w 1968 roku i 1997 roku przygotowano szczepionkę nie z tym wirusem, który powodował epidemię sezonową, więc tak wyprodukowana szczepionka nie trafiła do handlu. Innymi słowy w tych dwu latach nie szczepiono ludzi. I co? I nic! Nikt nie był szczepiony, a śmiertelność zmalała, a nie wzrosła!

Ciekawe dlaczego polscy epidemiolodzy, prof. Zieliński, prof. J. Wysocki, dr Mrukowicz, dr ……… nigdy nawet o tym nie wspomnieli. O PT pracownikach Narodowego [jakiego narodu, Polska była zawsze wielonarodowa] Instytut Zdrowia nie będę wspominał, wiadomo interes to interes.

Celowość podawania szczepionek, oprócz ich nieskuteczności, wikłają dodatki znajdujące się w szczepionkach.

Czytaj dalej

Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek. #2

Źródło: prisonplanet.pl

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Kontynuacja artykułu: Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek.

O grypie jako problemie zaczyna się mówić dopiero w 1933 roku wśród pracowników Instytutu Rockefellera. W publikacjach sprzed roku 1930 nikt nie wspomina o grypie zwanej później hiszpanką. Prawdą jest, że w 1918 roku na amerykańskim poligonie wojskowym w stanie Kansas wybuchła nieznana epidemia wśród żołnierzy. Dnia 4 marca 1918 roku kucharz Albert Gitchell zgłosił się do lekarza z temperaturą 38.5C. Wkrótce zgłosili się dalsi chorzy; kapral Lee Drake oraz sierżant Adolf Hurby. W ciągu następnych dwu dni dołączyło jeszcze 522 chorych. Podczas lata infekcja zaczęła przybierać cięższą postać. W sierpniu pojawiła się druga fala równocześnie we Francji w porcie Brest oraz w Bostonie. Pandemia tej choroby była także przyczyną dużej śmiertelności wśród jeńców wojennych w wojnie polsko-bolszewickiej. Armia sowiecka była bardzo niedożywiona i żołnierze, po Bitwie Warszawskiej masowo się poddawali i kierowani byli do obozów internowania.

W Wikipedii pod adresem http://commons.wikimedia.org/wiki/…  znajduje się całkowicie fałszywa mapa rozprzestrzeniania się „grypy”. Typowy Orwell 1984.

Na podstawie analiz danych wojskowych można ocenić śmiertelność na 5-10% chorych. Nietypowy był przebieg tej choroby ponieważ chorowali głównie młodzi ludzie w tzw. sile wieku, to jest pomiędzy 20 a 40 rokiem życia. W przebiegu zwykłej grypy jest odwrotnie. Lekarze ze Szwajcarii notowali, że nie stwierdzali poważniejszego przebiegu choroby u osób powyżej 50 roku życia.

Wykres pokazuje różnice w śmiertelności pomiędzy zwykłą grypą a tzw. hiszpanką.

wykreshiszp_xht_550_small

Na jakiej podstawie więc w 20 lat potem ustalono, że to jest to samo? Wiele lat później uczeni z Uniwersytetu Wisconsin – Madison, po przeprowadzeniu eksperymentu na małpach doszli do wniosku, że chorych zabijał ich własny układ odpornościowy. Stwierdzili, że atak układu odpornościowego był tak silny, iż niszczył własne płuca. Jak podałem teoria ta powstała po 70 latach. W latach 20-tych nazywano to gruźlicą krwotoczną ponieważ taka panowała w tamtym okresie. Amerykanie przygotowując się aktywnie do udziału w I Wojnie Światowej rozpoczęli szkolenie żołnierzy. Szkolenia odbywały się na poligonach, na których gromadzili dziesiątki tysięcy młodych ludzi z różnych rejonów kontynentu. Ludzie ci posiadali odmienną florę bakteryjną. Dodatkowym punktem zapalnym były przymusowe szczepienia. Nie było to w owym czasie nic specjalnego. Najbardziej zdyscyplinowany naród jakim są Niemcy już w 1914 roku prowadził masowe szczepienia rekruta. Wspomina o tym w swoich pamiętnikach dr Majakowski.

Zaszczepienie tylu tysięcy młodych ludzi, niespecjalnie czystą szczepionką spowodowało epidemię. Wiadomo, że po szczepieniu jeszcze przez około 4-6 tygodni wydala się wirusa z kałem, śliną. Epidemia ta w związku z przewożeniem żołnierzy amerykańskich do Europy spowodowała epidemię na naszym kontynencie. Jest to doskonale udokumentowane zachorowalnością w pierwszym rzędzie ludności w francuskich portach w których odbywał się wyładunek Amerykanów. Do lat 30- tych ubiegłego wieku, epidemia ta była różnie nazywana, ale pojęcie hiszpanka nie figurowało w piśmiennictwie ani naukowym ani prasowym. Po eksperymentach Smitha i kolegów w 1936 roku, ktoś wpadł na pomysł nazwania, tej nienazywanej do tej pory epidemii, grypą hiszpańską albo po prostu hiszpanką. Czy to ma znaczyć, że w 20 lat po epidemii odkryto przyczynę? Przecież nie mogli się przyznać, ze sami ją wyhodowali w Kansas. A Hiszpania była bardzo daleko.

Instytut Rockefellera od dłuższego czasu zajmował się wirusami z miernym skutkiem. Odkrycie przyczyn tak istotnej epidemii zmobilizowało go do przygotowania szczepionki. Już w 1940 roku szczepionka była gotowa. Na całe szczęście dla przemysłu farmaceutycznego wojsko znowu przygotowywało się do najazdu na Europę i grupowało dziesiątki tysięcy młodych ludzi w jednym miejscu. Szczepienia rozpoczęto na poligonie w Kansas. Żniwo było obfite, zamordowano w tamtym roku ponad 61 000 ludzi w USA. Było to największe żniwo śmierci po szczepieniu z powodu grypy w całym XX wieku w USA. Do dnia dzisiejszego nieznane jest nazwisko tego dzielnego generała, który wydał rozkaż zaszczepienia młodych ludzi niesprawdzoną szczepionką. Skutek tak przeraził administrację, że do 1976 roku była cisza ze szczepieniami. I znowu w jednostce wojskowej w Forcie Dix w New Jersey, doszło do lokalnej epidemii. Ok. 200 żołnierzy zachorowało, a kilku zmarło. Czy to był przeciek kontrolowany czy przypadkowy nie można obecnie stwierdzić, ale władze zarządziły szczepienie 40 milionów ludzi szczepionką A H1N1 przeciwko grypie. Otrzymały na ten cel aż 10 milionową dotację rządową [ obecnie byłoby to ok. 10 miliardów]. Liczne powikłania tj. ok. 500 przypadków neurologicznych zespołu Gullian Barre- GBS, a także znaczna liczba powikłań płucnych oraz 25 zgonów przerwały akcję.

PS. 1. Jest jeszcze jeden problem z zakresu Zdrowia Publicznego. Dlaczego specjaliści z tego zakresu nie informują kolegów lekarzy oraz społeczeństwa o nowej chorobie, jaka pojawiła się ok. 20 lat temu w związku z eksperymentami związanymi z walką z rzekomymi zmianami klimatu. Od 20 lat w piśmiennictwie medycznym USA, a także Rosji istnieje pojęcie choroby MORGELLONS. Choroba ta związana jest z rozsypywaniem tzw. trwałych smug na niebie. W Polsce rozpoczęto rozsypywanie tlenków baru, aluminium i strontu na niebie w 2003 roku. Dlaczego w Ministerstwie Zdrowia, NFZ, GIS i wśród wszelkiej maści specjalistach od Zdrowia Publicznego panuje cisza?

PS. 2. Uwaga dotycząca tranu. W sprzedaży znajdują się różne formy tranu. m.in tzw. norweski, nie wiem czy nie jest on otrzymywany z dorszy hodowlanych w sztucznych basenach w fiordach i karmionych nie wiadomo czym. Podejrzenie moje wzbudził fakt, że pomimo przyjmowania tranu przez chorych zanotowano spadek poziomu witaminy D.

PS. 3. Dlaczego na stronie internetowej Narodowego Instytutu Zdrowia nie ma składu chemicznego szczepionek? Przecież to jest państwowa instytucja działająca za nasze podatnika pieniądze?

Czytaj dalej

Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek. #1

Źródło: prisonplanet.pl

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Jak można zorientować się z liczby ukazujących się tytułów w mas mediach, szczególnie głównego nurtu, najważniejszym tematem dnia jest od kilku tygodni – GRYPA. Radio, telewizja w każdych prawie wiadomościach straszą grypą. W każdym internetowym wydaniu prasy zawsze jest straszenie grypą. W wyszukiwarce internetowej po wpisaniu słowa „grypa” pojawia się ponad 4.5 miliona haseł.

W USA w związku z działaniami medycznymi ginie rocznie ponad 195 000 ludzi, z powodu użycia broni palnej, o której tak głośno w mas mediach, ginie 375 osób, a z powodu zapicia się ok. 12000 rocznie. Z jakiego powodu prasa o tym milczy?

Dlaczego tak się dzieje? Co spowodowało takie nagłe zainteresowanie dziennikarzy tematem grypy, czyli choroby znanej od co najmniej 200 lat? Można to stosunkowo łatwo wyjaśnić. Firmy farmaceutyczne ponoszą duże straty z powodu wyroków sądowych USA skazujących je na miliardowe [jedynka i 9 zer] odszkodowania z powodu łapówkarstwa, fałszowania wyników badań, przekupywania urzędników. Pragną to nadrobić wprowadzając pod pretekstem ochrony zdrowia, przymusy szczepień w poszczególnych krajach. Daje to duże zyski bez ponoszenia odpowiedzialności za skutki uboczne, ani zwracania uwagi na jakość produktu. Jest to więc działanie dużo bezpieczniejsze aniżeli handel narkotykami czy bronią, a jednocześnie prowadzone w atmosferze pomocy ludziom czyli zaszczytnym celom. Zysk jest dużo większy i bezpieczniejszy, a przy tym i chwała większa.

Swoją działalność marketingową firmy zaczynają systematycznie od urzędników. Już im nie wystarcza wprowadzanie ustaw sprzecznych z Konstytucją̨. Obecnie widoczne są coraz większe naciski na dyrektorów poszczególnych urzędów zmuszających swoich pracowników do szczepień. Dyrektorzy szkół zmuszani są do sprawdzania czy dzieci mają karty szczepień. Zapisanie do przedszkola uzależnione jest od posiadania zaświadczenia o szczepieniu.

Tak więc, przy pomocy „użytecznych idiotów” [Goldman alias Lenin], urzędników na zasadzie mów mi do ręki, a nie do ucha, poprzez ludzi obracających się na peryferiach medycyny [różnego rodzaju specjalistów Zdrowia-Publicznego, San-epidów], robią po prostu skok na pieniądze przeznaczone na leczenie chorych. Jak wiadomo są to nasze prywatne pieniądze zgromadzone dzięki przymusowemu opodatkowaniu społeczeństwa. Oczywiście wszystko to odbywa się pod pretekstem ochrony naszego zdrowia. I tak wydaje się dziesiątki milionów dolarów na zakup czegoś co nikomu do niczego nie jest potrzebne. Ciekawa sprawa, jak dojdzie do „malwersacji” w kiosku Ruchu z powodu nie wydania paragonu na towar wartości 2 złotych to winna jest kioskarka. Natomiast wyprowadzenie z systemu opieki zdrowotnej setek milionów jest zgodne z prawem!

Podsumowując trzeba podkreślić, że gdyby szczepieniami zajmowali się lekarze to nigdy nie zostałyby one wprowadzone do masowego stosowania. Wiadomo było już w 1953, kiedy to wprowadzano szczepienia przeciwko POLIO, że choroba ta praktycznie jest w zaniku. Od 1923 roku do 1953 roku zanotowano ponad 50% spadek zachorowań.

Podobny spadek zanotowano w innych chorobach zakaźnych. Czwórka najgorszych „zabójców” dzieci z w XIX wieku tj: błonica, krztusiec, szkarlatyna i odra w okresie od 1915 do 1958 roku, kiedy to wprowadzono masowe szczepienia, „zanotowała” spadek jeszcze większy, aż 95%.

Tak jak to przedstawiłem w innej pracy, większość podręczników i prac naukowych obecnie jest finansowana przez przemysł farmaceutyczny i użytecznych…… Tak więc młodzi adepci Asklepiosa, przyjmując na wiarę wiedzę podręcznikową dalej prowadzą ten bezmyślny trend. Nawet nie zauważają, że z lekarzy zmieniają się w sprzedawców, praktycznie nie mających możliwości wyboru. Narodowy [jakiego narodu? Polska była zawsze wielonarodowa] Fundusz Zdrowia skutecznie rozmaitego rodzaju wytycznymi ogranicza możliwości leczenia. Przecież gdyby młodzi lekarze, szczególnie pediatrzy wiedzieli, że epidemia świnki jaka wybuchła w Nowym Jorku w 2009 roku w 97% wystąpiła u prawidłowo zaszczepionych osobników to nie zmuszaliby w Polsce dzieci do szczepień.

Z nieszczepionych dzieci zachorowało tylko 3%!

Epidemia ta wybuchła wśród ortodoksyjnych żydów w prywatnych szkołach 29 czerwca 2009 roku i trwała do 28 czerwca 2010 roku. Zachorowało 3502 osób w większości w wieku 13-17 lat. Jak twierdzą autorzy pracy przedstawionej w New England Journale od Medicine spowodowane to było metodą powitania starszych chłopców w żydowskich szkołach „face – to – face” [ „twarzą w twarz” nie wiem co to znaczy] w Nowym Jorku i New Jersey.

Jak podkreślono, aż 97% z pośród nich było prawidłowo zaszczepionych. Epidemia ta obaliła, bezmyślnie powtarzaną w Polsce, teorię o konieczności szczepienia wszystkich ponieważ powstaje tzw. odporność stada. Jak się okazało termin „odporność stada” został wymyślony przez specjalistów od marketingu liczących na ignorancję czytelników. Termin ten nie ma żadnego uzasadnienia medycznego, ale służy do dezinformacji czyli oszukiwania społeczeństwa.

Pomimo, że wśród specjalistów wiadomym jest od 1871 roku, że nic takiego jak odporność stada nie istnieje, to polscy gazetowi i ministerialni eksperci [prof. Zieliński, dr Mrukowicz etc] cały czas powtarzają ten slogan, na zasadzie: każde kłamstwo powtarzane 1000 razy… Kłam, kłam zawsze coś zostanie w pamięci… Epidemia ospy panująca w 1871 roku wybuchła wśród populacji w 90% zaszczepionej, a śmiertelność była niezwykle wysoka. W Niemczech np. zmarło 128 000, a w okręgu Lancaster, gdzie ludzi nie szczepiono zmarło 25 razy mniej. Kropkę nad „i” postawiło dwóch wirusologów firmy Merck, znanego producenta szczepionek, którzy ujawnili w 2010 roku, że zarząd firmy specjalnie fałszował wyniki badań aby uzyskać monopol na szczepionkę przeciwko śwince.

Wirusolodzy Stephen Krahling i Joan Wlochowski opisali dokładnie sposób fałszowania wyników badań, oraz dlaczego Zarząd firmy kazał to zrobić. Jak twierdzą wymienieni wirusolodzy, Merk użył tych wyników aby „wyłudzić od Rządu USA, setki milionów dolarów na szczepienia”. W rzeczywistości działanie to przyczyniło się do rozpowszechnienia epidemii w całych Stanach Zjednoczonych. Merck wykorzystał swoje fałszywe wyniki w celu zmonopolizowania handlu szczepionką. Prowadził taką kampanię oszustw w celu zatarcia sprawy VIOXX-u, leku który spowodował ponad 100 000 zawałów serca. Ponad 50% z nich zakończyło się zgonem. Merck robił to, z pomocą oszukiwanych lekarzy, zarabiając tylko w 2003 roku ponad 2.3 miliarda dolarów USA na tym jednym leku. Jak się chwalono był to jeden z najbardziej dochodowych leków w tym czasie na świecie. Dokonując porównania liczby ofiar medycznych VIOXX-u firmy Merck – tj. co najmniej 50 000 zgonów z ok. 4000 żołnierzy poległymi w czasie całej wojny w Iranie dochodzimy do wniosku, że ta firma jest lepsza aż o 1250% w mordowaniu ludzi aniżeli działania wojenne. Już ponad 19100 pozwów złożono z powodu tylko tego jednego leku Vioxx przeciwko firmie Merck. Firma przeznaczyła 675 milionów dolarów na sprawy sądowe. Jest to tylko nieznaczna część zysków, które tylko w 2004 roku wynosiły ok. 22,9 miliarda dolarów.

Tak więc wiadomo, dlaczego ludzie z peryferii medycyny w Polsce tak gwałtownie optują za koniecznością szczepień. Znamienna była wypowiedź p. prof.mgr Lidii Brydak w czasie spotkania TV info w dniu 07 stycznia br.: „tylko ok. 4 % ludzi się zaszczepiło przeciwko grypie, ona nie rozumie dlaczego?” W innym wywiadzie prof. Jacek Wysocki wprowadza ludzi w błąd twierdzeniami, że „skuteczność szczepień jest wysoka” kiedy wiadomo, że na każde sto zaszczepionych osób może jedna się uchroni od choroby. Także wbrew twierdzeniom tego lekarza szczepienie przeciwko grypie wcale nie chroni przed zapaleniem ucha!

Skuteczność szczepień przeciwko grypie jest taka sama jak mycie rąk. Ciekawe dlaczego profesor medycyny o tym nie wie!!! Tylko, że mycie rąk jest zdecydowanie tańsze i nie powoduje powikłań leczonych na koszt społeczeństwa. Prof. J. Wysocki powołuje się przy tym na WHO jak gdyby nie wiedział, że jest to organizacja administracyjna, a nie naukowo- medyczna. Jeszcze bardziej dezinformuje czytelników twierdzeniem, że preparaty witaminowe nie mają znaczenia. Jak gdyby nie znał prac udowadniających, że suplementacja witaminą D ma większe znaczenie aniżeli szczepienia. Jakie wiadomości wyniosą jego studenci-sprzedawcy?

A przecież gdyby p. prof.mgr Lidia Brydak, posiadała wiedzę medyczną, a nie handlową, to by znała powyższe informacje opublikowane w prestiżowym medycznym czasopiśmie. Prof. mgr L.Brydak, jak się przyznała woli studiować biuletyny administracyjne WHO. Ciekawe więc, dlaczego nie wspomina o pracy finansowanej przez CDC a zwanej „Health Study Soap Karachi” przeprowadzonej przez dr Stephen P. Luby w Pakistanie w 2002 roku. Badania były bardzo proste.

Skoro wiadomo, że największymi mordercami małych dzieci są biegunki oraz zapalenia płuc, to w jaki sposób można najszybciej zmniejszyć śmiertelność z tego powodu. Dr S.Luby w 25 dzielnicach Karaczi [Pakistan], rozdawał ludziom mydło, a w 11 zostawił wszystko po staremu. Połowę z tych 25 dzielnic zaopatrywał w mydło ze specjalnym środkiem bakteriobójczym, a druga część dostawała zwykłe mydło. Mydła były tak samo opakowane i miały identyczny wygląd i zapach. Po roku okazało się, że w stosunku do grupy kontrolnej zmniejszenie biegunek w grupie zwykłego mydła stwierdzono aż o 52%, a zapaleń płuc aż o 50%. Także w porównaniu z specjalnym mydłem bakteriobójczym [droższym] zwykłe mydło zwyciężyło. Zmniejszenie liczby biegunek o 52% stwierdzono w grupie zwykłego mydła i tylko o 47% w grupie dezynfekcyjnego. Odpowiednio zmniejszenie zapaleń płuc o 50% stwierdzono przy używaniu zwykłego mydła i o 45% w grupie specjalnego mydła.

Pytanie: dlaczego Centrum Kontroli Chorób i p. prof.mgr Lidia Brydak oraz inni epidemiolodzy, konsultanci krajowi i wojewódzcy, nie wspominają nawet o tym, olbrzymim przecież eksperymencie, a chwalą tylko szczepionki, które jak do tej pory nie zredukowały żadnej choroby, a uśmierciły miliony ludzi? Ostatnia [2010/11] jak wiadomo akcja WHO szczepienia dzieci przeciwko Polio, spowodowała 61.700 ofiar zapalenia mózgu i rdzenia wśród szczepionych dzieci w Indiach. Rozwścieczeni mieszkańcy zastrzelili dwie osoby z grupy szczepionkarzy, reszta uciekła. Podobnie na Haiti akcja WHO spowodowała ponad 5600 ofiar śmiertelnych cholery.

Jeszcze inny przykład „wiarygodności inaczej” CDC. W dniu 3 grudnia 2012 roku CDC zaanonsowało początek sezonu grypowego. Przy okazji opublikowało raport w którym stwierdzono, że szczepienie kobiet w ciąży i dzieci powyżej 6 miesiąca jest całkowicie nieszkodliwe. Tymczasem, we wcześniejszym raporcie opublikowanym 03 września 2010 roku podano o zgonie 56 matek [płody zmarły razem z nimi]. Zgony zostały zweryfikowane badaniem laboratoryjnym wirusa H1N1. Generalnie CDC przyjmuje, że zgłaszanych jest tylko ok. 10-15 % przypadków poronień lub martwo urodzonych dzieci. Tylko w sezonie 2009 -2010 zanotowano 1588 zgonów.

Podobnie do dnia dzisiejszego jest niewyjaśniona sprawa stosowania w Polsce szczepionki przeciwko Polio skażonej rakotwórczym wirusem SV-40. Już od 1960 roku było wiadomo, że szczepionki amerykańskie są skażone rakotwórczym małpim wirusem, a pomimo to były do lat 80-tych sprzedawane do krajów bloku wschodniego: Rumunii, Polski, Bułgarii. W sumie kilkanaście milionów dzieci w Polsce dostało tę szczepionkę. Oficjalne władze nabrały wody w usta. O ile przed 1990 rokiem, można to było zrozumieć, to milczenie przez ostatnie 20 lat świadczy jednoznacznie o ciągłości systemu dezinformacji. Dlaczego nasi szczepionkarze milczą i nie przepraszają społeczeństwa?

Czytaj dalej

WHO oraz Amerykańska Akademia Pediatrów popierają trucie niemowląt rtęcią

Prof. Maria Dorota Majewska

Światowa Organizacja Zdrowia oraz Amerykańska Akademia Pediatrów (AAP) poparły masowe zatruwanie niemowląt rtęcią w szczepionkach. To znaczy, że teraz rtęć (w postaci thimerosalu) będzie prawdopodobnie dodawana do większości szczepionek i nie będzie o tym nawet wzmianki w ulotkach firmowych. Szokujące jest poparcie AAP dla tego procederu. Pokazuje ono, czyim interesom naprawdę służy ta organizacja, podobnie jak WHO.

Setki publikacji naukowych wykazały, że rtęć organiczna lub nieorganiczna jest jedną z najbardziej toksycznych znanych substancji i jest szczególnie groźna dla rozwijających się organizmów. Dlatego świadome dodawanie rtęci do szczepionek należy uznać za celowy program okaleczania i zabijania niemowląt. Przeciętny rodzic nie ma żadnych możliwości sprawdzenia, czy dana szczepionka zawiera rtęć, czy nie. Od tej pory jedynym sposobem na uchronienie dziecka przed zatruciem szczepionkową rtęcią będzie unikanie wszystkich szczepień, bo z całą pewnością rtęciowe szczepionki trafią w dużych ilościach także do Polski.

Na szczęście coraz więcej pediatrów przekonuje się na podstawie własnej praktyki, że dzieci nieszczepione są na ogół zdrowsze i znacznie rzadziej chorują oraz umierają od szczepionych. Ci lekarze ignorują zalecenia AAP i bronią prawa rodziców do rezygnacji ze szczepień i do decydowania o ich zdrowiu.