Z newslettera Jerzego Zięby

Oficjalne dane, które obiegają internet…

Przyjrzyjmy się temu :

23,5 tys. razy rodzice odmówili zaszczepienia dzieci w I połowie 2017 r. To o 10 proc. więcej niż w całym 2016 r. – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Jeżeli takie tempo się utrzyma, za sześć lat nie będziemy chronieni przed epidemią.[…]

Epidemią CZEGO???? Może tu chodzi o BRAK epidemii, kiedy tylu szczepionek nie wpychano w dzieci np. 30 czy 50 lat temu? „PRZECHODZIŁO SIĘ ODRĘ”… masowo… całymi klasami? Nic się nie działo, bo… Mama wiedziała co wtedy zrobić!!!! Zapomniano o tym? Amnezja jakaś???

[…Głównym powodem odmów jest brak wiary w skuteczność szczepień lub wręcz przeświadczenie o ich szkodliwości.[…]

Głównym powodem jest WIEDZA, a nie jej brak czy też wiara. Wielu pediatrów jest np. przeświadczonych, że w ampułce ze szczepionką jest TYLKO atenuowany wirus i… nic więcej!!! To mi powiedziała Pani Profesor PEDIATRII!!!! Rodzice często wiedzą więcej o szczepionce niż lekarz… to jej słowa.

Co więcej… innym powodem jest MASOWE występowanie skutków ubocznych!!!! Najczęściej nie są one rejestrowane, ludzie to jednak WIDZĄ!!!

[…] Cytowany przez gazetę b. konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii prof. Andrzej Zieliński podkreśla, że choć nie spadliśmy jeszcze poniżej progu wyszczepialności, który chroni całą populację przed powrotem zakaźnych chorób, to zmierzamy w tym kierunku. […]

Ta tzw. „odporność stada” już dawno poszła do lamusa… powinna tam trafić razem z panem profesorem”

[…] Specjalista dodaje, że jeśli udział zaszczepionych z obecnych 95 proc. ogółu spadnie do 80-85 proc., to wirusy i bakterie będą się swobodnie rozprzestrzeniać.[…]

A czy specjalista nie wie, że te wirusy i bakterie są ZAWSZE w środowisku??? To się NIE ZMIENIA!!! Nasza odporność się zmienia!!!

[…] Z kolei dr Paweł Grzesiowski, ekspert w dziedzinie szczepień z Centrum Medycyny Zapobiegawczej i Rehabilitacji,[…]

oraz „ekspert” od witaminy C LEWOSKRĘTNEJ!!!  🙂

[…] ostrzega, że jeśli liczba odmów szczepień wyniesie 100 tys. rocznie, to wzrośnie prawdopodobieństwo, że niezaszczepione dzieci spotkają się w szkole czy przedszkolu, a to oznacza poważne ryzyko wybuchu epidemii chorób zakaźnych [….]

Zgodnie z tym artykułem w 2017 r. liczba ta osiągnie niemal 50 000. W sumie od 2002 r do 2017 wyniesie to około 130 000 dzieci, które nie zostały zaszczepione.

Zgodnie z powszechnie uprawianą propagandą dzieci te powinny już nie żyć. Przecież to już mija 15 lat, a dzieci te z tego co nam wiadomo żyją i rozwijają się bardzo dobrze. Mało tego, rodzice takich dzieci całkowicie nie szczepionych publicznie zgłaszają, że dzieci im bardzo mało chorują, są bardziej odporne niż ich koledzy czy koleżanki, którzy zaszczepili byli.

Tak jak masowo zgłaszane są doniesienia dotyczące niepożądanych odczynów poszczepiennych, tak w tym przypadku jest zupełny brak zgłoszeń rodziców lub lekarzy, że dziecko ze względu na brak szczepień straszliwie zachorowało albo zmarło. Gdyby w Polsce pojawiło się chociaż kilka takich przypadków, nagłośnione byłoby to we wszystkich mediach, które tę „kość” obgryzałyby przez następne kilka tygodni. Wiadomość taka poprzez tzw. mediach głównego nurtu dotarłaby pod każdą polską „strzechę”.

Co więcej, ponieważ wiele rodzin nie szczepi swoich dzieci, jakoś nie słychać o wybuchu epidemii chorób zakaźnych w tych rodzinach, co przewidują zawsze wszelkiego rodzaju eksperci od szczepionek. Zachodzi pytanie czy w takim razie szczepionki są potrzebne? Praktyka życiowa dotycząca 130 000 dzieci wskazuje, że chyba nie.

[…] Według „DGP” […] . Najlepiej jest na Podkarpaciu i terenach wschodnich.[…]

TAK JEST!!! Bo…

  1. Na Podkarpaciu średnia życia jest NAJDŁUŻSZA w całej Polsce
  2. Na Podkarpaciu jest NAJMNIEJSZA liczba lekarzy na głowę  🙂
  3. Mieszka tu Jerzy Zięba  😉  😉  😉  😉  🙂  🙂
Reklamy

Przykłady szczepionkowych porażek opisane w literaturze medycznej

Źródło: szczepienia.wybudzeni.com

Spójrzmy prawdzie w oczy. Jako rodzice jesteśmy zalewani sprzecznymi informacjami o szczepionkach. Z jednej strony lekarze i media głównego nurtu opowiadają nam jak doskonała jest skuteczność i bezpieczeństwo szczepionek. Z drugiej strony są rodzice tacy jak ja, którzy twierdzą, że szczepionki zaszkodziły ich dzieciom lub tak jak w tym przypadku, że szczepionki tak naprawdę „nie działają” jak reklamowano.

Zbyt często i zbyt szybko zapominamy, jak często (i sromotnie) szczepionki zawodzą w zapobieżeniu chorobie. Zadaj sobie pytanie: „Dlaczego te szczepionkowe porażki nie pojawiają się regularnie w mediach?”

Jeśli byłbyś w stanie sobie wyobrazić  przez chwilę, jaką kasę przy niewielkim wysiłku wyciąga Wielka Farmacja to myślę, że będziesz w stanie zbliżyć się do prawdziwej odpowiedzi.

Ogromne sumy pieniędzy wydawane są tylko po to, aby upewnić się, że program szczepień będzie przez Ciebie postrzegany jako sukces.

Czyż nie po to tu jesteś?

Na każdego dolara wydanego na „podstawowe badania – poszukiwanie nowych molekuł” przez koncerny farmaceutyczne, 19 jest wydawanych na promocję i marketing – pisze Donald W. Light oraz Joel R. Lexchin w artykule Pharmaceutical research and development: what do we get for all that money?” http://www.bmj.com/bmj/section-pdf/187604?path=/bmj/345/7869/Analysis.full.pdf

Oczekuje się, że wartość światowego rynku szczepionek dla ludzi wzrośnie z 28,3 miliardów dolarów w 2015 roku do $ 72,5 mld USD w 2024 r. Według grupy wiekowej, szczepionki pediatryczne stanowiły 57,5 procent w 2015 roku, ale oczekuje się, że wykorzystanie szczepionek dla dorosłych wzrośnie o 13,2% w tym okresie czasu.” – Global Human Vaccines Market: Rise in Awareness Programs Sponsored by For-profit and Non-Profit Organizations a Significant Growth Booster, finds TMR  https://www.transparencymarketresearch.com/pressrelease/human-vaccines-market.htm

Zanim przedstawię Ci przykłady szczepionkowych porażek, popatrz na poniższy wykres [stan na 2013 roku].  W Stanach Zjednoczonych dzieciom wstrzykuje się 36 szczepionek do czasu gdy osiągną 6 lat.

Stany Zjednoczone mają najbardziej agresywny kalendarz szczepień na świecie.

W pewnym momencie swojego życia zdasz sobie sprawę, że jeśli szczepionka zawiedzie to proponowanym przeważnie rozwiązaniem jest wstrzykiwanie kolejnych szczepionek, nawet jeśli dziecko otrzymało już wiele dawek, aby je „chronić”. W kwestii szczepień przyznanie, że produkt zawiódł możliwe jest tylko w przypadku gdy nowsza wersja jest gotowa do wprowadzenia na rynek i trzeba uzasadnić jej wprowadzenie. Thomas Sowell w jednej ze swoich książek napisał tak o faktach i teoriach:

„Dowód to fakt, który rozróżnia jedną teorię od drugiej. Fakty nie „mówią same za siebie”. Fakty przemawiają za lub przeciw rywalizującym teoriom. Teorie mogą zostać zdruzgotane przez fakty, ale nigdy nie są w stanie być poprawnie udowodnione poprzez fakty. To co empiryczna weryfikacja jest w stanie dokonać, to odkryć, która z aktualnie rozważanych teorii jest bardziej spójna z tym, co jest oparte na faktach. Jutro może pojawić się inna teoria, która jest jeszcze bardziej spójna z faktami lub wyjaśnia te fakty przy użyciu mniejszej ilości, bardziej czytelnych lub bardziej możliwych do zaakceptowania założeń.”

Przykłady szczepionkowych porażek

Zgodnie z obietnicą, oto przykłady [fakty] dzieci, którym wstrzyknięto toksyczne i niezapobiegające zachorowaniu szczepionki. Ich rodzice wierzyli, że chronią swoje dzieci przed zachorowaniem.

Szczepionkowa porażka nr 1

– Epidemia świnki w społeczności ortodoksyjnych żydów w Stanach Zjednoczonych (2010)

W 2009 i 2010 roku wybuchła epidemia świnki wśród społeczności ortodoksyjnych żydów o wysokim wskaźniku wyszczepialności. Spośród zaszczepionych nastolatków:

  • 89% w przeszłości otrzymało dwie dawki szczepionki z komponentem przeciw śwince,
  • 8% otrzymało jedną dawkę.

Ilość chorych, którzy otrzymali szczepionkę: 97%.

http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa1202865

Szczepionkowa porażka nr 2

– Epidemia świnki w stanie Iowa (2006)

W marcu 2006 roku w stanie Iowa zarejestrowano łącznie 219 przypadków świnki – była to największa epidemia świnki w Stanach Zjednoczonych od 1988 roku. Spośród 219 przypadków zgłoszonych w stanie Iowa, średni wiek chorującej osoby wynosił 21 lat. Zbadano historię szczepień 133 pacjentów:

  • 87 (65%) otrzymało 2 dawki,
  • 19 (14%) otrzymało 1 dawkę,
  • 8 (6%) nie było szczepionych,
  • 19 (14%) nie zdołano ustalić na podstawie dokumentacji statusu szczepień pacjenta.

Ilość chorych, którzy otrzymali szczepionkę: 79% (co najmniej).

http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm55d330a1.htm

Szczepionkowa porażka nr 3

– Epidemia świnki na obozie letnim w Nowym Jorku (2005)

W dniu 26 lipca 2005 roku Nowojorski Departament Zdrowia zidentyfikował 31 przypadków świnki, prawdopodobnie sprowadzonej przez nieszczepionego doradcę obozowego z Wielkiej Brytanii.  Poziom wyszczepialności  dla całego obozu wynosił 96%. Z 31 pacjentów którzy zachorowali:

  • 16 (52%) otrzymało 2 dawki szczepionki,
  • 4 (13%) otrzymało 1 dawkę,
  • 9 (29%) nie było szczepionych,
  • 2 (6%) nie zdołano ustalić na podstawie dokumentacji statusu szczepień pacjenta.

20 z 31 zarażonych osób (65%) było zaszczepione.

Wskaźnik wyszczepialności dla całego obozu wynosił: 96%.

http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm5507a2.htm

Szczepionkowa porażka nr 4

– Epidemia świnki w wysoko zaszczepionej populacji (1989)

Od października 1988 do kwietnia 1989 roku w hrabstwie Douglas w stanie Kansas odnotowano 269 przypadków świnki. Z 269 przypadków, 208 (77.3%) wystąpiło wśród uczniów szkół podstawowych i średnich, z czego 203 (97,6%) było szczepionych przeciw śwince.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1861205

Szczepionkowa porażka nr 5

– Dwóch w pełni zaszczepionych lekarzy zachorowało (2009)

Podczas wybuchu epidemii odry w 2009 roku, dwóch lekarzy po ekspozycji zachorowało. Obaj byli  w pełni zaszczepieni dwiema dawkami szczepionki MMR. Podejrzewano, że ci lekarze zachorowali w następstwie leczenia pacjentów, u których rozpoznano odrę.

http://jid.oxfordjournals.org/content/204/suppl_1/S559.full.pdf+html

Szczepionkowa porażka nr 6

– Duża epidemia odry w Quebec pomimo 99% poziomu wyszczepialności (1989)

Próbowano wyjaśnić tę epidemię odry, podczas której zachorowało 1.363 osób w prowincji Quebec, jako następstwo „niekompletnego poziomu wyszczepialności.” Jednak w trakcie śledztwa odkryto, że poziom wyszczepialności wśród chorych wynosił co najmniej 84,5%. Poziom wyszczepialności w całej populacji wynosił 99,0%.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1884314

Szczepionkowa porażka nr 7

– Epidemia odry pomimo odpowiednich środków zapobiegawczych (1985)

W 1985 roku z 118 przypadków odry, które wystąpiły na rezerwacie Blackfeet w stanie Montanie, 82% było wcześniej szczepionych przeciw odrze. Dwadzieścia trzy z tych zachorowań miało miejsce w szkołach w Browning, w stanie Montana, gdzie 98,7% studentów zostało zaszczepionych przeciw odrze.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=3618578

Szczepionkowa porażka nr 8

– Epidemia odry wśród w pełni zaszczepionych uczniów szkoły średniej (1985)

W 1985 roku wystąpiła epidemia odry w szkole średniej z siedzibą w Corpus Christi w stanie Teksas. Ponad 99% chorych posiadało wpis w karcie szczepień o szczepieniu żywą szczepionką przeciw odrze. Badacze stwierdzili, że „epidemia odry może wystąpić w szkołach średnich, nawet jeśli ponad 99% uczniów zostało zaszczepionych, a ponad 95 % jest odpornych.”

Wskaźnik wyszczepialności w tej szkole wynosił: 99%. [8]

http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJM198703263161303

Szczepionkowa porażka nr 9

– Odra wśród szczepionej populacji dzieci w wieku szkolnym w stanie Nowy Meksyk (1984)

Historia ciągle się powtarza.

W 1984 roku w Hobbs w stanie Nowy Meksyk odnotowano 76 przypadków odry. Wśród studentów odnotowano 43 przypadki (62%). Szkoła poinformowała, że 98% uczniów było zaszczepionych przeciwko odrze przed wybuchem epidemii.

Wskaźnik wyszczapialności w tej szkole wynosił: 98%.

http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00000476.htm

Szczepionkowa porażka nr 10

– Epidemia odry wśród zaszczepionych uczniów szkół średnich w stanie Illinois (1984)

W 1984 roku w hrabstwie Sangamon w stanie Illinois zarejestrowano 21 przypadków odry:

  • 16 (76%) było zaszczepionych,
  • 4 (19%) dzieci w wieku przedszkolnym nie była zaszczepiona,
  • 1 (5%) zaszczepiony student.

Wszyscy uczniowie (411) w tej szkole mieli udokumentowane szczepienie przeciw odrze średniej??? w okresie pierwszych urodzin lub po nich. Badacze zauważyli: „Ta epidemia odry wykazuje, że transmisja odry może wystąpić w obrębie szkolnej populacji o udokumentowanym wskaźniku wyszczepialności wynoszącym 100%.”

Poziom wyszczepialności  u dzieci w wieku szkolnym wynosił: 100%.

http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00000359.htm

Szczepionkowa porażka nr 11

– Analiza epidemii odry; możliwa przyczyna niepowodzeń szczepionki (1975)

W 1975 roku w szkołach w Greensville w stanie Ontario wystąpiła epidemia odry. Z 47 przypadków odry:

  • 26 (55,3%) było zaszczepionych,
  • 18 (18,3%) nie było zaszczepionych,
  • 3 (6,4%) status szczepień jest nieznany.

Naukowcy stwierdzili, że jedna szczepionka to za mało by chronić dzieci. Zalecili, aby dzieciom wstrzykiwać dodatkową szczepionkę przeciwko odrze.

Ilość przypadków odry wśród zaszczepionych dzieci wynosiła: 55,3%.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1956577/

Szczepionkowa porażka nr 12

– Niespodziewanie ograniczona trwałość odporności po szczepieniu bezkomórkową szczepionką przeciw krztuścowi  u starszych dzieci (2012)

W 2012 roku lekarze z Kaiser Permanente Medical Center zidentyfikowali 171 przypadków krztuśca, z czego 132 odnotowano u dzieci. Zauważyli zwiększoną ilość  przypadków zachorowań u dzieci w wieku 8-12 lat. Twierdzili, że skuteczność szczepionki była następująca:

  • w wieku od 2 do 7 lat: skuteczność na poziomie 41% (?!?),
  • w wieku od 8-12 lat: skuteczność na poziomie 24% (???),
  • w wieku od 13 do 18 lat: skuteczność na poziomie 79%.

Poza stosowaniem przez lekarzy słów, takich jak szmelc czy bezwartościowe to wysnuli hipotezę, że dzieci potrzebują więcej szczepionek, aby stać się „odpowiednio chronionymi.”

Efektywność szczepionki w wieku od 8 do 12 lat wyniosła: 24%.

http://cid.oxfordjournals.org/content/early/2012/03/13/cid.cis287

Szczepionkowa porażka nr 13

– Kliniczna prezentacja krztuśca wśród w pełni zaszczepionych dzieci na Litwie (2001)

W 2001 roku wskaźnik wyszczepialności wynosił  94,6% w całym kraju. Od maja do grudnia tego roku u 53 dzieci serologiczne potwierdzono krztusiec. Z 53 dzieci:

  • 32 (60,4%) były w pełni zaszczepione,
  • 21 (39,6%) były częściowo zaszczepione lub nie zaszczepione.

Naukowcy dogodnie w jednej grupie umieścili  dzieci zarówno częściowo zaszczepione, jak i nie zaszczepione. 28 z 32 w pełni zaszczepionych dzieci (87,5%) przyjmowało również antybiotyki.

Dzieci zaszczepione  (co najmniej trzema dawkami szczepionki DTP) stanowiły 43,2% wszystkich zdiagnozowanych przypadków krztuśca w 2001 roku.

Wskaźnik wyszczepialności dla Litwy wynosił: 94,6%.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15918913

Szczepionkowa porażka nr 14

– Infekcja krztuścem wśród w pełni zaszczepionych dzieci w ośrodkach opieki dziennej (2000)

Wielu pracowników służby zdrowia jest przekonanych, iż szczepionki chronią przed infekcją. Dowody z badań terenowych w Izraelu kwestionują to przekonanie.

W 2000 roku zmarło dziecko z podejrzeniem krztuśca. Niemowlę otrzymało pierwszą dawkę DTP w wieku dwóch miesięcy – wszyscy członkowie rodziny byli w pełni zaszczepieni czterema dawkami DTP.

Przeprowadzono śledztwo w dwóch przedszkolach do których chodziło rodzeństwo chorego dziecka. Wszystkie dzieci z tych ośrodków były zaszczepione 4 dawkami szczepionki jako niemowlęta oraz dawką przypominającą w wieku 12 miesięcy.

Odkryto, że piątka dzieci została skolonizowana  bakterią Bordetella pertussis. W podsumowaniu tego dochodzenia badacze podkreślili następujące informacje:

Zaszczepiona młodzież i dorośli mogą służyć jako rezerwuar do cichego zarażania i stać się potencjalnymi przenosicielami  choroby na niechronione niemowlęta. Pełno komórkowa szczepionka przeciwko krztuścowi chroni tylko przed kliniczną postacią choroby, ale nie przed zarażeniem. Dlatego nawet młode, niedawno zaszczepione dzieci mogą służyć jako rezerwuar i potencjalne przenosiciele infekcji.

Podkreślili ponownie:

Nasze wyniki wskazują, że dzieci w wieku 5-6 lat i prawdopodobnie młodsze, w wieku 2-3 lat, odgrywają rolę jako ciche rezerwuary i przenosiciele krztuśca w społeczności.

Wskaźnik wyszczepialności w przedszkolu wynosił: 100%

http://wwwnc.cdc.gov/eid/article/6/5/00-0512_article.htm

Szczepionkowa porażka nr 15

– Epidemia krztuśca w Vermont (1996)

W 1996 roku w Vermont zidentyfikowano ponad 280 przypadków krztuśca. Poniżej podany jest podział grup wiekowych wśród zakażonych:

  • 12 (4%) było w wieku poniżej 1 roku,
  • 32 (11%) było w wieku od 1 do 4 lat,
  • 42 (15%) było w wieku od 5 do9 lat,
  • 129 (46%) było w wieku od 10 do 19 lat,
  • 65 (23%) było w wieku 20 lat lub więcej.

Ile z tych 215 dzieci było  zaszczepionych? Według raportu, dzieci, które miały znany status szczepień:

  • 5 dzieci w wieku od 7 do 47 miesięcy było częściowo zaszczepione,
  • 14 dzieci w wieku od 7 do 47 miesięcy było zaszczepione 3 dawkami,
  • 49 dzieci w wieku od 7 do 18 lat było częściowo zaszczepione,
  • 106 dzieci w wieku od 7 do 18 lat było w pełni zaszczepione.

Co niepokojące to to, że 174 dzieci było szczepione, a ponad połowa (61%) dzieci w wieku szkolnym była uznawana za „w pełni zaszczepione!” Ważnym jest również, aby pamiętać o tym, że w 1996 roku 97% dzieci w wieku od 19 do 35 miesięcy w Vermont otrzymało trzy lub więcej dawek szczepionki DT lub DTP.

Całkowita porażka wśród zaszczepionych dzieci wynosi: co najmniej 80,9%

http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00049244.htm

Szczepionkowa porażka nr 16

– Epidemia ospy wietrznej w przedszkolu pomimo szczepienia (2012)

Czasem zamiast mówić, że szczepienie poniosło kompletną porażkę, używane są słowa jak na przykład „ospa przebiła się mimo odporności poszczepiennej”, aby opisać sytuację, w której dzieci zachorowały na chorobę przeciw której były zaszczepione.

W grudniu 2012 roku wystąpiła epidemia ospy wietrznej w prywatnym ośrodku opieki dziennej w małej społeczności niedaleko Concord, w stanie New Hampshire. Zgłoszono łącznie 25 przypadków ospy wietrznej u dzieci:

  • 17 (68%) było zaszczepionych,
  • 8 (32%) nie było zaszczepionych – dwoje z tych dzieci zaszczepiono pod koniec grudnia i sklasyfikowano je jako „nieszczepione.”

Badacze stwierdzili, że szczepionka była w 44% skuteczna, mówiąc: „Powody słabej skuteczności szczepionki nie są oczywiste… odkrycia w tym badaniu budzą obawę, że obecna strategia szczepienia przeciw ospie wietrznej może nie chronić wystarczająco wszystkich dzieci.”

Wskaźnik wyszczepialności wynosił: 73,1%

http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa021662

Szczepionkowa porażka nr 17

– Epidemia ospy wietrznej w szkole podstawowej u dzieci zaszczepionych dwoma dawkami szczepionki (2006)

Gdy widocznym staje się fakt, że jedna szczepionka nie działa, to rozwiązaniem prawie zawsze jest więcej szczepionek… zauważyłeś/aś to?

W czerwcu 2006 roku zalecono szczepienie drugą dawką szczepionki przeciwko ospie wietrznej przed rozpoczęciem szkoły. Krótko po rozpoczęciu roku szkolnego Departament Zdrowia w Arkansas został powiadomiony o epidemii ospy wietrznej wśród uczniów.

Informacje dotyczące historii szczepień były dostępne dla 871 (99%) z 880 dzieci. 97% dzieci było szczepionych przeciw ospie wietrznej! Podczas tej epidemii zgłoszono 84 przypadki zachorowań.

Wskaźnik wyszczepialności wynosił: 97%

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19593254

Szczepionkowa porażka nr 18

– Epidemia błonicy w Maranhão w Brazylii (2015)

Zarejestrowano 27 przypadków błonicy wśród dzieci. Troje dzieci zmarło, z czego dwoje było w pełni zaszczepione:

  • 10 (37%) było w pełni zaszczepionych,
  • 16 (59.2%) było częściowo zaszczepionych,
  • 1 (3.7%) status szczepień jest nieznany.

Całkowita porażka wśród szczepionych dzieci wynosi: 96,2%

Wnioski

Jak widać z powyższych przykładów, szczepionki ponoszą porażki w zapobieganiu chorobom i to aż nadto często. Istnieje wiele innych przykładów, których nie przytoczyłem.

Jeśli chcesz znaleźć więcej to mam dla ciebie wskazówkę. Otwórz przeglądarkę, przejdź do google.com i wyszukaj słowa “zaszczepieni na (x)/previously immunized for (x)”  lub „epidemia (x) w szkole/breakthrough (x) in school.” Oczywiście w miejsce X wpisz chorobę którą można „zapobiegać dzięki szczepieniom” jak na przykład krztusiec, odra czy ospa wietrzna itp.

Jako rodzic, ufasz lekarzom w dostarczaniu dokładnych informacji. Kiedy lekarze mówią, że szczepionki działają i są skuteczne, to skąd oni czerpią te informacje?

Ważniejszym pytaniem wydaje się być to, dlaczego o szczepionkowych porażkach nie dowiadujemy się z mediów głównego nurtu? Prawdopodobną odpowiedzią będzie to, że organizacje, które naprawdę potrzebują ochrony przed prawdą to członkowie Wielkiej Farmacji – i nie sądzę, że istnieje szczepionka na tą przypadłość (chociaż mogą próbować  taką utworzyć).

Jeśli znajdziesz inne przykłady, dołącz je w komentarzu poniżej (z linkiem do PubMed lub bezpośrednio do czasopisma medycznego), aby inni rodzice mogli o nich przeczytać.

Autor: Jeffry John Aufderheide

Na podstawie: https://vactruth.com/2013/02/23/17-examples-of-vaccine-failure/

Zobacz na: Szczepionkowa pokrętna logika – Mike Adams

Dr Jayne Donegan wygrała z Naczelną Radą Lekarską w Anglii przez udowodnienie, że szczepionki nie są konieczne do zachowania dobrego zdrowia

Źródło: szczepienia.wybudzeni.com/

Dr Jayne Donegan – lekarka, która wygrała w sądzie z brytyjską GMC (Naczelną Radą Lekarską)

Strona dr Jayne Donegan: http://www.jayne-donegan.co.uk/gmc
Jedna z publikacji dr Jayne Donegan pod tytułem Vaccinatable Diseases And Their Vaccines

Co się wydarzyło gdy brytyjski lekarz pojawił się jako biegły sądowy, by pomóc dwóm matkom udowodnić w sądzie, że ich dzieci nie muszą być szczepione?

Trzyletnia sprawa sądowa założona przez Brytyjską Naczelną Radę Lekarską [General Medical Council] zakończyła się oddaleniem wszystkich zarzutów przeciwko oskarżonej lekarce.

Dr Jayne Donegan, brytyjska lekarka rodzinna przeżyła niesamowitą historię. Początkowo była zagorzałym zwolennikiem szczepień, ale w dużym skrócie z biegiem lat zaczęła odstępować od tych poglądów. Obecnie mówi o zagrożeniach związanych ze szczepieniami. Miała przez to kłopoty w związku z poważnymi zarzutami podważającymi jej profesjonalizm kierowany pod jej adresem ze strony Naczelnej Rady Lekarskiej.

Po kilku stresujących latach w sądzie, dr Donegan wygrała sprawę przeciwko niej. Prawdopodobnie nigdy o tym wcześniej nie słyszałeś. Aby mieć pełne zrozumienie tego co jej się przydarzyło najlepiej przeczytać całą historię. Dr Donegan udzieliła zgody na opisanie tutaj jej historii.

Historia Dr Jayne Donegan

W 1983 roku ukończyła konwencjonalne studia medyczne w szkole medycznej im. Św. Marii na Uniwersytecie Londyńskim [St. Mary’s Hospital Medical School, University of London]. Dalej specjalizacja i studia podyplomowe z zakresu położnictwa i ginekologii, planowania rodziny, pediatrii, ortopedii, ratownictwa i praktyki ogólnej uczyniły mnie silnym zwolennikiem powszechnego programu szczepień dziecięcych. W istocie w latach 80 -tych doradzałam rodzicom, którzy nie chcieli szczepić swoich dzieci przeciw krztuścowi – które to szczepienie było uważane za „problematyczne” w tamtym czasie.

Mówiłam im, że rzeczywiście zdarzają się niepożądane odczyny związane z tym szczepieniem, ale nie byłam jednym z tych lekarzy, którzy zetknęli się z tak nieprzyjemnymi efektami ubocznymi. Nam lekarzom mówiono, że prawdopodobieństwo wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych po szczepionce przeciw krztuścowi jest 10 razy mniejsze niż prawdopodobieństwo powikłań mogących wystąpić po zachorowaniu na tą chorobę. Celem szczepienia było zapobieganie zachorowaniu.

Kiedyś myślałam, że rodzice, którzy nie szczepią są ignorantami lub socjopatami

Rzeczywiście kiedyś myślałam, że rodzice którzy nie chcieli zaszczepić swojego dziecka są ignorantami lub socjopatami. Sądzę, że ten pogląd wśród obecnie praktykujących lekarzy nie należy do rzadkości. Czemu przejawiałam taką postawę? Cóż, podczas całej mojej medycznej edukacji uczyłam się, że ludzie, którzy umierali w tysiącach czy setkach tysięcy na takie choroby jak: błonica, krztusiec czy odra – chorób, na które są szczepionki – przestali umierać właśnie z powodu wprowadzenia szczepionek.

Jednocześnie dowiedziałam się, że takie choroby jak tyfus, cholera czy szkarlatyna – na które nie ma szczepionek – przestały zabijać ludzi z powodu poprawy warunków socjalnych. Logicznym było, iż zaczęłam zadawać sobie pytanie: skoro lepsze warunki socjalne poprawiły zdrowie populacji w odniesieniu do niektórych chorób to dlaczego nie miałyby wpłynąć na stan zdrowia w odniesieniu do wszystkich? Jednak ilość wiedzy jaką trzeba sobie przyswoić podczas studiów medycznych jest tak ogromna, że po prostu ma się tendencje do przyjmowania treści tak jak jest napisane i nie łączenia tego co mogłoby być oczywiste dla kogoś innego.

Ja i moi rówieśnicy przyjmowaliśmy z wiarą przekonanie, że szczepienie było jedną z najbardziej użytecznych form interwencji zdrowotnej jakie kiedykolwiek zostało wprowadzone. Kiedy moje dzieci urodziły się w 1991 i 1993 roku to bez wątpienia – cóż, to znaczy wtedy myślałam, że z pełną wiedzą wspartą szkoleniem medycznym – szczepiłam je aż do szczepionki MMR, gdyż takie postępowanie wydawało się słuszne. Pozwoliłam nawet by mojej 4-tygodniowej córce wstrzyknięto przeterminowaną szczepionkę przeciw gruźlicy.

Moje dziecko zostało poszkodowane w wyniku zaszczepienia przeterminowaną szczepionką BCG

Zauważyłam (siłą przyzwyczajenia – automatycznie na fiolkach szukam nazwy produktu, numeru partii i daty ważności), że szczepionka była przeterminowana. Powiedziałam „Oh, przepraszam, wygląda na to, że ta szczepionka jest przeterminowana” a lekarz odpowiedział rzeczowo: „Proszę się nie martwić, dlatego właśnie klinika ma godzinne opóźnienie – po prostu sprawdzaliśmy czy można ją podawać, okazało się, że można”. Ja powiedziałam „w porządku” i pozwoliłam ją wstrzyknąć córce… Moja biedna córeczka miała okropną reakcję poszczepienną, lecz ja byłam przekonana, iż robię to co dla niej najlepsze, więc kontynuowałam szczepienie w 2, 3 i 4 miesiącu.

Brak dowodów na epidemię odry

Takie były moje początki – nawet moje zainteresowanie homeopatią nie zachwiało entuzjazmu w stosunku do szczepionek. Do tego czasu widziałam to jako ten sam proces – podać niewielką dawkę czegoś na co się uodpornisz – było to dla mnie spójne. Co się więc stało? W 1994 roku przeprowadzono kampanię przeciwko odrze i różyczce, podczas której 7 milionów dzieci zaszczepiono przeciwko tym chorobom. Szef Wydziału Zdrowia rozesłał listy do wszystkich lekarzy rodzinnych, farmaceutów, pielęgniarek i innych pracowników służby zdrowia informując, że wszystko wskazuje na to, iż wkrótce wybuchnie epidemia odry.

Najpierw był jeden zastrzyk szczepionką MMR, potem dwa a teraz będzie trzeci?

Dowody potwierdzające tą epidemię nie zostały wtedy opublikowane. W późniejszych latach wydaje się, że została ona przewidziana przez skomplikowany model matematyczny oparty na wartościach szacunkowych, a więc mogła nie wystąpić. Powiedziano nam: „Wszyscy, którzy otrzymali jedną dawkę szczepionki, niekoniecznie są chronieni przed epidemią. Więc potrzebują kolejnej”. „Cóż, no to w porządku”, pomyślałam „bo teraz wiemy, że żadna ze szczepionek nie jest skuteczna w 100%”.

Bicie na alarm: Obecnie potrzebne są aż trzy dawki szczepionki MMR?

Zmartwiło mnie gdy powiedzieli, że nawet ci, którzy dostali dwie dawki szczepionki przeciw odrze niekoniecznie będą chronieni gdy nadejdzie epidemia i będą potrzebować trzeciej dawki. Możesz tego nie pamiętać, ale w tamtych czasach w kalendarzu szczepień była tylko jedna dawka szczepionki przeciwko odrze. Była to żywa szczepionka, więc było to coś podobnego do kontaktu z dzikim wirusem odry, tylko nieco zmienionym aby uczynić go bardziej bezpiecznym i miało to prowadzić do uodpornienia. Oczywiście od tamtego czasu dodano jedną dawkę do kalendarza szczepień dzieci w wieku przedszkolnym, bo jedna dawka nie działała. W tamtym czasie był to „jeden zastrzyk na całe życie”.

Teraz mówi się nam, że nawet dwie dawki „pojedynczej” szczepionki nie ochronią ludzi przed epidemią. W tym momencie zaczęłam się zastanawiać: „Dlaczego mówiłam tym wszystkim rodzicom, że szczepionki są bezpieczniejsze, niż zarażenie chorobą? Dlaczego mówiłam, że szczepienie uchroni dzieci przed zachorowaniem – z ryzykiem efektów ubocznych – choć nie w 100%, ale w zasadzie projektowane są tak, aby zapobiegać? Wygląda na to, że dzieci mogą być szczepione, co wiąże się z ryzykiem wystąpienia NOP i wciąż można się zarazić chorobą, przeciw której było się szczepionym i w czasie której mogą wystąpić komplikacje, nawet po otrzymaniu dwóch dawek „pojedynczej” szczepionki. Więc jaki jest w tym sens? To nie wydaje się właściwe”.

Być może zastanawiasz się jak ktoś mógł dostać dwie dawki „pojedynczej” szczepionki, tylko przeciw odrze. Skojarzoną szczepionkę MMR wprowadzono w 1998 roku i wiele dzieci zostało już przeciw niej zaszczepionych. Jednakże powiedziano nam, że mimo to powinniśmy podać szczepionkę MMR gdyż „ochroni przed świnką i różyczką oraz zwiększy odporność poszczepienną przeciw odrze”. Powiedziano nam również, że najlepszym sposobem jest szczepić wszystkich ponieważ „zerwie to łańcuch przenoszenia choroby”. Więc pomyślałam: dlaczego szczepimy niemowlęta w wieku 2, 3 i 4 miesięcy? Dlaczego nie zaczekamy 2 lub 3 lata, a następnie zaszczepić wszystkie łącznie z tymi, które urodziły się w tym czasie by „zerwać łańcuch przenoszenia choroby?”

To się ze sobą nie kleiło

Niektóre rzeczy wydawały się po prostu do siebie nie pasować. Trudno jednak zacząć poważnie kwestionować to czy aby na pewno szczepienie jest bezpieczne i skuteczne, zwłaszcza gdy nauczono cię w to mocno wierzyć. Im bardziej jesteś medycznie wykwalifikowany tym trudniej to zrobić, gdyż w pewnym sensie jesteś jeszcze bardziej zindoktrynowany. To nie jest łatwe, a przynajmniej nie było wtedy. Trudno jest wejść na ścieżkę która mogła prowadzić w przeciwnym kierunku, niż ten w którym zmierzają wszyscy twoi koledzy oraz system opieki zdrowotnej w którym pracujesz. Przeczytałam kilka książek, które można opisać jako „antyszczepionkowe”.

Zawierały one wykresy pokazujące, że większość spadków zgonów w następstwie zachorowań na choroby zakaźne nastąpił przez wprowadzeniem szczepień w latach 50 –tych i 60 –tych XX wieku. Tak było na przykład w przypadku krztuśca, a pod koniec lat 60 -tych z odrą. Postanowiłam po prostu nie zaakceptować tego co przedstawiały te książki, zwłaszcza, że wiadomości w nich zawarte były po prostu sprzeczne z tym czego nauczyłam się do tej pory. Musiałam przeprowadzić własne śledztwo. Wykresy zawarte w moich podręcznikach i Poradnik Szczepień Departamentu Zdrowia [Department of Health Immunization Handbook] (Zielona książka) wskazywały, że wprowadzenie szczepień spowodowało spadek śmiertelności na choroby, przeciw którym były szczepionki.

Gromadzenie własnych szczepionkowych wykresów – czemu tak trudno uzyskać informacje?

Zdecydowałam, że jeśli chcę na poważnie kwestionować to czego nauczyłam się w szkole medycznej oraz od swoich profesorów to sama powinnam zebrać rzeczywiste dane. W związku z tym zadzwoniłam do Urzędu Statystyk Krajowych [ONS – Office for National Statistics] i poprosiłam aby przesłali mi wykresy zgonów z powodu chorób, przeciw którym wprowadzono szczepienia. Prosiłam o dane od połowy XIX wieku kiedy rozpoczęto prowadzić rejestry aż do teraz.

Odpowiedziano mi „Nie mamy takich – z wyjątkiem rejestrów dotyczących ospy prawdziwej i gruźlicy. Sugerujemy, aby zwróciła się Pani do Departamentu Zdrowia”. Co też uczyniłam. Również nie mieli wykresów z XIX i początku XX wieku. Powiedzieli: „Lepiej spróbować w Urzędzie Statystyk Krajowych [Office for National Statistics]”. Odpowiedziałam, że „Już próbowałam tam uzyskać informacje. Zresztą poradzili, aby skontaktować się z wami”. Wyglądało na to, że sprawa zmierza donikąd, więc ponownie zadzwoniłam do ONS i opisałam im mój problem. „No cóż” – odpowiedzieli – „mamy tutaj wszystkie książki od kiedy w Rejestrze Powszechnym zaczęto notować zgony z powodu chorób zakaźnych w 1837 roku. Może pani przyjść i je przeglądać, jeśli pani chce”. Nie pozostało mi nic innego jak wybrać się do nich.

Udałam się do Urzędu Statystyk Krajowych [Office for National Statistics] w Pimlico, w Londynie wraz z dwojgiem moich małych dzieci w wieku 4 i 6 lat, aby samemu uzyskać te interesujące mnie informacje. Dziewczynki były bardzo grzeczne i przyzwyczajone do podróżowania ze mną. Personel archiwum był bardzo miły. Uprzejmie podali moim córeczkom sok pomarańczowy do picia oraz papier i kredki do rysowania. Ja tymczasem wyciągnęłam wszystkie starzejące się książki z lat od 1837 do 1900 roku. Na szczęście mogłam kupić płytkę CD za sporą sumę i zabrać do domu.

Był to najbardziej nieprzyjazny dla użytkownika zbiór danych z jakim kiedykolwiek się zetknęłam, ale lepsze to niż sprawdzanie tych danych na miejscu dzień po dniu. Więc wróciłam do domu z wszystkimi moimi notatkami oraz płytą CD i na ich podstawie zaczęłam kreślić własne wykresy. Byłam zaskoczona odkrywając, że są one podobne do wykresów z niektórych książek, które niedawno przeczytałam.

Ludzie przestali umierać na koklusz na długo przed wprowadzeniem szczepień

Byłam zdumiona i mocno zdenerwowana odkryciem, że gdy narysujesz wykres śmiertelności z powodu kokluszu zaczynający się w połowie XIX wieku, możesz wyraźnie zobaczyć, iż do czasu wprowadzenia szczepionki śmiertelność zmniejszyła się 99%. Początkowo szczepionka została wprowadzona w latach 50 -tych, a została upowszechniona w latach 60.

Zdałam sobie również sprawę, że powód, dla którego wykresy Departamentu Zdrowia sprawiają, iż szczepionki są tak skuteczne, ponieważ rozpoczynali je w latach 40 -tych XX wieku. Do tego czasu wystąpiła już największa poprawa w zakresie zdrowia i to jeszcze zanim antybiotyki stały się powszechnie dostępne. Gdy patrzeć na śmiertelność u osób poniżej 15 roku życia, to spadek był jeszcze bardziej wyraźny. Do czasu gdy szczepionka przeciw kokluszowi stała się częścią powszechnego planu szczepień na początku lat 60 -tych to to, co było do zrobienia, zostało już zrobione.

Wykresy Departamentu Zdrowia: Przykład kiepskiego obrazowania zmian zachorowalności i śmiertelności

Zaczęłam zdawać sobie sprawę, że wykresy przedstawione w Zielonej Książce Departamentu Zdrowia nie były ani dobrym ani przejrzystym sposobem wykazywania zmian w zachorowalności i śmiertelności, które wystąpiły przed i po wprowadzeniu szczepień na te choroby.

Z odrą jest podobnie: Zielona Książka Departamentu Zdrowia zawiera wykres, który zaczyna się dopiero od lat 40 -tych XX wieku. Sprawia to wrażenie znaczącego spadku liczby zgonów po wprowadzeniu szczepionek przeciw odrze w 1968 roku. Jednak patrząc na wykres, który zawiera dane od XIX wieku można zauważyć, że wskaźnik śmiertelności – śmierć to najgorsza komplikacja – spadł o 99% zanim wprowadzono szczepionkę przeciw odrze do kalendarza szczepień.

Odra przestawała być groźna jeszcze przed wprowadzeniem szczepień.

Spadek zgonów na odrę o 100% wystąpił na 3 lata przed wprowadzeniem szczepionki

Patrząc w szczególności na osoby poniżej 15 roku życia można zobaczyć, że w latach 1905 – 1965 nastąpił 100% spadek liczby zgonów z powodu odry i to na 3 lata przed wprowadzeniem szczepionki przeciw odrze w Wielkiej Brytanii. Pod koniec lat 90 pojawiła się reklama szczepionki MMR. Przedstawiała niemowlę w pieluchach siedzące na skraju urwiska oraz czającym się lwem po drugiej stronie i głosem mówiącym: „Żaden kochający rodzic świadomie nie zostawiłby swojego dziecka bez zabezpieczenia i w niebezpieczeństwie”.

[„Jednym z najbardziej niepokojących odkryć w medycynie klinicznej było stwierdzenie, że dzieci z wrodzoną agammaglobulinemią, których organizm nie mógł produkować żadnych przeciwciał i miał tylko nieznaczne ślady immunoglobuliny w obiegu, przechodziły odrę w normalny sposób, wykazywały taką samą sekwencję objawów, a następnie zyskiwały odporność”. – Measles as an Index of Immunological Function, The Lancet, September 14, 1968, p. 611. – admin]

Myślę, że w reklamie bardziej naukowe było by umieszczenie jednego z wykresów na podstawie danych Biura Statystyk Krajowych [ONS]. Rodzice mieli by wtedy większą szansę dokonania świadomego wyboru, niż będąc przymuszani do podjęcia decyzji w oparciu o strach. Kiedy odwiedzasz swego lekarza rodzinnego i omawiasz z nim kwestię szczepień to odchodzisz pełen obaw.

Jeśli wszystko to co masz to tylko „medyczny model” chorób i zdrowia, to wszystko co wiesz to to, że wokół istnieje wrogi świat pełen drobnoustrojów. Co więcej, jeśli nie masz szczepionek, antybiotyków i 100% bakteriobójczego mydła, to jesteś całkowicie bezbronny wobec tych wszystkich zarazków, którymi ty i twoje dzieci są otoczeni. Twoje dziecko może wyjść cało gdy zachoruje na odrę, ale nigdy nie wiadomo kiedy nastąpi katastrofa i może stać się niepełnosprawne lub umrzeć na skutek przypadkowego zrządzenia losu.

Zdrowie jest następstwem właściwego odżywiania plus innych zdroworozsądkowych rzeczy.

[„Nasz organizm potrzebuje dziennie 90 składników odżywczych, które powinien pobierać z codziennego pożywienia. W tym powinno się znajdować: 60 minerałów, 16 witamin, 12 podstawowych aminokwasów i 3 podstawowe tłuszcze. Dłuższy niedobór któregoś z tych składników może prowadzić do różnego typu chorób. Nie wszystkie z nich, pożywienie dostarcza organizmowi w optymalnych ilościach”. – Joel Wallach – admin Sz.W.]

Zdrowie jest jedyną odpornością

Gdy zaczęła mi świtać straszliwa myśl, że szczepionki nie są tym czym miały być, zaczęłam poszukiwać w panice innego sposobu by ochronić moje dzieci i samą siebie – jakiegoś innego cudownego środka. Moja długa i powolna ścieżka badań nad szczepionkami i chorobami, przeciw którymi są te szczepionki, przy okazji objęła poznawanie innych modeli i filozofii zdrowia. Stopniowo uświadamiałam sobie, iż prawdą jest to co mówili mi ludzie od początku, że „zdrowie jest jedyną odpornością”.

Nie musimy być chronieni przed czymś co „gdzieś tam się czai”. Zapadamy na choroby zakaźne wtedy gdy nasz organizm potrzebuje się okresowo oczyścić. Szczególnie dzieci odnoszą korzyść różnego nierównomiernych wysypek lub „wykwitów” na całym ciele co zapewnia im odpowiednie skoki rozwojowe. Kiedy mamy gorączkę, kaszel, wysypkę to musimy traktować je w sposób wspierający, a nie tłumiący.

Standardowe leczenie medyczne tłumi objawy i przyczynia się do największych szkód

Z mojego doświadczenia wynika, że najgorsze powikłania podczas chorób wieku dziecięcego spowodowane są standardową kuracją medyczną, która polega na tłumieniu wszystkich objawów. Co jest największą przeszkodą dla lekarzy, nawet dla tych uważających, że Powszechny Program Szczepień Dziecięcych może nie być całkowitym sukcesem, tak jak jest przedstawiany? Albo, że mogą istnieć inne sposoby osiągania zdrowia, które są lepsze lub trwają dłużej? Prawdopodobnie jest to strach wiążący się z wyjściem przed szereg. Bycie postrzeganym jako odmieniec – z wszystkimi konsekwencjami jakie to za sobą pociąga. Co wiem z własnego doświadczenia.

George Bernard Shaw tak napisał w przedmowie do „The Doctor’s Dilemma” (Dylematy lekarza) z 1906 roku:

Lekarze są tacy sami jak inni Anglicy: większość z nich nie ma honoru, ani sumienia. To co zazwyczaj mylą z wyżej wymienionymi to sentymentalność i silna niechęć do robienia tego czego nie robią inni, bądź unikanie robienia czegoś co robią wszyscy.

Dr Jayne L. M. Donegan MBBS DRCOG DCH DFFP MRCGP MFHom. Holistyczny lekarz podstawowej opieki zdrowotnej i lekarz homeopatyczny

Rozprawa sądowa Brytyjskiej Naczelnej Rady Lekarskiej

Oto kilka bardzo interesujących informacji dotyczących dr Donegan i dlaczego należy zwrócić uwagę na jej autorytet w kwestii szczepień, gdyż świat medyczny to zrobił. W 2002 roku dr Jayne Donegan poszła do Sądu Najwyższego ponieważ brała udział w sprawie, w której dwie matki walczyły ze swoimi eks-partnerami o kwestię szczepień swoich dzieci. Matki nie chciały poddać swoich dzieci szczepieniu – bez względu na okoliczności – z obawy przed spowodowaniem nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu. Natomiast chcieli tego ojcowie, więc doszło do kontrowersyjnego sporu sądowego.

Dr Donegan pisała i mówiła publicznie o szczepieniach oraz naturalnych sposobach dbania o zdrowie dzieci, więc została poproszona o złożenie zeznań w charakterze biegłego przez owe dwie matki. Dr Jayne Donegan przedstawiła swoją ekspertyzę, iż bezpieczeństwo i skuteczność szczepionek nie zostały dobrze zbadane oraz że istnieją inne sposoby dbania o zdrowie dzieci niż ich szczepienie.

Ta sprawa sądowa okazała się bardzo długa i nadzwyczaj stresująca. Czasami rozprawy odbywały się w niesprawiedliwych okolicznościach, podczas których nie miała prawie czasu na przygotowanie dokumentów, podczas gdy druga strona dostawała dwa razy więcej czasu na przygotowanie swoich.

Oskarżenie o przedstawianie „śmieciowej nauki”

Informacje, które Jayne przedstawiła w sądzie (które były bezpośrednio wymierzone przeciwko typowym poradom medycznym głównego nurtu) zostały nazwane przez Sąd Apelacyjny jako dowody oparte o „śmieciową naukę” i Naczelna Rada Lekarska [GMC] – instytucja, która reguluje postępowanie lekarzy i mówiąca im jak mają postępować, wzięła ją na celownik.

Dr Donegan została oskarżona o „poważne naruszenie etyki zawodowej”, które mogło zakończyć się całkowitym zakończeniem jej kariery medycznej – pozbawieniem prawa wykonywania zawodu. Oficjalnie sprawę rozpoczęto w 2004 roku, ale pisanie raportów oraz przekopanie się przez setki medycznych dokumentów i badań zajęło trzy długie lata, zanim rozpatrzono jej sprawę w 2007 roku. Zarzuty przeciw niej były następujące:

Zarzuca się (dr Donegan), że:

6a. Podawała fałszywe i/lub wprowadzające w błąd opisy badań, na które się powoływała.

6b. Cytowała wybiórczo badania, raporty i publikacje oraz pomijała istotne informacje.

6c. Pozwoliła sobie na wygłoszenie subiektywnych poglądów na temat szczepień, aby uchylać się od obowiązków wobec sądu i wobec stron sporu.

6d. Nie przedstawiła obiektywnego, niezależnego i bezstronnego poglądu.

7.Pani działania w wyżej wymienionym punkcie 6 były:

7a. Błędne.

7b. W bezpośredniej sprzeczności z obowiązkiem biegłego; nieprofesjonalne.

7c. Mogły doprowadzić profesję do dezorientacji; w związku z domniemanymi faktami jest pani winna o poważne naruszenia etyki zawodowej”.

Jestem pewien, że czytając powyższe zarzuty dostrzegasz ich powagę. Oni w zasadzie stwierdzili, że zeznania złożone przez dr Jayne Donegan zostały spreparowane. Co więcej przedstawiła szkodliwą poradę, która mogłaby zaszkodzić całej profesji medycznej oraz pozwoliła sobie przedstawiać w sprawie sądowej własne poglądy.

Przez następne 3 lata dr Jayne Donegan musiała przygotowywać swoją linię obrony, odpowiadać na listy, przebrnąć przez stosy dowodów i gromadzić dokumenty, co utrudniało jej opiekę nad rodziną oraz kontynuację jej pracy zawodowej. Musiała także poradzić sobie z tym, że jej zespół prawników wycofał się ze sprawy na sześć tygodni przed pierwszym posiedzeniem sądu.

Naukowy „dowód” różni się od „dowodu” w sądzie

Dr Jayne Donegan udało się znaleźć pana Clifforda Millera, prawnika, który był wyjątkowo dobrze obeznany z tematem szczepień. Clifford Miller był nie tylko dobrym prawnikiem, ale też naukowcem, który uzyskał licencjat z fizyki. Posiadał dogłębną wiedzę na temat metod naukowych, co stanowi naukowy „dowód” oraz jak różni się od akceptowanych przez sąd „dowodów”.

Dr Jayne Donegan i prawnik Clifford Miller byli bardzo ostrożni. Wykorzystywali tylko raporty i badania z czasopism medycznych jako dowody na poparcie tego co mówili. Jest to bardzo istotne, aby o tym pamiętać.

Wykorzystywali informacje tylko z szanowanych źródeł medycznych.

Sprawa ta rozpoczęła się prawie ze znikomymi szansami na wygraną, ale po prawie trzech latach sporów prawnych oraz trzytygodniowym przesłuchaniu przez zespół Naczelnej Rady Lekarskiej w Manchesterze, Naczelna Rada Lekarska doszła do następujących wniosków:

Zespół jest pewien, że na żadnym etapie postępowania nie przedstawiała Pani własnych poglądów, aby uchylać się od obowiązków wobec sądu i stron sporu.

Zademonstrowała pani Zespołowi, że Pani raporty nie wynikały z Pani osobistych przekonań, a dowody to potwierdziły. Wyjaśniła Pani Zespołowi, że Pani podejście w przedstawionym raporcie dostarcza sądowi alternatywny pogląd na podstawie materiałów źródłowych. Materiał ten był w dużej mierze wyprowadzony z publikacji, które w rzeczywistości sprzyjały stosowaniu szczepień.

Z dowodów Pani i świadka wyraźnie wynika, że Pani celem jest skierowanie rodziców do źródeł informacji o szczepieniach oraz troska o zdrowie dziecka, które pomogą im dokonać świadomego wyboru.

Powiedziała nam Pani o istnieniu wielu książek autorstwa lekarzy i nie tylko, w tym także w wielu innych krajach poważnie kwestionujących szczepienia, w których przedstawiają wiele historycznych faktów, dowodów i publikacji medycznych wspierających ich argumenty. Nie wykorzystała Pani żadnej z tych publikacji, ponieważ uważała Pani, że Naczelna Rada Lekarska nie uznałaby je za wystarczające poparcie jako materiały źródłowe do Pani zaleceń. W dużej mierze wykorzystała Pani to co było dostępne w cytowanych publikacjach medycznych.

Zespół jest pewny, że przedstawione przez Panią raporty spełniały kryteria obiektywizmu, niezależności i bezstronności.

W związku z powyższym, Zespół stwierdza, iż nie jest Pani winna poważnego naruszenia etyki zawodowej.

Sprawa pomiędzy dr Jayne Donegan a Naczelną Radą Lekarską była niczym walka Dawida z Goliatem, a także kolejnym rzadkim przykładem, w którym zwyciężył Dawid.

Naczelna Rada Lekarska przyznała: Dzieci nie potrzebują szczepionek by być zdrowe

Chciałabym abyś naprawdę poważnie zastanowił się nad tym procesem sądowym – wysuniętymi zarzutami – ewentualnymi skutkami i co to może oznaczać dla całej branży szczepień.

  • Dr Jayne Donegan została wezwana w charakterze świadka, aby przedstawić dowód, iż dzieci nie potrzebują szczepień by być zdrowe, a co gorsze wiele z nich jest niekoniecznych i niebezpiecznych.
  • Sprowokowało to niezamierzone zwrócenie uwagi na jej osobę przez brytyjską Naczelną Radę Lekarską, która wytoczyła jej sprawę w sądzie.
  • Podczas tego 3 letniego procesu przedstawiła ona dowody przeciwko nieustępliwej opozycji, wśród której zaangażowanych było wielu radców królewskich [Queen’s Counsel] oraz bardzo kosztowny zespół prawników, a mimo to dr Donegan i jej dużo mniejszy zespół zdołali wygrać tą sprawę.
  • Przedstawiła dowody, których rada lekarska nie była w stanie ich obalić, jak myślisz co to oznacza?
  • Czy to sprawi, że zastanowisz się teraz nad sensem szczepień?
  • Czy to sprawi, że pomyślisz o faktycznych dowodach naukowych przedstawionych w sądzie?

Wynik sprawy został przemilczany w mediach

Ten szokujący wynik nieoczekiwanej wygranej nie został tak naprawdę poruszony w mediach. Powinien znaleźć się na każdej pierwszej stronie każdego czasopisma na świecie, ale oczywiście tak się nie zdarzyło. Media finansowane przez firmy farmaceutyczne mogą wywierać nacisk na rządy, by te robiły co one chcą, nic więc dziwnego, że ten przełomowy wyrok nie trafił do wiadomości publicznej.

Kiedy po raz pierwszy oskarżono dr Jayne Donegan o poważne naruszenie etyki zawodowej to oczywiście ten fakt trafił do gazet, ale kiedy wygrała, media praktycznie nie zwróciły na to uwagi. Jak ci się wydaje, czy społeczeństwo zasługuje, aby wiedzieć o wyniku tej sprawy sądowej? Czy nie chciałbyś również wiedzieć o nieczystych zagrywkach użytych w sądzie przeciwko dr Donegan?

Po zakończeniu śledztwa Brytyjskiej Naczelnej Rady Lekarskiej zapytano dr Jayne Donegan czego nauczyło ją to doświadczenie:

Być może jest tak, że jeśli rodzic mówi: „Martwię się o to, czy szczepienie jest bezpieczne” to oni mówią: „Ty tego nie rozumiesz, bo nie jesteś lekarzem”. Jednakże jeśli lekarz powie: „Martwię się o to, czy szczepienie jest bezpieczne” to oni mówią: „Oskarżamy cię o poważne naruszenie etyki lekarskiej …”

Źródło: THE DOCTOR WHO BEAT THE BRITISH GENERAL MEDICAL COUNCIL BY PROVING THAT VACCINES AREN’T NECESSARY TO ACHIEVE HEALTH

Transkrypty ze śledztwa GMC: UK’s GMC, Dr Jayne Donegan’s Story, Vaccines & MMR

Inne interesujące szczegóły o sprawie: The trial of Dr Jayne Donegan

 

 

Umieralność a szczepienia na grypę

Prof. Maria Dorota Majewska (VAERS)

Wg. raportu GUS, szokująco wzrosła umieralność Polaków w ostatnim roku. W styczniu 2017 umieralność wzrosła o 35% w porównaniu ze styczniem 2016, a w I kwartale 2017 r wzrost umieralności był o 10% wyższy niż w poprzednim roku. Eksperci postulują, że głównymi przyczynami tej zwyżki zgonów były zamarznięcia, zaczadzenia, smog i grypa. Styczeń 2017 r. rzeczywiście był w Polsce i Europie znacznie mroźniejszy niż styczeń 2016 i od dawna wiadomo, że w zimnych okresach umiera znacznie więcej ludzi niż w ciepłych. Obserwuje się to w wielu krajach.

https://academic.oup.com/eurpub/article/25/2/339/486080/Excess-Winter-Deaths-in-Europe-a-multicountry

Warta analizy jest rola grypy w omawianym zjawisku. Po rozpowszechnieniu szczepionek grypowych w USA blisko 3-krotnie wzrosły wskaźniki umieralności na grypę i zapalenie płuc, co ilustruje poniższy wykres z danych demograficznych USA. Niebieska linia pokazuje procent wyszczepienia szczepionką grypową, a brązowa – wskaźniki umieralności. Umieralność generalnie spadała do końca lat 1970 i początków 1980, kiedy wprowadzono szczepionki grypowe. Potem wraz ze wzrostem odsetka wyszczepionych notowano systematyczny wzrost umieralności. Ogólnie, im większa wyszczepialność na grypę, tym większa umieralność. Analogiczną zależność obserwuje się u dzieci – im więcej otrzymują
szczepień, tym częściej umierają.

W Polsce na grypę szczepi się rocznie 5-6% osób, blisko 10 razy mniej niż w USA, gdzie szczepi się średnio ok. 50% ludzi, więc nie wiadomo w jakim stopniu szczepienia są odpowiedzialne za sezonowy wzrost umieralności w Polsce. Trzeba jednak brać pod uwagę także inne potencjalne czynniki. Na Ukrainie powstało co najmniej 8 laboratoriów, w których testuje się bronie biologiczne. Były one źródłem wielu lokalnych epidemii i ognisk śmiertelnych chorób zakaźnych, m.in. świńskiej i ptasiej grypy. Nie można wykluczyć, że te choroby wraz z masami migrantów już zawitały lub wkrótce zawitają do Polski.

https://www.globalresearch.ca/us-military-bio-labs-in-ukraine-production-of-bio-weapons-and-diseasecausing-agents/5605307,

https://www.globalresearch.ca/pentagon-sending-biological-bombs-againsteurope/5605121?utm_campaign=magnet&utm_source=article_page&utm_medium=related_articles

NIE MA KONTROLI SĄDOWEJ NAD SYSTEMEM NOP – TO NIEZGODNE Z KONSTYTUCJĄ!

Źródło: Stop NOP

Sądy administracyjne w Polsce uznały, że odnotowanie przez sanepid niepożądanych odczynów poszczepiennych nie podlega kontroli – kognicji sądu administracyjnego, np. postanowienie w sprawie VII SA/Wa 301/17 WSA w Warszawie z dnia 5 kwietnia 2017. 

Z powyższego wynika, iż do sądu administracyjnego można zaskarżyć taki akt władczy jakim jest odmowa rejestracji samochodu, natomiast nie ma takiej możliwości w przypadku niepożądanego odczynu poszczepiennego odnotowanego u dziecka. A jest niezwykle istotne dla monitorowania bezpieczeństwa zabiegów medycznych wykonywanych rocznie aż ok. 12 milionów razy!
„Rozpoznając przedmiotową sprawę, Sąd uznał, iż skargę należało odrzucić. Sprawa, której dotyczy skarga nie mieści się bowiem we właściwości rzeczowej sądu administracyjnego, określonej w art. 3 i 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.”
W sprawie tej sanepid sam (bez wiedzy rodziców) zmienił kwalifikację NOP z poważnego na lekki pomimo faktu zgłoszenia przez lekarza NOPu poważnego, gdyż dziecko traciło przytomność i wymagało hospitalizacji. 
Z powyższego wynika, iż rejestr sanepidu nie podlega kontroli sądowej, natomiast sanepid z odnotowanych w rejestrze danych wywodzi nieuprawniony wniosek o bezpieczeństwie szczepień.

OBYWATELSKI SYSTEM REJESTRACJI NOP

Twoje dziecko straciło zdrowie po szczepionkach? WYPEŁNIJ ANKIETĘ! http://ankieta.stopnop.com.pl/

Wypełniając ankietę dasz nam narzędzie żeby zmienić zły system, który szkodzi wszystkim dzieciom narażając je na błędną diagnozę i leczenie! Wadliwe i szkodliwe szczepionki są nadal podawane bez odpowiedzialności kogokolwiek za ich negatywne skutki i zniszczone zdrowie Twojego dziecka.

SPRAWDŹ DATY SZCZEPIEŃ I PORÓWNAJ Z DATAMI CHORÓB TWOJEGO DZIECKA!

Objawy poszczepienne, które powinny szczególnie niepokoić:

  • wyraźne zaczerwienienie i opuchlizna, gorączka lub twardość w miejscu podania szczepionki utrzymująca się przez kilka dni lub tygodni;
  • wysypka lub pokrzywka;
  • wysoka gorączka (powyżej 39,5 stopnia)
  • wstrząs/zapaść;
  • brak reakcji na bodźce, długi głęboki sen;
  • krzyk mózgowy (możliwe wyginanie pleców w łuk);
  • nieutulony płacz trwający nieprzerwanie przez kilka godzin;
  • niewydolność oddechowa (trudności z oddychaniem);
  • potrząsanie lub szarpanie ciałem, ramionami, nogami lub głową;
  • wywracanie oczu lub zezowanie;
  • silny ból głowy lub karku;
  • ból stawów lub osłabienie mięśni;
  • poważne osłabienie;
  • utrata pamięci;
  • paraliż różnych części ciała;
  • zmiany wzorca snu i czuwania;
  • brak kontaktu wzrokowego lub wycofanie społeczne;
  • utrata umiejętności przekręcania się na boki, siadania lub wstawania;
  • uderzanie głową lub nienaturalne machanie rękami, drapanie, kołysanie się, kręcenie się;
  • pojawienie się przewlekłych chorób ucha lub układu oddechowego (w tym astmy);
  • ostra/utrzymująca się biegunka lub przewlekłe zatwardzenie;
  • nadmierne pojawianie się siniaków, krwawień lub anemia;
  • inne poważne pogorszenie stanu zdrowia fizycznego, umysłowego lub psychicznego.
Więcej: Szczepienia – poznaj ich ryzyko i nieskuteczność
Przeczytaj: #czerwonakartka – autentyczne historie poszkodowanych przez szczepienia
Zapoznaj się: Ulotki i skład szczepionek
Zgłoś: niepożądany odczyn poszczepienny (NOP)

Szczepienia na grypę zabijają seniorów i rozsiewają grypę

Prof Dorota Maria Majewska (VAERS)

Rozpoczął się kolejny sezon zmasowanego medialnego i medycznego agitowania seniorów do przyjmowania bezwartościowych, lecz zabójczych i okaleczających szczepionek grypowych. Dane zebrane w bazie VAERS jasno pokazują, że seniorzy są grupą wiekową, która jest najczęściej zabijana tymi szczepionkami. W bazie tej zarejestrowano 1 352 zgonów po tych szczepieniach, co najpewniej wynosi poniżej 1% wszystkich prawdopodobnych zgonów po tych szczepieniach, bo ogromna większość NOPów u starszych osób nie jest zgłaszana.

Zgony po szczepieniach grypowych, baza VAERS

O tym jak groźne są szczepionki grypowe najlepiej informują nas ulotki firmowe. W załączniku taka ulotka dotycząca szczepionki FLUAD®, która została zatwierdzona do iniekcji dla seniorów na rok 2017/1018. Ona może być sprzedawana w Polsce pod inną nazwą. (Producent : Seqirus Inc. US Package Insert March 2017 Confidential Page 1 of 13. Seqirus to największa firma produkująca szczepionki na świecie należąca do globalnej firmy Novartis). Warto ją przeczytać, a szczególnie skupić się na powikłaniach i zgonach poszczepiennych.

W badaniu w okresie 6 mies. po szczepieniach Fluad lub Agriflu (szcz. porównawcza) średnio 5,1% zaszczepionych osób doświadczyło ciężkich powikłań, co na 10 milionów zaszczepionych dałoby 510 000 ciężkich NOPów. Na 7082 iniekcje szczepionek FLuad lub Agriflu w ciągu 21 dni po szczepieniach zmarły 98 osoby, czyli 1,38%. To znaczy na 10 milionów zaszczepionych byłoby 138 378 zgonów! W innym badaniu w ciągu 6 miesięcy 1% osób zmarło po szczepionce Fluad, a po Agriflu 1,5%, co na 10 milionów zaszczepionych wynosiłoby 100 000 lub 150 000, odpowiednio. To szokujące liczby uprzednio zdrowych osób, które zostały zabite tymi szczepionkami. Bezpośrednie przyczyny zgonów poszczepiennych włączały m.in. zawały serca i niewydolność oddechową.

Ciężkie NOPY po tych szczepieniach włączają: trombocytopenię,(w niektórych przypadkach poziom płytek we krwi spadł do wartości poniżej 5000 na mm3, a norma dla dorosłych to 140 tys. do 440 tys. na mm3), limfoadenopatię, choroby układu immunologicznego, reakcje alergiczne włącznie z szokiem anafilaktycznym, obrzęki naczyniowe, choroby tkanek łącznych i układu mięśniowo-szkieletowego, choroby układu nerwowego (encefalopatię, chorobę Guillaina-Barrégo, drgawki, zapalenie nerwów, neuralgie, parestezje, utratę przytomności), choroby skóry (wysypki, zaczerwienienia, rumień wielopostaciowy, świąd, pokrzywkę), zapalenie naczyń, uszkodzenie nerek i inne.

Warto też zwrócić uwagę na skład szczepionki Fluad. Zawiera ona m.in. bardzo groźny adiuwant skwalen (MF59C.1 adiuvant MF59®), którego wstrzykniecie w szczepionce powoduje wytworzenie przeciwciał przeciw temu związkowi, a tym samym przeciw wszystkim komórkom organizmu. Skwalen jest pośrednim związkiem prekursorowym na szlaku syntezy cholesterolu, niezbędnego dla życia wszystkich komórek w naszym organizmie. Żołnierze amerykańscy rozwinęli rozmaite choroby autoimmunologiczne po szczepionkach ze skwalenem. Większość z nich, stosunkowo młodych jeszcze ludzi, jest dziś na wózkach inwalidzkich, jest ciężko okaleczonych, lub zmarła. Szczepienny skwalen był też prawdopodobnie odpowiedzialny za ciężkie choroby neurologiczne (m.in. narkolepsję), które zaatakowały tysiące ludzi w Europie po szczepionkach na „świńską grypę”, podawanych w latach 2009-2010.

Dostałam już informacje z Polski o ciężkich powikłaniach u seniorów po tych szczepieniach. Ile osób umrze wkrótce po tych szczepieniach, albo zostanie trwałymi kalekami? – pewnie nigdy się nie dowiemy, bo w Polsce nie rejestruje się NOPów. Te dane zostaną zamiecione pod dywan. Ofiarami będą głównie naiwni seniorzy, którzy dali się namówić na te szczepienia, oraz bezwolni rezydenci domów opieki.

https://www.naturalnews.com/053729_flu_vaccines_death_rates_elderly.html#

http://althealthworks.com/9054/105-seniors-died-after-getting-this-high-dose-flu-shot-yet-it-is-still-on-the-marketyelena/

http://truedemocracyparty.net/2014/09/pushing-poison-targeting-seniors-year-round-flu-shots-end-less-flu-shots-end-less-war-pictorial/

https://sharylattkisson.com/2015/07/28/govt-researchers-flu-shots-not-effective-in-elderly-after-all/

Ulotka szczepionki

Rodzice mieli prawo odmówić szczepienia dziecka w pierwszej dobie po narodzinach – uznał Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ

Źródło: Nasz Dziennik

Szpital nie miał racji

Rodzice mieli prawo odmówić szczepienia dziecka w pierwszej dobie po narodzinach – uznał Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ i przypomniał rozporządzenie ministra zdrowia, że szczepionka może być podana do 19. roku życia.

Sprawa, która toczyła się przed warszawskim sądem, dotyczyła odmowy zaszczepienia dziecka w pierwszej dobie jego życia.

– Wyrok nas cieszy. To, co przeszliśmy przez te trzy miesiące, to był koszmar. Żyliśmy cały czas w obawie, że odbiorą nam naszą córeczkę – mówią rodzice.

Małżeństwo Beatę i Artura B. podał do sądu Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. Prof. Orłowskiego w Warszawie, wnioskując o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad dzieckiem. Rodzice nie wyrazili zgody na podanie dziecku szczepionki w pierwszej dobie po porodzie. W tym czasie szpital chciał podać szczepionkę przeciwko gruźlicy i pierwszą dawkę szczepienia przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Zdaniem personelu, decyzja rodziców naraziła dobro dziecka.

– Nie chcieliśmy szczepić naszej córeczki w pierwszej dobie, nie mając wiedzy o stanie jej zdrowia. Nasze dziecko urodziło się jako wcześniak, w czasie porodu podano mi antybiotyk i sterydy, a to dodatkowo osłabia organizm takiego maluszka. A nikt z personelu szpitala nie poinformował mnie o stanie zdrowia naszej córeczki – dlatego powiedziałam, że rezygnuję ze szczepienia w pierwszej dobie życia dziecka, deklarując, że zrobię to później, gdy dziecko zostanie zbadane przez specjalistów – relacjonuje pani Beata. – Obawiałam się reakcji poszczepiennych. Poza tym sam producent szczepionki informuje w ulotce, że osłabiona odporność dziecka jest bezwzględnym przeciwwskazaniem do szczepienia. A przecież takich badań w ogóle w szpitalu się nie przeprowadza – mówi kobieta.

Żądanie niezgodne z prawem

Szpital w sporządzonym do sądu wniosku utrzymywał, że pacjentka była wielokrotnie informowana na temat szczepionek.

– Podano mi do podpisania dokument potwierdzający, że odmawiam szczepienia dziecka i że udzielono mi wszelkich informacji związanych ze szczepieniami. To nie była prawda. Napisałam więc oświadczenie, że dziecko zaszczepię, ale po wyjściu ze szpitala. Zadałam też pisemnie szczegółowe pytania dotyczące obowiązkowych szczepionek. Wtedy poinformowano mnie, że jest ich dużo, są szczegółowe, więc będę musiała na nie zaczekać. I że dopóki nie dostanę odpowiedzi na te pytania, nie mogę opuścić placówki. Co było – jak potwierdził w rozmowie ze mną rzecznik praw pacjenta – niezgodne z prawem. Do dziś zresztą tych odpowiedzi nie mam – podkreśla nasza rozmówczyni.

– Nie jesteśmy definitywnymi przeciwnikami szczepień. Obawialiśmy się jedynie, jak zareaguje na nie nasza córeczka! Przecież można było tę sprawę załatwić inaczej, łagodniej, nie kierując od razu wniosku do sądu. Osobiście odbieramy to jako policzek, jako pokazanie nie tylko nam, ale też innym pacjentom, że nie mają prawa głosu – mówi wzburzona pani Beata.


Wywiad Stowarzyszenia STOP NOP z matką noworodka:

– Jak to się zaczęło? Kiedy i w jakim szpitalu urodziło się dziecko? Jak lekarz zareagował na Waszą decyzję dotyczącą szczepień?
– Dziecko urodziłam 16.06.2017 w 34 tygodniu ciąży w szpitalu im Orłowskiego przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie. Po porodzie nie wyraziłam zgody na szczepienie dziecka. Tego samego dnia dano mi do podpisania oświadczenie zawierające sformułowania, że nie wyrażam zgody na wykonanie obowiązkowego szczepienia oraz, że zostały mi przekazane wszelkie informacje na temat tych szczepień. Odmówiłam podpisania tego dokumentu. Byłoby to poświadczenie nieprawdy, bo wbrew jego treści nie otrzymałam żadnych informacji. Poza tym zaznaczyłam, że chcę zaszczepić po wyjściu ze szpitala. Lekarz, który ze mną rozmawiał oświadczył, że nawet jeśli my rodzice, nie podpiszemy oświadczenia, to wypełnią i podpiszą je w naszym imieniu pracownicy szpitala i wyślą do Sanepidu. Obawiając się tego, naniosłam poprawki na ww dokument i taki oddałam. Poprosiłam jednocześnie o potwierdzenie odbioru mojego oświadczenia. Lekarz mnie zbył. Prosiłam kilkakrotnie, nie otrzymałam potwierdzenia.
 – To łamanie prawa do świadomej zgody na wykonanie zabiegu medycznego u dziecka… Jak dalej rozwijała się sprawa?
– Następnie przyszła do mnie pani ordynator oddziału neonatologii (nie zważając, że akurat karmię piersią) deklarując, że odpowie na moje pytania dotyczące szczepień. Powiedziałam, że liczba moich pytań i wątpliwości na temat szczepień są zbyt duża, aby wyjaśnić je w czasie krótkiej rozmowy i że wolę je złożyć na piśmie. Opracowanie pytań zajęło nam kilka dni. Pani ordynator stwierdziła, że szpital postara się odpowiedzieć na wszystkie moje pytania, ale do tego czasu muszę pozostać z dzieckiem na oddziale (nawet jeśli trwałoby to wiele dni lub tygodni), bo szpital nie może wypuścić do domu pacjenta, który nie otrzymał informacji nt. zabiegu.
– Czy rozważaliście wypisanie się na żądanie? 
– W razie wypisu na żądanie z dzieckiem z żółtaczką (dziecko miało jeszcze podwyższoną bilirubinę) zagroziła, że zgłosi nas do sądu rodzinnego. Ta rozmowa miała miejsce na sali, na której leżałam z innymi pacjentkami – pani ordynator publicznie omawiała moją sprawę, podnosząc na mnie głos – była wtedy mocno zirytowana. Zadzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta, który potwierdził, że nie ma żadnej podstawy prawnej do przetrzymywania mnie w szpitalu w oczekiwaniu na udzielenie informacji. Przeczekałam aż dziecko będzie zupełnie zdrowe i sami nas wypiszą.
 – I w efekcie szpital powiadomił sąd…
Wniosek do sądu rodzinnego odbieram jako zemstę lub złośliwość za to, że wielokrotnie w czasie pobytu w szpitalu kwestionowałam poczynania ordynator i personelu w stosunku do mnie jako niezgodne z prawem. Zapewne zdenerwowała ich też długa lista pytań oraz konieczność odpowiedzi na nie. Zabawne było to, że w dniu mojego wypisu ordynator przyszła do mnie z szerokim i (pozornie) serdecznym uśmiechem powiedziała, że po konsultacji z działem prawnym dowiedziała się, że rzeczywiście nie może wstrzymywać naszego wypisu. Zapewniła te, że szpital nie wysyła oświadczeń o nieszczepieniu do Sanepidu. Stwierdzenia sprzeczne z tym co słyszałam przez cały pobyt w szpitalu. Niestety nie miała odwagi podpisać się pod wnioskiem do sądu. Podpisał się pod nim dyrektor szpitala – ale być może taka jest procedura.
 – Jakie przesłanki kierowały szpitalem kierującym wniosek do sądu? Jakie zarzuty do pracy medyków macie Wy jako rodzice nowo narodzonego dziecka? 
Zarzut sformułowany we wniosku do sądu jest dla mnie absurdalny, bo nie wiem na jakiej podstawie szpital podejrzewa, że nigdy nie zaszczepimy dziecka oraz że zagrażamy jego zdrowiu i życiu.
Natomiast my możemy wskazać wiele naruszeń procedur medycznych po stronie szpitala:
– Przed porodem w szpitalu otrzymałam antybiotyk, tym samym otrzymało go moje dziecko. Producent szczepionki BCG jako przeciwwskazanie do szczepienia podaje niedobory odporności (a to spodziewane następstwo antybiotykoterapii).
– Brak badania kwalifikacyjnego do szczepienia, tym samym brak zaświadczenia o przeprowadzeniu takiego badania – do czego zobowiązuje lekarza ustawa.
– Wymuszenie podpisania oświadczenia o odmowie szczepienia, które nie ma umocowania w żadnej podstawie prawnej.
– Nie udzielenie informacji na temat zabiegu medycznego (szczepienie), co jest konieczne do udzielenia przez pacjenta świadomej zgody na zabieg.
– Zastraszanie i groźby wobec mnie ze strony pani ordynator, nawet w obecności innych pacjentów.

Dziękujemy za rozmowę.

Protest pod sądem w obronie rodziny: zdjęcia i video

Relacja video spod sądu cz. 1

Relacja video spod sądu cz. 2

Transmisja na FB. cz I 

Transmisja na FB cz. II

Transmisja na FB cz. III

Transmisja na FB cz. IV

Na stronie Stop NOP znajdziecie zdjęcia z protestu pod sądem, zapraszam do obejrzenia.


Mój komentarz w tej sprawie – Maria Sobolewska (astromaria):

Szpitale są podmiotami gospodarczymi świadczącymi usługi i muszą być rentowne. Nierentowne szpitale są zamykane, a lekarze zwalniani. Takie są prawa rynku obowiązujące wszystkich, którzy na nim działają. Czy urynkowienie służby zdrowia jest moralnie dopuszczalne to temat na osobną dyskusję, powiem tylko tyle, że zdrowi ludzie nie potrzebują ani lekarzy ani szpitali, a to oznacza, że lekarze nic na nich nie zarobią, a szpitale zbankrutują. Żeby zarabiać lekarze potrzebują chorych. Jak najwięcej chorych, bo im ich więcej tym lepiej biznes się kręci i obficiej sypie się kasa. Żeby się biznes kręcił zdrowych ludzi trzeba przerabiać na chorych, po czym ich długo i nieskutecznie leczyć, ale nigdy nie wyleczyć, bo pacjent wyleczony to klient stracony. Resztę przemyślcie sobie sami.

Za dalszą część komentarza nich posłuży cytat z mojej strony o szczepieniach:

Rodzicu, dlaczego boisz się lekarza pediatry?

Dlaczego pozwalasz się zastraszać i terroryzować pracownikowi najemnemu, którego zatrudniasz i który jest twoim podwładnym?

Lekarz jest jedynie konsultantem i doradcą, czyli jest pracownikiem zatrudnionym i opłacanym przez rodzica, a więc jest jego PODWŁADNYM. Lekarz przedstawia rodzicowi swoją ofertę biznesową, w tym przypadku sprzedaży i wykonania szczepień, którą rodzic może zaakceptować lub odrzucić. Osoba oferująca dowolną usługę nie posiada żadnej władzy nad nabywcą usługi! Oferentowi nie przysługuje prawo do zmuszania nabywcy do jej przyjęcia ani tym bardziej do szantażowania go i terroryzowania w przypadku odmowy. Straszenie jakimś Bardzo Groźnym Urzędem (sanepidem), grzywnami, policją, sądem i pozbawieniem praw rodzicielskich w przypadku odrzucenia oferty biznesowej jest poważnym przestępstwem i dlatego, jeśli coś takiego ci się zdarzy, to ty (a nie lekarz) powinieneś wezwać policję do gabinetu i złożyć doniesienie do prokuratury.

Czy prywatne firmy, których jedynym celem jest wypracowywanie wielkich zysków mają prawo zmuszać terrorem konsumentów do nabywania ich wyrobów, np. samochodów? Jeśli każą ci zapłacić grzywnę za nieszczepienie to jest to takie samo bezprawie, jakby kazali ci zapłacić grzywnę za niekupienie lodówki. Nieposiadanie lodówki też można uznać za potencjalne zagrożenie dla zdrowia publicznego – jeśli zjesz nieświeże to dostaniesz biegunki, zwanej dziś naukowo „zakażeniem przez rotawirusy” lub „salmonellozą” i możesz zarazić tym innych. Dlatego ktoś może chcieć zmusić cię do kupienia lodówki, odkurzacza, Domestosu lub czegokolwiek co pomoże zachować higienę i żądać grzywien za niestosowanie się do tego nakazu.

Niszczenie zdrowia naszych dzieci wszczepianiem bakterii, wirusów i toksyn takich jak rtęć, aluminium formaldehyd itp. to złoty interes dla „rynku zdrowia”. Zamieniając zdrowe dzieci na przewlekle chore tworzy się potężny rynek usług medycznych, leków, zabiegów, sprzętu rehabilitacyjnego itp. Szczepienia to kura znosząca złote jaja dla wszystkich związanych z farmacją i usługami medycznymi!