Spodziewane pogromy po szczepieniach pneumokokowych

Prof. Maria Dorota Majewska (VAERS)

Badania naukowe wykazały, że liczby stosowanych szczepień korelują bezpośrednio ze wskaźnikami umieralności niemowląt – im więcej szczepień, tym większa umieralność. Polska wyróżnia się w Europie znacznie większą liczbą szczepień niemowląt/dzieci niż stosuje się w innych krajach. W tej sytuacji, każdy Polak, zwłaszcza rodzic, powinien zadać sobie pytanie – dlaczego w Europie zachodniej szczepienia są dobrowolne, a w Polsce rząd stosuje ich obowiązek lub przymus? Dlaczego rządy Europy zachodniej dbają o zdrowie i życie swych obywateli, a polski rząd oddał polskie dzieci koncernom farmaceutycznym do wykorzystania w charakterze królików doświadczalnych i towarów handlowych? Trudno sobie wyobrazić, że decydenci w polskim rządzie są z gruntu źli i celowo chcą zniszczyć Polaków, bardziej prawdopodobne, że doszło tu do korupcji na wielką skalę, która ma też miejsce w innych politycznie słabych krajach.

Amerykański ekonomista-pisarz, John Perkins, w swej popularnej książce “Confessions of an Economic Hit Man” (wydanej też po polsku) opisuje lata swej zawodowej młodości, kiedy jako pracownik amerykańskich/globalnych banków i koncernów był wysyłany do różnych ubogich krajów z misją korumpowania lokalnych polityków. Miał ich przekonać przekupstwem i pogróżkami, że ich kraj potrzebuje np. wielkiej elektrowni w środku dżungli (zupełnie bezużytecznej dla mieszkańców). Kraj ten musiał zapłacić amerykańskim koncernom budowlanym np. 15 miliardów dolarów za jej budowę, na co musiał się zapożyczyć w amerykańskich/zachodnich bankach. W sumie dokonywano bezpośredniego transferu miliardów dolarów z banków do koncernów budowlanych, a długami obciążano biedaków tego nieszczęsnego kraju. Chodziło o to, by ów kraj stał się dłużnikiem zachodnich banków praktycznie na wieczność, bo nigdy nie był w stanie spłacić tej pożyczki. W ten sposób zadłużone kraje stawały się niewolnikami zachodnich banków. Jeśli miały jakieś bogactwa naturalne – musiały oddawać je za bezcen, a jeśli nie miały – to płaciły ludzkim towarem.

Wiele wskazuje, że takie właśnie mechanizmy działały i nadal działają w Polsce, która przez kolejne rządy została bezprecedensowo zadłużona na zakup nie wiadomo czego. Obecnie dług publiczny Polski wynosi ponad bilion zł i stale rośnie. Równocześnie zniszczony i rozgrabiony został praktycznie cały polski przemysł i kapitał, więc Polska nie ma prawie żadnych możliwości zdobycia pieniędzy na spłacenie tych długów. Wygląda, że rząd je spłaca polskimi dziećmi wykorzystywanymi do testowania toksycznych leków i szczepionek, polską młodzieżą wysyłaną na cudze wojny toczone dla cudzych zysków, polskimi pracownikami eksportowanymi masowo na zachód etc.

Polacy są dziś jednym z najbiedniejszych i najbardziej wyzyskiwanych narodów w Europie. Nie wolno akceptować takiego niewolniczego statusu. Żaden naród nie ma obowiązku płacić własnym życiem i zdrowiem za korupcję lub ignorancję swych elit. Na zakończenie zacytuję wypowiedź amerykańskiej matki, której syn został okaleczony neurologicznie przez szczepienia i zachorował na autyzm. „Rodziny nie mają obowiązku narażania swych dzieci na utratę zdrowia przez partycypację w obecnym skorumpowanym narodowym programie szczepień”. Powyższa wypowiedź wraz z opisem historii szczepiennego okaleczenia dziecka, ukazała się drukiem w czasopiśmie The Narrative Inquiry in Bioethics, wydawanym przez Uniwersytet Medyczny Johnsa Hopkinsa – jeden z czołowych w USA. (http://www.ageofautism.com/2017/01/narrative-inquiry-in-bioethics-families-are-under-no-obligation-to-put-their-children-at-risk-by-par.html). Ta sama uczelnia zasłynęła z powszechnego strajku lekarzy i pielęgniarek, których skorumpowana administracja próbowała zmusić do corocznych toksycznych szczepień na grypę. Strajkujący oczywiście zwyciężyli, bo szpital bez pracowników medycznych nie jest szpitalem. Administracja musiała rakiem wycofać się z tych żądań, a ich inicjator stracił pracę za spowodowanie wielomilionowych strat.

Polska prawa a folwark Wojewody Pomorskiego

Jak podała prasa 2 kwietnia 2015 roku, a więc nie był to Prima Aprilis, Wojewoda Pomorski wystawił mandaty po 2500 złotych, dla rodziców odmawiających szczepień swoich dzieci. W ten sposób Pan Wojewoda, Ryszard Stachurski, wybiegł przed szereg i testuje wytrzymałość społeczeństwa na pozaprawne działania ekipy rządzącej. Już sam pomysł karania jest wprowadzaniem faszyzmu do Polski tylnymi drzwiami. Przypomnę, że pomimo klęski pod Stalingradem, gdzie Hitler stracił 250 000 żołnierzy, Niemcy nadal stosowali przymus szczepień. Tylko w okolicach 1942 r., na skutek szczepień przeciw błonicy, zmarło ponad 250 000 dzieci. Zresztą wcześniej, w czasie epidemii ospy 1912 roku, zmarło co trzecie zaszczepione dziecko, czyli 37 000 ofiar. Takiej rzezi niemowląt w jednym okręgu, nie dokonała w ostatnim okresie żadna choroba. Wszystkie te niemowlaki zmarły po szczepieniach! Tak jest, gdy zaczynają dominować cywilizacje azjatyckie, czyli wyższość urzędu nad rozumem.

Ale po kolei.

PO pierwsze, wysokość mandatu na rodzinę wynosi 5000 zł (2500 zł mandatu dla matki i tej samej wysokości dla ojca) czyli dwukrotną wysokość średniej pensji krajowej. Wiadomo, że rzecz jest nie do zapłacenia i rodzina ma do wyboru albo zaszczepić dziecko, albo iść do więzienia. A pójście do więzienia będzie równoznaczne z wydaniem wyroku o odbiorze dzieci i przekazaniu ich do rodzin zastępczych. I o to najwyraźniej chodzi. Nie jest to bowiem pierwszy w ostatnich latach pretekst do odbierania w Polsce dzieci rodzicom.

Po drugie, nieznajomość historii, nie tylko przez Pana Wojewodę, ale i zatrudnionych przez niego ludzi, zresztą opłacanych z naszych, podatnika pieniędzy, powoduje powtarzanie się historii. To co robi obecnie Wojewoda Stachurski, po 146 latach od pierwszego takiego zdarzenia, jest po prostu powtórzeniem tego, co było w Anglii, w roku 1869. Tam także władze wpadły na „genialny” pomysł karania mandatami rodziców dzieci niepoddających się przymusowym szczepieniom. W efekcie, ponad 100 matek umieszczono w więzieniu, ponieważ także nie posiadały gotówki na wzbogacenie kasy urzędów. Społeczeństwo zbuntowało się i zmusiło władze, ręcznie, do wycofania idiotycznego pomysłu przymusowych szczepień. Efekt był zaskakujący. W okręgach, w których stosowano przymus szczepień, śmiertelność była 20 razy większa, aniżeli w mieście Lancaster, gdzie zrezygnowano ze szczepień.[1] Czyli matki, opierając się głupiej ustawie – przymusowi szczepień – uratowały swoje dzieci. No, ale skąd Pan Stachurski może o tym wiedzieć, przecież zawsze będzie się tłumaczył, że nie jest specjalistą i tylko wykonuje polecenia. Tylko od kogo je dostaje?

Już John Locke (1632-1704) twierdził, że rząd musi chronić nasze naturalne prawo. To naturalne prawo, to prawo do życia, wolności i własności. Jeżeli te prawa są łamane, społeczeństwo ma prawo do „wymiany” rządu. Niewątpliwie stosowanie przymusu szczepienia substancjami nieprzebadanymi, jest naruszeniem prawa do życia. Przykładowo, w niektórych szczepionkach stężenie rtęci jest 25000 razy większe, aniżeli dopuszczalne w wodzie pitnej. Trudno nie nazywać tego inaczej, jak dybaniem na życie. Podobnie wyroki Trybunału Norymberskiego stwierdzały i podkreślały, że żaden urzędnik nie może się tłumaczyć poleceniem odgórnym, jeżeli jest ono sprzeczne z prawem międzynarodowym. A co mówi prawo międzynarodowe w tym temacie? Otóż prawo międzynarodowe mówi jednoznacznie, od Konwencji Genewskiej poczynając. „Nikt nie będzie poddawany, bez swojej zgody swobodnie wyrażonej, doświadczeniom lekarskim, ani naukowym”. Czy wstrzykiwanie preparatów ogólnie uznanych za trucizny, na przykład rtęci, aluminium, znanych neurotoksyn, formaldehydu, związku rakotwórczego, nie jest eksperymentem?

To samo zresztą podaje Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych z 1966 roku. Pakt ten obowiązuje w Polsce od 1977 roku (Dz. U. 1977 r. nr 38 pozycja 167). Art. 15 mówi: „Postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze wymaga zgody pacjenta. Jeżeli pacjent nie jest zdolny do świadomego wyrażania zgody, powinien ją wyrazić jego przedstawiciel ustawowy, lub osoba faktycznie opiekująca się pacjentem” (…) „W razie nie uzyskania zgody na proponowane leczenie, lekarz powinien nadal, w miarę możliwości, otaczać pacjenta opieką.” Ten Art. 15 szczególnie polecam uwadze fanatykom szczepień, którzy już wypowiadają się o ograniczeniu przyjmowania chorych nieszczepionych. Przestępstwo takie jest karalne.

To, że podawanie szczepionek jest eksperymentem, nie potrzeba udowadniać. Jest to wyraźnie podane w ulotkach informacyjnych, opracowanych przez firmy produkujące te szczepionki, których jak widać podlegli panu Wojewodzie pracownicy nie raczyli przeczytać.

– Szczepionka przeciw grypie – brak dowodów bezpieczeństwa i skuteczności u kobiet w ciąży, matek karmiących i dzieci.

– Bezpieczeństwo i skuteczność u dzieci nigdy nie zostało zbadane.

– Nigdy nie testowano ryzyka zachorowania na raka. Przypomnę, że stosując w latach 1955 – 1985? szczepionkę przeciwko Polio, skażoną rakotwórczym wirusem SV 40, urzędnicy także twierdzili wszem i wobec, że szczepionka jest przebadana i całkowicie bezpieczna. Już w 1960 roku władze amerykańskie przewidywały epidemię raka w krajach Europy Wschodniej, w tzw. Bloku Komunistycznym. Każdy może sprawdzić osobiście jak wzrosła umieralność na raka w Polsce, porównując ogólnie dostępne statystyki.

– American Academy of Pediatrics opublikowała w numerze z dnia 05 stycznia 2015 roku informację, że szczepionka przeciwko odrze – wszystkie 4 szczepy wirusa – powoduje zakażenie ogólnoustrojowe. Nowa szczepionka MMR-V zawiera 10 razy większą ilość ospy wietrznej. Jest ona produkowana na tkankach pochodzących z aportowanych płodów. Także nie jest przebadana pod kątem bezpieczeństwa.

– Światowa Organizacja Zdrowia podała, że różyczka jest łagodną samoistną chorobą. A „nasi eksperci” koniecznie chcą szczepić niemowlaki.

– Rutynowe podawanie DPT (błonica, krztusiec, tężec) i MMR (świnka, odra, różyczka) nie jest zalecane, ponieważ brak danych o bezpieczeństwie.

– Badania Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Lekarzy na zlecenie Biskupów w Kenii udowodniły ponad wszelką wątpliwość, że szczepionki przeciwko tężcowi są skażone przeciwciałami anty HCG, powodującymi bezpłodność. Jak wiadomo, już od ponad 15 lat mamy przyrost naturalny ujemny.

Jak można było dopuścić do sprzedaży nieprzebadane leki i nikt nie poniósł za to konsekwencji?!?

Trzeba jasno powiedzieć, że jeżeli polityka danego kraju opiera się na przymusie, a nie na zaufaniu publicznym, także przymusie szczepień na podstawie fałszywych przesłanek, to jest to katastrofa dla danego państwa. Oczywiście, o ile ono istnieje? Każda polityka zdrowotna, polityka szczepień i innych działań w zakresie zdrowia, wymaga zaufania opinii publicznej, a nie okłamywania jej, na przykład w zakresie bezpieczeństwa szczepień. Wyraźnie widać, że obecni aktorzy sceny politycznej zupełnie wyalienowali się ze społeczeństwa, nie wspominając o wyraźnych brakach merytorycznych.

Wojewoda nie zna także decyzji Europejskiego Trybunału sprawiedliwości z 2002 roku. Decyzja Europejskiego Trybunału sprawiedliwości Praw Człowieka stwierdza jednoznacznie: „Obowiązkowe szczepienia, jako przymusowe leczenie, są obrazą dla praw człowieka, zagwarantowanych w art. 8 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności”.

Podobnie pan Ryszard Stachurski, Wojewoda Pomorski, nie zna karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, a jesteśmy już 10 lat w Unii. Karta ta w art. 3 stanowi: „Prawo do integralności osoby: 1) Każdy ma prawo do integralności fizycznej i psychicznej. 2) W dziedzinie medycyny i biologii muszą być szanowane w szczególności: swoboda i świadoma zgoda osoby zainteresowanej, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa osoby.”

Ponadto pan Wojewoda nie zna KONWENCJI O PRAWACH DZIECKA NARODÓW ZJEDNOCZONYCH, przyjętej i podpisanej w listopadzie 1989 roku, która weszła w życie 2 września 1990 roku. Czyli przed ćwierćwieczem. O ile się orientuję, to stanowisko wojewody nie jest obsadzane z łapanki?

W 2008 roku stwierdzono, że działania niepożądane po lekach są piątą najczęstszą przyczyną śmierci w szpitalach Europy.

– Dzieci szczepione wykazują o 155% większe zaburzenia poznawcze, czyli mówiąc prosto, są głupsze, aniżeli dzieci nieszczepione.

– Zaszczepieni chłopcy byli o 279% bardziej narażeni na ADHD aniżeli nieszczepieni.

– Zaszczepieni chłopcy byli o 317% bardziej narażeni na autyzm, aniżeli nieszczepieni.

– Zaszczepieni chłopcy byli o 185% bardziej narażeni na choroby neurologiczne, aniżeli nieszczepieni.

– Zaszczepione dzieci były o 120 % bardziej narażone na astmę. Tak było w kilku przebadanych powiatach Kalifornii. W całym kraju wygląda to znacznie gorzej.

Czyżby o to chodziło?

Nie wspomnę już, że stosując przymus szczepień Wojewoda wykazuje się nieznajomością tak starego aktu, jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, działanie przymusowe stanowią bowiem bez wątpienia naruszenie godności ludzkiej i integralności fizycznej osoby.

Firma Merck zarobiła:

– na szczepionce MMR (tej od odry) 1 394 000 000 dolarów,

– na szczepionce przeciwko pneumokokom tylko 746 000 000 dolarów,

– na szczepionce przeciwko rotawirusom 658 000 000 dolarów,

– na szczepionce Gardasil-Siligard 173 800 0000 dolarów.

Niestety, ostatni rok przyniósł zmniejszenie zysków o 7%. Może stąd taki nacisk na szczepienia w kraju nad Wisłą. Dealerzy podają w internecie, że około 30% ceny szczepionki idzie na łapówki. Jeden z wpisowiczów podawał, że miał na obszar dwóch powiatów 40 000 złotych na rozdawnictwo bez pokwitowania czyli na łapówki.

Pan wojewoda Ryszard Stachurski nie zapomniał chyba także, że polska Konstytucja wyraźnie stwierdza, że przepisy prawa międzynarodowego mają pierwszeństwo przed przepisami krajowymi. I urzędnicy mu przypomnieli, mam nadzieję, że zostały podpisane wszelkie traktaty, zobowiązujące Polskę do przestrzegania przepisów Unii Europejskiej, już przed ponad 5 laty. Ale co tam Unia i jej przepisy, „wolnoć Tomku w swoim domku”!

Postarajmy się postępowanie Wojewody odnieść do przepisów krajowych, na przykład do ustawy o ochronie danych osobowych.

Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 30 lipca 2014 roku przypomniał wszystkim organom stosującym prawo w Polsce, że tajemnica lekarska jest zapisana nie tylko w Ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty, ale jest też wartością konstytucyjnie chronioną. Wydaje się, że Urząd Wojewody bez wątpienia jest organem państwowym stosującym prawo.

Ukazał się także wywiad dr Wojciecha Wiewiórowskiego, Generalnego Inspektora Danych Osobowych. Pan dr Wiewiórowski stwierdził jednoznacznie: „Co do zasady, jedynym podmiotem uprawnionym do przetwarzania danych medycznych pacjenta jest jego lekarz. Nawet ich przekazywanie przez jednego lekarza drugiemu, może nastąpić tylko w sytuacji, kiedy jest to konieczne do zachowania ciągłości leczenia.”

Trudno uzasadnić, aby przekazywanie danych z przychodni do sanepidów było podyktowane koniecznością leczenia. Nie wspominając o tym, że personel sanepidów może nawet nie mieć nic wspólnego z medycyną. Szczepionka nie jest lekiem i nikogo nie leczy. Ujawniane więc danych o chorych można uznać za przestępstwo i wcale bym się nie zdziwił, jakby rodzice zaczęli oskarżać przychodnie o to przestępstwo, żądając odszkodowań. Nielegalne przetwarzanie tych danych jest przestępstwem zagrożonym karą pozbawienia wolności do lat 3. I nie można się tłumaczyć, że ktoś tam chciał. Dane medyczne należą do tzw. danych sensytywnych.

Proszę zauważyć, że przychodnie nie badają poziomu przeciwciał u dzieci przed szczepieniem, więc absolutnie nie mogą powiedzieć, czy dany osobnik ma już przeciwciała. W tej sytuacji szczepienie jest nie tylko zbędne, ale i szkodliwe. Fanatycy szczepień, w pogoni za zyskiem, zapomnieli albo nie wiedzą, że zdecydowana większość chorób może przechodzić bezobjawowo. Czyli organizm zetknął się z wirusem, czy bakterią i wytworzył przeciwciała, ale przebieg wytwarzania ich był bardzo lekki, bezobjawowy. Każdy klinicysta zna takie przypadki.

Prościej. W sytuacji kiedy lekarz nie bada obecności przeciwciał, a decyduje się na podanie szczepionki, z punktu widzenia wiedzy medycznej, popełnia błąd. W takiej sytuacji jest to po prostu eksperyment w rodzaju rosyjskiej ruletki. Jak organizm dziecka zareaguje? Z punktu widzenia prawa karnego, działa na szkodę dziecka.

Dlaczego tak robi? Po prostu oszczędza na badaniu. Przecież musiałby je wykonać z puli przychodni, a to, biorąc pod uwagę liczbę dzieci i szczepionek, byłyby spore kwoty! A swoją drogą, dlaczego rodzice godzą się na szczepienie bez wykonania podstawowych badań, to nie wiem i bardzo się temu dziwię.

I nie może się tłumaczyć nikt, ani lekarz, ani wojewoda, poleceniem, ponieważ nawet w Kościele Katolickim jest znane pojęcie grzechu strukturalnego. Nie wspomnę o przytoczonych już orzeczeniach Trybunału Norymberskiego.

W tym artykule celowo nie podaję przypisów piśmiennictwa, ponieważ pan Wojewoda zatrudnia taką masę urzędników, za nasze podatnika pieniądze, że nie wypada wręcz odbierać im chleba.

Czy zamiast karać rodziców, nie powinien Wojewoda zgłosić sprawy w prokuraturze na kierownika sanepidu, który bezprawnie posiada dane osobowe chorych? Szczególnie w świetle wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Poza tym, czy dane zdobyte w sposób niezgodny z prawem mogą być podstawą działania organu państwowego? O ile wiem, w prawie, szczególnie amerykańskim, jest to niedozwolone.

Proszę zauważyć, że pomimo ogólnie znanego faktu geoinżynierii i codziennego latania na, jeszcze polskim niebie, rozmaitego rodzaju samolotów sypiących rozmaitego rodzaju związki chemiczne na głowy mieszkańców, kierownicy sanepidów na swoich stronach internetowych nie podają składu chemicznego tych substancji. Zamiast tego, można na tych stronach zobaczyć filmiki z pucułowatymi dziewczynami, namawiającymi do szczepień, czyli reklamą wykonaną za pieniądze podatnika, a mającą na celu wzrost sprzedaży produktów firm prywatnych. To się nazywa interes, Dobry Człowieku. I nikt nie widzi tu sprzeczności?

A tak na marginesie, kto wpuścił p. wojewodę Ryszarda Stachurskiego w te maliny? Przecież jako filolog i osoba dotychczas zajmująca się sportem nie posiada wiedzy z zakresu medycyny? Powinien też wiedzieć, że wyrok NSA z 1 sierpnia 2013 roku stwierdził tylko, że Sanepid nadużywa prawa, gdyż nie posiada uprawnień do nakładania mandatów. Nic nie wspomniał o przymusie szczepień. Pan Wojewoda powinien także znać wyrok sądu z 8 lipca 2013 roku z Konina stwierdzający, że Sąd nie ma kompetencji, żeby nakazywać rodzicom szczepienie dzieci. Więc potwierdza to moją tezę, że p. Wojewoda wyskoczył przed szereg łamiąc przepisy prawne obowiązujące w kraju nad Wisłą!

Autorstwo: dr Jerzy Jaśkowski
Źródło: WolneMedia.net

Armia śmiertelnie zaszczepionych

Źródło: Angora

Włochy.

Żołnierz jest od tego, żeby wykonywać rozkazy. Jeśli każą mu się szczepić kilka razy w tygodniu, to musi nadstawić ramię. Zwłaszcza, że lekarz wojskowy zajmuje wyższą pozycję w hierarchii. Wydaje rozkazy, a nie medyczne zalecenia. Kto nie chce się szczepić, traci pracę. W tym fachu, jak w rosyjskiej ruletce, trzeba mieć szczęście. Można wygrać zatrudnienie, albo stracić życie.

Kapral Erasmo Savino ma 31 lat i zaawansowanego raka płuc. 3 października nie poszedł na chemioterapię. Rano z trudem podniósł się z łóżka i powlókł do innego pokoju. Usiadł przed komputerem- łysy, opuchnięty na twarzy, z sińcami pod oczami. W takim stanie podczas wideokonferencji zobaczyli go przedstawiciele włoskiego Senatu, członkowie komisji powołanej do zbadania negatywnych skutków kontaktu ze zubożałym uranem. Używanym między innymi w pociskach. Savino, z akcentem typowym dla mieszkańca Kampanii, opowiadał o swojej trzynastoletniej służbie w armii. Wyjaśnił, że jego dolegliwości pojawiły się po przyjęciu miksu szczepionek tuż przed wyjazdem do Kosowa. Zerkając na kartkę z notatkami, ostrożnie dobierał słowa. Senatorowie zadawali sporo pytań, a on nie chciał pogubić się w detalach. Odpowiadał cierpliwie, chociaż widać było, że nie czuje się najlepiej. Przed zakończeniem połączenia z rozgoryczeniem podsumował: Być może jestem u kresu życia Jako żołnierz będę nadal walczyć, jednak przykro mi, że kraj, w którego interesie działałem, odciął się ode mnie. Po tych słowach w auli zapanowała przejmująca cisza. Senatorowie siedzieli oszołomieni, wpatrzeni w ekran.

Giacinto Russo trzęsącymi się rękoma złapał telefon i napisał wiadomość do przebywającego w Afganistanie syna. Chciał się dowiedzieć, czy przed odlotem na misję on też dostał kilka zastrzyków tego samego dnia? Za chwilę rozległ się dźwięk odebranego smsa. Dwie litery: SI. Przerażony polityk ukrył twarz w dłoniach. Sesję kontynuowano wręcz na bezdechu. Ponieważ brakowało pomysłu, jak rozwiązać patową sytuację, odmowa zaszczepienia się jeszcze długo będzie skutkować wydaleniem ze służby.

Wreszcie głos zabrał adwokat chorego kaprala, Georgio Carta. Przedstawił ekspertyzy jednoznacznie wskazujące na związek przyczynowo-skutkowy między wielokrotnym poddaniem się szczepieniom w zbyt krótkich odstępach czasu, a powstaniem zmian nowotworowych. Nie tylko u Savina. Także u setek innych młodych mężczyzn, z których wielu już nie żyje. Ci pozostali przy życiu wegetują, unieruchomieni jak duże lalki w pościeli. A przecież w momencie zaciągnięcia się do wojska cieszyli się doskonałym zdrowiem. Wygrywali zawody sportowe, biegali w maratonach. Ilu jest tych poszkodowanych żołnierzy, oficjalnie nie wiadomo.

Ministerstwo obrony od lat odmawia prowadzenia rejestru ich przypadków. Wbrew faktom nie kwalifikuje nowotworów jako patologii związanych z wykonywanym zawodem. W praktyce oznacza to, że Republika Włoska nie ponosi odpowiedzialności finansowej za utratę w wojsku życia lub zdrowia wskutek zaszczepienia się. Żołnierze na własny koszt muszą walczyć o odszkodowania i renty. Coraz częściej zdarza się, że na placu boju z urzędnikami pozostają ich osieroceni bliscy.

Komisji uranowej udało się uzyskać nieoficjalne dane . Na posiedzeniu w 2007 roku ówczesny minister obrony Arturo Parisi przedłożył zatrważające liczby. W latach 1996-2006 zdiagnozowano raka u 1682 żołnierzy; 255 spośród nich przebywało na misji zagranicznej. W 2012 roku pułkownik Biselli z obserwatorium epidemiologicznego przy ministerstwie obrony przekazał komisji jeszcze bardziej tragiczne statystyki: 698 zachorowań przebywających na misjach, 3063 przypadki wśród żołnierzy stacjonujących we Włoszech; 479 zmarło. Ta ewidencja zrewolucjonizowała kierunek śledztwa komisji funkcjonującej od 2004 roku. Osiem lat temu przyjęto, że odnotowana w armii dziwnie wysoka zachorowalność na raka to rezultat kontaktu z ciężkim pierwiastkiem DU (depleted uranium). Odkąd komisja wychwyciła, że 85% chorych żołnierzy nigdy nie było za granicą, uprawdopodobniła się wersja, że za ich problemami zdrowotnymi kryją się obligatoryjne szczepienia. Często przeprowadzane hurtowo na wszystkich, bez wywiadu lekarskiego, dzień po dniu. Mimo, że szczepionki osłabiały organizm, po ich zaaplikowaniu młodzi żołnierze nie mogli oszczędzać się w koszarach – wracali do normalnych zajęć, przy których mieli kontakt z materiałami toksycznymi, takimi jak DU i dioksyna (organiczny związek chemiczny, którym próbowano otruć Juszczenkę), z trującymi wyziewami czy zabójczymi substancjami chemicznymi emitowanymi przez fabryki.

Francesco Rinaldelli służył w elitarnej dywizji strzelców alpejskich. Miał 26 lat, kiedy oddelegowano go do Porto Marghera. Przeklętego miejsca, w którym corocznie odnotowuje się jeden z najwyższych we Włoszech wskaźników zanieczyszczenia powietrza, i gdzie na niespotykaną skalę panoszy się rak płuc wraz z mutacjami chorób dróg oddechowych. Rinaldelli zaczął chudnąć, miał przewlekłą gorączkę i wkrótce potem zmarł na ziarnicę złośliwą, zwaną chłoniakiem Hodkina. Taka sama śmierć spotkała Francesco Finessiego. Dwudziestolatek musiał przyjąć potrójną dawkę Neotyfu, szczepionki przeciw tyfusowi, którą bardzo szybko wycofano z rynku. Matka chłopaka, już po jego zgonie, doprowadziła do rozpoczęcia śledztwa przez prokuraturę w Bellono.

Wyszło na jaw, że w wojskowych książeczkach szczepień dokonywano wpisów o odbytych wizytach lekarskich, jakie w rzeczywistości nigdy nie miały miejsca. Okazało się również, że wielu żołnierzy szczepiono kilkakrotnie w ciągu doby na tę samą chorobę i że do szczepień używano kontrowersyjnych preparatów, usuniętych później z obrotu. W niektórych jednostkach mężczyzn nakłuwano jak w fermie kurcząt- zbiorowo. W tle tych zaniedbań na wyjaśnienie czeka też wątek spółek farmaceutycznych, zbijających krociowe zyski na kontraktach z armią. Gdy w mediach rozniósł się szczepionkowy skandal, ministerstwo obrony wydało oświadczenie, że przy szczepieniach włoskiej armii zachowywane są wszelkie normy. Coś jednak od dawna musiało być na rzeczy, skoro regulamin szczepień z 2003 roku liczył zaledwie trzy strony papieru kancelaryjnego, a ten z 2008 roku ma ich ponad dwieście.

Autorytet w dziedzinie onkologii, profesor Franco Nobile, podzielił stanowisko ministerstwa, że regulaminowi pod względem medycznym niczego nie można zarzucić. Problem tkwi w tym, że w praktyce zwyczajnie się go nie przestrzega. Ludzi szczepi się seriami, bez weryfikacji, czy ktoś w przeszłości przyjął daną szczepionkę. Zastrzyk na ogół wykonują pielęgniarki, nie lekarze. To dlatego, że w wojsku wszystko dzieje się bardzo szybko. Na przykład, gdy na misję musi natychmiast wyjechać 600 żołnierzy. Nie ma czasu, żeby trzymać się regulaminu szczepień. Badanie mogłoby wykluczyć nawet setkę mundurowych. A zatem nikt o nic nie pyta, nie drąży, czy rozkaz zaszczepić się jest zasadny. Pierwszy odważny, który chciał się o tym dowiedzieć, został poddany procedurze dyscyplinarnej i obecnie, po 25 latach kariery w wojsku, grozi mu kara roku więzienia. Sierżant Ligi Sanna, na prośbę żony adwokatki, skierował do przełożonych pismo z zapytaniem o celowość dodatkowych szczepień. W ciągu 28 dni otrzymał ich aż osiem. W odpowiedzi, zwierzchnicy zadenuncjowali go za niesubordynację. Przez dwie minione dekady był jedynym, który ośmielił się włożyć kij w mrowisko.

Agnieszka Nowak-Samengo

Italy

WNIOSEK DO RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH o wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie zgodności postanowień Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z ustawą o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi

Fundacja Lex Nostra

Warszawa, 6.10.2012 r.

Sz. P. dr Irena Lipowicz

Rzecznik Praw Obywatelskich

 

 

WNIOSEK DO RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH

Na podstawie art. 191 ust. 1 pkt 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej w związku z art. 16 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, prosimy w imieniu obywateli Rzeczypospolitej Polskiej o wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie zgodności postanowień Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z ustawą o z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2008 r. Nr 234, poz. 1570 ze zm.).

Celem ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2008 r. Nr 234, poz. 1570 ze zm.) jest określenie zasad i trybu zwalczania chorób epidemicznych.

Podstawą do uregulowania tego zakresu spraw jest art. 68 ust. 4 Konstytucji RP, który stanowi, że „władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych”.

Z niewytłumaczalnych racjonalnie powodów ustawodawca do tej materii dołączył sprawy związane z profilaktycznym stosowaniem szczepień ochronnych i zastosował tryb obowiązujący czasie zagrożenia epidemicznego. Uznał, że wygodniej jest, wprowadzić obowiązek szczepień ochronnych wykonywanych w ramach Narodowego Programu Szczepień Ochronnych do tej ustawy, aniżeli dokonać jasnego i czytelnego podziału, regulując zwalczające się materie ustawowe, w dwóch ustawach.

Ustawa zatem połączyła dwa obszary, dotyczące różnych zdarzeń prawnych, wymagających uregulowania w odrębnych aktach normatywnych. W ustawie zwalczanie chorób epidemicznych podlega tym samym lub podobnym zasadom i trybowi, co szczepienia ochronne. Tymczasem różnica jest zasadnicza, bowiem w przypadku zwalczania epidemii jest uzasadnione wprowadzenie stanu wyjątkowego, ograniczania praw i swobód obywatelskich. Jednak należy zdecydowanie sprzeciwić się stosowaniu tych samych lub podobnych metod w stosunku do profilaktycznych, powszechnych szczepień ochronnych osób zdrowych, stosowanych poza stanem epidemii i zagrożenia.

Wykładnia literalna przepisu art. 68 ust. 4 Konstytucji RP wskazuje, że „władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych”, czyli do zastosowania środków wyjątkowych w sytuacji realnego zagrożenia zarazą/epidemią.

W przeciwieństwie do szczepień ochronnych stosowanych, w okresie tzw. pokoju i braku bezpośredniego zagrożenia, należy skłaniać się do stosowania metod przyjaznych i zachęcających obywateli do skorzystania z możliwości zaszczepienia siebie i swoich najbliższych.

Te dwa obszary, co do których muszą być zastosowane różne zasady i metody postępowania, nie mogą znaleźć się w jednym akcie normatywnym.

Czteroletnia praktyka stosowania ww. ustawy wskazuje na patologię stosowania, przez organy władzy publicznej, obowiązkowych, powszechnych szczepień ochronnych.

Zmiany legislacyjne nie poprawiają tej sytuacji, a wręcz ją zaogniają.

Wbrew stanowisku Biura Legislacyjnego Senatu RP, że projekt ustawy dotyczy zmiany finansowania „Państwowej Inspekcji Sanitarnej, z części budżetu państwa pozostającej w dyspozycji ministra właściwego do spraw zdrowia na finansowanie z części pozostającej w dyspozycji wojewody (…)” oraz zmiany dostosowania ”terminologii do regulacji zawartych w ustawie z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej oraz ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. o systemie oceny zgodności” ( opinia Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu z dnia 03.07.2012 r., zamieszczona na stronie internetowej Kancelarii Senatu ), przyznać należy, że nowe rozwiązania legislacyjne są daleko idące.

Nakłada się na obywateli RP stale mieszkających na terytorium Polski obowiązek stosowania się do nakazów i zakazów organów Państwowej Inspekcji Sanitarnej służących zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych, udzielania danych i informacji podmiotom niezidentyfikowanym w ustawie, pod pretekstem prowadzenia nadzoru epidemiologicznego, poddawania się szczepieniom ochronnym, ale już nie w ramach Narodowego Programu Szczepień Ochronnych ( art. 5 ust. 1 ustawy ).

Kluczową zmianą w ustawie jest sama definicja „choroby zakaźnej”. Jej brzmienie w poprzedniej wersji ustawy tj. „choroba, która została wywołana przez biologiczny czynnik chorobotwórczy, który ze względu na charakter i sposób szerzenia się stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego” zastąpiono definicją: „choroba, która została wywołana przez biologiczny czynnik chorobotwórczy”. Nowa definicja „choroby zakaźnej” dotyczy w praktyce każdej wirusowej, bakteryjnej, grzybiczej czy pasożytniczej choroby.

Zmiana brzmienia art. 2 pkt. 3 stworzyła w swej istocie „niedopowiedzenie prawodawcy” skutkujące regulacją niekompletną, uniemożliwiającą przekonujące ustalenie treści normy prawnej. Prowadzi to do chaosu i stwarza możliwość dowolnego interpretowania tego przepisu, a znaczenie poszczególnych terminów i pojęć ma szczególne znaczenia dla stosowania prawa.

Określenie listy „chorób zakaźnych”, w przypadku których obowiązkowym szczepieniom ochronnym muszą poddać się wszystkie osoby przebywające na terytorium Rzeczpospolitej, przez Ministra właściwego do spraw zdrowia w drodze rozporządzenia ( art. 17 ust. 10 pkt 1 ) dopuszcza zbyt dużą swobodę w ingerencję Praw Obywatela, oraz czyni przyjętą ustawę niezmiernie podatną na wpływy korupcyjne.

W najnowszym projekcie Rozporządzenia w sprawie wykazu zakażeń i chorób zakaźnych do ww. ustawy nie uściślono, które z wymienionych w nim chorób są szczególnie niebezpieczne i wysoce zakaźne. ( projekt jest dostępny po adresem http://www.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/proj_wykazzakaz_201209211049.pdf ).

Zmiana treści art. 33 Ustawy powoduje, iż praktycznie każdy przebywający na terytorium Rzeczypospolitej może zostać, na drodze decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, bez jego zgody poddany szczepieniom ochronnym, z rygorem natychmiastowej wykonalności ( art. 33 ust. 3 ).

Wystarczy, iż Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny uzna osobę, za osobę „podejrzaną o zakażenie lub chorobę zakaźną” ( art. 33 ust. 1 ).

Osoba „podejrzana o zakażenie” obowiązana jest m.in. do poddawania się:

a) zabiegom sanitarnym,

b) szczepieniom ochronnym,

c) poekspozycyjnemu profilaktycznemu stosowaniu leków,

d) badaniom sanitarno-epidemiologicznym, w tym również postępowaniu mającemu na celu pobranie lub dostarczenie materiału do tych badań,

e) nadzorowi epidemiologicznemu,

f) kwarantannie,

g) leczeniu,

h) hospitalizacji,

i) izolacji;

Wobec osoby, która nie poddaje się obowiązkowi szczepienia, badaniom sanitarno-epidemiologicznym, zabiegom sanitarnym, kwarantannie lub izolacji, a u której podejrzewa się lub rozpoznano chorobę szczególnie niebezpieczną i wysoce zakaźną, stanowiącą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia innych osób, może być zastosowany środek przymusu bezpośredniego polegający na przytrzymywaniu, unieruchomieniu lub przymusowym podaniu leków ( art. 36 ust. 1 ) Lekarz lub felczer może zwrócić się do Policji, Straży Granicznej lub Żandarmerii Wojskowej o w zastosowaniu środka przymusu bezpośredniego ( art. 36 ust. 3 ).

Również definicja osoby „podejrzanej o zakażenie” jest zbyt ogólna i pozostawia olbrzymie pole do nadużyć, powodując – w praktyce, iż każda osoba może być „podejrzana o zakażenie”, albowiem wg. art. 2 pkt. 21 jest to „osoba, u której nie występują objawy zakażenia ani choroby zakaźnej, która miała styczność ze źródłem zakażenia, a charakter czynnika zakaźnego i okoliczności styczności uzasadniają podejrzenie zakażenia”.

W praktyce więc Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny może niemal każdą osobę uznać za osobę „podejrzaną o zakażenie” !

Taką możliwość stwarza pkt 2 wprowadzonego w nowelizacji ustawy art. 32a, na podstawie którego Państwowy Inspektor Sanitarny lub Główny Inspektor Sanitarny, w związku z prowadzonym dochodzeniem epidemiologicznym, może żądać udzielenia informacji o:

1) osobach zakażonych lub podejrzanych o zakażenie, chorych lub podejrzanych o chorobę zakaźną, osobach zmarłych z powodu choroby zakaźnej lub osobach, wobec których istnieje takie podejrzenie,

2) osobach, które mogły mieć styczność z osobami, o których mowa w pkt 1,

3) posiadaczach zwierząt, które mogły stanowić źródło narażenia na zakażenie lub chorobę zakaźną

– od każdego, kto takie dane posiada, lub jednostek administracji publicznej, które dane takie mogą ustalić.

2. Dane osób, o których mowa w ust. 1, obejmują:

1) imię i nazwisko;

2) datę urodzenia;

3) numer PESEL, a w przypadku gdy osobie nie nadano tego numeru – serię i numer paszportu albo numer identyfikacyjny innego dokumentu, na podstawie którego jest możliwe ustalenie danych osobowych;

4) płeć;

5) adres miejsca zamieszkania;

6) informacje o aktualnym miejscu pobytu;

7) numer telefonu kontaktowego oraz adres poczty elektronicznej lub innych środków komunikacji elektronicznej;

8) rozpoznanie kliniczne zakażenia lub choroby zakaźnej oraz charakterystykę podstawowych objawów klinicznych i biologicznego czynnika chorobotwórczego;

9) okoliczności narażenia na zakażenie, ze szczególnym uwzględnieniem czynników ryzyka;

10) trasę podróży krajowej lub międzynarodowej oraz wykorzystywane podczas niej przez osobę chorą lub zakażoną środki transportu;

11) miejsca pobytu osoby zakażonej w okresie wylęgania choroby.

W celu Państwowa Inspekcja Sanitarna otrzymała olbrzymie uprawnienia do pozyskiwania danych wrażliwych osób, od każdego, kto takie informacje posiada ( Art. 32a ), oraz do ich gromadzenia.

Mając na uwadze, iż precyzyjnie nie zdefiniowano w art. 2 pkt. 21 co oznacza – w przypadku „osoby podejrzanej” – pojęcie „styczność ze źródłem zakażenia”, przyjąć należy, iż „osobą podejrzaną” – w pojęciu znowelizowanej ustawy – może być każda osoba, np. która mogła mieć jakikolwiek kontakt ( również mailowy i telefoniczny ) z osobą zakażoną, bo przecież zawsze można posłużyć argumentem, iż skoro osoby te miały ze sobą kontakt telefoniczny, to mogły się spotkać lub wymieniać się przesyłkami.

Na mocy art. 33 ust. 5 Ustawy, opisane powyżej sytuacje dotyczą również osób cyt. „z objawami choroby zakaźnej dotychczas nierozpoznanej w kraju” !

Ustawa w żaden sposób nie precyzuje co oznacza ten termin i na jakiej podstawie Państwowa Inspekcja Sanitarna będzie podejmować decyzje o przymusowych szczepieniach obywateli Rzeczypospolitej Polskiej na chorobę „dotychczas nie rozpoznaną w kraju” i jakich preparatów będzie używać.

Czy jeżeli np. w Chinach wystąpi np. „nierozpoznana w kraju” – „zajęcza grypa”, to na mocy tylko jednego Rozporządzenia Ministra Zdrowia, Państwowa Inspekcja Sanitarna, z możliwym użyciem Policji i Żandarmerii Wojskowej, przymusowo zaszczepi wszystkie osoby przebywające na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej ?

Fundacja LEX NOSTRA nie znalazła żadnych zapisów w znowelizowanej ustawie zabezpieczających przez powyżej opisaną sytuacją, a wystarczy sobie przypomnieć jak wielkie były naciski medialne koncernów farmaceutycznych na Rząd Rzeczypospolitej Polskiej w przedmiocie zakupu szczepionek na tzw. „ptasią grypę” !

Szanowna Pani Doktor,

Ustawa znowelizowana w tak nieprecyzyjny sposób powoduje, iż każda osoba przebywająca na terenie RP może stać się przymusowym klientem koncernów farmaceutycznych. Klientem, zmuszonym do tego poprzez zastosowanie siły przez demokratycznie wybrane organy administracji państwowej.

W tym miejscu kończy się demokracja, a zaczyna się totalitaryzm !

Szanowna Pani Doktor,

Biuro Legislacyjne Kancelarii Senatu ani razu nie podniosło zarzutu niekonstytucyjności projektu ustawy.

Ustawa nakłada na obywateli obowiązki. Wywiązywanie się z nich spowoduje zagrożenie dla zdrowia i życia oraz daleko idącą inwigilację w życie prywatne obywatela.

Zgodnie z zasadami poprawnej legislacji nie wolno na obywateli nakładać nieuzasadnionych obowiązków i żądać udzielania informacji podmiotom niewskazanym w ustawie oraz nakładać na organy administracji rządowej zadania wykraczające poza ich kompetencje ( np. Państwowa Inspekcja Sanitarna ). W obecnym stanie pod pretekstem szczepień ochronnych wprowadza się cały mechanizm przymusu i karania obywateli.

Ustawa narusza zasady wynikające z demokratycznego państwa prawa, łamie konstytucyjne gwarancje obywatelskie, a w celu wymuszenia posłuszeństwa – stosuje przymus państwowy.

Warto też przypomnieć argumenty podnoszone przez organizacje społeczne, z którymi de facto projekt zmiany ustawy nie był konsultowany, a stwierdzające, iż rezygnacja ze słowa „obowiązkowe” nie oznacza rezygnacji ze szczepień. Jak pokazuje wieloletnia praktyka wielu krajów demokratycznych – gdzie szczepienia nie są narzucone pod przymusem – programy szczepień są nadal realizowane, a poziom bezpieczeństwa epidemicznego nie obniżył się.

Główną przyczyną tak wysokiego współczynnika zaszczepień – mimo braku obowiązku szczepień – jest duże zaufanie obywateli tych krajów do programu szczepień. Zaufanie to zostało wypracowane przez wiele lat poprzez m.in. brak grzywien i innych kar administracyjnych, a także zapewnienie odpowiedniej opieki medycznej w przypadku wystąpienia powikłania poszczepiennego z możliwością otrzymania odszkodowania, oferowanie obywatelom najbezpieczniejszych szczepionek, oraz wysoki poziom merytoryczny pracowników służb sanitarnych rozmawiających z rodzicami na temat szczepień.

Programy szczepień ochronnych powinny być realizowane jako przywilej, a nie obowiązek obarczony przymusem. Skuteczna profilaktyka zdrowotna społeczeństwa powinna być kojarzona raczej z edukacją, niż z restrykcjami rodzącymi sprzeciw części obywateli.

Obowiązkowość szczepień ochronnych nie pozostaje również bez wpływu na jakość dostępnych w Polsce szczepionek. Rodzic jest pozbawiony wyboru, musi korzystać wyłącznie z wąskiego zakresu oferowanych preparatów szczepionkowych ( a przykład niesławny koreański Euvax, którego nie stosuje się w innych państwach EU ze względu na złą jakość, czy szczepionki konserwowane związkami rtęci, których wycofanie zaleca WHO).

Rodzic nie może wybierać pojedynczego podawania niektórych szczepionek, które oferowane są wyłącznie w preparatach skojarzonych (na przykład DPT – błonica, tężec, krztusiec czy MMR- odra, świnka, różyczka).

W sytuacji, kiedy utrzymywany jest ustawowy obowiązek szczepień, odpowiedzialność za wystąpienie niepożądanych odczynów poszczepiennych ( NOP ) spada na budżet państwa polskiego. Praktycznie nie ma w Rzeczpospolitej Polskiej możliwości ( jak w innych krajach, gdzie zniesiono obowiązek szczepień ) uzyskania odszkodowania i zwrotu kosztów leczenia NOP od producentów preparatów.

Podnieść należy również, iż szczepienie jest procedurą medyczną, a jako taka nie może być u osób zdrowych wykonywana pod przymusem.

Naszym zdaniem nie ma powodu aby uzupełniać zobowiązania dotyczące wszystkich obywateli, dzieci i dorosłych, o obowiązki dotyczące dotychczas wyłącznie stanu zagrożenia epidemicznego i epidemii, który jest stanem wyjątkowym, ogłaszanym przez właściwego Ministra w konkretnym obszarze i tylko na określony czas – wówczas następuje zawieszenie i ograniczenie wielu praw obywatelskich, jednak wyłącznie tymczasowe, do chwili odwołania stanu epidemii.

Stosowanie w sytuacjach życia codziennego zasad dotyczących stanów wyjątkowych jest niezgodne z Konstytucją RP ( Rozdział II ), z Prawami Człowieka, Prawami Pacjenta ( ustawa z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta ).

Wszelki przymus w tej kwestii stoi w jawnej sprzeczności z prawem europejskim, Europejską Konwencją o Ochronie Praw i Godności Istoty Ludzkiej wobec Zastosowań Biologii i Medycyny i prawem pacjenta do świadomej odmowy albo zgody na zabieg medyczny, jak również Traktatem Lizbońskim ( Art 6 ) oraz Kartą praw podstawowych Unii Europejskiej ( Rozdział I, Art 3, pkt 2 ), które nie dopuszczają przymusowego lub obowiązkowego stosowania żadnych procedur medycznych u osób zdrowych. Każda procedura medyczna musi być poprzedzona świadomą zgodą

zdrowego obywatela, który ma również prawo do odmowy jej przyjęcia. Tym bardziej procedura obarczona wyraźnie określonym ryzykiem utraty zdrowia i życia.

Zdaniem prawników Fundacji LEX NOSTRA przyjęta ustawa narusza, w szczególności art. 2, 31, 38, 39, 68 ust. 1, 3, 4 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

W związku z ignorowaniem przez organy państwa istotnej dla obywateli sprawy szczepień ochronnych obywatele nie zamierzają dalej stać biernie i zgadzać się na przeprowadzanie na swoim ciele i zdrowiu doświadczeń.

Dlatego Fundacja LEX NOSTRA wnosi jak na wstępie.

Maciej Lisowski

Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA

Merck świadomie i celowo fałszował wyniki badań – a Senat móóówi TAK!!!

Prof. Dorota Majewska

Źródło

Warto się zapoznać z poniższymi linkami (osoby nie znające angielskiego mogą się posluzyć tłumaczem google). Artykuły opisują skandaliczne oszustwa firm farmaceutycznych ( w tym producentów szczepionek ), które kosztują ludzkość miliardy $ i skutkują milionami zabitych lub trwale okaleczonych ludzi rocznie.

Odnośnie szczepionek , dwoje wirologów uprzednio zatrudnionych w firmie Merck (producenta m.in. szczepionek MMR , Gardasil/Silgard), niedawno ujawniło wielkie oszustwa tej firmy dotyczące szczepionki MMR, promowanej rzekomo przeciw odrze, śwince i różyczce.

http://www.naturalnews.com/036417_Glaxo_Merck_fraud.html

http://www.naturalnews.com/036328_Merck_mumps_vaccine_False_Claims_Act.html

http://www.courthousenews.com/2012/06/27/47851.htm)

Okazało sie, że Merck świadomie i celowo fałszował wyniki badań dotyczące skuteczności tej szczepionki w ochronie przed świnką. W celu zafałszowania wyników i oszukania agencji, które zatwierdzają leki, pracownicy Mercka byli zmuszani przez dyrekcję do dodawania zwierzęcych przeciwciał do testów mierzących poziom wytworzonych przeciwciał we krwi zaszczepionych osób, aby stworzyć wrażenie, że szczepionka ta jest skuteczna. Te celowe manipulacje stanowiły potem podstawę do oszustw finansowych na miliardy dolarów , bo rząd, agencje ubezpieczeniowe oraz konsumenci kupowali te zafałszowane szczepionki „przeciw śwince, odrze i różyczce”, które wcale nie chroniły przed świnką.

Prawdopodobnie podobna sytuacja dotyczy różyczki. Wystarczy popatrzyć na dane zachorowań z Polski. Każdego roku PZH raportuje do WHO dużą liczbę zachorowań na świnkę i różyczkę wśród dzieci maksymalnie zaszczepionych przeciw tym chorobom.

http://apps.who.int/immunization_monitoring/en/globalsummary/countryprofileresult.cfm?C=pol

Należy dodać, że szczepionka MMR od lat jest znana jako bardzo groźna. Zawiera ona aktywne wirusy, które czesto są przyczyną różnych chronicznych chorób i powikłań poszczepiennych. W bazie VAERS najwięcej przypadków autyzmu zaraportowano właśnie po tych szczepionkach. A więc mamy tu do czynienia ze szczepionką nieskuteczną w ochronie przeciw chorobom zakaźnym, ale bardzo skuteczną w okaleczaniu dzieci.

Podobna sytuacja dotyczy prawdopodobnie także wielu innych szczepionek, bo osoby zaszczepione często chorują na choroby przeciw którym były szczepione. Np. dane odnoszące się do szczepionek przeciwgrypowych wskazują, że osoby zaszczepione chorują na grypę częściej i częściej z tego powodu umierają niż osoby nieszczepione. Po szczepionkach HPV (rzekomo przeciw rakowi szyjki macicy) odnotowuje się zaś znaczną zachorowalność na tego raka oraz dużą śmiertelność dziewcząt i młodych kobiet.

W odniesieniu do tych faktów, obowiązek, często wręcz przymus szczepień praktykowany w Polsce, narzucony przez Sanepid i przypieczętowany przez Sejm, jest wielkim oszustwem, którego celem jest zabezpieczenie maksymalnych zysków dla producentów szczepionek i ich opłacanych agentów kosztem życia, zdrowia oraz funduszy społeczeństwa. Szczepionki nie tylko nie chronią przed chorobami, ale wielu przypadkach je rozprzestrzeniają. W krajach zachodnich szczepienia są tylko dobrowolne i umieralność niemowląt i małych dzieci jest tam 2-3 razy mniejsza niż w Polsce. Natomiast w USA, umieralność dzieci Amiszów, którzy wcale nie szczepią swych dzieci jest mniejsza niż średnia umieralność wysoce wyszczepionych pozostałych dzieci. Dlatego zmuszanie do szczepień należy uznać za celowe działanie na szkodę zdrowia i życia Polaków.

==========================================

Szanowni Państwo,

Proszę spojrzeć na obrady senatu w sprawie ustawy o chorobach zakaźnych:

http://senat.atmitv.pl/SenatConsole/TransmissionArchiveItem.go?timeFrom=1341486195784&timeTo=1341523936635&channel=1

Chwilę po tym jak zegar w górnym prawym rogu pokazuje 15:24 kamera na chwilę pokazuje salę Senatu.

Skandaliczne ignorowanie przez większość sanatorów apeli oraz woli społeczeństwa mówi samo za siebie i pokazuje, czyje interesy ci ludzie – utrzymywani przez polskich podatników – naprawdę reprezentują. Trudno o bardziej wymowne świadectwo pogardy dla polskiego społeczeństwa.

Warto tez zapoznać się ze stenogramem z ostatniego posiedzenia senatu, gdzie dyskutowano sprawę szczepień.

http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/przebieg,24,1.html

Oto co powiedział p. Przemysław Biliński, Główny Inspektor sanitarny:

„Czy ustawa wprowadza przymus szczepień? Ustawowy obowiązek poddawania się szczepieniom ochronnym absolutnie nie oznacza przymusowego wykonania szczepienia z zastosowaniem środków przymusu bezpośredniego. Niewykonanie obowiązku szczepienia powoduje, tak jak mówiłem, powstanie konsekwencji prawnych w postaci grzywny. Zgodnie z art. 31 Konstytucji Rzeczypospolitej w demokratycznym państwie konstytucyjne wolności i prawa mogą być ograniczone na drodze ustawy między innymi wtedy, gdy jest to niezbędne dla ochrony zdrowia. Kwestia obowiązku szczepień nie jest określona przepisami ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych, ale reguluje ją ustawa z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji w zakresie, w jakim dotyczy ona obowiązków o charakterze niepieniężnym.”

http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/przebieg,24,1.html

A wiec jest oczywiste, ze sanepidowi chodzi tylko o pieniądze. Zamożniejsi obywatele będą zmuszani do zapłacenia haraczu, czym unikną poszczepiennego kalectwa lub śmierci, a biedniejsi będą wyzyskiwani do eksperymentów medycznych na wielką skalę. Kuriozalne jest też to, że III RP nadal posługuje się totalitarnym prawodawstwem z głębokiego PRLu.

Pozdrawiam DM

Ludobójstwo szczepionkowe – eskalacja przemocy

Źródło: Monitorpolski’s Blog

Doradca Obamy dr E. Pianka: „kryzys nadmiernej populacji musi być rozwiązany by elity mogły przeżyć. Wojna i głód nie są rozwiązaniem, AIDS jest zbyt wolny”. Dla E. Pianki marzeniem jest wyeliminowanie 90% populacji przez skażenie ludzi wirusem eboli lub ptasiej grypy, bo te zabijają w kilka dni! Ludobójstwo szczepionkowe – eskalacja przemocy

W świetle faktów związanych z tzw. „pandemią świńskiej grypy” z 2009 roku, nie można mieć wątpliwości, że nie tylko za biznesem szczepionkowym kryje się wielki biznes, ale jest to częściowa realizacja perfidnego planu depopulacji globu. Otóż druga największa firma na świecie, Baxter, która ma też oddziały w Polsce, wysłała do kilkunastu laboratoriów materiał szczepionkowy na świńską grypę skażony śmiertelnym wirusem ptasiej grypy. Gdyby nie czeski laborant, który zbadał nadesłany materiał na fretkach, które zdechły, mielibyśmy faktyczną pandemię – spowodowaną właśnie tymi skażonymi szczepionkami na świńską grypę!

Sprawa byłaby praktycznie nie do wykrycia, bowiem nikt by nie przypuszczał, że to szczepionka może być przyczyną zgonów. To, że się tak nie stało zawdzięczamy temu jednemu laborantowi i ludziom, którzy nagłośnili tę aferę, jak austriacka dziennikarka Jane Burgermeister, czy w Polsce dr Piotr Bein i prof. Maria Dorota Majewska, której alarmujący list publikuję poniżej. Należy tu również oddać kredyt wielu osobom w polskich służbach i rządzie, którzy nie poddali się presji ludobójczych firm farmaceutycznych i nie zakupili szczepionki – Polska była jednym krajem w Europie, która tego nie zrobiła.

Po niebezpiecznych informacjach, które się ukazują w polskiej prasie, można się spodziewać nowej eskalacji i nowej akcji szczepionkowej. Mino niewątpliwych zasług dla wolności słowa, muszę z przykrością stwierdzić, że „Gazeta Polska” i „Niezależna” publikują manipulacyjne materiały dotyczące szczepionek i rzekomych ofiar świńskiej grypy w 2009 roku. Oficjalne dane wcale nie wyróżniają negatywnie tego roku w ilości zgonów na grypę – a wiadomo, że ta choroba co roku powoduje śmierć pewnej ilości osób.

Gazety nie zupełnie wspominają o zagrożeniu jakie powodują szczepionki, a przecież nawet na ulotkach do nich dołączonych jest wyraźnie zaznaczone, że mogą one powodować schorzenia neurologiczne ze zgonem włącznie!

O skutkach przyjmowania szczepionek ze szczególnie szkodliwymi skwalenem czy timerosalem, pisaliśmy obszernie w 2009 roku na blogu www.grypa666.wordpress.com, co podchwyciły i potwierdziły inne media – publikacje były zresztą oparte na pracach naukowych i zagranicznych opracowaniach.Fakty, które są dostępne od niedawna, nakazują szczególną czujność jeśli chodzi o masowe szczepienia. Okazuje się bowiem, że Pentagon opracowywał szczepionki które mogą powodować lobotomię – nie wiadomo jaki jest ich cel – czy tylko wojna z myślami fanatyków, czy też pozbawienie nas chęci do walki o życie? O tym, że nie jest to żadna teoria konspiracji świadczy poniższe nagranie:

Projekty rządowe rozpylania szczepionek w powietrzu przeciwko osobom religijnym

http://www.youtube.com/watch?v=uDHsEgXoDNU

zob. też. Alex Jones – Szczepionki które uczynią Cię posłusznym:

http://www.youtube.com/watch?v=WA5Sg8zlWu8

Dr E. Pianka chce eksterminacji 92% ludzi

Mało kto wie, że jeden z doradców naukowych prezydenta Obamy, dr E. Pianka jest zwolennikiem wymordowania większości populacji Ziemi! Oto jego słowa:

“War and famine would not do. Instead, disease offered the most efficient andfastest way to kill the billions that must soon die if the population crisis is to besolved. AIDS is not an efficient killer because it is too slow. My favoritecandidate for eliminating 90 percent of the world’s population is airborne Ebola (Ebola Reston), because it is both highly lethal and it kills in days, instead of years. We’ve got airborne diseases with 90 percent mortality in humans. Killing humans. Think about that. You know, the bird flu’s good, too. For everyone whosurvives, he will have to bury nine”. (zob >link)Krótko dla tych, co nie znają angielskiego: kryzys nadmiernej populacji musi być rozwiązany by elity mogły przeżyć. Wojna i głód nie są rozwiązaniem, AIDS (MP: jak wiadomo opracowany w laboratorium) jest zbyt wolny (MP: od niedawna jest nowa wersja, która powoduje rozwinięcie się choroby w ciągu 6 miesięcy!). Dla E. Pianki marzeniem jest wyeliminowanie 90% populacji przez skażenie ludzi wirusem eboli lub ptasiej grypy, bo te zabijają w kilka dni!

Ten człowiek – potwór jest jednym z doradców prezydenta supermocarstwa!

Nie ma więc czasu na strach czy zakładanie, że nic się nie dzieje. Po publikacjach w wyżej wspomnianych gazetach można sądzić, że ludobójcy znów przystępują do ataku. Musimy się wszyscy zmobilizować, bowiem tym razem wyciągną oni wnioski z nieudanej pandemii i faktycznie mogą nam zaaplikować śmiertelnego wirusa, który spowoduje rzeczywistą, a nie tylko gazetową pandemię.

Po co nagle pojawiły się informacje o sztucznej mutacji wirusa ptasiej grypy, który przez to stał się szalenie zaraźliwy? Kto normalny prowadzi takie prace badawcze?!

Nie łudźmy się, szczepionki nie są rozwiązaniem na sztucznie wytworzoną pandemię – być może będą chronić przed danym wirusem, ale skutkiem ich przyjęcia może być coś znacznie groźniejszego.

Teraz należy się skupić na walce o prawdę na temat szczepionek, domagać się aresztowania ludzi, którzy niemal doprowadzili do strasznej pandemii ptasiej grypy w 2009 roku poprzez skażenie materiału szczepionkowego na świńską grypę. Dlaczego sprawa tak ucichła, przecież mieliśmy do czynienia z próbą ludobójstwa na światową skalę?

Warto też pomyśleć o sposobach ratowania się, gdy ci szaleńcy faktycznie wypuszczą zmutowany wirus.

Wyżej wspomniane gazety w swoich manipulanckich artykułach zupełnie nie wspominają o nieinfekcyjnych metodach leczenia grypy takich jak MMS, a także o profilaktyce. Kto wpłynął na redaktorów by opublikować tak niebezpieczne artykuły?!

Można wyciągnąć wniosek, że jest to część akcji zakrojonej na szeroką skalę, a artykuły są tylko zapowiedzią pogromu szczepionkowego, który nas niedługo czeka.

====================================================================

Drodzy Panstwo,

Podziękujmy gorąco stowarzyszeniu STOP NOP za wspaniałą obywatelską inicjatywę i zaangażowanie w walkę o życie i zdrowie polskich dzieci. Właśnie dostałam od nich informacje o ich działaniach na forum Sejmu. Włączmy się wszyscy w tę akcję ratowania polskich dzieci. Nie zgadzajmy się na traktowanie Polski jako poligonu doświadczalnego karteli farmaceutycznych, a Polaków jako bezwolnych królików doświadczalnych. Walczmy o swoje prawa człowieka i prawa najmłodszych obywateli Polski, których nikt przecież nie pyta czy zgadzają się na własne okaleczenia lub egzekucję trującymi szczepionkami. Lobbyści karteli farmaceutycznych będą próbować przekupywać posłów (co czynią od lat także w innych krajach), ale miejmy nadzieję, że większość posłów, którzy mają przecież własne dzieci i wnuków, zrozumie wagę tej sprawy dla zdrowia i życia naszego narodu. Ucieczka młodych matek z Polski, by rodzić dzieci za granicą jest podyktowana także tym, ze tam są one wolne od szczepionkowego urzędowego terroru. Nie możemy się godzić na status medycznych niewolników we własnym kraju i na niszczenie polskich dzieci dla zysków koncernów farmaceutycznych. Musimy wywalczyć pełne prawo rodziców do decydowania o zdrowiu swych dzieci. Na całym świecie ludzie dziś walczą o ludzkie prawa dla siebie, także na ulicach. Polscy rodzice, gdy zajdzie konieczność, nie powinni się wahać iść ich śladem.

Pozdrawiam serdecznie,

DM [Dorota Majewska, wyjaśnienie MP]

Cytuję:

http://orka.sejm.gov.pl/izo7.nsf/www1/i00656/$File/i00656.pdf

„I n t e r p e l a c j a (nr 656)

do ministra zdrowia

w sprawie stosowania w Polsce szczepionek wielowalentnych

Szanowny Panie Ministrze! W roku 2008 prof. dr hab. Maria Dorota Majewska prowadziła polemikę z Zarządem Polskiego Towarzystwa Wakcynologii i Ministerstwem Zdrowia, która dotyczyła stanowiska wobec szkodliwości – lub nie – ustawowego nakazu szczepień niemowląt, ich liczby i szkodliwości niektórych składników. Pani profesor wykazała wtedy, jak wiele wątpliwości lekarze w USA i Europie wyrażają na temat skuteczności stosowanych powszechnie szczepionek, jak często podkreślają w konkluzji badawczej możliwość związku szczepień niemowląt (polskie niemowlęta w pierwszych 18 miesiącach życia otrzymują 16 obowiązkowych szczepień przeciw 10 chorobom, dodatkowo zalecane mogą tę liczbę podnieść do 26 szczepień w pierwszych 24 miesiącach życia) ze wzrostem zachorowań neurologicznych, np. ADHD, autyzm, zaburzenia mowy. W ostatnim roku prof. Majewska wielokrotnie donosiła o zwiększonej liczbie raportów na temat zgonów poszczepiennych i przypadków kalectwa po

zaszczepieniu. Również na stronach internetowych można znaleźć wiele informacji wyrażających niepokój wobec praktyk stosowanych w niektórych akademickich ośrodkach medycznych, praktyk, które mogą mieć znamiona nielegalnego testowania szczepionek. Członkowie i sympatycy Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP” wystosowali petycję dotyczącą poszanowania wolności i praw rodziców rezygnujących ze szczepienia swoich dzieci oraz w sprawie skuteczniejszej ochrony szczepionych dzieci przed niepożądanymi odczynami poszczepiennymi, także prawa do informacji na temat możliwości i wystąpienia powikłań oraz uregulowania zasad przyznawania odszkodowań w wypadku, kiedy dojdzie do nieodwracalnej utraty zdrowia dziecka skutkiem właśnie powikłań poszczepiennych. Zestawiając te wszystkie dane, pragnę zapytać Pana Ministra: Czy ministerstwo posiada informacje na temat zatwierdzonych programów badawczych dotyczących testowania w Polsce szczepionek wielowalentnych? Czy ministerstwo rozważa w znajdującym się w Sejmie projekcie ustawy o zmianie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (z dn. 22 sierpnia 2011 r., druk nr 4625) uwzględnienie społecznych apeli o zniesienie ustawowego nakazu szczepień profilaktycznych dla niemowląt i pozostawienie decyzji w tej sprawie rodzicom?

Czy ministerstwo może potwierdzić – lub nie – pojawiające się informacje, że mające stać się obowiązkowymi szczepionki przeciwko pneumokokom, którymi dysponują polskie placówki medyczne, „chronią” tylko przed ich brazylijską odmianą?

Łączę wyrazy szacunku

Poseł Szymon Giżyński

Warszawa, dnia 21 grudnia 2011 r.”

Przeczytaj też: WOLNOŚĆ WYBORU W KWESTII SZCZEPIEŃ ORAZ OCHRONA PRAW CZŁOWIEKA I PACJENTA