OBOWIĄZKOWE PNEUMOKOKI I AFERA Z PRZETARGIEM. POLSKA JEST SZCZEPIONKOWYM SKANSENEM

Źródło: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”

Autor: Justyna Socha

Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł zagwarantował firmom farmaceutycznym przymusowe szczepienie dzieci urodzonych od 1 stycznia 2017 r. kolejnymi szczepionkami. Bez odpowiedzialności za powikłania. Obowiązek szczepienia przeciw pneumokokom dotyczy tylko trzech państw w Europie. Przetarg wygrała szczepionka tańsza i zawierająca więcej aluminium i producenta, z którym powiązany jest wiceminister. Urzędnicy nie przewidują prawa do odmowy. Za odmowę rodziców czeka grzywna do 50 tys. zł. 

To nie jest tak, że nagle wystąpił jakiś wyjątkowy przekręt. Jest po prostu jak zwykle. Gdyby nie kwota 160 mln, nikt by uwagi nie zwrócił.Sprawa wprowadzenia obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom jak w soczewce pokazuje działanie tego systemu. Kawałek tortu jest wart 160 mln. Dzielić, nie dzielić, a jeśli dzielić to jak?W Polsce mamy specyficzną sytuację, ponieważ szczepienia są obowiązkowe. I nie chodzi tu o kwestie związane z przymusem stosowanym wobec zdrowych osób (chociaż to też istotne).Co oznacza w Polsce, że przyjęcie preparatu jest obowiązkowe? Oznacza, że producent może mieć zagwarantowaną sprzedaż roczną, na poziomie równym urodzeniom. I to widać wyraźnie w dokumentach udostępnianych w ramach informacji publicznej. Śliczne tabelki z prognozowaną sprzedażą, równoznaczną z „wyszczepialnością”. I dopisek „Koszty powikłań poszczepiennych można pominąć”. Koszty utylizacji również, ponieważ w Polsce nic się nie marnuje.Producenci nie muszą się więc starać o klienta indywidualnego, zabiegać o jego przychylność, tracić pieniędzy na reklamę produktu, dbać o jakość, bezpieczeństwo czy dawać gwarancje. Klient indywidualny się tutaj nie liczy.Liczą się urzędnicy i „niezależni eksperci” rekomendujący produkt, organizujący przetargi. To oni są rzeczywistymi klientami dla producentów. To ich muszą przekonać, na nich wpłynąć, to oni muszą widzieć swoje bezpośrednie korzyści. I dlatego nigdy się nie zgodzą, aby w Polsce, tak jak w krajach zachodnich, szczepienia były refundowane, ale dobrowolne. Obowiązek wprowadzony w latach głębokiego socjalizmu ma się doskonale w kraju zżeranym przez korupcję. Bo który producent zrezygnuje z uregulowań, zapewniających mu gwarancję sprzedaży na poziomie urodzeń odbiorców indywidualnych ? Który z producentów będzie chciał wydawać miliony na reklamę? Który będzie chciał dobrowolnie dać gwarancję jakości i skuteczności produktu? Który zrezygnuje z braku konieczności wypłacania odszkodowań w razie szkód wywołanych przez produkt? Żaden, który umie liczyć. A koncerny farmaceutyczne potrafią liczyć doskonale. O wiele lepiej niż leczyć – bije na alarm Małgorzata Dźwikowska ze Stowarzyszenia „STOP NOP”.

Zastępowanie szczepów – samonakręcający się biznes

Kilka dni wcześniej reprezentacja stowarzyszenia brała udział w kolejnym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Programu Szczepień Ochronnych Dorosłych i Dzieci. Tematem był przetarg na dostawę szczepionek przeciw pneumokokom a konflikt interesów urzędników i lekarzy, w tym ekspertów, odpowiedzialnych za polski system oraz program szczepień ochronnych.

Jak z tych badań wynika, wskutek stosowania szczepionek przeciw pneumokokom obniżyła się zapadalność na choroby pneumokokowe wywołane przez niektóre szczepy, ale jednocześnie wzrosła ilość przypadków wywołanych przez inne szczepy. Niektóre z nowych szczepów są wysoce zjadliwe i oporne na działanie antybiotyków. Ponadto szczepienia dzieci przeciwko pneumokokom znacząco zwiększyły ryzyko występowania inwazyjnych chorób pneumokokowych u dorosłych – wyjaśniła dr n. med Dorota Sienkiewicz. Pierwotny wskaźnik zapadalności na inwazyjne choroby pneumokokowe, uległ obniżeniu po powszechnych szczepieniach dzieci. Ale wzrósł, kiedy szczepy nieszczepionkowe zastąpiły te, na które szczepionki były ukierunkowane – kontynuowała. Czyli wygasają szczepy, które są zawarte w szczepionkach, natomiast obserwuje się, że niestety wzrasta ilość tych bardziej zjadliwych szczepów.

Aluminium w szczepionkach

Według Amerykańskiego Stowarzyszenia ds. Żywienia Enteralnego i Parenteralnego, bezpieczna dawka spożycia doustnego aluminium to jest 5 mikrogram na kilogram na dobę. W Synflorixie jest 500 mikrogram, które dziecko dostaje jednorazowo, a powtarza się to dwu- lub trzykrotnie. W Prevenarze 13 jest mniej, czyli 0,125 miligrama, prawda? Czyli ta szczepionka Prevenar jest bezpieczniejsza – tłumaczyła w sejmie dr Dorota Sienkiewicz.

Podczas gdy naukowcy związani z przemysłem farmaceutycznym oraz urzędnicy zapewniają o bezpieczeństwie szczepionek, inni ostrzegają. Szereg badań dowodzi, że aluminium jest neurotoksyczne i może zniszczyć neurony niezbędne dla prawidłowych funkcji kognitywnych i motorycznych. Po wstrzyknięciu do organizmu może pozostawać w nim przez kilka lat i przedostawać się do wielu narządów. Immunostymulujący wpływ adiuwantów aluminium może powodować niepożądane reakcje autoimmunologiczne i zapalne. Badania mówią, że adiuwanty aluminium zawarte w szczepionkach zwiększają ryzyko wystąpienia chorób immunologicznych i zaburzeń neurologicznych.

Przetarg a konflikt interesów

Poseł Jerzy Kozłowski, wyrażając wątpliwość co do wyboru gorszej szczepionki i kierowania się tylko ceną, zadał pytanie o to, kto decydował o wyniku przetargu i czy te osoby miały historyczne powiązania z koncernem, który jest producentem wybranej szczepionki. Dagmara Korbasińska z Ministerstwa Zdrowia zaprzeczyła, twierdząc, że nie posiada takich informacji, a przetarg nadzorowała podsekretarz stanu Katarzyna Głowala, natomiast nie miał z tym związku wiceminister Krzysztof Łanda, o którego bliskich związkach z przemysłem rozpisywały się media.

Rząd nie zareagował nadal na postulaty petycji „Stop lobbystom koncernów farmaceutycznych w administracji publicznej”. Sprawa karna za petycję przeciwko mnie, wytoczona przez jednego z wymienionych w niej ekspertów, została umorzona. Sędzia uznał, że jej jedynym celem była ochrona interesu społecznego w kwestiach związanych z obowiązkowymi szczepieniami. Dr P.G. odwołał się jednak od tej decyzji, więc będzie dalszy bieg tej sprawy.

Nadal palącym problemem jest niekontrolowany wpływ producentów szczepionek na decyzje urzędów, ponieważ wszelkie gremia eksperckie nie są zobowiązane do składania deklaracji o konflikcie interesów. A ich głos jest brany pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o rozszerzeniu kolejnego obowiązku nakładanego na obywateli, którzy za to zapłacą z własnej kieszeni.

Za rodziców decyduje urzędnik, nie biorąc odpowiedzialności za skutki

Na pytanie, gdzie jeszcze szczepionka przeciw pneumokokom jest obowiązkowa, odpowiedział przedstawiciel Głównego Inspektoratu Sanitarnego. U naszych sąsiadów na Litwie, Słowacji, w Czechach i na Łotwie. Są to kraje byłego bloku wschodniego. Dlaczego tam? Są przez producentów szczepionek traktowane szczególnie. Są specjalne cele marketingowe i utrzymanie obowiązku szczepień leży w ich interesie. Kosztem wolności i praw oraz zdrowia dzieci.

Jesteśmy w tym skansenie państw, gdzie jest ta wakcynologia totalna. Obojętnie czy nazwiemy ją obowiązkiem, czy przymusem, to moment kiedy państwo wydaje moje pieniądze z podatków, kupując szczepionkę i każąc mi zaszczepić moje dziecko tą szczepionką, wydaje mi się jakimś totalitaryzmem – podkreślił celnie poseł Paweł Skutecki prowadzący posiedzenie.

Co mnie szokuje, że państwo, że tak powiem, po drugiej stronie, nie macie dobrej woli, żeby się zastanowić, że może jednak coś w tym jest, że może jednak są działania niepożądane. Mam wielu kolegów, którzy się nad tym zastanawiają, widzą problem, ale nie mówią. Nie mówią, bo się boją. Proszę, zastanówcie się, Państwo, naprawdę można coś z tym zrobić. Większa Państwa otwartość i zrozumienie będzie skutkowała większym zaufaniem do systemu szczepień ochronnych. Nie będziecie wylewać dziecka z kąpielą, wraz z przymusowymi szczepieniami – apelowała na końcu posiedzenia do przedstawicieli GIS i Ministerstwa Zdrowia dr Dorota Sienkiewicz.

Spodziewane pogromy po szczepieniach pneumokokowych

Prof. Maria Dorota Majewska (VAERS)

Badania naukowe wykazały, że liczby stosowanych szczepień korelują bezpośrednio ze wskaźnikami umieralności niemowląt – im więcej szczepień, tym większa umieralność. Polska wyróżnia się w Europie znacznie większą liczbą szczepień niemowląt/dzieci niż stosuje się w innych krajach. W tej sytuacji, każdy Polak, zwłaszcza rodzic, powinien zadać sobie pytanie – dlaczego w Europie zachodniej szczepienia są dobrowolne, a w Polsce rząd stosuje ich obowiązek lub przymus? Dlaczego rządy Europy zachodniej dbają o zdrowie i życie swych obywateli, a polski rząd oddał polskie dzieci koncernom farmaceutycznym do wykorzystania w charakterze królików doświadczalnych i towarów handlowych? Trudno sobie wyobrazić, że decydenci w polskim rządzie są z gruntu źli i celowo chcą zniszczyć Polaków, bardziej prawdopodobne, że doszło tu do korupcji na wielką skalę, która ma też miejsce w innych politycznie słabych krajach.

Amerykański ekonomista-pisarz, John Perkins, w swej popularnej książce “Confessions of an Economic Hit Man” (wydanej też po polsku) opisuje lata swej zawodowej młodości, kiedy jako pracownik amerykańskich/globalnych banków i koncernów był wysyłany do różnych ubogich krajów z misją korumpowania lokalnych polityków. Miał ich przekonać przekupstwem i pogróżkami, że ich kraj potrzebuje np. wielkiej elektrowni w środku dżungli (zupełnie bezużytecznej dla mieszkańców). Kraj ten musiał zapłacić amerykańskim koncernom budowlanym np. 15 miliardów dolarów za jej budowę, na co musiał się zapożyczyć w amerykańskich/zachodnich bankach. W sumie dokonywano bezpośredniego transferu miliardów dolarów z banków do koncernów budowlanych, a długami obciążano biedaków tego nieszczęsnego kraju. Chodziło o to, by ów kraj stał się dłużnikiem zachodnich banków praktycznie na wieczność, bo nigdy nie był w stanie spłacić tej pożyczki. W ten sposób zadłużone kraje stawały się niewolnikami zachodnich banków. Jeśli miały jakieś bogactwa naturalne – musiały oddawać je za bezcen, a jeśli nie miały – to płaciły ludzkim towarem.

Wiele wskazuje, że takie właśnie mechanizmy działały i nadal działają w Polsce, która przez kolejne rządy została bezprecedensowo zadłużona na zakup nie wiadomo czego. Obecnie dług publiczny Polski wynosi ponad bilion zł i stale rośnie. Równocześnie zniszczony i rozgrabiony został praktycznie cały polski przemysł i kapitał, więc Polska nie ma prawie żadnych możliwości zdobycia pieniędzy na spłacenie tych długów. Wygląda, że rząd je spłaca polskimi dziećmi wykorzystywanymi do testowania toksycznych leków i szczepionek, polską młodzieżą wysyłaną na cudze wojny toczone dla cudzych zysków, polskimi pracownikami eksportowanymi masowo na zachód etc.

Polacy są dziś jednym z najbiedniejszych i najbardziej wyzyskiwanych narodów w Europie. Nie wolno akceptować takiego niewolniczego statusu. Żaden naród nie ma obowiązku płacić własnym życiem i zdrowiem za korupcję lub ignorancję swych elit. Na zakończenie zacytuję wypowiedź amerykańskiej matki, której syn został okaleczony neurologicznie przez szczepienia i zachorował na autyzm. „Rodziny nie mają obowiązku narażania swych dzieci na utratę zdrowia przez partycypację w obecnym skorumpowanym narodowym programie szczepień”. Powyższa wypowiedź wraz z opisem historii szczepiennego okaleczenia dziecka, ukazała się drukiem w czasopiśmie The Narrative Inquiry in Bioethics, wydawanym przez Uniwersytet Medyczny Johnsa Hopkinsa – jeden z czołowych w USA. (http://www.ageofautism.com/2017/01/narrative-inquiry-in-bioethics-families-are-under-no-obligation-to-put-their-children-at-risk-by-par.html). Ta sama uczelnia zasłynęła z powszechnego strajku lekarzy i pielęgniarek, których skorumpowana administracja próbowała zmusić do corocznych toksycznych szczepień na grypę. Strajkujący oczywiście zwyciężyli, bo szpital bez pracowników medycznych nie jest szpitalem. Administracja musiała rakiem wycofać się z tych żądań, a ich inicjator stracił pracę za spowodowanie wielomilionowych strat.

Zabójcze szczepionki pneumokokowe

Prof. Maria Dorota Majewska

Szczepionki pneumokokowe – zabójcze i nieskuteczne w ochronie przed chorobami. We Francji sądy nakładają już na lekarzy kary tysięcy euro za nieinformowanie pacjentów o szkodliwości szczepionek. Czasy mengelowskich szczepiennych zbrodni się kończą i ludzie masowo odwracają się od szczepień, więc kartele farmacji na gwałt wciskają swe toksyczne preparaty ludziom w silnie skorumpowanych krajach, do których niestety należy Polska.

http://www.ageofautism.com/2012/12/prevenar-13-pneumococcal-vaccine-damned-in-belgian-media-reports.html

Uwaga rodzice – wstrząsające fakty na temat szczepionki przeciw HPV

 

Nadesłane przez IOZN

Szanowni Państwo,

Szczepionka przeciw HPV zawiera boran sodu – środek toksyczny dla systemu nerwowego1, wykorzystywany w trutce na szczury. W jej skład wchodzi również polisorbat 80 – detergent sterylizujący szczury.

Większość krajów wycofuje się z zalecania tej szczepionki, jest bowiem nierzetelnie przebadana. W Polsce jest ona wciąż zalecana dziewczynkom, które ukończą 12 lat, pomimo tego, że już w tej chwili z łatwo dostępnej wiedzy wynika, że ma ona długą listę skutków ubocznych o ogromnej częstotliwości występowania. W 2017 roku szczepionka miała stać się obowiązkową, ale nie wystarczyło pieniędzy w budżecie, aby tak się stało. To kwestia czasu. I to jest nasz czas, aby do tego nie dopuścić!

Rząd Japonii, kiedy okazało się, że niemal 2000 dziewcząt i młodych kobiet z 3 000 000 zaszczepionych miała poważne powikłania poszczepienne, wycofał swoje poparcie dla wszystkich szczepionek przeciw HPV. Dziewczynki nadal mogą otrzymywać szczepienia za darmo, lecz placówki medyczne są zobligowane do informowania, że ministerstwo zdrowia ich nie poleca.

Podobnie postąpił Wydział Zdrowia w Stanie Utah w USA(1).

Dopiero niedawno pod wpływem licznych sygnałów Europejska Agencja Leków rozpoczęła niezależne badanie bezpieczeństwa szczepionek przeciw HPV, które potrwa przynajmniej kilka lat2.

Włoscy oraz izraelscy badacze opisują w pracy naukowej trzy przypadki młodych, uprzednio zdrowych kobiet, u których szczepienia HPV spowodowały nieodwracalne uszkodzenia jajników i bezpłodność w wyniku choroby autoimmunologicznej.

W USA do rządowej bazy danych Vaers zgłoszono 138 zgonów i ponad 30 000 powikłań poszczepiennych po stosowaniu szczepionek przeciw HPV. Ponieważ średnio zgłaszanych do niej jest tylko od 2 do 5% wszystkich powikłań, dane te trzeba pomnożyć przez 20 do 50, aby oszacować w przybliżeniu ich faktyczną liczbę.

Oznacza to, że tylko same szczepionki przeciw HPV mogły zabić od 2760 do 6900 dziewcząt i młodych kobiet w samych Stanach Zjednoczonych!

We Francji zarejestrowano w ich wyniku 130 zgonów.

A w Polsce?

Nawet producent szczepionki informuje w ulotce o wielu poważnych efektach ubocznych, które mogą wystąpić po zastosowaniu szczepionki Gardasil (w Polsce zarejestrowanej pod nazwą Silgard). Bóle głowy, gorączka, bóle kończyn, wymioty to najczęściej spotykane reakcje, ale są również poważniejsze zapalenie nerwów czy wzrost częstości akcji serca.

Ignorując to całkowicie, polscy „eksperci” i urzędnicy informują opinię publiczną o całkowitym bezpieczeństwie szczepienia przeciw HPV.

W naszym kraju tę kontrowersyjną szczepionkę zaleca się podawać 12-letnim dziewczętom, pomimo że nie przeprowadzono wiarygodnych testów jej bezpieczeństwa w tej grupie wiekowej ani nie udowodniono jej skuteczności w zapobieganiu rakowi szyjki macicy.

To, że potencjalnie niebezpieczna, nie do końca przebadana szczepionka o niepewnej skuteczności, została wprowadzona na nasz rynek, to prawdopodobnie wynik agresywnej promocji i lobbingu jej producentów.

W efekcie tych kampanii z funduszu NFZ będą co roku trafiać do koncernów produkujących te szczepionki setki milionów złotych, pochodzące z naszych podatków.

Już dziś prowadzone są olbrzymie kampanie „informacyjne“, promujące szczepionki przeciw HPV wśród rodziców. Wiele samorządów refunduje je dzieciom i każdego dnia nieświadomi rodzice godzą się na nie, ponieważ nie dostają informacji o możliwości wystąpienia poważnych skutków ubocznych. Są one bowiem reklamowane jako szczepionki przeciw rakowi, pomimo braku dowodów, że naprawdę zapobiegają rakowi szyjki macicy.

Skuteczność szczepionek przeciw HPV jest kwestionowana

Badacze z University of British Columbia przeprowadzili w 2012 roku analizę wcześniejszych badań skuteczności szczepionek przeciw HPV i wykazali, że wyciągane z nich wnioski były nierzetelne. W podsumowaniu autorzy stwierdzają jednoznacznie:

Twierdzenie, że szczepionka przeciw HPV pomaga zredukować o ok. 70% występowanie raka szyjki macicy jest formułowane pomimo faktu, że badania kliniczne nie wskazały do dziś ani jednego przypadku, w którym szczepionka pomogła by zapobiec wystąpieniu raka szyjki macicy (nie wspominając o śmierci z powodu raka szyjki macicy)“ Podobnie twierdzenie, że szczepienie przeciw HPV jest wyjątkowo bezpieczne bazuje tylko na wysoce nieprofesjonalnych badaniach bezpieczeństwa i przeczy danym zebranym w bazach informacji o bezpieczeństwie szczepień i raportom, które wskazują na związek szczepień przeciw HPV z poważnymi efektami ubocznymi (w tym zgonami i trwałą niepełnosprawnością).

Co więcej, badania wskazują, że wśród osób zaszczepionych tą szczepionką ryzyko zakażenia innymi typami wirusa HPV niż te 4 obecne w szczepionkach, nie tylko nie maleje, ale wzrasta!

Nasze dzieci są więc poddawane szczepieniu substancją, która jest nie tylko nie służy ochronie ich zdrowia, a wręcz może być niebezpieczna.

Czy można to akceptować? My tak nie uważamy.

I dlatego właśnie zwracamy się do Ciebie z prośbą o podpisanie petycji z żądaniem rezygnacji ze szczepień przeciw HPV, przynajmniej do czasu, gdy ich skuteczność i bezpieczeństwo zostaną ocenione przez niezależnych badaczy.

Jesteśmy przeciwni zmuszaniu dwunastoletnich dziewczynek do przyjmowania substancji, które mogą być szkodliwe dla ich organizmów, prowadząc do wielu bardzo poważnych skutków ubocznych. Żądamy wprowadzenia obowiązku udzielania przez lekarzy pełnej informacji o możliwych zagrożeniach wynikających ze szczepienia.

KLIKNIJ TUTAJ, ŻEBY PODPISAĆ PETYCJĘ

Źródła:

  1. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/23016780
  2. https://www.youtube.com/watch?v=UX7NXLpEe7k
  3. http://hpv-vaccine-info.org/gardasil-will-be-the-biggest-scandal-in-medical-history/

 

Ukryte korzyści

MAŁGORZATA GOLDSTEIN

Obowiązkowe pneumokoki i afera z przetargiem. O co w tym wszystkim chodzi?

To nie jest tak, że nagle wystąpił jakiś wyjątkowy przekręt. Jest po prostu jak zwykle. Gdyby nie kwota 160 milionów, nikt by uwagi nie zwrócił. Sprawa wprowadzenia obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom, jak w soczewce pokazuje działanie tego systemu. Kawałek tortu jest wart 160 mln. Dzielić, nie dzielić, a jeśli dzielić to jak? W Polsce mamy specyficzną sytuację, ponieważ szczepienia są obowiązkowe. I nie chodzi tu o kwestie związane z przymusem stosowanym wobec zdrowych osób (chociaż to też istotne).

Co oznacza w Polsce, że przyjęcie preparatu jest obowiązkowe?

Oznacza, że producent może mieć zagwarantowaną sprzedaż roczną, na poziomie równym urodzeniom. I to widać wyraźnie w dokumentach udostępnianych w ramach informacji publicznej. Śliczne tabelki z prognozowaną sprzedażą, równoznaczną z „wyszczepialnością”. I dopisek „Koszty powikłań poszczepiennych można pominąć”. Koszty utylizacji również, ponieważ w Polsce nic się nie marnuje.

Producenci nie muszą się więc starać o klienta indywidualnego, zabiegać o jego przychylność , tracić pieniędzy na reklamę produktu, dbać o jakość, bezpieczeństwo, czy dawać gwarancje. Klient indywidualny się tutaj nie liczy. Liczą się urzędnicy i „niezależni eksperci” rekomendujący produkt, organizujący przetargi. To oni są rzeczywistymi klientami dla producentów. To ich muszą przekonać, na nich wpłynąć, to oni muszą widzieć swoje bezpośrednie korzyści. I dlatego nigdy się nie zgodzą, aby w Polsce, tak jak w krajach zachodnich, szczepienia były refundowane ale dobrowolne.

Obowiązek wprowadzony w latach głębokiego socjalizmu, ma się doskonale w kraju zżeranym przez korupcję. Bo który producent zrezygnuje z uregulowań, zapewniających mu gwarancję sprzedaży na poziomie urodzeń odbiorców indywidualnych? Który z producentów będzie chciał wydawać miliony na reklamę? Który będzie chciał dobrowolnie dać gwarancję jakości i skuteczności produktu? Który zrezygnuje z braku konieczności wypłacania odszkodowań w razie szkód wywołanych przez produkt? Żaden, który umie liczyć. A koncerny farmaceutyczne potrafią liczyć doskonale. O wiele lepiej niż leczyć.

Wielka kompromitacja mafii szczepionkowej

Dr Jerzy Jaśkowski

Ale nam się narobiło w telewizji.

Przez ostanie dwie dekady żadna audycja przedstawiająca problemy „szczepionkowe” nie mogła się ukazać w TV.  Zawsze pokazywali tylko dwuetatowców, czyli ludzi opłacanych przez koncerny, a dodatkowo zatrudnionych w państwowych instytucjach. Nie ma chyba nikt wątpliwości, że pierwszym pracodawcą były koncerny, sądząc po żarliwości występowania tych osób w roli dealerów.

Najlepszym dowodem jest fakt tzw. listy przejrzystości i to, że polskojęzyczna prasa niemieckich właścicieli, pod amerykańskim zarządem do 2099 roku, nawet nie pochyliła się nad tym problemem.

Po pierwsze, przecież lepiej mieć haki na dealerów. Po drugie, koncerny są amerykańskie, a w Niemczech, jednym z dwu państw, nadal są wojska okupacyjne od 1945 roku, a Niemcy są zarejestrowane w Izbie Handlowej, czyli państwem są tylko formalnym  [vide wykłady dr Brzeskiego]. Nawet Bundeswera nie podlega Kanclerzowi, tylko NATO. Przypomnę, chodzi o to, że osoby opłacane przez przemysł farmaceutyczny, powinny przy występowaniu publicznym, podać swoje powiązania z koncernami.

W połowie roku opublikowano parę list osób DOFINANSOWYWANYCH PRZEZ TAKOWE KONCERNY, ALE NIE PODANO ŻADNEJ GRUBEJ RYBY.

Rzekomo koncerny fundowały tylko przejazdy, wyjazdy itd. Generalnie kwoty były małe do 2-3 tysięcy złotych. Niestety, jak się te sumy dodało, okazało się, że ujawniono tylko ok. dwudziestu paru procent kwot przeznaczonych na, jak to się ładnie obecnie nazywa, sponsoring. Gdzie zginęła reszta? Nie wiadomo. Ale proszę wierzyć, to są miliony. Otóż pod dyrekcją p. J. Kurskiego po raz pierwszy TVP pozwoliła na przedstawienie społeczeństwu prawdy o szczepieniach. Oczywiście, aby nie wywołać szoku, ta prawda była znacznie ograniczona. Jako reprezentanci i lobbyści szczepionkarzy wystąpiła silna grupa pod przewodnictwem p. ministra Posobkiewicza – Głównego Inspektora Sanitarnego, z takimi tuzami, jak prof. Gut z PZH, czy Radzikowski z Uniwersytetu Medycznego z Warszawy. Była także spora liczba młodzieży chcącej, jak się okazało, zaistnieć w świecie szczepionek. Z litości nie podam ich nazwisk. Może się jeszcze czegoś nauczą. Rewelacją jak zwykle był p. prof. Radzikowski, który także, jak zwykle, niczego konkretnego nie powiedział, z wyjątkiem powtarzania, że szczepionki to najlepiej i najdokładniej przebadane substancje i nie ma żadnego niebezpieczeństwa w ich przyjmowaniu. Jako dowcip można podać, że wg tego Pana szczepionki to po prostu białko wirusowe, czy bakteryjne i cukier. Podsumował to jeden z internautów, twierdzeniem: „To może lepiej od razu bezy dzieciom dawać”.

Muszę się zgodzić całkowicie z tym twierdzeniem. Zupełnym pomieszaniem z poplątaniem była naiwna próba obrony szczepionek twierdzeniem, że szczepionki powodują wzrost wrażliwości na antybiotyki.
Czyli najpierw zapłać i się zaszczep, a jak zachorujesz, to musisz płacić dodatkowo za antybiotyk, ponieważ on lepiej działa. To jest rozumowanie i wiedza p. Radzikowskiego. Niestety, świadczy to o zupełnym braku specjalistów w PZH. Podobnie p. Minister nie umiał niczego konkretnego podać. Ale widocznie po programie rozesłał do wojewódzkich sanepidów okólnik, ponieważ w lokalnej telewizji zaczęła się epidemia programów na tematy szczepień w wydaniu sanepidów. Oczywiście bez żadnych konkretów, a tylko straszenie. Odbyło się to wg zasady:

Pamiętaj: jeśli nagle urzędnicy i politycy zainteresują się jakąś chorobą, przygotowując ustawy, preparują je na zlecenie firm farmaceutycznych.

Prowadzący bardzo dobrze byli przygotowani, a zespół Ministra Posobkiewicza w większości przypadków ukrywał odpowiedź w przymiotnikach. Ani z ust znachora prof. mgr Guta, ani z ust samego Ministra żadnych konkretów o np. zawartości szczepionek nie mogliśmy usłyszeć. Nie umieli także wytłumaczyć, dlaczego na stronie PZH nie podaje się takich faktów, jak również nie podaje się ilości i jakości powikłań.

Przypomnę, że to na wniosek GIS praktycznie utajniono informacje o powikłaniach. Nie jest to nic nowego, ponieważ PZH ukrywa takowe informacje od 1964 roku. Obecnie na wniosek GIS przeprowadzono modyfikacje ustawy z 2008 roku [w 2012 roku] praktycznie uniemożliwiając dostęp do informacji o szczepieniach. Trzeba najpierw zapłacić PZH, a on może w drodze łaski przyznać prawo do informacji, albo nie. Nie przewidziano sposobu odwołania się od decyzji PZH. Jednocześnie praktycznie zlikwidowano zgłaszalność powikłań.

A przecież w dobie informatyki to takie proste.

Tworzymy program składający się z 3 rubryk. Do pierwszej rodzice mający wątpliwości, co do stanu dziecka po szczepieniu, wpisują swoje dane. Jak wiadomo, zarówno siostra wykonująca szczepienie, jak i lekarz, są osobami kompetentnymi i powinni natychmiast po otrzymaniu takowej informacji od Rodziców wpisać ją odpowiednio do drugiej i trzeciej rubryki. Rola sanepidu sprowadzałaby się tylko do kontroli, czy informacje w tych trzech rubrykach się zgadzają. Oraz wyjaśnienia w przypadku rozbieżności, czyli do wykonywania funkcji kontrolnej, do jakiej zostało powołane PZH w 1929 roku. Obecnie jak widzimy, główne zadania PZH i sanepidów, to handel szczepionkami. Oczywiści powinien istnieć środek egzekwowania powyższego przepisu. Jeżeli rodzice stwierdzą powikłanie, a pielęgniarka, czy lekarz nie zgłasza tego, to powinni być karani, np. obcięciem o 50%  wynagrodzenia. Opracowanie wyników za pomocą programu sieci neuronowych nie przedstawia dla informatyka żadnego problemu. Ale to musi być inny poziom pracowników państwowych instytucji. Jeżeli przez ostatnie ćwierćwiecze nie umieją zbierać danych, co to jest zapalenie grypowe, a co grypopodobne, ani odróżnić zapalenia wirusowego od bakteryjnego, co przeciętny student medycyny, w dobrych Akademiach, powinien umieć przeprowadzić po 3 roku studiów, to nie mamy co liczyć na szybką poprawę rejestracji powikłań.

Ciekawe było również zaproszenie tzw. fundacji popierających szczepienia. Żadna z nich nie odważyła się podać sposobu finansowania swojej działalności. A generalnie wiadomo, że to są tuby przemysłu szczepionkarskiego.

Taka p. Sabina Szafraniec z fundacji „Parasol dla życia”. Widać, że się przygotowała dobrze do gry na uczuciach, opisując sprawę swojego dziecka. Problem polegał na tym, że sprawiała wrażenie odczytywania z kartki tego, co jej ktoś napisał. Świadczyły o tym jej oczy i maskowata twarz. Oczywiście mogę się mylić, ale Kobieta nie przedstawiła żadnych danych liczbowych, co jej fundacja robi w sensie: ile tych powikłań reprezentuje, z jakiego środowiska się wywodzą, po jakich chorobach itd. Czyli typowa gra z teatru. W dodatku dziwnym trafem akurat wymieniała sprawę pneumokoków, czyli szczepionki, która rząd warszawski chce wmusić dzieciom. Problem polega na tym, że pneumokoki to stara poczciwa dwoinka zapalenia płuc. W dobie antybiotyków zupełnie niegroźna, chyba że z powodu błędu lekarskiego i nie rozpoznania zakażenia bakteryjnego i stosowania leczenia np. paracetamolem, czy ibupromem, co obecnie dosyć często się zdarza pediatrom.

Ciekawe było wystąpienie młodej prawniczki. Niestety tak jak urocza była to Pani, tak jej rozumowanie było odwrotnie proporcjonalne.

Otóż ta Pani podzieliła  możliwości powikłań na 3 grupy.

  • Skażone serie – w tym przypadku winien jest producent.
  • Obowiązek szczepień – winny jest skarb państwa, stosujący przymus szczepień,
  • Samo wykonanie, czyli błąd przy kwalifikacji do szczepienia.

Moje uwagi co do podziału i wynikających z niego konsekwencji.

Trzeba zacząć od początku.

  • Skażona seria wg obowiązujących przepisów została przebadana przez PZH. Jeżeli pracownicy PZH dopuścili do wprowadzenia na rynek skażonej serii, to powinni za to ponosić odpowiedzialność.
    Przecież zasadą ich istnienia jest niedopuszczenie do wprowadzania na rynek skażonych produktów. To oni są „ekspertami”, dopuszczającymi takiego, a nie innego producenta do przetargu. Taka zasada prawna istnieje przecież we wszystkich innych sprawach handlowych, nawet podczas naprawy samochodu odpowiada kontroler.
  • Obowiązek, czyli przymus szczepień.
    Jeżeli po szczepieniu wystąpi powikłanie zwane enigmatycznie NOP-em, to koszty leczenia i zadośćuczynienia nie powinien ponosić Skarb Państwa, ponieważ nic takiego nie istnieje. Państwo niczego nie produkuje z wyjątkiem kupy zbędnych przepisów. Muszą jakoś owi urzędniczy uzasadnić swoje istnienie. To społeczeństwo płaci podatki i to tworzy dopiero państwowe rzekomo pieniądze.
    Innymi słowy, stworzenie instytucji pokrywającej koszty powikłań, jako instytucji państwowej, spowoduje tylko i wyłącznie wzrost podatków.

Jedynym sposobem ukrócenia wszelkiego łapówkarstwa podczas przetargów i tym samym zablokowania tworzenia nieuzasadnionych medycznie procedur, byłoby rozporządzenie Prezydenta, że koszty leczenia powikłań pokrywają wspólnie:

Urzędnicy Ministerstw Zdrowia i zatrudnieni przez nich eksperci, wprowadzający taki, a nie inny kalendarz szczepień. Jest to łatwe do sprawdzenia i kontroli na podstawie podpisów po danym kalendarzem. Posłowie przegłosowujący taką, a nie inną formę szczepień. Lekarze dopuszczający do szczepienia dane dziecko. Przykładowo, obecna instrukcja zezwala na szczepienie dziecka, które w dniu badania ma 38.5C temperatury!! Czysty idiotyzm!

Kuriozalne było wystąpienie niejakiego Krzysztofa G.  który podobno brał udział w programie wczesnego wykrywania autyzmu. Nie podano, w jaki charakterze. Młodzieniec ten nie przyswoił sobie podstawowej wiedzy z historii z dziedziny szczepień i nadal powtarzał kłamstwa spreparowane przez dziennikarza o angielskim nazwisku, nomen omen Jeleń. Z jego wypowiedzi wynikało, że nawet nie zapoznał się z tematem, który koniecznie chciał wykrzyczeć. Generalnie oskarżał dr Wakefielda o fałszerstwo, polegające na napisaniu pracy, w której przedstawiono związek szczepień MMR z autyzmem.

Dlaczego piszę, że nie przeczytał tej pracy naukowej? Ponieważ w tej pracy nie ma słowa o związku szczepienia z autyzmem. Praca podaje tylko, że stan zapalny jelit był u dzieci po szczepieniu MMR. Ustalenie natomiast związku wymaga dalszych badań. Oto taki przedstawiciel nowej generacji czerwonogwardzistów, wyciągających profesorów z teczek, na rozkaz partii. Ciekawe gdzie ten Pan pracuje, skoro ma takie braki w wykształceniu? Przypomnę, że prace dr Wakefielda powtórzyło aż 17 uniwersytetów na świecie. Obecnie tylko skończony ………[wpisać właściwe słowo proszę] wątpi o związku szczepień z autyzmem, ponieważ wyciekły dokumenty GSK, 1271 stronicowy raport, w którym firma sama się przyznaje do tego. Nie wspomnę, że w co najmniej dwu procesach biegli sądowi ustalili taki związek z prawdopodobieństwem pewności. Tak przynajmniej uzasadniał wyrok sąd.

Kolejną zabawną postacią w tym programie była p. Karolina Z. reprezentująca kampanię GIS, pt. Zaszczep w sobie… Ten sam nizzziuuutki poziom elementarnej wiedzy merytorycznej. Przyznała się jednak pod wpływem pytań, że jest finansowana przez szczepionkowców. Jedyne, co powtórzyła kilkakrotnie, to że oni, czyli ta fundacja, to pracują tylko z profesjonalistami i ekspertami. Prawdopodobnie z powodu napięcia nie wymieniła tylko specjalizacji tych ekspertów i nazwisk. Jej zachowanie świadczyło raczej, że ekspertami są specjaliści od marketingu, czy pijaru. Nie umiała podać nic konkretnego. Podobny poziom merytoryczny reprezentowała, jak przedstawiono, będąca w podobnym wieku  młoda biotechnolog. No cóż, lepiej jej wystąpienie pominąć milczeniem. Najbardziej kompromitujące było stwierdzenie, że tiomersal to jest metylortęć, a ona jest nieszkodliwa. Nie podano, w jakiej uczelni wykładają takie bzdury.

Już ponad 20 lat temu wyjaśniono dokładnie metabolizm rtęci w organizmie. Tiomersal rozpada się do etylortęci, a ta przekształca się metylortęć. Jak wiadomo, grupa metylowa może np. uszkodzić wzrok. A rtęć zawsze ma powinowactwo do mózgu i nerek. Synergizm rtęci z aluminium katastrofalnie zwiększa toksyczność preparatu. Nie wiedziała także nic o aluminium zawartym w szczepionkach. Trzeba ją trochę zrozumieć, o tej truciźnie nie wiedział także nic p. Minister oraz jego zespół, czyli znachor prof. mgr Gut i prof. Radzikowski. Podam na marginesie, że w PUBMED znajduje się po wpisaniu hasła z aluminium aż 4747 pozycji literatury medycznej, jak najbardziej naukowej o toksyczności aluminium oraz 5709 pozycji o toksyczności rtęci.

No, cóż. Nie wymaga się od profesorów znajomości tematu, ponieważ na wszelki przypadek nikt mu takiego pytania nie zada. A jak profesorowie „specjaliści” nie wiedzieli, to dlaczego młode dziewczyny mają wiedzieć? Tyle jest ciekawych innych zajęć, tańce, hulanki swawole…..[A.Mickiewicz] kiedy ona ma to poznać? Na zakończenie, o depopulacji stosowanej poprzez system szczepionek z powodu zawartości w nich Polisorbatu 20, czy 80, ani o anty HCG, oczywiście nie było mowy. Może się mniej wartościowy ludek tubylczy [St.Michalkiewicz], zamieszkały pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem, nie zorientuje? Wielkie podziękowania dla prowadzącej pary Redaktorów oraz dyr. J. Kurskiego, że zezwolił na taki program. Zobaczymy, czy będzie kontynuacja.

Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl

Obowiązkowe Szczepienia dla Dorosłych!

A teraz bez względu na to, czy wierzysz w szczepionki, czy nie – jak wrócisz do swoich podręczników z historii, to zobaczysz, co się dzieje, kiedy podarowuje się rządowi tak dużo władzy. Być może kochasz nasz rząd w chwili obecnej, może nadal uważasz, że to jest najwspanialszy kraj na ziemi, ale czy zawsze tak będzie? Nigdy nie wolno nam oddawać tak wiele kontroli naszemu rządowi. Musimy zawsze pozostawać, jako konsumenci, przy kontroli nad produktami, które są nam wstrzykiwane, oraz naszym dzieciom. My jesteśmy następni w kolejce. Nasze dzieci są początkiem, potem będą dorośli, a obecne wybory o tym zadecydują, mogę wam to zagwarantować. Jeśli zagłosujecie na pracowników federalnych, którzy są wspierani przez przemysł farmaceutyczny, to oni mają jeden plan w głowie – obowiazek szczepień dla nas wszystkich. Jest 300 szczepionek w przygotowaniu, o których jeszcze nigdy nie słyszałeś, a oni nie zarabiają już na lekach, ich przyszłość jest pokładana w szczepionkach dla ciebie.

Takie krótkie pytanie przed wyjściem, ilu dorosłych w tym pokoju doszczepiało się w ciągu ostatnich dziesięciu lat? Ilu tego nie robiło? W porządku. Kiedy oni mówią „odporność stada” -to WY jesteście problemem. Odporność stada oznacza, że to WY BĘDZIECIE SZCZEPIENI. Te 3% dzieci nie doprowadzi nas do ich urojonego „stada” – to WY zrobicie. Więc kiedy mówią o odporności stada w CNN, chcę abyście usłyszeli, „SZCZEPIONKI OBOWIĄZKOWE DLA MNIE” i zdecydowali , czy uważacie, że jesteście wystarczająco zdrowi i czy potrzebujecie ich do przeżycia, a jeśli uważacie, że nie potrzebujecie szczepionki, aby przetrwać przez resztę swojego życia, to dołączcie do nas i powstańcie do walki o suwerenność własnego ciała! Teraz jest ten właściwy czas.