ARESZT MEDYCZNY

Autor: Małgorzata Goldstein

Niebawem Polska zasłynie w świecie. Stosowane są u nas zupełnie nowatorskie uregulowania prawno-, a raczej bezprawno-administracyjne, dotyczące stosowania profilaktyki medycznej u zdrowych osób.

W Warszawie (tak, w stolicy, nie gdzieś na końcu świata),10 stycznia 2018 roku, w szpitalu, zdrowa, silna matka urodziła swojego drugiego syna. Zdrowe dziecko, urodzone o czasie, bez komplikacji. Nie była chora wenerycznie, więc odmówiła zabiegu Credego. Odmówiła zastrzyku z Wit K, znając możliwe działania niepożądane i brak indywidualnych wskazań u dziecka. Odmówiła szczepień w pierwszej dobie, mając świadomość, że niemożliwe jest w tym czasie zbadanie przeciwwskazań. Rodzice odłożyli szczepienia na późniejszy termin. Nie zgodziła się również na podpisanie oświadczenia o świadomej odmowie szczepień, ponieważ zawierało nieprawdziwe twierdzenia. W niezbyt przyjemnej atmosferze, po otrzymaniu wypisu, rodzice z dzieckiem opuścili szpital i udali się do domu, aby tam w spokoju cieszyć się z narodzin i odpocząć po porodzie.

Jednak funkcjonariusze medyczni mieli inne plany.

Jeszcze tego samego dnia wieczorem, podstępem i szantażem zwabili rodzinę z powrotem do szpitala, gdzie tryumfalnie wręczono im postanowienie sądu o ZATRZYMANIU ich zdrowego dziecka w szpitalu, celem wykonania wszystkich procedur medycznych, których rodzice wcześniej odmówili. Procedur, z których większość nie jest nawet proponowana noworodkom w cywilizowanych krajach zachodnich. Zgodnie z prawem, nie są one obowiązkowe również w Polsce.
Dziecko było zdrowe, donoszone a te profilaktyczne procedury nie miały na celu ratowania jego zdrowia lub życia.

Jak widać, w Polsce, procedury medyczne stają się jednak ważniejsze niż Konstytucja i ustawy. Również dla sądu. Czy na tym polega w Polsce niezawisłość sędziów?

W innej, podobnej sprawie z 27 września 2017 roku, inny, szanujący i znający prawo sędzia, również w Warszawie, wydał postanowienie, które dokładnie wskazuje bezprawność działań funkcjonariuszy medycznych.

Postanowienia z dnia 27 września 2017 r. Sądu Rejonowego dla Warszawy Pragi – Północ w Warszawie, sygn. V Nsm 1051/17. W powołanym orzeczeniu Sąd m. in. ustalił, iż:

…Należy zauważyć, iż w Polsce obowiązkowe jest szczepienie przeciwko gruźlicy do 15 r.ż. oraz przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B do 19 r.ż. Uczestnicy mogą więc zaszczepić dziecko gdy upewnią się, że małoletnia córka ma dostateczną odporność. …Taka postawa rodziców nie powinna być uważana za działanie na szkodę dziecka, u którego nie stwierdzono zagrożenia zdrowia i życia, a szczepienie byłoby konieczne. …Bezwzględnym przeciwwskazaniem do szczepienia BCG są wrodzone niedobory immunologiczne. U małoletniej nie wykonano badań, które mogłyby potwierdzić brak takich zaburzeń, a względnym przeciwwskazaniem jest także wcześniactwo.

Jak się jednak okazało, funkcjonariusze medyczni są w stanie wymusić zatrzymanie a nawet doprowadzenie zdrowej osoby do szpitala, w celu wykonania profilaktycznych zabiegów lub testów.

Czy od wczoraj, każde zdrowe polskie dziecko, może być w dowolnym momencie zatrzymane przez szpital, wbrew woli rodziców, w celu wykonania procedur medycznych, które placówka uzna za konieczne (raczej dla siebie, nie dla dziecka)? Czy niebawem również zdrowi dorośli będą wzywani i zatrzymywani?

Reklamy

Dr Jayne Donegan wygrała z Naczelną Radą Lekarską w Anglii przez udowodnienie, że szczepionki nie są konieczne do zachowania dobrego zdrowia

Źródło: szczepienia.wybudzeni.com/

Dr Jayne Donegan – lekarka, która wygrała w sądzie z brytyjską GMC (Naczelną Radą Lekarską)

Strona dr Jayne Donegan: http://www.jayne-donegan.co.uk/gmc
Jedna z publikacji dr Jayne Donegan pod tytułem Vaccinatable Diseases And Their Vaccines

Co się wydarzyło gdy brytyjski lekarz pojawił się jako biegły sądowy, by pomóc dwóm matkom udowodnić w sądzie, że ich dzieci nie muszą być szczepione?

Trzyletnia sprawa sądowa założona przez Brytyjską Naczelną Radę Lekarską [General Medical Council] zakończyła się oddaleniem wszystkich zarzutów przeciwko oskarżonej lekarce.

Dr Jayne Donegan, brytyjska lekarka rodzinna przeżyła niesamowitą historię. Początkowo była zagorzałym zwolennikiem szczepień, ale w dużym skrócie z biegiem lat zaczęła odstępować od tych poglądów. Obecnie mówi o zagrożeniach związanych ze szczepieniami. Miała przez to kłopoty w związku z poważnymi zarzutami podważającymi jej profesjonalizm kierowany pod jej adresem ze strony Naczelnej Rady Lekarskiej.

Po kilku stresujących latach w sądzie, dr Donegan wygrała sprawę przeciwko niej. Prawdopodobnie nigdy o tym wcześniej nie słyszałeś. Aby mieć pełne zrozumienie tego co jej się przydarzyło najlepiej przeczytać całą historię. Dr Donegan udzieliła zgody na opisanie tutaj jej historii.

Historia Dr Jayne Donegan

W 1983 roku ukończyła konwencjonalne studia medyczne w szkole medycznej im. Św. Marii na Uniwersytecie Londyńskim [St. Mary’s Hospital Medical School, University of London]. Dalej specjalizacja i studia podyplomowe z zakresu położnictwa i ginekologii, planowania rodziny, pediatrii, ortopedii, ratownictwa i praktyki ogólnej uczyniły mnie silnym zwolennikiem powszechnego programu szczepień dziecięcych. W istocie w latach 80 -tych doradzałam rodzicom, którzy nie chcieli szczepić swoich dzieci przeciw krztuścowi – które to szczepienie było uważane za „problematyczne” w tamtym czasie.

Mówiłam im, że rzeczywiście zdarzają się niepożądane odczyny związane z tym szczepieniem, ale nie byłam jednym z tych lekarzy, którzy zetknęli się z tak nieprzyjemnymi efektami ubocznymi. Nam lekarzom mówiono, że prawdopodobieństwo wystąpienia niepożądanych odczynów poszczepiennych po szczepionce przeciw krztuścowi jest 10 razy mniejsze niż prawdopodobieństwo powikłań mogących wystąpić po zachorowaniu na tą chorobę. Celem szczepienia było zapobieganie zachorowaniu.

Kiedyś myślałam, że rodzice, którzy nie szczepią są ignorantami lub socjopatami

Rzeczywiście kiedyś myślałam, że rodzice którzy nie chcieli zaszczepić swojego dziecka są ignorantami lub socjopatami. Sądzę, że ten pogląd wśród obecnie praktykujących lekarzy nie należy do rzadkości. Czemu przejawiałam taką postawę? Cóż, podczas całej mojej medycznej edukacji uczyłam się, że ludzie, którzy umierali w tysiącach czy setkach tysięcy na takie choroby jak: błonica, krztusiec czy odra – chorób, na które są szczepionki – przestali umierać właśnie z powodu wprowadzenia szczepionek.

Jednocześnie dowiedziałam się, że takie choroby jak tyfus, cholera czy szkarlatyna – na które nie ma szczepionek – przestały zabijać ludzi z powodu poprawy warunków socjalnych. Logicznym było, iż zaczęłam zadawać sobie pytanie: skoro lepsze warunki socjalne poprawiły zdrowie populacji w odniesieniu do niektórych chorób to dlaczego nie miałyby wpłynąć na stan zdrowia w odniesieniu do wszystkich? Jednak ilość wiedzy jaką trzeba sobie przyswoić podczas studiów medycznych jest tak ogromna, że po prostu ma się tendencje do przyjmowania treści tak jak jest napisane i nie łączenia tego co mogłoby być oczywiste dla kogoś innego.

Ja i moi rówieśnicy przyjmowaliśmy z wiarą przekonanie, że szczepienie było jedną z najbardziej użytecznych form interwencji zdrowotnej jakie kiedykolwiek zostało wprowadzone. Kiedy moje dzieci urodziły się w 1991 i 1993 roku to bez wątpienia – cóż, to znaczy wtedy myślałam, że z pełną wiedzą wspartą szkoleniem medycznym – szczepiłam je aż do szczepionki MMR, gdyż takie postępowanie wydawało się słuszne. Pozwoliłam nawet by mojej 4-tygodniowej córce wstrzyknięto przeterminowaną szczepionkę przeciw gruźlicy.

Moje dziecko zostało poszkodowane w wyniku zaszczepienia przeterminowaną szczepionką BCG

Zauważyłam (siłą przyzwyczajenia – automatycznie na fiolkach szukam nazwy produktu, numeru partii i daty ważności), że szczepionka była przeterminowana. Powiedziałam „Oh, przepraszam, wygląda na to, że ta szczepionka jest przeterminowana” a lekarz odpowiedział rzeczowo: „Proszę się nie martwić, dlatego właśnie klinika ma godzinne opóźnienie – po prostu sprawdzaliśmy czy można ją podawać, okazało się, że można”. Ja powiedziałam „w porządku” i pozwoliłam ją wstrzyknąć córce… Moja biedna córeczka miała okropną reakcję poszczepienną, lecz ja byłam przekonana, iż robię to co dla niej najlepsze, więc kontynuowałam szczepienie w 2, 3 i 4 miesiącu.

Brak dowodów na epidemię odry

Takie były moje początki – nawet moje zainteresowanie homeopatią nie zachwiało entuzjazmu w stosunku do szczepionek. Do tego czasu widziałam to jako ten sam proces – podać niewielką dawkę czegoś na co się uodpornisz – było to dla mnie spójne. Co się więc stało? W 1994 roku przeprowadzono kampanię przeciwko odrze i różyczce, podczas której 7 milionów dzieci zaszczepiono przeciwko tym chorobom. Szef Wydziału Zdrowia rozesłał listy do wszystkich lekarzy rodzinnych, farmaceutów, pielęgniarek i innych pracowników służby zdrowia informując, że wszystko wskazuje na to, iż wkrótce wybuchnie epidemia odry.

Najpierw był jeden zastrzyk szczepionką MMR, potem dwa a teraz będzie trzeci?

Dowody potwierdzające tą epidemię nie zostały wtedy opublikowane. W późniejszych latach wydaje się, że została ona przewidziana przez skomplikowany model matematyczny oparty na wartościach szacunkowych, a więc mogła nie wystąpić. Powiedziano nam: „Wszyscy, którzy otrzymali jedną dawkę szczepionki, niekoniecznie są chronieni przed epidemią. Więc potrzebują kolejnej”. „Cóż, no to w porządku”, pomyślałam „bo teraz wiemy, że żadna ze szczepionek nie jest skuteczna w 100%”.

Bicie na alarm: Obecnie potrzebne są aż trzy dawki szczepionki MMR?

Zmartwiło mnie gdy powiedzieli, że nawet ci, którzy dostali dwie dawki szczepionki przeciw odrze niekoniecznie będą chronieni gdy nadejdzie epidemia i będą potrzebować trzeciej dawki. Możesz tego nie pamiętać, ale w tamtych czasach w kalendarzu szczepień była tylko jedna dawka szczepionki przeciwko odrze. Była to żywa szczepionka, więc było to coś podobnego do kontaktu z dzikim wirusem odry, tylko nieco zmienionym aby uczynić go bardziej bezpiecznym i miało to prowadzić do uodpornienia. Oczywiście od tamtego czasu dodano jedną dawkę do kalendarza szczepień dzieci w wieku przedszkolnym, bo jedna dawka nie działała. W tamtym czasie był to „jeden zastrzyk na całe życie”.

Teraz mówi się nam, że nawet dwie dawki „pojedynczej” szczepionki nie ochronią ludzi przed epidemią. W tym momencie zaczęłam się zastanawiać: „Dlaczego mówiłam tym wszystkim rodzicom, że szczepionki są bezpieczniejsze, niż zarażenie chorobą? Dlaczego mówiłam, że szczepienie uchroni dzieci przed zachorowaniem – z ryzykiem efektów ubocznych – choć nie w 100%, ale w zasadzie projektowane są tak, aby zapobiegać? Wygląda na to, że dzieci mogą być szczepione, co wiąże się z ryzykiem wystąpienia NOP i wciąż można się zarazić chorobą, przeciw której było się szczepionym i w czasie której mogą wystąpić komplikacje, nawet po otrzymaniu dwóch dawek „pojedynczej” szczepionki. Więc jaki jest w tym sens? To nie wydaje się właściwe”.

Być może zastanawiasz się jak ktoś mógł dostać dwie dawki „pojedynczej” szczepionki, tylko przeciw odrze. Skojarzoną szczepionkę MMR wprowadzono w 1998 roku i wiele dzieci zostało już przeciw niej zaszczepionych. Jednakże powiedziano nam, że mimo to powinniśmy podać szczepionkę MMR gdyż „ochroni przed świnką i różyczką oraz zwiększy odporność poszczepienną przeciw odrze”. Powiedziano nam również, że najlepszym sposobem jest szczepić wszystkich ponieważ „zerwie to łańcuch przenoszenia choroby”. Więc pomyślałam: dlaczego szczepimy niemowlęta w wieku 2, 3 i 4 miesięcy? Dlaczego nie zaczekamy 2 lub 3 lata, a następnie zaszczepić wszystkie łącznie z tymi, które urodziły się w tym czasie by „zerwać łańcuch przenoszenia choroby?”

To się ze sobą nie kleiło

Niektóre rzeczy wydawały się po prostu do siebie nie pasować. Trudno jednak zacząć poważnie kwestionować to czy aby na pewno szczepienie jest bezpieczne i skuteczne, zwłaszcza gdy nauczono cię w to mocno wierzyć. Im bardziej jesteś medycznie wykwalifikowany tym trudniej to zrobić, gdyż w pewnym sensie jesteś jeszcze bardziej zindoktrynowany. To nie jest łatwe, a przynajmniej nie było wtedy. Trudno jest wejść na ścieżkę która mogła prowadzić w przeciwnym kierunku, niż ten w którym zmierzają wszyscy twoi koledzy oraz system opieki zdrowotnej w którym pracujesz. Przeczytałam kilka książek, które można opisać jako „antyszczepionkowe”.

Zawierały one wykresy pokazujące, że większość spadków zgonów w następstwie zachorowań na choroby zakaźne nastąpił przez wprowadzeniem szczepień w latach 50 –tych i 60 –tych XX wieku. Tak było na przykład w przypadku krztuśca, a pod koniec lat 60 -tych z odrą. Postanowiłam po prostu nie zaakceptować tego co przedstawiały te książki, zwłaszcza, że wiadomości w nich zawarte były po prostu sprzeczne z tym czego nauczyłam się do tej pory. Musiałam przeprowadzić własne śledztwo. Wykresy zawarte w moich podręcznikach i Poradnik Szczepień Departamentu Zdrowia [Department of Health Immunization Handbook] (Zielona książka) wskazywały, że wprowadzenie szczepień spowodowało spadek śmiertelności na choroby, przeciw którym były szczepionki.

Gromadzenie własnych szczepionkowych wykresów – czemu tak trudno uzyskać informacje?

Zdecydowałam, że jeśli chcę na poważnie kwestionować to czego nauczyłam się w szkole medycznej oraz od swoich profesorów to sama powinnam zebrać rzeczywiste dane. W związku z tym zadzwoniłam do Urzędu Statystyk Krajowych [ONS – Office for National Statistics] i poprosiłam aby przesłali mi wykresy zgonów z powodu chorób, przeciw którym wprowadzono szczepienia. Prosiłam o dane od połowy XIX wieku kiedy rozpoczęto prowadzić rejestry aż do teraz.

Odpowiedziano mi „Nie mamy takich – z wyjątkiem rejestrów dotyczących ospy prawdziwej i gruźlicy. Sugerujemy, aby zwróciła się Pani do Departamentu Zdrowia”. Co też uczyniłam. Również nie mieli wykresów z XIX i początku XX wieku. Powiedzieli: „Lepiej spróbować w Urzędzie Statystyk Krajowych [Office for National Statistics]”. Odpowiedziałam, że „Już próbowałam tam uzyskać informacje. Zresztą poradzili, aby skontaktować się z wami”. Wyglądało na to, że sprawa zmierza donikąd, więc ponownie zadzwoniłam do ONS i opisałam im mój problem. „No cóż” – odpowiedzieli – „mamy tutaj wszystkie książki od kiedy w Rejestrze Powszechnym zaczęto notować zgony z powodu chorób zakaźnych w 1837 roku. Może pani przyjść i je przeglądać, jeśli pani chce”. Nie pozostało mi nic innego jak wybrać się do nich.

Udałam się do Urzędu Statystyk Krajowych [Office for National Statistics] w Pimlico, w Londynie wraz z dwojgiem moich małych dzieci w wieku 4 i 6 lat, aby samemu uzyskać te interesujące mnie informacje. Dziewczynki były bardzo grzeczne i przyzwyczajone do podróżowania ze mną. Personel archiwum był bardzo miły. Uprzejmie podali moim córeczkom sok pomarańczowy do picia oraz papier i kredki do rysowania. Ja tymczasem wyciągnęłam wszystkie starzejące się książki z lat od 1837 do 1900 roku. Na szczęście mogłam kupić płytkę CD za sporą sumę i zabrać do domu.

Był to najbardziej nieprzyjazny dla użytkownika zbiór danych z jakim kiedykolwiek się zetknęłam, ale lepsze to niż sprawdzanie tych danych na miejscu dzień po dniu. Więc wróciłam do domu z wszystkimi moimi notatkami oraz płytą CD i na ich podstawie zaczęłam kreślić własne wykresy. Byłam zaskoczona odkrywając, że są one podobne do wykresów z niektórych książek, które niedawno przeczytałam.

Ludzie przestali umierać na koklusz na długo przed wprowadzeniem szczepień

Byłam zdumiona i mocno zdenerwowana odkryciem, że gdy narysujesz wykres śmiertelności z powodu kokluszu zaczynający się w połowie XIX wieku, możesz wyraźnie zobaczyć, iż do czasu wprowadzenia szczepionki śmiertelność zmniejszyła się 99%. Początkowo szczepionka została wprowadzona w latach 50 -tych, a została upowszechniona w latach 60.

Zdałam sobie również sprawę, że powód, dla którego wykresy Departamentu Zdrowia sprawiają, iż szczepionki są tak skuteczne, ponieważ rozpoczynali je w latach 40 -tych XX wieku. Do tego czasu wystąpiła już największa poprawa w zakresie zdrowia i to jeszcze zanim antybiotyki stały się powszechnie dostępne. Gdy patrzeć na śmiertelność u osób poniżej 15 roku życia, to spadek był jeszcze bardziej wyraźny. Do czasu gdy szczepionka przeciw kokluszowi stała się częścią powszechnego planu szczepień na początku lat 60 -tych to to, co było do zrobienia, zostało już zrobione.

Wykresy Departamentu Zdrowia: Przykład kiepskiego obrazowania zmian zachorowalności i śmiertelności

Zaczęłam zdawać sobie sprawę, że wykresy przedstawione w Zielonej Książce Departamentu Zdrowia nie były ani dobrym ani przejrzystym sposobem wykazywania zmian w zachorowalności i śmiertelności, które wystąpiły przed i po wprowadzeniu szczepień na te choroby.

Z odrą jest podobnie: Zielona Książka Departamentu Zdrowia zawiera wykres, który zaczyna się dopiero od lat 40 -tych XX wieku. Sprawia to wrażenie znaczącego spadku liczby zgonów po wprowadzeniu szczepionek przeciw odrze w 1968 roku. Jednak patrząc na wykres, który zawiera dane od XIX wieku można zauważyć, że wskaźnik śmiertelności – śmierć to najgorsza komplikacja – spadł o 99% zanim wprowadzono szczepionkę przeciw odrze do kalendarza szczepień.

Odra przestawała być groźna jeszcze przed wprowadzeniem szczepień.

Spadek zgonów na odrę o 100% wystąpił na 3 lata przed wprowadzeniem szczepionki

Patrząc w szczególności na osoby poniżej 15 roku życia można zobaczyć, że w latach 1905 – 1965 nastąpił 100% spadek liczby zgonów z powodu odry i to na 3 lata przed wprowadzeniem szczepionki przeciw odrze w Wielkiej Brytanii. Pod koniec lat 90 pojawiła się reklama szczepionki MMR. Przedstawiała niemowlę w pieluchach siedzące na skraju urwiska oraz czającym się lwem po drugiej stronie i głosem mówiącym: „Żaden kochający rodzic świadomie nie zostawiłby swojego dziecka bez zabezpieczenia i w niebezpieczeństwie”.

[„Jednym z najbardziej niepokojących odkryć w medycynie klinicznej było stwierdzenie, że dzieci z wrodzoną agammaglobulinemią, których organizm nie mógł produkować żadnych przeciwciał i miał tylko nieznaczne ślady immunoglobuliny w obiegu, przechodziły odrę w normalny sposób, wykazywały taką samą sekwencję objawów, a następnie zyskiwały odporność”. – Measles as an Index of Immunological Function, The Lancet, September 14, 1968, p. 611. – admin]

Myślę, że w reklamie bardziej naukowe było by umieszczenie jednego z wykresów na podstawie danych Biura Statystyk Krajowych [ONS]. Rodzice mieli by wtedy większą szansę dokonania świadomego wyboru, niż będąc przymuszani do podjęcia decyzji w oparciu o strach. Kiedy odwiedzasz swego lekarza rodzinnego i omawiasz z nim kwestię szczepień to odchodzisz pełen obaw.

Jeśli wszystko to co masz to tylko „medyczny model” chorób i zdrowia, to wszystko co wiesz to to, że wokół istnieje wrogi świat pełen drobnoustrojów. Co więcej, jeśli nie masz szczepionek, antybiotyków i 100% bakteriobójczego mydła, to jesteś całkowicie bezbronny wobec tych wszystkich zarazków, którymi ty i twoje dzieci są otoczeni. Twoje dziecko może wyjść cało gdy zachoruje na odrę, ale nigdy nie wiadomo kiedy nastąpi katastrofa i może stać się niepełnosprawne lub umrzeć na skutek przypadkowego zrządzenia losu.

Zdrowie jest następstwem właściwego odżywiania plus innych zdroworozsądkowych rzeczy.

[„Nasz organizm potrzebuje dziennie 90 składników odżywczych, które powinien pobierać z codziennego pożywienia. W tym powinno się znajdować: 60 minerałów, 16 witamin, 12 podstawowych aminokwasów i 3 podstawowe tłuszcze. Dłuższy niedobór któregoś z tych składników może prowadzić do różnego typu chorób. Nie wszystkie z nich, pożywienie dostarcza organizmowi w optymalnych ilościach”. – Joel Wallach – admin Sz.W.]

Zdrowie jest jedyną odpornością

Gdy zaczęła mi świtać straszliwa myśl, że szczepionki nie są tym czym miały być, zaczęłam poszukiwać w panice innego sposobu by ochronić moje dzieci i samą siebie – jakiegoś innego cudownego środka. Moja długa i powolna ścieżka badań nad szczepionkami i chorobami, przeciw którymi są te szczepionki, przy okazji objęła poznawanie innych modeli i filozofii zdrowia. Stopniowo uświadamiałam sobie, iż prawdą jest to co mówili mi ludzie od początku, że „zdrowie jest jedyną odpornością”.

Nie musimy być chronieni przed czymś co „gdzieś tam się czai”. Zapadamy na choroby zakaźne wtedy gdy nasz organizm potrzebuje się okresowo oczyścić. Szczególnie dzieci odnoszą korzyść różnego nierównomiernych wysypek lub „wykwitów” na całym ciele co zapewnia im odpowiednie skoki rozwojowe. Kiedy mamy gorączkę, kaszel, wysypkę to musimy traktować je w sposób wspierający, a nie tłumiący.

Standardowe leczenie medyczne tłumi objawy i przyczynia się do największych szkód

Z mojego doświadczenia wynika, że najgorsze powikłania podczas chorób wieku dziecięcego spowodowane są standardową kuracją medyczną, która polega na tłumieniu wszystkich objawów. Co jest największą przeszkodą dla lekarzy, nawet dla tych uważających, że Powszechny Program Szczepień Dziecięcych może nie być całkowitym sukcesem, tak jak jest przedstawiany? Albo, że mogą istnieć inne sposoby osiągania zdrowia, które są lepsze lub trwają dłużej? Prawdopodobnie jest to strach wiążący się z wyjściem przed szereg. Bycie postrzeganym jako odmieniec – z wszystkimi konsekwencjami jakie to za sobą pociąga. Co wiem z własnego doświadczenia.

George Bernard Shaw tak napisał w przedmowie do „The Doctor’s Dilemma” (Dylematy lekarza) z 1906 roku:

Lekarze są tacy sami jak inni Anglicy: większość z nich nie ma honoru, ani sumienia. To co zazwyczaj mylą z wyżej wymienionymi to sentymentalność i silna niechęć do robienia tego czego nie robią inni, bądź unikanie robienia czegoś co robią wszyscy.

Dr Jayne L. M. Donegan MBBS DRCOG DCH DFFP MRCGP MFHom. Holistyczny lekarz podstawowej opieki zdrowotnej i lekarz homeopatyczny

Rozprawa sądowa Brytyjskiej Naczelnej Rady Lekarskiej

Oto kilka bardzo interesujących informacji dotyczących dr Donegan i dlaczego należy zwrócić uwagę na jej autorytet w kwestii szczepień, gdyż świat medyczny to zrobił. W 2002 roku dr Jayne Donegan poszła do Sądu Najwyższego ponieważ brała udział w sprawie, w której dwie matki walczyły ze swoimi eks-partnerami o kwestię szczepień swoich dzieci. Matki nie chciały poddać swoich dzieci szczepieniu – bez względu na okoliczności – z obawy przed spowodowaniem nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu. Natomiast chcieli tego ojcowie, więc doszło do kontrowersyjnego sporu sądowego.

Dr Donegan pisała i mówiła publicznie o szczepieniach oraz naturalnych sposobach dbania o zdrowie dzieci, więc została poproszona o złożenie zeznań w charakterze biegłego przez owe dwie matki. Dr Jayne Donegan przedstawiła swoją ekspertyzę, iż bezpieczeństwo i skuteczność szczepionek nie zostały dobrze zbadane oraz że istnieją inne sposoby dbania o zdrowie dzieci niż ich szczepienie.

Ta sprawa sądowa okazała się bardzo długa i nadzwyczaj stresująca. Czasami rozprawy odbywały się w niesprawiedliwych okolicznościach, podczas których nie miała prawie czasu na przygotowanie dokumentów, podczas gdy druga strona dostawała dwa razy więcej czasu na przygotowanie swoich.

Oskarżenie o przedstawianie „śmieciowej nauki”

Informacje, które Jayne przedstawiła w sądzie (które były bezpośrednio wymierzone przeciwko typowym poradom medycznym głównego nurtu) zostały nazwane przez Sąd Apelacyjny jako dowody oparte o „śmieciową naukę” i Naczelna Rada Lekarska [GMC] – instytucja, która reguluje postępowanie lekarzy i mówiąca im jak mają postępować, wzięła ją na celownik.

Dr Donegan została oskarżona o „poważne naruszenie etyki zawodowej”, które mogło zakończyć się całkowitym zakończeniem jej kariery medycznej – pozbawieniem prawa wykonywania zawodu. Oficjalnie sprawę rozpoczęto w 2004 roku, ale pisanie raportów oraz przekopanie się przez setki medycznych dokumentów i badań zajęło trzy długie lata, zanim rozpatrzono jej sprawę w 2007 roku. Zarzuty przeciw niej były następujące:

Zarzuca się (dr Donegan), że:

6a. Podawała fałszywe i/lub wprowadzające w błąd opisy badań, na które się powoływała.

6b. Cytowała wybiórczo badania, raporty i publikacje oraz pomijała istotne informacje.

6c. Pozwoliła sobie na wygłoszenie subiektywnych poglądów na temat szczepień, aby uchylać się od obowiązków wobec sądu i wobec stron sporu.

6d. Nie przedstawiła obiektywnego, niezależnego i bezstronnego poglądu.

7.Pani działania w wyżej wymienionym punkcie 6 były:

7a. Błędne.

7b. W bezpośredniej sprzeczności z obowiązkiem biegłego; nieprofesjonalne.

7c. Mogły doprowadzić profesję do dezorientacji; w związku z domniemanymi faktami jest pani winna o poważne naruszenia etyki zawodowej”.

Jestem pewien, że czytając powyższe zarzuty dostrzegasz ich powagę. Oni w zasadzie stwierdzili, że zeznania złożone przez dr Jayne Donegan zostały spreparowane. Co więcej przedstawiła szkodliwą poradę, która mogłaby zaszkodzić całej profesji medycznej oraz pozwoliła sobie przedstawiać w sprawie sądowej własne poglądy.

Przez następne 3 lata dr Jayne Donegan musiała przygotowywać swoją linię obrony, odpowiadać na listy, przebrnąć przez stosy dowodów i gromadzić dokumenty, co utrudniało jej opiekę nad rodziną oraz kontynuację jej pracy zawodowej. Musiała także poradzić sobie z tym, że jej zespół prawników wycofał się ze sprawy na sześć tygodni przed pierwszym posiedzeniem sądu.

Naukowy „dowód” różni się od „dowodu” w sądzie

Dr Jayne Donegan udało się znaleźć pana Clifforda Millera, prawnika, który był wyjątkowo dobrze obeznany z tematem szczepień. Clifford Miller był nie tylko dobrym prawnikiem, ale też naukowcem, który uzyskał licencjat z fizyki. Posiadał dogłębną wiedzę na temat metod naukowych, co stanowi naukowy „dowód” oraz jak różni się od akceptowanych przez sąd „dowodów”.

Dr Jayne Donegan i prawnik Clifford Miller byli bardzo ostrożni. Wykorzystywali tylko raporty i badania z czasopism medycznych jako dowody na poparcie tego co mówili. Jest to bardzo istotne, aby o tym pamiętać.

Wykorzystywali informacje tylko z szanowanych źródeł medycznych.

Sprawa ta rozpoczęła się prawie ze znikomymi szansami na wygraną, ale po prawie trzech latach sporów prawnych oraz trzytygodniowym przesłuchaniu przez zespół Naczelnej Rady Lekarskiej w Manchesterze, Naczelna Rada Lekarska doszła do następujących wniosków:

Zespół jest pewien, że na żadnym etapie postępowania nie przedstawiała Pani własnych poglądów, aby uchylać się od obowiązków wobec sądu i stron sporu.

Zademonstrowała pani Zespołowi, że Pani raporty nie wynikały z Pani osobistych przekonań, a dowody to potwierdziły. Wyjaśniła Pani Zespołowi, że Pani podejście w przedstawionym raporcie dostarcza sądowi alternatywny pogląd na podstawie materiałów źródłowych. Materiał ten był w dużej mierze wyprowadzony z publikacji, które w rzeczywistości sprzyjały stosowaniu szczepień.

Z dowodów Pani i świadka wyraźnie wynika, że Pani celem jest skierowanie rodziców do źródeł informacji o szczepieniach oraz troska o zdrowie dziecka, które pomogą im dokonać świadomego wyboru.

Powiedziała nam Pani o istnieniu wielu książek autorstwa lekarzy i nie tylko, w tym także w wielu innych krajach poważnie kwestionujących szczepienia, w których przedstawiają wiele historycznych faktów, dowodów i publikacji medycznych wspierających ich argumenty. Nie wykorzystała Pani żadnej z tych publikacji, ponieważ uważała Pani, że Naczelna Rada Lekarska nie uznałaby je za wystarczające poparcie jako materiały źródłowe do Pani zaleceń. W dużej mierze wykorzystała Pani to co było dostępne w cytowanych publikacjach medycznych.

Zespół jest pewny, że przedstawione przez Panią raporty spełniały kryteria obiektywizmu, niezależności i bezstronności.

W związku z powyższym, Zespół stwierdza, iż nie jest Pani winna poważnego naruszenia etyki zawodowej.

Sprawa pomiędzy dr Jayne Donegan a Naczelną Radą Lekarską była niczym walka Dawida z Goliatem, a także kolejnym rzadkim przykładem, w którym zwyciężył Dawid.

Naczelna Rada Lekarska przyznała: Dzieci nie potrzebują szczepionek by być zdrowe

Chciałabym abyś naprawdę poważnie zastanowił się nad tym procesem sądowym – wysuniętymi zarzutami – ewentualnymi skutkami i co to może oznaczać dla całej branży szczepień.

  • Dr Jayne Donegan została wezwana w charakterze świadka, aby przedstawić dowód, iż dzieci nie potrzebują szczepień by być zdrowe, a co gorsze wiele z nich jest niekoniecznych i niebezpiecznych.
  • Sprowokowało to niezamierzone zwrócenie uwagi na jej osobę przez brytyjską Naczelną Radę Lekarską, która wytoczyła jej sprawę w sądzie.
  • Podczas tego 3 letniego procesu przedstawiła ona dowody przeciwko nieustępliwej opozycji, wśród której zaangażowanych było wielu radców królewskich [Queen’s Counsel] oraz bardzo kosztowny zespół prawników, a mimo to dr Donegan i jej dużo mniejszy zespół zdołali wygrać tą sprawę.
  • Przedstawiła dowody, których rada lekarska nie była w stanie ich obalić, jak myślisz co to oznacza?
  • Czy to sprawi, że zastanowisz się teraz nad sensem szczepień?
  • Czy to sprawi, że pomyślisz o faktycznych dowodach naukowych przedstawionych w sądzie?

Wynik sprawy został przemilczany w mediach

Ten szokujący wynik nieoczekiwanej wygranej nie został tak naprawdę poruszony w mediach. Powinien znaleźć się na każdej pierwszej stronie każdego czasopisma na świecie, ale oczywiście tak się nie zdarzyło. Media finansowane przez firmy farmaceutyczne mogą wywierać nacisk na rządy, by te robiły co one chcą, nic więc dziwnego, że ten przełomowy wyrok nie trafił do wiadomości publicznej.

Kiedy po raz pierwszy oskarżono dr Jayne Donegan o poważne naruszenie etyki zawodowej to oczywiście ten fakt trafił do gazet, ale kiedy wygrała, media praktycznie nie zwróciły na to uwagi. Jak ci się wydaje, czy społeczeństwo zasługuje, aby wiedzieć o wyniku tej sprawy sądowej? Czy nie chciałbyś również wiedzieć o nieczystych zagrywkach użytych w sądzie przeciwko dr Donegan?

Po zakończeniu śledztwa Brytyjskiej Naczelnej Rady Lekarskiej zapytano dr Jayne Donegan czego nauczyło ją to doświadczenie:

Być może jest tak, że jeśli rodzic mówi: „Martwię się o to, czy szczepienie jest bezpieczne” to oni mówią: „Ty tego nie rozumiesz, bo nie jesteś lekarzem”. Jednakże jeśli lekarz powie: „Martwię się o to, czy szczepienie jest bezpieczne” to oni mówią: „Oskarżamy cię o poważne naruszenie etyki lekarskiej …”

Źródło: THE DOCTOR WHO BEAT THE BRITISH GENERAL MEDICAL COUNCIL BY PROVING THAT VACCINES AREN’T NECESSARY TO ACHIEVE HEALTH

Transkrypty ze śledztwa GMC: UK’s GMC, Dr Jayne Donegan’s Story, Vaccines & MMR

Inne interesujące szczegóły o sprawie: The trial of Dr Jayne Donegan

 

 

Wszystkie zwierzęta, również te dwunożne, są wyłączną własnością korporacji / Podpisz petycję!!!

Wprawdzie wciąż (przynajmniej teoretycznie) obowiązuje Konstytucja, Kodeks Cywilny i Karta Praw Pacjenta, które mówią wyraźnie i niedwuznacznie, że za wychowanie i dbałość o stan zdrowia dziecka odpowiadają rodzice i że nie można nikogo poddać dowolnemu zabiegowi medycznemu bez jego wyraźnej, potwierdzonej na piśmie zgody, totalitarna praktyka medycznych faszystów w polskich szpitalach wydaje się temu przeczyć. Wszystko wskazuje na to, że dziecko stało się (kiedy i na podstawie jakich dekretów?) prywatną własnością prywatnych korporacji medyczno-farmaceutycznych, których zysk jest stawiany wyżej niż dobro, w tym prawo do samostanowienia, pacjentów i rodziców.

Człowiek, który nie ma prawa decydować o najbardziej istotnych z punktu widzenia zdrowia kwestiach został zdegradowany do rangi inwentarza żywego. Staliśmy się, szanowni państwo, mówiąc wprost – bydłem.

Krów, świń ani kurczaków nikt nie pyta, czy życzą sobie szczepień, zastrzyków i dezynfekcji. Nas również nie pytają…

Zbieramy pieniądze na adwokatów, bo trzeba pomóc tej wspaniałej, świadomej i asertywnej parze rodziców, którzy próbują zapobiec zniszczeniu naturalnego zdrowia ich dziecka – kliknij tutaj i wpłać, choćby tylko wdowi grosz. Czas położyć kres bezprawiu w polskiej służbie chorób i siedmiu boleści.

Posłuchajcie prawdziwej relacji ojca oszkalowanego przez (również korporacyjne) mendia głównego ścieku:

A tutaj co o sprawie piszą inni:

Megagranda i bezprawie w Białogardzie, czyli dlaczego Policja ściga rodziców?

Rodzice musieli porwać ze szpitala własne dziecko chroniąc je przed polskim państwem! Trwa policyjna obława na małżeństwo!

Zatrzymajmy pościg za rodzicami dziecka, którzy odmówili szczepienia!

Młode małżeństwo w miejscowości Białogard dnia 15 września, w piątek, uciekło ze szpitala, po tym, jak odmówiło wykonania szczepień na ich nowo narodzonej córce.

Poród odbył się bez komplikacji i o czasie, dziecko nie potrzebowało inkubatora ‐ nikt tego nawet rodzicom nie proponował. Nie było żadnego zagrożenia zdrowia i życia dziecka. W dwie i pół godziny po porodzie lekarz poinformował rodziców, że zgłasza ich do sądu rodzinnego; ojca poinformował, że on, jako tata, zagraża zdrowiu i życiu dziecka. Powodem była odmowa zaszczepienia córki w pierwszej dobie życia oraz odmowa podania zastrzyku z witaminą K.

Oburzenie lekarzy wzbudziła także prośba rodziców o niemycie dziecka i zostawienie mazi popłodowej, co w świecie jest standardem, a tutaj potraktowane zostało jako zaniedbanie higieniczne grożące zakażeniem.

Odmowa zastosowania profilaktyki przeciw rzeżączce również nie znalazła zrozumienia. Odmówiono natomiast wykonania badań w kierunku wrodzonych niedoborów odporności, które są bezwzględnym przeciwwskazaniem do szczepienia przeciw gruźlicy. Uzyskanie ulotki od preparatu wit. K okazało się niemożliwe, bowiem taka ulotka w języku polskim nie istnieje. Rodzicom nie udostępniono żadnych innych ulotek ‐ w opinii lekarza pisemna zgoda na hospitalizację obejmuje zgodę na wszystkie zabiegi i czynności wykonywane w szpitalu ‐ nie trzeba więc pacjentowi NICZEGO WYJAŚNIAĆ, nie wolno mu o nic pytać.

Procedury szpitalne znoszą prawa pacjenta.

Doraźnie zwołany w budynku szpitala sąd rodzinny po upływie pierwszej doby od narodzin dziecka odebrał rodzicom prawa rodzicielskie w kwestiach związanych z zastosowaniem świadczeń zdrowotnych u dziecka. Ustanowiono kuratora, który nie ma zupełnie wykształcenia medycznego i jemu powierzono prawo decydowania o zdrowi dziewczynki. Rodzicami kierowała wyłącznie troska o bezpieczeństwo i zdrowie ich dziecka. Za swoją dociekliwość i troskę zostali ukarani odebraniem praw do dziecka i zmuszeni do ucieczki i ukrywania się.

Rodzice nagrali film, który udostępnili w sieci, w którym proszą o pomoc‐ liczą na to, że ten ogrom bezprawia zostanie zauważony.

Jesteśmy świadkami odbierania rodzicom prawa do decydowania o zdrowiu ich dziecka w momencie, gdy toczą się dyskusje społeczne i coraz więcej informacji świadczy o szkodliwości szczepień, i nikt nie chroni rodziców i dzieci w momencie, gdy występują skutki uboczne trwale uszkadzające zdrowie.

Pomóżmy tej rodzinie odzyskać spokój, dobre imię i zaufanie do Państwa!

Liczymy na to, że Burmistrz miasta Białogard osobiście zajmie się tą sprawą.

Podpisz petycję przeciwko krzyczącemu bezprawiu! Nie pozwól, żeby zmieniono nas w pozbawionych praw niewolników, będących prywatną własnością mafii medyczno-farmaceutycznej!

Burmistrz Białogardu Krzysztof Bagiński: Zatrzymajmy pościg za rodzicami dziecka, którzy odmówili szczepienia!

Nazistowska cenzura filmu o szczepieniach

Zapewne wiele osób słyszało o ostatnim skandalu okołoszczepiennym w USA.  Dr Andrew Wakefield (bohaterski brytyjski lekarz naukowiec, który jako pierwszy zwrócił uwagę  w literaturze naukowej na związek autyzmu ze szczepieniami, za co został profesjonalnie ukrzyżowany przez establiszment medyczny i kartele farmacji) zrobił film dokumentalny wspólnie z filmowcami, niezależnymi naukowcami  i lekarzami nt. szczepień.  Film pt. Vaxxed “from Cover up to Catastrophe”  ukazuje skandaliczną korupcję i kryminalne fałszerstwa w CDC, których celem było ukrywanie prawdy przed społeczeństwem o wielkiej toksyczności szczepień, odpowiedzialnych za bezprecedensowy w historii ludzkości medyczny holokaust milionów dzieci i ich tragiczne okaleczenie.  (CDC to amerykańska agencja rządowa kontroli chorób, która opracowuje kalendarze szczepień i jej oficjalnym zadaniem jest pilnowanie bezpieczeństwa szczepionek).

Wybitny aktor Robert de Niro, który ma syna chorego na autyzm poszczepienny, pierwotnie zgodził się pokazać film Vaxxed na swym festiwalu Tribeca, lecz pod groźbami karteli farmacji, CDC i skorumpowanego establishmentu medycznego film ten został zakazany, a De Niro musiał wycofać się z planu zaprezentowania go na festiwalu (http://www.ageofautism.com/2016/03/vaxxed-axed-from-tribeca-film-festival-under-enormous-pressure-to-censor-.html).

Jest to najbardziej skandaliczny przykład korporacyjnej cenzury, która godzi w konstytucyjne prawa Amerykanów, bowiem wolność słowa jest gwarantowana w pierwszej poprawce do Konstytucji USA.

Ta cenzura przypomina najgorsze czasy hitlerowskie i stalinowskie, kiedy  palono zakazane książki.  Ale, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.  Jak wiadomo, każda cenzura i zakaz tylko rozbudza społeczny apetyt na zdobycie zakazanego dzieła, więc doprowadziła do ogromnego wzrostu zainteresowania tym filmem na całym świecie.  Film stał się niezwykle popularny właśnie dzięki cenzurze, bo ludzie wiedzą, że tak agresywne ukrywanie prawdy o szczepieniach oznacza, że rzeczywiście są one bardzo szkodliwe.   Naturalnie,  w dzisiejszych czasach niemożliwe jest utajnianie prawdy na dłuższą metę, więc możemy być pewni, że film wkrótce dotrze do milionów ludzi na świecie.

W poniższym linku społeczna petycja do dyrektorów festiwalu  o przywrócenie pokazu filmu – w ciągu 2 dni zebrała ok. 30 000 podpisów, głównie od rodziców okaleczonych lub zabitych szczepieniami dzieci.  Można się dopisać.

https://www.change.org/p/tribeca-bring-vaxxed-back-to-tribeca).

http://www.naturalnews.com/053445_VAXXED_film_Robert_De_Niro_Tribeca_Festival.html

http://www.ageofautism.com/

http://www.naturalnews.com/053468_Sloan_Foundation_Nazi_eugenics_Sundance_film_festival.html,

http://www.naturalnews.com/053469_vaccines_autism_FDA_documents.html)

http://www.thedailysheeple.com/depopulation-test-run-75-of-children-who-received-vaccines-in-mexican-town-now-dead-or-hospitalized_032016

—————————–

Ja już tę petycję podpisałam, a wy?

Dyskryminacja zdrowych i epidemia poronień / Alarm: Ataki skorumpowanego establiszmentu medycznego

Dwie wiadomości od profesor Marii Doroty Majewskiej z amerykańskiej rządowej bazy zbierającej informacje o skutkach ubocznych szczepień The Vaccine Adverse Event Reporting System (VAERS)

Dyskryminacja zdrowych i epidemia poronień

Wcześniej przewidywałam, że mogą nastać czasy, gdy zdrowi ludzie nieszczepieni będą prześladowani przez chorych na choroby zakaźne szczepieńców. Wygląda, że już nastały takie czasy.

W przedszkolu w amerykańskim mieście Charlotte pięcioro dzieci zachorowało na ospę wietrzną wkrótce po szczepieniach.  Wiadomo, że osoby zaszczepione szczepionkami z żywych wirusów nie tylko same często zapadają na choroby, na które były szczepione, ale też stają się źródłem zarażeń dla tocznia.  I co zrobiło przedszkole w tej sytuacji?  Na zlecenie stanowego urzędu zdrowia, zamiast zarządzić kwarantannę chorych dzieci, poddało 21-dniowej kwarantannie 15 zdrowych nieszczepionych dzieci.

https://truthkings.com/15-unvaccinated-charlotte-children-banned-school/?utm_source=CCNewsletter&utm_medium=Email&utm_campaign=SchoolBans#

Wkrótce prawdopodobnie zdrowym dzieciom zakaże się bywać w miejscach publicznych, które będą zarezerwowane dla chorych szczepieńców.

…………….

Ostatnio otrzymałam niepokojące doniesienia, że w Polsce panuje epidemia wczesnych poronień lub urodzeń martwych płodów.  Przyczyn tego  zjawiska może być kilka, lecz najbardziej podejrzane są szczepienia.  Od kilkunastu lat wiadomo, że w krajach tzw.  „3 świata” podaje się kobietom szczepienia  przeciwtężcowe z dodatkiem ludzkiego hormonu gonadotropiny kosmówkowej (hCG).  Hormon ten, jest wytwarzany przez zarodek, a potem przez łożysko, umożliwia rozwój zarodka i utrzymanie ciąży. Dodanie hCG do szczepionek powoduje wytworzenie przez układ odpornościowy kobiety przeciwciał przeciw  temu hormonowi, co sterylizuje kobietę i uniemożliwia  utrzymanie przez nią ciąży.  Nie wiadomo jak długo trwa ta sterylizacja – niewykluczone, że przez całe płodne życie kobiety lub znaczną jego część.

Zgodnie z polskim kalendarzem szczepień nastolatkom w 19 r. życia podaje się szczepionkę Td. (tężec + dyfteryt, lub sam tężec).  Czy szczepionki te zawierają hCG?  Nie wiadomo, niektóre mogą zawierać, bo ten dodatek jest ukrywany przez producentów. Kobiety, które doznały wczesnych poronień powinny się zbadać w dobrym laboratorium immunologicznym na zawartość przeciwciał przeciw hCG w surowicy. Ich obecność będzie wskazywać, że otrzymała ona szczepionkę sterylizującą, i to może być podstawą do oskarżenia jej producenta oraz MZ o spowodowanie sterylizacji.  Inną przyczyną epidemii wczesnych poronień mogą być szczepienia HPV oraz przeciw grypowe – jak wykazują dane z bazy VAERS.  http://www.vitae.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=957:szczepionki-zwalczajce-ci&catid=144:4-milosc-rodzina-rzeczywistosc&Itemid=131

Oczywiście, nie można wykluczyć także innych embrio-toksycznych czynników środowiska: toksycznych kosmetyków (z akrylatami, dwutlenkiem  tytanu i innymi szkodliwymi substancjami), środków piorących, trujących dodatków do żywności,  witamin ze sztucznymi barwnikami i dwutlenkiem tytanu, a nawet  częstego używania telefonów komórkowych  przez ciężarne kobiety. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4416385/

Alarm: Ataki skorumpowanego establiszmentu medycznego na lekarki,

które wykazują się wyjątkową uczciwością, głęboką wiedzą lekarską n.t. szczepień, odwagą, oraz rzadko spotykaną empatią dla pacjentów.  Polscy rodzice powinni solidarnie stanąć w ich obronie.  Trzeba masowo pisać listy do Naczelnej Izby Lekarskiej (z kopiami do komisji zdrowia w Sejmie, MZ,  p. Premier i Prezydenta)  i żądać usunięcia  oraz ukarania skorumpowanych urzędników medycznych, którzy próbują  odebrać tym wspaniałym lekarkom prawo do  leczenia za to, że rzetelnie spełniają obowiązki lekarza i informują pacjentów, iż szczepienia mogą zabić i trwale okaleczyć – co oficjalnie podają w swych ulotkach producenci szczepionek, co podaje amerykańska rządowa baza danych (VAERS), oraz na co wskazują liczne wygrane procesy sadowe o odszkodowania za okaleczenia lub zgony poszczepienne, za które wypłacono już ponad miliardy $. Obrona tych dzielnych lekarek jest obowiązkiem moralnym wszystkich rodziców, kolegów lekarzy, obywateli.  Kiedy zabraknie takich odważnych i sumiennych lekarzy, nic nie stanie na przeszkodzie, żeby kartele farmacji oraz skorumpowani urzędnicy medyczni bezkarnie zabijali dla zysków miliony Polaków.

http://prawy.pl/28152-lekarki-alarmujace-o-skutkach-ubocznych-szczepien-zostana-pozbawione-praw-do-wykonywania-zawodu/

Kochający właściciel nie szczepi swoich zwierząt!

Przeglądanie statystyk mojego bloga bywa niekiedy bardzo kształcące. Lubię podejrzeć kto i skąd do mnie przychodzi i gdzie podano link do mojego bloga. Lubię poczytać dyskusję o problemie, o którym pisałam. Podążając po nitce do kłębka trafiłam na forum Miau, gdzie kiedyś znalazłam praktyczne rady dotyczące leczenia kotów srebrem koloidalnym (ta metoda nie jest zalecana przez adminów, jako rzekomo zatruwająca kocie nerki metalami ciężkimi, co jest bzdurą, bo chodzi o srebro koloidalne, a nie metaliczne). Kiedy tam dotarłam linku już nie było. Wygląda na to, że admini uznali mnie za ekstremistkę, a link za niepoprawny politycznie, ponieważ to forum lansuje szczepienie zwierząt na potęgę (można się domyślać, kto je sponsoruje).

Przeczytałam tam taką oto „mądrość”:

…szczepionka p/białaczce potrafi dawać powikłania w postaci pewnego rodzaju nowotworu – dlatego białaczkę szczepimy, wtedy kiedy jest taka konieczność np. kot wychodzący. A jeżeli szczepimy to zazwyczaj w łapkę lub ogon – w razie czego (powstania nowotworu) jest możliwość amputacji i uratowania życia kotu.

Ja, po przeczytaniu czegoś takiego natychmiast napisałabym „Q-wa, co takiego??? Szczepienie powoduje tak groźny, że aż wymagający amputacji nowotwór? W takim razie w życiu kota nie zaszczepię!”

Wydaje mi się to jedyną rozsądną reakcją na taką szokującą informację. Ale widocznie jestem wyjątkiem, bo pozostali najwyraźniej uznali, że amputacja łapki jest mniejszym problemem niż bliżej nieokreślone ryzyko zachorowania na kocią białaczkę. Miałam w swoim życiu kilka kotów, niektóre nawet dożyły sędziwego wieku, i żaden nigdy nie zachorował ani na białaczkę ani na żadną inną zakaźną plagę egipską, a jedynie na nerki, co było pewnie skutkiem podawania suchej karmy.

Dla mnie ta informacja nie jest nowa. Po raz pierwszy usłyszałam ją kilka lat temu w radiu TokFM z ust weterynarza, który wyjaśnił, że szczepić należy w łapkę, bo w razie wywiązania się nowotworu w miejscu, w które wstrzykuje się szczepionki łatwiej i bezpieczniej jest amputować łapkę (kotek poradzi sobie bez niej) niż całą łopatkę, co jest bardzo okaleczającym zwierzątko zabiegiem. Te rewelacje tak mnie zszokowały, że odrzuciłam pomysł szczepienia zwierząt raz na zawsze. Skoro mamy tak niezbity dowód na szkodliwość szczepień (jeśli to kogoś nie przekonuje to jakich argumentów trzeba jeszcze użyć???) to dlaczego szczepienia jeszcze nie zostały zdelegalizowane?

Jeśli jednak ktoś wciąż nie czuje się przekonany oto cytat z profesjonalnej strony Vet & Co Szczepienie w ogon (jak wynika z poniższych cytatów bynajmniej nie chodzi o jedną, trefną szczepionkę przeciwko białaczce, lecz o wszystkie szczepionki jakie podaje się kotom):

vetcoU jednego z dziesięciu kotów na wszystkie dziesięć tysięcy szczepionych przeciwko chorobom zakaźnym rozwija się nowotwór w miejscu iniekcji” – mówi prof. Julie Levy z University of Florida College of Veterinary Medicine. Jest to ciągle ogromny problem w prewencji kotów, mimo zaproponowanych przez American Association of Feline Practitioners (AAFP) względnie bezpiecznych dla życia zwierzęcia miejsc iniekcji (zaprezentowanych na ilustracji kolorem zielonym). W związku z tym prof. Levy wraz z zespołem ekspertów wskazali nowe miejsce szczepienia kotów – koniec ogona.

Według nich o wiele łatwiejszym, mniej inwazyjnym i lepiej znoszonym przez koty zabiegiem jest usunięcie końcówki ogona w przypadku wystąpienia nowotworu poszczepiennego, niż – jak do tej pory – operacje chirurgiczne kończyn, które są kosztowne, bolesne i w konsekwencji utrudniają zwierzęciu życie.

Badanie przeprowadzone przez zespół naukowców wykazało, że szczepienie w końcówkę ogona jest co najmniej tak samo skuteczne, jak zalecane do tej pory iniekcje w kończyny. Prof. Levy z zespołem mają nadzieję, że ta skuteczna alternatywa zostanie przyjęta przez praktyków z całego świata, dzięki czemu zmniejszy się cierpienie kotów związane z np. amputacją, a właściciele nie będą zmuszeni wydawać dużej ilości pieniędzy na kosztowne operacje chirurgiczne.

Badania zostały sfinansowane przez Maddie’s Fund, Merial Veterinary Scholars Program, oraz Harold H. Morris Trust Fund for Research in Diseases of Small Animals. Wyniki zostały zaprezentowane w październikowym wydaniu Journal of Feline Medicine and Surgery.

Źródło: http://veterinarynews.dvm360.com/dvm/Veterinary+news/Tail-vaccination-may-lead-to-better-cancer-treatme/ArticleStandard/Article/detail/827339?contextCategoryId=378

I podobna wiadomość ze strony koty.pl Szczepienie kota w ogon – nowa moda czy konieczność?

W jaką część ciała szczepimy koty? W Polsce najczęściej w górną część tylnej kończyny. Odchodzi się od szczepień w kark czy tułów. Według najnowszych zaleceń stowarzyszenia lekarzy weterynarii w USA zaleca się szczepienie nisko w łapę – poniżej kolana lub łokcia, by maksymalnie zminimalizować ryzyko rozwoju mięsaka poszczepiennego, a w razie gdy się pojawi – uratowania życia kota poprzez radykalny zabieg, amputację kończyny z rozwijającym się nowotworem. Naukowcy z Uniwersytetu Florydzkiego proponują alternatywną metodę szczepień – w koci ogon.

Według badaczy z Florydy u jednego do dziesięciu kotów na 10 tysięcy szczepień rozwija się mięsak poszczepienny. Ale szczepienia nadal są konieczne, gdyż ryzyko śmierci nieszczepionego kota wskutek infekcji jest znacznie większe niż wystąpienie nowotworu w miejscu injekcji.

W materiale opublikowanym w październiku w Journal od Feline Medicine and Surgery zespół specjalistów w dziedzinie kocich chorób zakaźnych publikuje wyniki badań, według których szczepienie kotów w końcową część ogona jest tak samo skuteczne i dobrze chroniące przed chorobami zakaźnymi jak tradycyjne szczepienie w łapę oraz równie dobrze tolerowane przez organizm zwierzęcia. W razie rozwoju nowotworu poszczepiennego zabieg amputacji ogona jest stosunkowo łatwy, bezpieczny dla kota i znacznie mniej inwazyjny niż w przypadku konieczności amputacji łapy oraz wiąże się z mniejszym bólem.

Jeszcze nieprzekonani?

No to przeczytajcie, co w komentarzach w moim blogu napisała MałaMi:

To co napiszę nie dotyczy dziecka ale szczenięcia (dla mnie jest jak członek rodziny), ponieważ stałam się posiadaczką szczeniaka musiałam zaszczepić go od chorób szczenięcych, szczepionka obejmuje co najmniej kilka chorób, szczenie ważyło 30kg w dziesięć minut po podaniu straszny pisk i pies nie reaguje na wołanie, kolejne trzy minuty to skurcz mięśni i zatrzymanie krążenia, pies zaczyna umierać – weterynarz stwierdził wstrząs powodem jest obce białko które dodają do szczepionek, organizm psa walczy ze szczepionką. Dobrze że weterynarz był myślący to uratował mi psa teraz jest kolejne szczepienie a mi udało się doczytać że teraz może być taka reakcja na każdą szczepionkę.

Pies ma co jakiś czas plątanie się nóg i jest bardziej ospały, chwilami nieobecny.

Reakcja poszczepienna ujawniła się nawet u psa który miał 3miesiące i sporą wagę, a co mówić o dziecku które waży 2-3 kg. Mogę tylko współczuć rodzicom.

Drgawki padaczkowe u 3 letniego zdrowego psa, 3 dni po szczepionce przeciwko leptospirozie!

Prowacki na pewno powiedzą, że pies chce zwrócić na siebie uwagę i symuluje – tak w każdym razie mówili o dziewczynkach, które miały ciężkie konwulsje po Gardasilu.

Nowe obowiązkowe (zabójcze) szczepienia dla wcześniaków

Prof. Maria Dorota Majewska (VAERS)

Establiszment szczepienny narzuca polskim niemowlętom, zwłaszcza wcześniakom, kolejne toksyczne szczepienia przeciw pneumokokom (pneumo), za które zapłaci podatnik.   Szczepienia te są najbardziej zabójcze ze wszystkich, jak wykazują dane zebrane w amerykańskiej bazie VAERS (pokazane poniżej w tabelach 1 i 2). Kiedy dodamy zgony spowodowane przez różne typy szczepionek przeciw pneumokokom (tabela 1), to otrzymamy liczbę 1732 – czyli więcej zgonów niż powodują inne szczepienia.  Ponieważ zgłaszanych jest tylko od 1 do 5% wszystkich przypadków powikłań, tzn. liczby zgonów po tych szczepieniach mogły wynosić dziesiątki tysięcy w samych tylko USA.

Tabela 2 pokazuje liczby zgonów po szczepieniach pneumo w różnych grupach wiekowych.  Widzimy, że najbardziej śmiercionośne są te szczepienia dla niemowląt poniżej 6 miesiąca życia.  Druga silnie narażona na poszczepienną śmierć grupa to osoby po 65 r życia.  I dla tych właśnie populacji szczepienia pneumo są najbardziej usilnie zalecane. Można więc sobie wyobrazić prawdopodobne pogromy wcześniaków, kiedy wprowadzi się te szczepienia jako „obowiązkowe”.

Szczepienia te wprowadzono do polskiego kalendarza szczepień na podstawie badań klinicznych przeprowadzonych m.in. w Polsce.   Poniżej link do takiego badania wykonanego na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. (Z linku można dotrzeć do pełnej  publikacji.)  Badanie było sponsorowane przez firmę Pfizer, producenta szczepionki pneumo 7–walentnej  (PCV7).

Badanie przeprowadzono na 60 wcześniakach, które otrzymały 4 dawki szczepionki PCV7 w 2, 4, 6 i 16 miesiącu życia. Polegało ono wyłącznie na pomiarze poziomu przeciwciał. Praca ma wiele nieprawidłowości, które powinny ją zdyskwalifikować, lecz jako sponsorowana przez firmę farmaceutyczną została opublikowana w korporacyjnym piśmie naukowym (Elsevier-Taiwan), znanym z oszustw wydawniczych na wielką skalę.  Wymienię tu kilka podejrzanych aspektów tej pracy. Nigdzie w publikacji nie ma informacji ilu pacjentom wstępnie podano te szczepionki i ilu odpadło z badania (tzn. zmarło lub miało poważne powikłania).  A to jest wymóg sine qua non każdej rzetelnej klinicznej publikacji naukowej.  Typowo w badaniach klinicznych leków znaczna część pacjentów odpada w trakcie ich prowadzenia z powodu powikłań lub zgonów.  W przypadku wcześniaków należy oczekiwać wielu poważnych powikłań (sądząc z danych  VAERS), więc brak informacji o nich jest bardzo podejrzany i niedopuszczalny.  W publikacji nie ma też mowy, czy rodzice wyrazili zgodę na to, żeby ich dzieci zostały poddane tym badaniom, więc można podejrzewać, że były one zaszczepione bez tej zgody – czyli nielegalnie.  Łatwo można było dodać eksperymentalną szczepionkę do koktajlu innych szczepień „obowiązkowych”, nie powiadamiając o tym rodziców. W publikacji podano tylko, że badanie było zatwierdzone przez Komitet Etyki uniwersytetu, lecz nie podano zgodnie z jakimi ustawami, kodeksami i rozporządzeniami polskimi oraz europejskimi je zatwierdzono (co jest wymagane w tego typu publikacjach).  Brak w publikacji krytycznych danych wymaganych do prowadzenia badań klinicznych z lekami każe wątpić w standardy etyczne tejże komisji. Wreszcie, bardzo podejrzane są same wyniki, wg których immunogenność tej szczepionki u polskich wcześniaków była znacznie większa niż obserwowana w podobnych badaniach europejskich. Ma to sugerować, iż polskie dzieci są odmieńcami genetycznymi w Europie, a raczej sugeruje, że badanie mogło być zmanipulowane.  Wszystkie niedociągnięcia i podejrzane elementy tej publikacji sugerują, że – jak większość prac sponsorowanych przez firmy farmaceutyczne – mogła być ona zafałszowana dla zysków, a więc jest całkowicie niewiarygodna.  Rodzice oraz lekarze muszą zdawać sobie z tego sprawę zanim zaszczepią swoje czy cudze dzieci tymi groźnymi szczepionkami.

Trzeba też mieć świadomość, że większość „zachodnich” szczepionek jest dziś produkowana w Chinach czy Indiach, w niekontrolowanych warunkach (co przyznała amerykańska agencja leków FDA) i nigdy nie wiadomo co naprawdę się znajduje w danej fiolce czy strzykawce.

pneumo1 pneumo2