Poszczepienna zapaść społeczeństw

Prof. Dorota Maria Majewska (VAERS)

Wcześniej pisałam o tym, że USA, podobnie jak inne intensywnie szczepiące kraje, w szybkim tempie się degenerują, ponieważ ciężko okaleczone szczepieniami dzieci i młodzi ludzie nie nadają się do normalnej nauki i odpowiedzialnej pracy.  Normalne niegdyś szkoły zamieniają się w kliniki zajmujące się serwowaniem leków oraz w ośrodki specjalnej opieki i edukacji dla dzieci chorych i upośledzonych.  Dramatycznie ciągle spada iloraz inteligencji dzieci i młodzieży, tak że brakuje już dostatecznie zdolnych młodych ludzi, którzy kwalifikują się na studia wyższe oraz do kształcenia w zawodach wymagających inteligencji,  zdolności do myślenia i skupiania się.

Często pojawiają się w mediach artykuły alarmujące, że amerykańskie dzieci i młodzież są coraz głupsze i są już najgłupsze na świecie.  A przecież przed laty USA przodowały w wyższym wyksztalceniu obywateli i znajdowały się w awangardzie postępu naukowego i technologicznego świata, więc miały miliony wybitnie zdolnych ludzi.   Z niepokojem pisze się też o znikaniu zdolnych do pracy mężczyzn.  W 1957 r. w USA  97% mężczyzn w wieku 25-54 lat było na rynku pracy, a dziś ich liczba zmniejszyła się do ok. 89% i ciągle spada.  Dziennikarze i „eksperci medialni” wymyślają coraz to bardziej egzotyczne teorie na wytłumaczenie tego zjawiska,  lecz nikt w mediach nie wykazuje dość wiedzy, uczciwości lub odwagi, żeby przyznać oczywiste, że to amerykański skandalicznie skorumpowany przez kartele farmacji system szczepień, jest odpowiedzialny za masowe okaleczenie trującymi szczepieniami prawie całego amerykańskiego społeczeństwa, wskutek czego stało się ono dysfunkcjonalne.  To upośledzenie społeczne widać już na każdym kroku. Rzetelni naukowcy przewidują, że całkowita zapaść amerykańskiego społeczeństwa nastąpi prawdopodobnie wciągu najbliższych 20 – 30lat.

Należy oczekiwać, że równie skorumpowany polski system przymusowych, toksycznych szczepień wkrótce doprowadzi do podobnego kolapsu demograficznego także w Polsce. Polacy dziś emocjonują się zamieszaniem wokół planowanych przez PIS reform w sądownictwie, lecz nadal – dzięki zakłamanym, skorumpowanym mediom – pozostają głusi i ślepi na galopującą poszczepienną degeneracją biologiczną polskich dzieci i młodzieży, która może się  skończyć zagładą dla naszego narodu.

Radykalna reforma programów szczepień dzieci, zwanych eufemistycznie „ochronnymi”,   oraz zniesienie ich przymusu są konieczne dla ratowania zdrowia i egzystencji naszego narodu.  Te zmiany są nawet pilniejsze do przeprowadzenia niż reformy sądownictwa albo powinny być realizowane równocześnie.  Socjalny program 500+  uratował tysiące polskich dzieci przed głodem i degeneracją z biedy, lecz w żaden sposób nie zrekompensuje i nie uleczy trwałego poszczepiennego kalectwa, które dotyka już setek tysięcy polskich dzieci i młodzieży. Potrzebujemy szybkiego prezydenckiego dekretu albo sejmowej ustawy, które całkowicie zniosą przymus szczepień „ochronnych” w Polsce i nałożą surowe kary na urzędników medycznych lub wojewodów, którzy stosują wobec Polaków sprzeczny z Konstytucją RP i prawami człowieka przymus szczepień.

http://www.ageofautism.com/2017/07/where-have-all-the-young-men-gone-long-time-passing.html

http://www.ageofautism.com/2017/07/special-ed-should-be-renamed-regular-ed.html

Reklamy

Naczelna Izba Lekarska domaga się łamania prawa, zapisów Konstytucji, Karty Praw Pacjenta oraz Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ

Zupełnie prywatne stowarzyszenie kilku doktorków, nieposiadające żadnych uprawnień do narzucania komukolwiek jakichkolwiek swoich pomysłów, ale skutecznie zastraszające nieznających własnych praw lekarzy i rodziców znowu wściekle ujada, bezczelnie żądając od „resortu” (chyba ma na myśli Ministerstwo Chorób i Siedmiu Boleści) „podjęcia prac zmierzających do wprowadzenia obowiązku przedstawienia przed przyjęciem do żłobka, przedszkola oraz szkoły zaświadczania potwierdzającego wykonanie u dziecka szczepień obowiązkowych”.

Wystraszyliście się?

Ludzie, spokojnie!

Nie ma prawnego przymusu szczepień! Obowiązek to nie to samo co przymus! Obowiązek poddania dziecka szczepieniom nie jest obowiązkiem prawnym, lecz obywatelskim, co oznacza dobrowolność w tym względzie.

Karta Praw Pacjenta mówi o wyrażeniu dobrowolnej ZGODY na zabieg (szczepienie to też zabieg!), a nie o przymusie poddawania się mu.

Każde dziecko jest objęte obowiązkiem (zwanym „przywilejem) szkolnym. Kto nie posyła dziecka do szkoły ten musi się liczyć z karą.

NIL to samozwańcza grupa, która działa w interesie przemysłu farmaceutycznego, dążącego do wprowadzenia przymusu kupowania jego produktów i karania za odmowę ich nabywania. Równie dobrze producenci pralek mogą zacząć żądać wprowadzenia przymusu posiadania ich sprzętu i domagać się karania tych, którzy go nie chcą nabyć, argumentując, że nie używając pralki stanowisz zagrożenie dla higieny i zdrowia całego społeczeństwa.

Nie przejmujcie się takimi wiadomościami. Sezon ogórkowy mamy w pełni i tak to potraktujmy. Kiedyś wszyscy szukali potwora w Wiśle, a dziś NIL szuka naiwnych, którzy dadzą się zastraszyć i ogłupić. Na szczęście głupich jest coraz mniej i to powinno nas cieszyć.

Kto decyduje co się wstrzykuje dzieciom?

Prof. Maria Dorota Majewska (VAERS)

Warto się zapoznać i trzeba pamiętać, ze w USA i UE same leki zabijają ponad pół miliona ludzi rocznie, a masowe przymusowe szczepienia nie maja nic wspólnego ze zdrowiem publicznym i zdrowiem dzieci , tylko są maszyną do generowania wielomiliardowych zysków dla karteli farmacji.

PDF do pobrania: Oszustwa koncernów farmaceutycznych

Kto zabił Alexa Spourdalakisa?

Komentarz dr Andrew Wakefielda i Polly Tommey (producentów) do filmu „Kto zabił Alexa Spourdalakisa”

Matka i ciotka Alexa zostały oskarżone o morderstwo z premedytacją i pewnie zgniłyby w ciężkim więzieniu gdyby nie film, którego producentem jest dr Andy Wakefield, znakomity i uczciwy lekarz pozbawiony prawa do wykonywania zawodu za ujawnienie prawdy o szkodliwości szczepionki MMR – tej właśnie, która doprowadziła Alexa Spourdalakisa do zapalenia jelit, uszkodzenia mózgu i ciężkiego autyzmu oraz konieczności „leczenia” przez alopatów i psychiatrów, co w końcu doprowadziło do jego śmierci.

A tu inna, łamiąca serce historia dziecka doprowadzonego przez szczepionki do ciężkiego autyzmu. Dziecko straciło matkę i ojca, którzy nie wytrzymali nagonki władz, które uznały ich za nieodpowiedzialnych rodziców i pozbawiły ich władzy rodzicielskiej. Ciotka, która została opiekunką prawną dziecka zrozumiała poniewczasie, że jej brat był niewinny. Niestety, nie zdołała go powstrzymać przed popełnieniem samobójstwa. Historia ta ma jednak szczęśliwe zakończenie: dziecko udało się wyprowadzić z autyzmu, a jego ciotka zrezygnowała ze studiowania medycyny, ponieważ zrozumiała, że medycyna nie służy dobru pacjentów, a jedynie troszczy się o interesy finansowe przemysłu farmaceutycznego.

Wywiad z dr Stefanem Lanka – wirus HIV nigdy nie został wyizolowany!

Źródło: WyBudzeni.com

Wywiad z dr Stefanem Lanka o błędach metodologicznych w izolowaniu wirusów

Wywiad z dr Stefanem Lanka

– Czym jest wirus?

– Cóż, czym jest wirus? Według definicji wirus to organizm bezkomórkowy, co oznacza że jest jednostką niezdolną do samodzielnego, niezależnego rozmnażania. Właściwie to materia nieożywiona, jest to tylko odcinek materiału genetycznego, otoczony przez białka i lipidy aby chronić materiał genetyczny i przenosić go do wnętrza innej komórki lub organizmu. Nie ma własnych mechanizmów biochemicznych. Potrzebuje żywej komórki aby ją zainfekować i przejmuje jej mechanizmy biochemiczne, aby produkować swoje własne białka, swój materiał genetyczny, a ostatecznie nową cząsteczkę wirusa, która zostaje uwolniona na zewnątrz, albo zwyczajnie opuszczając komórkę, bądź też niszcząc ją. To, według definicji, jest wirus, czyli materia nieożywiona, posiadająca tylko informację genetyczną, otoczona przez białka i lipidy, mająca określony rozmiar i kształt, co skutkuje określoną gęstością, która pozwala nam prostym sposobem wyizolować go od pozostałych cząstek, ponieważ w środku komórki są organelle wirusowe, które są ogólnie mniejsze i mają różne rozmiary. Istnieją łatwe, standardowe techniki, stosowane już na uczelniach, do izolowania wirusów.

– Jakie są dowody na istnienie wirusa?

– Cóż, dowód, opisany np. w mojej publikacji, czy też w innych publikacjach o istniejących wirusach jest taki, że przedstawiasz strukturę wirusa, który powinien zainfekować materiał próbny, czyli tkankę. Za pomocą mikroskopu elektronowego robisz mikrografy. Potem bierzesz zainfekowaną tkankę, niszczysz tkankę lub po prostu wyciągasz wirusy za pomocą różnych wdrożonych technik izolacji. Robisz oczywiście to samo z materiałem nie zainfekowanym, równolegle, takimi samymi metodami i oczywiście w takim samym czasie. Na koniec otrzymujesz taką próbówkę. W jednej próbówce, gdzie w danym przedziale gęstości znajdują się wirusy, co oznacza, że na jakimś lub określonym poziomie takiej próbówki znajdziesz coś, podczas gdy w próbie kontrolnej na pewno nie ma nic. Potem wyjmujesz ten materiał, próbówkę możesz przemyć i odkryjesz, że wygląda on dokładnie tak samo jak te cząsteczki w zarażonych komórkach, które zniszczyły strukturę komórki lub tkanki. Następnie fotografujesz to, zajmuje to tylko 10 minut, to bardzo prosta standardowa technika.

Oczywiście nie wygląda to tak jak takie rzeczy, o których mówi się, że są to cząstki wirusów, ponieważ muszą tkwić w czymś; muszą też zostać pocięte na małe kawałki, żeby mogły zostać sfotografowane. Podczas gdy wyizolowany wirus możemy po prostu umieścić we wnętrzu mikroskopu elektronowego i sfotografować. I oczywiście jak mówiłem powinny wyglądać dokładnie tak samo jak cząsteczki w naszej zainfekowanej tkance. Potem bierzesz cząsteczki, niszczysz te cząsteczki po to, aby odseparować białka według rozmiaru. To standardowa technika i skutkuje czymś co nazywane jest wzorem prążkowym.

wzór prążkowy

To jest graficzny obraz analizowanego żelu elektroforetycznego, oryginalnego żelu. Białka rozmieszczone są od góry do dołu i oczywiście najmniejsze są niżej, bo przechodzą przez ten żel szybciej bo są mniejsze, a większe molekuły pozostają na górze, masz wzór prążkowy i to są właśnie białka wirusa.

To na przykład są białka wirusa, który ja wyizolowałem. I to jest dowód bezpośredni na jego białka.

Robisz oczywiście to samo z materiałem genetycznym i to zaowocuje tylko jednym prążkiem (pasmem), ponieważ każdy wirus ma tylko jeden odcinek materiału genetycznego, zawsze tego samego rozmiaru. Oczywiście zawiera różne białka, różnych rozmiarów, co skutkuje różnymi wzorami prążków białek o różnych szerokościach molekuł, czyli rozmiarach i znajdziesz tylko jedno pasmo (prążek) materiału genetycznego. Więc jest to molekularna charakterystyka na poziomie podstawowym, co zrobiono ze wszystkimi istniejącymi wirusami. A potem można robić dalsze eksperymenty, klonujesz materiał genetyczny, czyli tniesz go na mniejsze kawałki. Potem go badasz, jego naturę, jego sekwencję. Możesz to rozwinąć sztucznie w laboratorium, w próbówce zawierającej bakterie. Możesz scharakteryzować jego białka. Możesz użyć tych odcinków genetycznych do nazwania ich, zbadania ich aktywności i zauważenia innych właściwości. Również mogą one posłużyć jako próbki do wykrycia czy coś podobnego jest w innym miejscu, a potem jeśli znalazłeś to w tkance

i może to wskazywać na obecność wirusa, oczywiście wtedy z takiej tkanki musisz wyizolować, nie tylko wykryć ten pojedynczy fragment poprzez wykorzystanie tych technik, ale musisz spróbować wyizolować cały wirus jako cząsteczkę z jego białkami i materiałem genetycznym i wtedy jesteś pewny, że znalazłeś taki sam wirus w innej tkance, czy w innym zainfekowanym materiale.

– Czy HIV został wyizolowany w ten sposób?

– Nie, to moja główna uwaga, nie został. Pytanie czy wirus HIV kiedykolwiek był wyizolowany?
To nie jest prawda, to co zostało wyizolowane zamiast…

Pytanie brzmi:
Czy HIV był kiedykolwiek wyizolowany?

Oczywista odpowiedź brzmi – nie.

I wyjaśnię Wam co zostało zrobione zamiast tego. Musimy cofnąć się w historii wirusologii, powiedzmy do roku 1970 kiedy wierzono, że aktywność pewnego enzymu – odwrotnej transkryptazy była uznawana, a raczej wierzono, że jest to dowód istnienia nowego typu wirusów – retrowirusów.

Założenie to szybko okazało się błędne, bo aktywność tychże enzymów może występować w każdym człowieku, w każdym ssaku, roślinach więc ta robocza hipoteza była błędna. Ale co wydarzyło się w międzyczasie – opracowano pewne techniki molekularne mówiące, iż izolujemy w określonych warunkach, jakieś białka, które określamy jako specyficzne dla tego wirusa, ale oczywiście nigdy w komplecie. Nigdy nie wyizolowano wszystkich białek w procesie izolacji wirusa, jak np. w takiej próbówce, a przynajmniej nigdy nie zostało to zaprezentowane.

A to co zrobili zamiast, to pokażę wam teraz.

Kultury komórek

Sekretem tego rodzaju naukowców jest to, iż udało im się wytworzyć komórki, które mogły rozwijać się poza ciałem. Cały sekret tkwi właśnie w tym. Te linie komórkowe mają pewne cechy charakterystyczne, gdy traktowane są w określony sposób. Dodaje się więc do nich hormony roślinne, hydrokortyzon, mitogeny, utleniacze, odczynniki, itp. Wówczas linia komórkowa zareaguje oczywiście w określony sposób, wykazując aktywność procesu odwrotnej transkrypcji. Oczywiście oni mówią, że to tylko dlatego, że dodaliśmy do tego krew, albo części komórek krwi od pacjenta i to właśnie skutkuje produkcją wirusa, bo gdzieś tutaj jest wirus w środku i zainfekuje tę tutaj linię komórkową, skutkując amplifikacją, powielaniem wirusa. Ale to jest całkowicie błędne. A to dlatego, że jeśli weźmiesz tę konkretną linię komórkową i weźmiesz krew od, jak oni to twierdzą, od nie zainfekowanej osoby i zrobisz to w dokładnie taki sam sposób, pamiętając jednocześnie o braku grup kontrolnych w jakiejkolwiek publikacji o AIDS, da to taki sam skutek. Oczywiście jeśli wezmą tylko materiał od pacjenta, nigdy nie uda im się wyizolować wirusa. Mogą wykryć jakieś białko o określonym kształcie i powiedzą, że jest to część HIV, znajdą fragmenty materiału genetycznego powielone za pomocą metody PCR, mówiąc, że są to cząstki wirusa HIV.

I jest to całkowicie błędne, już tłumaczę dlaczego. To co sprzedali nam, czy właściwie puścili w świat jako cząstki wirusa, to nie są cząsteczki wirusa.

Scientific American

Chciałbym teraz przedstawić wam ostatnie wydanie magazynu Scientific American i tam na stronie 50 znajdziecie wyjaśnienie tego co nam przedstawiają. Cząsteczki komórkowe do eksportu, importu białek i innych materiałów produkowanych przez pewne komórki i wyglądają one dokładnie tak samo jak te, które przedstawiają nam jako HIV. Tak więc to jest jedno wyjaśnienie tego co widzimy na mikrografach. A na poziomie molekularnym odkryli HIV tylko poprzez metody pośrednie.

Mówią, że jeśli jesteś, masz pozytywny wynik w testach, czyli że jeśli masz przeciwciała do niektórych białek to jesteś pozytywny, ale jest to oczywiste błędne koło w rozumowaniu, ponieważ nie mają wszystkich białek tego wirusa. Oni tylko zbliżyli się do tematu, używając białek, które w mieszaninie tych dwóch rodzajów komórek, a te komórki były przygotowane w ekstremalnych warunkach. Izolując białka bez pokazania tego obrazu [żelowej elektroforezy], używając tych białek w testach na AIDS, na przeciwciała HIV, błędnie twierdząc, że są to specyficzne białka dla HIV. Jeśli organizm reaguje na te białka to wynik na HIV określają jako pozytywny. Ale jest to błędne koło, gdyż produkują te białka w bardzo stresogennych warunkach.

Wyobraź sobie, gdy twoje ciało, w warunkach silnego stresu reaguje wytwarzaniem takich samych białek, twoje ciało reaguje wytwarzaniem przeciwciał w stosunku do nich, a to skutkuje pozytywnym wynikiem tych testów. Oczywiście, pomyślmy o rodzajach hemofilii, w przypadku których od 1969 roku podawany jest profilaktycznie preparat o nazwie Factor VIII, a który wcześniej były zakazany, bo obawiano się produkcji przeciwciał przeciwko temu preparatowi. Nie był on za bardzo czysty, tylko 99%. Nie. Powiem inaczej, tylko 0,3 % to aktywny preparat, a reszta to komórkowe śmieci, białka uzyskane z białek.

Jest mnóstwo chorób wątroby wiążących się z przypadkami chorych na hemofilię. To oczywiście skutkuje wynikiem pozytywnym. Są w nich ogromne ilości obcych białek, które wprowadzane są do organizmu, przeciwko którym organizm wytwarza przeciwciała i tak oto otrzymujemy wynik pozytywny testu na HIV.

– Jak to jest możliwe, że jest tak dużo prac, które w swoim tytule mają słowa: izolacja wirusa HIV, jeśli tego nie dokonano?

– Myślę, że jest to po prostu podstawowy dogmat w tego rodzaju opracowaniach. Na przykład, jeśli spojrzysz na takiego rodzaju książki, albo inne prace o wirusach, testowaniu retrowirusów czy testów na HIV, znajdziecie główny dogmat mówiący, że „retrowirusy to znacząca przyczyna ludzkiej zachorowalności i umieralności”.

Retroviral Testing: Essentials For Quality Control and Laboratory Diagnosis

Retroviral Testing: Essentials For Quality Control and Laboratory Diagnosis„ i nie odnajdziecie tutaj ani jednego przypisu skąd te białka i antygeny użyte we wszystkich tych testach, z czego zostały wyizolowane.

Widzicie, to jest właśnie ten ukryty program. Mówią o swoim preparacie, co dokładnie robią w swoich laboratoriach, o tym, że tworzą wirusy i białka wirusowe, a to jest co najmniej przypadek oszukiwania samego siebie. Jest to też oszukiwanie wszystkich innych naukowców, którzy zostali zaopatrzeni w sklonowane fragmenty materiału genetycznego, ustalone jako reprezentatywne dla genomu wirusa – HIV, pracują nad tym i wierzą, że pierwotna izolacja HIV została dokonana we właściwy sposób. Tak więc cała nauka oparta została na wierze i zawierzeniu technice, zastosowanej przez innych ludzi, a oni nigdy tego nie zrobili. Czy dowiemy się, jaką grupę kontrolną zastosowano?

Nie znajdziemy tego w tej literaturze. Nie wspominając już o próbie zrobienia równoległej próby izolacji z nie zainfekowanego materiału. Tego nie znajdziesz. Tak więc jest to tylko kwestia wiary i oczywiście oni mogą przez lata i dekady mówić, że wirus istnieje, ale wciąż ewoluuje i dlatego mamy różne modele i teraz możemy znaleźć go wszędzie, używając technik PCR. Ale to jest oszukiwanie samego siebie, albo cholerne kłamstwo.

– Jak myślisz, dlaczego ludzie tak chętnie wierzą w wirusa?

– Dlaczego ludzie tak chętnie wierzą w wirusa? Myślę, że ponieważ ludzie są leniwi, mamy tendencję do bycia leniwym, chcemy dostać łatwe wytłumaczenie na wszystko. Ale oczywiście nie jest to takie proste. Musimy cofnąć się wstecz więcej niż 100 lat w świecie nauki. Wiemy doskonale, że ludzie próbowali wytłumaczyć każdą chorobę, jako działanie bakterii – Koch i Pasteur. Czytamy ich dzieła i widzimy jak oszukiwali. Przeczytajcie książkę „The Private Science of Louis Pasteur” autorstwa Geralda L. Geisona o Pasteurze, a dostrzeżecie fundamentalne błędy. Tylko w przypadku jednej, dwóch, czy trzech chorób mógł udowodnić, że bakterie odgrywają w nich w ogóle jakąś rolę, albo przynajmniej tam są za każdym razem. Wydaje mi się, że musimy zrozumieć, że ta dynamika jaka wtedy następowała, czyli nowoczesne metody, nauka, wyjaśnianie wszystkiego, jak również myślenie materialistyczne, które zredukowało wszystko do poziomu molekularnego i objaśniania życia tylko na poziomie aktywności jakichś molekuł, białek czy materiału genetycznego. Uważam, że o tym wszystkim trzeba pamiętać, aby zrozumieć dlaczego zawsze będą szukać łatwego wytłumaczenia dla złożonych chorób.

– A co z twierdzeniem Petera Duesberga, że klonowanie molekularne jest najlepszą techniką na wykrywanie retrowirusów?

– Więc, pytanie brzmi co z ostatnimi twierdzeniami Petera Duesberga, że odnalezienie genetycznego odcisku wirusa to ostatnio odkryty dowód na istnienie konkretnego wirusa?

Cóż, to sprawia, że jest mi łatwo krytykować tą tezę, bo jest to tak oczywiste błędne koło w rozumowaniu. Po pierwsze, przez lata mieszając takie linie komórkowe z materiałem, wzbogacili materiał genetyczny w tychże komórkach. A to dlatego, że jeśli dodane jest DNA, a DNA ma tendencję do integrowania się wewnątrz komórki więc tym samym ją wzbogacasz [urozmaicasz].

Aby wyizolować materiał genetyczny HIV lub innego wirusa, wyodrębniasz go, ale nie z tej szczególnej linii komórkowej. Musisz znaleźć to czego szukasz w materiale ludzkim. Sekret tkwi więc w tym, że komórki te tutaj zostały wzbogacone, a w celu wyizolowania materiału genetycznego, zainfekowanego klona, zawsze musisz użyć takiego rodzaju linii komórkowych. Nigdy nie znajdziesz go w całości u pacjenta. Tak więc ich samo oszukiwanie siebie, czy inaczej ich kłamstwa i używam tu mocnych słów, gdyż jest ono oczywiste. A w przypadku HIV i strachem przed wyrokiem śmierci jaki ze sobą niesie, nie możemy sobie z tego żartować i po 20 latach nowoczesnej wirusologii mówić, o tych starych rzeczach, jak przeciwciałach, biochemii, białkach, są już przeżytkiem. Wywiad z dr Stefanem Lanka.

A nowym standardem izolacji miałoby być klonowanie molekularne, gdyż co tak właściwie oni robią?

Używają kolejnej linii komórkowej, komórek, dodają amplifikowany materiał genetyczny, a następnie ponownie wykrywają wewnątrz komórki ten sam materiał mówiąc: „patrzcie, jest tutaj”. Uważam to za nieodpowiedzialne. Po 20 latach jakie upłynęły w wirusologii tak po prostu wyskakiwać z nowymi metodami i technikami oraz mówieniu, że to jest ostateczny dowód na istnienie wirusa. Pojawiasz się z fragmentem materiału genetycznego i twierdzisz, że reprezentuje pierwotny materiał genetyczny, wkładasz go do komórek i ponownie go wykrywasz i mówisz: „spójrz, jest!” a ponieważ mogę go ponownie wykryć czy też ponownie wyizolować to co zostało dodane tam wcześniej i jest to dowód na istnienie tego wirusa. Jest to tak głupie, błędne koło, że aż nieprawdopodobne. Myślę, że chyba sobie żartują, że ci pseudonaukowcy powinni przestać i pomyśleć o strachu, o tych pozytywnych testach oraz tym co ten wynik oznacza dla ludzi. Musimy to analizować również pod względem psychologicznym, ponieważ ludzie są tak bardzo zaangażowani w swoje techniki i koncepcje.

Słyszę bardzo często, że w Nauce wszystko jest możliwe.

Tak wszystko jest możliwe… Pod warunkiem, że pozwolimy im na jakieś twierdzenia, zwłaszcza pozwolimy na takie, na które nie ma dowodów. Musimy otworzyć nasze oczy, uszy i umysły, żeby dostrzec te błędne koła.

– Czy mógłby pan powiedzieć teraz coś o szczepionkach?

– Pytanie o szczepionki. Więc tak, jeżeli nie wyizolowano wirusa, jeśli oni są w stanie tylko wykryć, metodami pośrednimi, tylko obecność jakichś białek, o których mówi się jako specyficznych dla HIV, ale pojawiających się w warunkach silnego stresu, to zaszczepianie oznacza doprowadzenie do jeszcze większego pogorszenia sytuacji. Oczywiście jeśli nie ma pokazanego w pełni istnienia takiego wirusa, nie ma najmniejszego sensu poddawać się szczepieniom.

– Czy możesz skomentować zasady szczepień w ogóle?

– To jest już inny temat i prawdopodobnie jest to przesada. Jeśli chciałbym się w niego zagłębić to jest dużo innych rzeczy, które musiałbym skrytykować. Jeśli odniesiesz się do literatury, historii szczepień, dowiesz się, że wszystkie choroby skończyły się lub osłabły, na długo przed tym zanim została zastosowana szczepionka. Tak tylko wspominam o tym.

– Teraz coś czego nie omówiliśmy wcześniej, ale czy ma Pan jakiś komentarz do ostatnich doniesień na temat skandalu z testami Abotta na przeciwciała HIV, dającymi wyniki negatywne?

– Tak, odnośnie testów Abotta. To jest po prostu śmieszne. Żaden dziennikarz nie pyta, jeśli jest taki test, który nie działa w 100 procentach. Nie pyta jednak, gdy mamy fałszywe wyniki negatywne, co z fałszywymi wynikami pozytywnymi?

I tutaj znowu widać podstawowy dogmat. Jeśli komuś wyjdzie wynik pozytywny, to jest to ich główny dogmat, że gdzieś tam jest wirus. I to wszystko, to tylko kwestia odpowiednio dobranych definicji. Znajdują przeciwciała, uzyskują wynik pozytywny – jesteś nosicielem i umrzesz, masz w swoim ciele wirusa. A jeśli masz wynik negatywny, testy nie są powtarzane. Ponieważ gdyby to zrobiono, zwłaszcza przy użyciu testów genetycznych i przeprowadzono we właściwy sposób, bez używania tych brudnych sztuczek molekularnych, otrzymaliby taką samą ilość wyników pozytywnych jak w grupie gdzie pierwotnie otrzymali wyniki pozytywne na przeciwciała.

– Teraz pytanie czysto techniczne. Słyszy się często o PCR przy testowaniu wirusów. Jaka jest różnica pomiędzy testami RT-PCR [RNA] i PCR [DNA]?

– Sekretem wszystkich tych metod testowania PCR jest to, że jeśli chcą cię określić jako osobę pozytywną, a masz stwierdzony wynik pozytywny na przeciwciała HIV, albo jesteś gejem i właśnie chorujesz na coś, albo myślisz, że masz AIDS. Próbuje się wyizolować konkretny rodzaj RNA z twego ciała, ale jak wiemy te białka stresowe, ostatecznie błędnie zdiagnozowane jako reprezentatywne dla HIV, wyrażają się one tylko w konkretnych sytuacjach stresogennych, albo jeśli masz immunologiczny kontakt z nimi. Jeśli ujawniają się pod wpływem tychże warunków stresowych, oczywiście RNA musi być wyprodukowane wcześniej. To RNA zostaje wykryte, amplifikuje się je i wtedy, proszę, masz wynik pozytywny w teście PCR. A jeśli weźmiesz molekuły starterowe, które zawsze potrzebne są w teście PCR, aby zdiagnozować je pozytywnie za pomocą fragmentów RNA, jeśli weźmiesz te same fragmenty tak jak oni to robią i testujesz kogoś z wynikiem negatywnym na przeciwciała, to nie robi się tego z RNA, ale za pomocą DNA. Tajemnica tutaj ukryta jest w tym, że te fragmenty nie będą pasowały do DNA, bo kiedy produkowane jest RNA, informacja genetyczne zostaje nieznacznie zmieniona i nie wygląda już tak samo, jak na poziomie molekularnym albo chromosomalnym czy na poziomie DNA. Taki właśnie zabieg ukryty jest za testami PCR.

Pytanie brzmi: podczas gdy testy na przeciwciała nie są do końca specyficzne, gdyż nie ma izolacji wirusowej ani białek wirusowych, dlaczego testy PCR nie są dokładniejsze?

Co do zasady, testy PCR są bardziej wrażliwe, ale jeśli wykryjesz tylko białka, które produkuje twoje ciało lub otrzymasz je podczas transfuzji krwi, albo przyjmowania preparatu Factor VIII. To samo odnosi się oczywiście do testowania metodą PCR. Używa się tej techniki do amplifikacji sekwencji, które były już w twoim ciele, ale powstały w warunkach stresowych i wtedy metoda PCR jest zupełnie nieprawidłowa.

Wywiad z dr Stefanem Lanka

Wszystkie obrazy cząstek rzekomo reprezentujących HIV opublikowane zarówno w naukowych , jak również popularnonaukowych publikacjach pochodzą z badań mikroskopem elektronowym kultur komórkowych. Nigdy nie pokazują cząsteczek HIV pochodzących bezpośrednio od pacjenta z AIDSHuman Endogenous Retroviruses and AIDS Research: Confusion, Consensus, or Science? – Ettiene de Harven

Nowa era w szczepieniach

Prof. Maria Dorota Majewska

Wraz z wyborem Donalda Trumpa na prezydenta USA nastaje nowa era w polityce, cywilizacji i medycynie – co zauważyło wielu światowych polityków. Trump jest jedynym w świecie prezydentem, który przeciwstawił się globalnemu establiszmentowi, który w ciągu paru dekad antyspołecznej, neoliberalnej, mafijno-kapitalistycznej, prowojennej polityki doprowadził USA a także Europę do ekonomicznej i cywilizacyjnej zapaści oraz do niespotykanego biologicznego wyniszczenia społeczeństwa (tyczy to szczególnie USA i Polski). Już dwie generacje młodych Amerykanów są poważnie zdegenerowane i chronicznie chore począwszy od pierwszych tygodni życia.  Są to ofiary toksycznych, ludobójczych i bezużytecznych szczepień, które pod przymusem lub wręcz terrorem politycy oraz medyczni urzędnicy wmuszają dzieciom od pierwszych godzin życia.

Jeśli obecna, w zawrotnym tempie nasilająca się epidemia autyzmu w USA nie zostanie zatrzymana, szacuje się, że za 20 lat ok. 80% chłopców będzie chorych na autyzm. I to oznacza koniec znanej nam cywilizacji. Już dziś w USA brakuje normalnych mężczyzn do wykonywania zawodów elektryków, hydraulików, mechaników, pilotów, techników, żołnierzy oraz innych typowo męskich profesji. Wybór Trumpa na prezydenta USA ma kardynalne znaczenie dla ratowania młodych generacji, bowiem jest to jedyny polityk, który otwarcie mówi, że chce zastopować epidemię autyzmu. Będąc ojcem okaleczonego szczepieniami, autystycznego syna, Trump doskonale rozumie, jak wielkim zagrożeniem dla rozwoju dzieci są współczesne toksyczne szczepionki i przeładowane programy szczepień.  

Jeszcze przed oficjalnym zaprzysiężeniem na prezydenta, Trump powołał „Vaccine Safety Panel”, na czele którego będzie stał Robert Kennedy Jr, znany prawnik ochrony środowiska, syn zamordowanego przed laty senatora Roberta Kennedyego.  Zadaniem tej grupy będzie zbadanie bezpieczeństwa szczepień oraz ujawnienie korupcji, fałszowania wyników badań oraz mengelowskich eksperymentów i oszustw szczepiennych na wielką skalę, jakie miały miejsce w CDC, których ofiarami są miliony trwale okaleczonych lub zabitych dzieci. Kilkudziesięciu uczciwych naukowców z CDC ujawniło te przestępstwa. Ma to kluczowe znaczenie dla radykalnej zmiany programu szczepień i ratowania młodych pokoleń.

Jak można było oczekiwać, winni szczepiennych zbrodni (kartele farmaceutyczne, urzędnicy medyczni, politycy, lekarze, dziennikarze) natychmiast zaatakowali Trumpa za powołanie tego panelu.  Jak diabeł święconej wody boją się oni ujawnienia prawdy, że szczepienia są groźne i nieskuteczne w ochronie przed chorobami.   Boją się przeprowadzenia rzetelnego, niezależnego kontrolowanego badania, które porówna zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych, bo przecież, gdyby byli pewni, że szczepienia są bezpieczne, sami prosiliby o takie badania.  Wcześniej korporacyjni fanatycy szczepień blokowali wszelkie badania tego typu i publikacje w pismach naukowych oraz mediach.  Jeśli Trumpowi uda się zatrzymać obecną epidemię autyzmu, z całą pewnością zostanie uznany za jednego z najwybitniejszych prezydentów USA, który uratował naród od biologicznej zagłady.  

A tymczasem, w oczekiwaniu na antyszczepienną rewolucję w USA, polski rząd nasila szczepienny terror wobec polskich dzieci, wprowadzając kolejne groźne obowiązkowe szczepienia. Prawdopodobnie wynika to z rosnącej presji karteli farmaceutycznych na rząd, który nie potrafi lub nie chce bronić swych obywateli przed szczepiennymi okaleczeniami lub ludobójstwem.  Z rozrzewnieniem i wielkim uznaniem wspominam tu panią Ewę Kopacz, byłą minister zdrowia, która w 2009 r. uratowała Polaków przed zabójczymi szczepieniami na „świńską grypę”.       

Trzeba oczekiwać, że zanim obecne ludobójcze programy szczepień zostaną obalone lub zreformowane, naciski ze strony karteli farmacji będą się nasilać, bo tracąc rynki zbytu w krajach bogatych, będą coraz agresywniej atakować kraje politycznie słabe, takie jak Polska. Nie ma obecnie w rządzie żadnego polityka, który wziąłby w opiekę polskie dzieci, więc rodzice muszą stać się bojownikami walczącymi o ich zdrowie i życie.  Rodzice nie mogą się poddawać żadnej presji ze strony lekarzy, MZ, Sanepidu, czy mediów i godzić się na szczepienia, których nie chcą i których się obawiają.  Wierzę, że wkrótce programy szczepień i same szczepionki ulegną radykalnym zmianom, i że niedługo będziemy patrzyć na masowe szczepienia jak na błędy lub zbrodnie medyczne, podobne do popularnego w ubiegłych wiekach upuszczania brudnym kozikiem krwi.

Ukryte korzyści

MAŁGORZATA GOLDSTEIN

Obowiązkowe pneumokoki i afera z przetargiem. O co w tym wszystkim chodzi?

To nie jest tak, że nagle wystąpił jakiś wyjątkowy przekręt. Jest po prostu jak zwykle. Gdyby nie kwota 160 milionów, nikt by uwagi nie zwrócił. Sprawa wprowadzenia obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom, jak w soczewce pokazuje działanie tego systemu. Kawałek tortu jest wart 160 mln. Dzielić, nie dzielić, a jeśli dzielić to jak? W Polsce mamy specyficzną sytuację, ponieważ szczepienia są obowiązkowe. I nie chodzi tu o kwestie związane z przymusem stosowanym wobec zdrowych osób (chociaż to też istotne).

Co oznacza w Polsce, że przyjęcie preparatu jest obowiązkowe?

Oznacza, że producent może mieć zagwarantowaną sprzedaż roczną, na poziomie równym urodzeniom. I to widać wyraźnie w dokumentach udostępnianych w ramach informacji publicznej. Śliczne tabelki z prognozowaną sprzedażą, równoznaczną z „wyszczepialnością”. I dopisek „Koszty powikłań poszczepiennych można pominąć”. Koszty utylizacji również, ponieważ w Polsce nic się nie marnuje.

Producenci nie muszą się więc starać o klienta indywidualnego, zabiegać o jego przychylność , tracić pieniędzy na reklamę produktu, dbać o jakość, bezpieczeństwo, czy dawać gwarancje. Klient indywidualny się tutaj nie liczy. Liczą się urzędnicy i „niezależni eksperci” rekomendujący produkt, organizujący przetargi. To oni są rzeczywistymi klientami dla producentów. To ich muszą przekonać, na nich wpłynąć, to oni muszą widzieć swoje bezpośrednie korzyści. I dlatego nigdy się nie zgodzą, aby w Polsce, tak jak w krajach zachodnich, szczepienia były refundowane ale dobrowolne.

Obowiązek wprowadzony w latach głębokiego socjalizmu, ma się doskonale w kraju zżeranym przez korupcję. Bo który producent zrezygnuje z uregulowań, zapewniających mu gwarancję sprzedaży na poziomie urodzeń odbiorców indywidualnych? Który z producentów będzie chciał wydawać miliony na reklamę? Który będzie chciał dobrowolnie dać gwarancję jakości i skuteczności produktu? Który zrezygnuje z braku konieczności wypłacania odszkodowań w razie szkód wywołanych przez produkt? Żaden, który umie liczyć. A koncerny farmaceutyczne potrafią liczyć doskonale. O wiele lepiej niż leczyć.