Natychmiast wprowadzić przymus szczepień!

Prison Planet

Dr Jerzy Jaśkowski 2015-03-01
Nauka i technologia
Apel do PT Posłów i Senatorów
List Otwarty

Jak przynajmniej niektórzy z PT Państwa wiedzą, już od 1978 roku starałem się dociec celowości stosowania przymusu szczepień powszechnych i obowiązkowych, szczególnie w krajach komunistycznych. Po prawie 40 latach obserwacji, badań i śledzenia piśmiennictwa naukowego, krajowego i zagranicznego, zmieniam zdanie. Istnieje niepodważalna konieczność wprowadzenia obowiązku szczepień. Nie możemy być bezmyślnymi lemingami. Musimy korzystać z wiedzy i doświadczenia setek tysięcy bardzo dobrze opłacanych naukowców, pracujących na zlecenia przemysłu farmakologicznego. Te pieniądze i ich wysiłek nie może się zmarnować!!!

Jak udowodniono niepodważalnie, odporność po szczepieniu utrzymuje się 4 -7 lat. Innymi słowy, dziecko szczepione na jakąkolwiek z obecnie zalecanych 12 -16 szczepionek, już koło 18 – 20 roku życia nie posiada żadnej albo niewielką odporność na podstawowe choroby zakaźne!

Państwo ma obowiązek bronienia takich nieuodpornionych ludzi. Przecież jak twierdzą liczni PT Wakcynolodzy i konsultanci z pediatrii, położnictwa, czy neonatologii, szczepienie jest najlepszą formą profilaktyki. Jeżeli tak jest, to zdziwienie budzi fakt takiego wybiórczego określania grup ludności, które tej profilaktyce są podawane. Przecież konstytucja Rzeczypospolitej mówi wyraźnie, że wszyscy są równi. Państwo w pierwszym rzędzie musi dbać o swój aparat administracyjny. A nie da się ukryć, że najbardziej narażonymi na zachorowanie na choroby zakaźne są pracownicy instytucji, mających szeroki kontakt ze społeczeństwem. Taki na przykład pracownik PZH, czy Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego!  Są to bez wątpienia ludzie wystawieni na pierwsze ataki mikrobów. Ileż to on musi tych próbek złych wirusów pobierać, ile tych chorobotwórczych bakterii przewija się przez jego ręce!

I taki pracownik San-epidu! Przecież codziennie taki dzielny obywatel musi pobierać rozmaitego rodzaju próbki do badań, chodzić po śmietnikach, kanałach i Bóg wie, gdzie jeszcze, a tam wszędzie złośliwe mikroby aż się roją.

A pracownik urzędu wojewódzkiego, czy marszałkowskiego, a nawet gminnego? Przychodzi do tego nieuodpornionego człowieka taki chłop prosto od gnoju i przynosi te wszystkie mikroby. A dobrze ułożony urzędnik nie może odmówić podania ręki na przywitanie. Ilu tych petentów dziennie musi przyjąć! Co prawda ograniczono liczbę przyjmowanych petentów przez wprowadzenie systemu automatów i kartek, ale zawsze jest to spora liczba.

Te setki papierów, które musi przerzucić dziennie. A czy wiadomo, kto je miał poprzednio w rencach? A wiadomo, czy taki petent sobie wcześniej te rence umył?

A taki PT Poseł! Ileż to on musi się najeździć po kraju, witać z tymi wszystkimi „wyborcami”. A wiadomo gdzie to taki rękę trzymał wcześniej? A przecie nie może odmówić uścisku takiej dłoni. Proszę mi pokazać urząd, szpital, szkołę, w której po defekacji można sobie pośladki wymyć, zamiast rozcierać g..no papierem.

A czym to się różni od tej samej czynności wykonywanej 100 lat temu? Dawniej robiono to za pomocą liścia za stodołą, a dzisiaj za pomocą papieru. No, może jest różnica. Czym wyższy stopień administracji, tym papier toaletowy jest droższy. Przecież nie kupuje się tego za własne pieniądze.

Ale to dygresja.

Wracając do meritum.

Nie ma żadnych wątpliwości, że w świetle ogólnie dostępnych wyników badań, publikowanych np. w Medycynie Praktycznej, czy opinii wygłaszanych przez PT Posłów z trybuny sejmowej:

1. Grupą społeczną najbardziej narażoną na wszelkiego rodzaju choroby zakaźne są urzędnicy administracji, zarówno państwowej, jak i samorządowej.
2. Na podstawie długoletnich badań, można stwierdzić, iż nie ma żadnej wątpliwości, że osoby te są pozbawione przeciwciał odpornościowych. Nie zatrudnia się przecież osób przed 20 rokiem życia.
3. Nie ma także żadnej wątpliwości,że choroby zwane dziecięcymi u dorosłych powodują żnacznie gorsze skutki, powikłania i przebieg jest zdecydowanie cięższy.
4. Nie ma również żadnej wątpliwości, że w grupie urzędników, szczególnie San- epidów, możliwość zakażenia jest największa.
5. Nie ma żadnej wątpliwości, że w świetle szeroko nagłaśnianej przez wybitnych ekspertów teorii odporności stada, takich jak prof. A. Zieliński, prof. L. Szenborn, T. Jackowska, czy prof. J. Wysocki, ta grupa powinna być w co najmniej 99% zaszczepiona.
6. Nie ma żadnej wątpliwości, że podobną grupę wymagającą ochrony stanowią urzędnicy państwowi, na szczeblu wojewódzkim, samorządowym, marszałkowskim, czy gminnym.
7. Nie ma żadnej wątpliwości, że państwo powinno dbać o swoich pracowników. To właśnie  dzięki nim unikamy anarchii.
8. Nie ma żadnych wątpliwości, w świetle badań wakcynologów, że szczepienia te, u wyżej wymienionych grup, należy powtarzać w dawkach przypominających, co 4 – 6 lat.
9. Ne ma żadnych wątpliwości, że te drobne kwoty, przeznaczone na pokrycie kosztów bezpłatnych obowiązkowych szczepień, państwo musi wygospodarować, chociażby likwidując szczepienia dzieci. Jest przecież rzeczą oczywistą, że czym miększe możliwości narażenia, czy kontaktów z mikrobami, tym większe prawdopodobieństwo zakażenia i choroby. Dziecko chowane w warunkach cieplarnianych może się spotkać co najwyżej z drugim dzieckiem. Zagrożenie epidemiologiczne jest pomijalnie małe. Nie to, co taki URZĘDNIK, stykający się z dziesiątkami petentów i miliardami mikrobów.

Takie są, Szanowni Posłowie, wnioski z mojego ponad 40-letniego doświadczenia. Nie mogę milczeć. Jako prawy obywatel, długoletni pracownik naukowy i nauczyciel akademicki, nie mogę tej wiedzy chować tylko dla siebie. Muszę dbać o rodaków.

Dr Jerzy Jaśkowski SFMRM    Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl

KONTROWERSYJNE SZCZEPIENIA – CO KAŻDY RODZIC WIEDZIEĆ POWINIEN?

Wiadomość otrzymana mailem:

Jest to spotkanie informacyjne z Przemysławem Cuske, współzałożycielem i wiceprezesem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”, ojcem trójki dzieci, który przedstawi cele i działania stowarzyszenia.

Poruszymy kwestie łamania praw pacjenta i praw człowieka przez urzędników sanepidu oraz personel medyczny, oraz jak się przed tym bronić i dochodzić swoich praw, lecz powiemy także o tym, które szczepienia są szczególnie toksyczne i dlaczego.

Na bazie Rozporządzenia Ministra Zdrowia z grudnia 2010 r. w sprawie rozpoznawania niepożądanych odczynów poszczepiennych oraz kryteriów ich zgłaszania, ukażemy poważny problem z ich obecnym niepełnym zgłaszaniem przez lekarzy do sanepidu.

Wspólnie zastanowimy się, dlaczego w Polsce, przy najwyższym współczynniku wyszczepialności dzieci i młodzieży, nie ma żadnego systemu odszkodowań  i rekompensat dla ofiar szczepień.

Porozmawiamy również o strachu przed dziećmi nieszczepionymi, szczepionymi, nieszczepionymi dorosłymi i nieszczepionym personelem lekarskim.

Spojrzymy od drugiej strony na histerie, podgrzewane przez media, dotyczące grypy, ospy, eboli, odry czy krztuśca.

Przesłanie OSWoS „STOP NOP”:

„Utworzyliśmy je jako grono osób, które bezskutecznie poszukiwały odpowiedzi na wiele pytań dotyczących szczepień oraz innych metod profilaktyki zdrowotnej. Wielu z nas zetknęło się z niepożądanymi odczynami poszczepiennymi, często nie będąc nawet uprzedzonym o możliwości ich wystąpienia. Naszym celem jest wypełnianie luki w społeczeństwie, w którym coraz częściej o szczepieniach mówi się bezkrytycznie, bez wspominania o cenie, jaką przychodzi nieraz zapłacić za wybór tej formy uodparniania. Protestujemy przeciwko przymuszaniu zdrowych obywateli do zabiegów medycznych i prowadzeniu kampanii dezinformacji odnośnie skuteczności i bezpieczeństwa szczepień. Mamy prawo do pełnej informacji o dostępnych w Polsce i za granicą preparatach szczepionkowych, o innych sposobach dbania o odporność i o metodach opieki nad osobami zapadającymi na choroby zakaźne. Domagamy się również uznania problemu niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP) oraz działań mających na celu ich odpowiednie ewidencjonowanie, badanie, i pomoc osobom, które ucierpiały przez szczepienia.” www.stopnop.pl

KOSZT: 30 ZŁ OD OSOBY

KIEDY: 14.03.2015 GODZINA 12.30 – 15.30

GDZIE: DOM NAUKI, WARSZAWA, UL. SCHROEGERA 82

ZGŁOSZENIA NA ADRES: fundacja.qlt@wp.pl

Uprzejmie prosimy o rozsyłanie informacji o spotkaniu, by dotarła ona do jak najszerszego grona odbiorców.

 

serdecznie pozdrawiam,

Lena Huppert

(prezes Fundacji Wspierania Rozwoju Kultury i Społeczeństwa Obywatelskiego QLT)

___________________________________________

 

www.fundacja-qlt.pl

 

Kontakt: 502085840, 22/4005652

Rodzice nie szczepią dzieci… ale kar już nie płacą!

Źródło

Poznański sanepid nie tylko nie nakłada już kar, ale nawet płaci rodzicom, którzy nie szczepią swoich dzieci. Rodzice wygrywają bowiem sprawy i postanowieniem sądu otrzymują zwrot zapłaconych w latach ubiegłych grzywien.
Według decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego, orzeczenia głównej inspekcji sanitarnej o szczepieniach i kalendarzu szczepień nie mają mocy prawnej. GIS może jedynie informować i apelować, ale nie karać. Od tego jest sąd.

– Dwa lata temu poznański sanepid ukarał nas za nieszczepienie dwójki dzieci – wspomina Przemysław Cuske ze Stowarzyszenia Stop Nop zrzeszającego rodziców, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci. – Za każde dziecko mieliśmy zapłacić po 330 złotych, zarówno ja, jak i żona. Nie zapłaciliśmy, więc sanepid postanowił sam wyegzekwować te pieniądze. Ze mnie nie miał jak, bo prowadzę własną firmę i oszczędnie gospodaruję wolnymi środkami, ale żonie weszli na pensję. Ukarana kobieta założyła sprawę sądzie. Ten nakazał zwrot kary wraz z odsetkami.

– Sprawa trwała półtora roku, po tym czasie dostaliśmy z powrotem nasze pieniądze. Nawet zarobiliśmy, bo wraz z odsetkami dostaliśmy 750 zł zwrotu – żartuje Przemysław Cuske.

Na 246 postępowań prowadzonych w tym roku w Poznaniu przez sanepid przeciwko rodzicom uchylającym się od obowiązkowych szczepień, nie nałożono ani jednej grzywny. Dyrektor Okręgowej Stacji Sanepidu twierdzi, że odsetek tych, którzy nie szczepią dzieci jest tak znikomy, że nie warto ich karać, bo nie stwarzają oni żadnego zagrożenia. Rodzice podejrzewają jednak, że sanepid nie chce narażać się na kolejne przegrane sprawy.
– Podstawowy problem rodziców, którzy nie szczepią dzieci polega na nieodróżnianiu obowiązku od przymusu – twierdzi Andrzej Trybusz, dyrektor Okręgowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu. – Obowiązek to nie jest przymus. Każdy, kto nie poddaje się obowiązkowi musi liczyć się z tym, że czekać go będą sankcje. Ale nie będzie takich sytuacji, że ktoś kogoś siłą będzie szczepił.

Przepisy dotyczące szczepień zmieniają się często. Ostatnia nowelizacja ustawy weszła w życie 3 września. Każda zmiana ma ułatwiać życie, tymczasem rodzice twierdzą, że jest odwrotnie.

– Przepisy są mętne, a stacje sanepidu działają na oślep – uważa Przemysław Cuske.

Potwierdzają to uzasadnienia do postanowień sądu. Wprawdzie rodzice w nich „wygrywają”, ale za każdym razem z innego powodu. Nie ma jednolitej wykładni, na którą powołuje się sąd uznając skargę rodziców za zasadną. W niektórych przypadkach są to błędy formalne, których dopatruje się sąd wyższej instancji, innym razem stacje sanitarno-epidemiologiczne domagają się doprowadzenia małoletniego do konkretnej placówki medycznej, co jest wyraźnym naruszeniem praw obywateli. Ostatnie rozwiązania, w których sądy orzekają, że sanepidy nie mają podstaw do egzekwowania kar pieniężnych satysfakcjonują zbuntowanych rodziców, jednak nie dają jednoznacznej odpowiedzi, co ich czeka w przyszłości.

Nie wszystkie rejonowe stacje przejmują się postanowieniami sądu. W całej Wielkopolsce w 2012 roku wszczęto 676 postępowań wobec niepokornych rodziców. Tylko w siedmiu przypadkach nałożono kary grzywien. Sto złotych kary dostali rodzice z Kalisza, po 200 zł – z Kępna i Ostrowa. W Wągrowcu na cztery prowadzone postępowania aż w dwóch przypadkach skończyły się one grzywnami w wysokości 200 i 300 złotych. Największych kwot zażądały inspektoraty w Wolsztynie i Złotowie. Tam rodzice mają zapłacić po 500 złotych grzywny.

– W Wielkopolsce obowiązkowym szczepieniom podlega ponad 772 tysiące osób – twierdzi Andrzej Trybusz. – Ci, którzy od tego obowiązku uchylają się to 0,09 procent, czyli znikoma liczba.

Dlaczego rodzice nie chcą szczepić

Rodzice odmawiający szczepień uważają, że koszty wynikające ze szczepienia dzieci są większe niż korzyści
Największe koszty to niepożądane odczyny poszczepienne (NOP). Trudno określić, jak często one występują. Tych zarejestrowanych przez Wielkopolską Stację Sanitarno-Epidemiologiczną było w tym roku 126, w 2010 – 132, a w 2011 – 119. Statystyka ta opiera się jedynie na zgłoszeniach lekarzy. Przypadki dotyczą odczynów miejscowych, gorączki, bólu i zaczerwienienia w miejscu wkłucia. Rodzice przeciwni szczepieniom uważają, że dane są zaniżone. Twierdzą, że większość lekarzy nie zgłasza nop-ów, szczególnie tych poważnych, z niewiedzy, strachu, czy zaniedbania.

Marta Żbikowska

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.

Jak się bronić przed przymusem szczepień radzi dr Andre Kulisz

Wiadomość z Facebooka:

Rozmawialem niedawno z miom radca prawnym na...

Andre Kulisz 7 września 16:28

Rozmawiałem niedawno z moim radcą prawnym na temat przymusu szczepień. Ponieważ trend się rozprzestrzenia, powiedział mi że rodzice powinni stanowczo żądać od lekarzy dzieci zaświadczenia, że lekarze i ich rodziny są zaszczepieni na wszystkie choroby na które chcą szczepić dzieci. To dlatego żeby nie zarażali dzieci którym nakazują szczepienia. To ma sens.

W związku z tym proponuję żebyście Państwo żądali takiego zaświadczenia od swoich lekarzy i jeżeli ich nie mają to zgłaszać ich do SanEpidu i prokuratury jako potencjalne ŚWIADOME źródła zakażeń.

Proszę o konstruktywne komentarze.

Szczepienia nie będą obowiązkowe!

Prof. Dorota Majewska

Szanowni Państwo,

Wygląda, że solidarność oraz presja rodziców na MZ i Sanepid przyniosły pozytywny skutek. Możecie sobie pogratulować zwycięstwa. Już nie można będzie terroryzować w Polsce rodziców za wybór nieszczepienia ich dzieci. Nie można jednak spoczywać na laurach, bo jak wiemy z doświadczeń innych narodów, producenci szczepionek stale wymyślają nowe formy nacisków na rodziców i polityków, żeby zwiększyć sprzedaż szczepionek (ten biznes przynosi im dziesiątki miliardów $ rocznie). Np. w Kalifornii producenci szczepionek przekupują legislatorów, żeby ustalili prawa, które de facto zniosą prawa rodzicielskie. Chodzi o to, żeby to nie rodzice, ale niedojrzałe 10-12 latki, które nie rozumieją zagrożeń dla ich życia i zdrowia ze strony szczepień, same decydowały w szkole pod nieobecność rodziców o tym, czy dać się zaszczepić. To jest groźne zjawisko, które może zawitać i do Polski, więc trzeba dzieci uświadamiać i ostrzegać.

Pozdrawiam

DM