Porównanie stanu zdrowia dzieci szczepionych i nieszczepionych – dr n. med. Dorota Sienkiewicz

Badania naukowe nie pozostawiają złudzeń – dzieci nieszczepione są zdrowsze niż szczepione

Dr Mayer Eisenstein – Nieszczepione Dzieci są Zdrowsze!

Dzieci szczepione i nieszczepione

Reklamy

Szczepienia orężem wojny

Prof Maria Dorota Majewska (VAERS)

Skorumpowany establiszment medyczny oraz media nieustannie nas straszą epidemiami „śmiertelnych” chorób takich jak odra, świnka, krztusiec, czy ospa wietrzna, na które od lat nikt nie umiera ani w Polsce ani w innych krajach rozwiniętych, choć tysiące dzieci nadal na nie chorują. Nic więc dziwnego, że młodzi rodzice, którzy mają świadomość zagrożeń dla zdrowia i życia ze strony szczepień, dręczą się wątpliwościami czy, czym i kiedy szczepić swe dzieci. Przez wiele dekad badania porównujące zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych były torpedowane przez koncerny farmaceutyczne, jednak ostatnio własnym sumptem rodziców i niezależnych naukowców takie badanie udało się przeprowadzić w USA. Wyniki jednoznacznie pokazują, że dzieci szczepione wielokrotnie częściej chorują na różne choroby chroniczne, neurologiczne, nieprorozwojowe, psychiczne (autyzm, ADHD, upośledzenie umysłowe), gastryczno-jelitowe i immunologiczne, a także na ciężkie choroby zakaźne takie jak zapalenie płuc. W przeciwieństwie, dzieci nieszczepione są doskonale rozwinięte, wyjątkowo zdrowe, inteligentne, oraz rzadko chorują, choć częściej zapadają na krztusiec i ospę wietrzną (dziś choroby łagodne i łatwo uleczalne).

Duże badania przeprowadzone przez rządową amerykańską agencję CDC ujawniły, że szczepionki z tiomersalem (rtęciowym konserwantem) i MMR powodują autyzm. Wyniki tych badań zostały potem na żądanie koncernów farmaceutycznych oraz dyrekcji CDC zafałszowane i zakłamane ich publikacje demonstrowały brak wpływu szczepień na autyzm. Jednak stniejące nagrania i transkrypcje wypowiedzi autorów tych badań nie pozostawiają cienia wątpliwości, że te szczepienia są przyczyną autyzmu.

Ani w USA, ani w Europie nie przeprowadzono badań analizujących zgony poszczepienne, choć dane zebrane w amerykańskiej bazie VAERS wskazują, że w ciągu ok. 20 lat szczepienia mogły zabić prawdopodobnie blisko 100 000 osób w USA. Australijska badaczka Vera Scheibner udokumentowała, że większość śmierci łóżeczkowych zdrowych niemowląt nastąpiła w ciągu kilku godzin lub dni po szczepieniach. Natomiast duńskie badania przeprowadzone w Afryce ujawniły, że niemowlęta, które otrzymały szczepionki DTP, umierają 5 do 10 razy częściej niż niemowlęta nieszczepione (http://www.ebiomedicine.com/article/S2352-3964(17)30046-4/fulltext?ct=t().

W krajach Europy zachodniej do niedawna istniała dobrowolność szczepień, lecz i tam, mimo dostępnej wiedzy nt. ich szkodliwości, ostatnio nasila się terror szczepienny. Nie poddaje się temu Szwecja, której parlament zakazał przymusu szczepień, ani Niemcy, gdzie Angela Merkel wypowiedziała się, że jest za pełną ich dobrowolnością. Analogiczne stanowisko przyjęli rosyjska Duma i Putin w odniesieniu do dzieci rosyjskich. Ale we Francji i Włoszech kartelom farmacji udało się skorumpować polityków, którzy próbują odbierać obywatelom podstawowe prawa człowieka i narzucać przymus szczepień. Zaniepokojenie społeczne i protesty przeciw medycznej tyranii nasilają się więc także w Europie zachodniej, czego wyrazem jest wypowiedź noblisty Luca Montagniera, który prognozuje, że przymusowe szczepienia całkowicie zniszczą młode generacje (https://www.facebook.com/jbhandleyjr/posts/1911247192248760). W USA to się już dokonało.

Przymusowe masowe szczepienia stały się dziś orężem wojny politycznej. Nie ma już wątpliwości, że są szkodliwe i nie chronią trwale lub wcale przed chorobami zakaźnymi, więc argumenty, że służą ochronie zdrowia publicznego można między bajki włożyć. Przymus szczepień jest stosowany tylko w krajach skolonizowanych lub silnie skorumpowanych przez koncerny farmacji. Nietrudno się domyślić, jaki jest ich ukryty cel. Został on nam uświadomiony niedawno przez brytyjskiego księcia Karola, wcześniej przez Billa Gatesa i innych globalistów. Nie chodzi tylko o zyski, ale przede wszystkim o depopulację pewnych grup społecznych i etnicznych.

Przykłady szczepionkowych porażek opisane w literaturze medycznej

Źródło: szczepienia.wybudzeni.com

Spójrzmy prawdzie w oczy. Jako rodzice jesteśmy zalewani sprzecznymi informacjami o szczepionkach. Z jednej strony lekarze i media głównego nurtu opowiadają nam jak doskonała jest skuteczność i bezpieczeństwo szczepionek. Z drugiej strony są rodzice tacy jak ja, którzy twierdzą, że szczepionki zaszkodziły ich dzieciom lub tak jak w tym przypadku, że szczepionki tak naprawdę „nie działają” jak reklamowano.

Zbyt często i zbyt szybko zapominamy, jak często (i sromotnie) szczepionki zawodzą w zapobieżeniu chorobie. Zadaj sobie pytanie: „Dlaczego te szczepionkowe porażki nie pojawiają się regularnie w mediach?”

Jeśli byłbyś w stanie sobie wyobrazić  przez chwilę, jaką kasę przy niewielkim wysiłku wyciąga Wielka Farmacja to myślę, że będziesz w stanie zbliżyć się do prawdziwej odpowiedzi.

Ogromne sumy pieniędzy wydawane są tylko po to, aby upewnić się, że program szczepień będzie przez Ciebie postrzegany jako sukces.

Czyż nie po to tu jesteś?

Na każdego dolara wydanego na „podstawowe badania – poszukiwanie nowych molekuł” przez koncerny farmaceutyczne, 19 jest wydawanych na promocję i marketing – pisze Donald W. Light oraz Joel R. Lexchin w artykule Pharmaceutical research and development: what do we get for all that money?” http://www.bmj.com/bmj/section-pdf/187604?path=/bmj/345/7869/Analysis.full.pdf

Oczekuje się, że wartość światowego rynku szczepionek dla ludzi wzrośnie z 28,3 miliardów dolarów w 2015 roku do $ 72,5 mld USD w 2024 r. Według grupy wiekowej, szczepionki pediatryczne stanowiły 57,5 procent w 2015 roku, ale oczekuje się, że wykorzystanie szczepionek dla dorosłych wzrośnie o 13,2% w tym okresie czasu.” – Global Human Vaccines Market: Rise in Awareness Programs Sponsored by For-profit and Non-Profit Organizations a Significant Growth Booster, finds TMR  https://www.transparencymarketresearch.com/pressrelease/human-vaccines-market.htm

Zanim przedstawię Ci przykłady szczepionkowych porażek, popatrz na poniższy wykres [stan na 2013 roku].  W Stanach Zjednoczonych dzieciom wstrzykuje się 36 szczepionek do czasu gdy osiągną 6 lat.

Stany Zjednoczone mają najbardziej agresywny kalendarz szczepień na świecie.

W pewnym momencie swojego życia zdasz sobie sprawę, że jeśli szczepionka zawiedzie to proponowanym przeważnie rozwiązaniem jest wstrzykiwanie kolejnych szczepionek, nawet jeśli dziecko otrzymało już wiele dawek, aby je „chronić”. W kwestii szczepień przyznanie, że produkt zawiódł możliwe jest tylko w przypadku gdy nowsza wersja jest gotowa do wprowadzenia na rynek i trzeba uzasadnić jej wprowadzenie. Thomas Sowell w jednej ze swoich książek napisał tak o faktach i teoriach:

„Dowód to fakt, który rozróżnia jedną teorię od drugiej. Fakty nie „mówią same za siebie”. Fakty przemawiają za lub przeciw rywalizującym teoriom. Teorie mogą zostać zdruzgotane przez fakty, ale nigdy nie są w stanie być poprawnie udowodnione poprzez fakty. To co empiryczna weryfikacja jest w stanie dokonać, to odkryć, która z aktualnie rozważanych teorii jest bardziej spójna z tym, co jest oparte na faktach. Jutro może pojawić się inna teoria, która jest jeszcze bardziej spójna z faktami lub wyjaśnia te fakty przy użyciu mniejszej ilości, bardziej czytelnych lub bardziej możliwych do zaakceptowania założeń.”

Przykłady szczepionkowych porażek

Zgodnie z obietnicą, oto przykłady [fakty] dzieci, którym wstrzyknięto toksyczne i niezapobiegające zachorowaniu szczepionki. Ich rodzice wierzyli, że chronią swoje dzieci przed zachorowaniem.

Szczepionkowa porażka nr 1

– Epidemia świnki w społeczności ortodoksyjnych żydów w Stanach Zjednoczonych (2010)

W 2009 i 2010 roku wybuchła epidemia świnki wśród społeczności ortodoksyjnych żydów o wysokim wskaźniku wyszczepialności. Spośród zaszczepionych nastolatków:

  • 89% w przeszłości otrzymało dwie dawki szczepionki z komponentem przeciw śwince,
  • 8% otrzymało jedną dawkę.

Ilość chorych, którzy otrzymali szczepionkę: 97%.

http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa1202865

Szczepionkowa porażka nr 2

– Epidemia świnki w stanie Iowa (2006)

W marcu 2006 roku w stanie Iowa zarejestrowano łącznie 219 przypadków świnki – była to największa epidemia świnki w Stanach Zjednoczonych od 1988 roku. Spośród 219 przypadków zgłoszonych w stanie Iowa, średni wiek chorującej osoby wynosił 21 lat. Zbadano historię szczepień 133 pacjentów:

  • 87 (65%) otrzymało 2 dawki,
  • 19 (14%) otrzymało 1 dawkę,
  • 8 (6%) nie było szczepionych,
  • 19 (14%) nie zdołano ustalić na podstawie dokumentacji statusu szczepień pacjenta.

Ilość chorych, którzy otrzymali szczepionkę: 79% (co najmniej).

http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm55d330a1.htm

Szczepionkowa porażka nr 3

– Epidemia świnki na obozie letnim w Nowym Jorku (2005)

W dniu 26 lipca 2005 roku Nowojorski Departament Zdrowia zidentyfikował 31 przypadków świnki, prawdopodobnie sprowadzonej przez nieszczepionego doradcę obozowego z Wielkiej Brytanii.  Poziom wyszczepialności  dla całego obozu wynosił 96%. Z 31 pacjentów którzy zachorowali:

  • 16 (52%) otrzymało 2 dawki szczepionki,
  • 4 (13%) otrzymało 1 dawkę,
  • 9 (29%) nie było szczepionych,
  • 2 (6%) nie zdołano ustalić na podstawie dokumentacji statusu szczepień pacjenta.

20 z 31 zarażonych osób (65%) było zaszczepione.

Wskaźnik wyszczepialności dla całego obozu wynosił: 96%.

http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm5507a2.htm

Szczepionkowa porażka nr 4

– Epidemia świnki w wysoko zaszczepionej populacji (1989)

Od października 1988 do kwietnia 1989 roku w hrabstwie Douglas w stanie Kansas odnotowano 269 przypadków świnki. Z 269 przypadków, 208 (77.3%) wystąpiło wśród uczniów szkół podstawowych i średnich, z czego 203 (97,6%) było szczepionych przeciw śwince.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1861205

Szczepionkowa porażka nr 5

– Dwóch w pełni zaszczepionych lekarzy zachorowało (2009)

Podczas wybuchu epidemii odry w 2009 roku, dwóch lekarzy po ekspozycji zachorowało. Obaj byli  w pełni zaszczepieni dwiema dawkami szczepionki MMR. Podejrzewano, że ci lekarze zachorowali w następstwie leczenia pacjentów, u których rozpoznano odrę.

http://jid.oxfordjournals.org/content/204/suppl_1/S559.full.pdf+html

Szczepionkowa porażka nr 6

– Duża epidemia odry w Quebec pomimo 99% poziomu wyszczepialności (1989)

Próbowano wyjaśnić tę epidemię odry, podczas której zachorowało 1.363 osób w prowincji Quebec, jako następstwo „niekompletnego poziomu wyszczepialności.” Jednak w trakcie śledztwa odkryto, że poziom wyszczepialności wśród chorych wynosił co najmniej 84,5%. Poziom wyszczepialności w całej populacji wynosił 99,0%.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/1884314

Szczepionkowa porażka nr 7

– Epidemia odry pomimo odpowiednich środków zapobiegawczych (1985)

W 1985 roku z 118 przypadków odry, które wystąpiły na rezerwacie Blackfeet w stanie Montanie, 82% było wcześniej szczepionych przeciw odrze. Dwadzieścia trzy z tych zachorowań miało miejsce w szkołach w Browning, w stanie Montana, gdzie 98,7% studentów zostało zaszczepionych przeciw odrze.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed?term=3618578

Szczepionkowa porażka nr 8

– Epidemia odry wśród w pełni zaszczepionych uczniów szkoły średniej (1985)

W 1985 roku wystąpiła epidemia odry w szkole średniej z siedzibą w Corpus Christi w stanie Teksas. Ponad 99% chorych posiadało wpis w karcie szczepień o szczepieniu żywą szczepionką przeciw odrze. Badacze stwierdzili, że „epidemia odry może wystąpić w szkołach średnich, nawet jeśli ponad 99% uczniów zostało zaszczepionych, a ponad 95 % jest odpornych.”

Wskaźnik wyszczepialności w tej szkole wynosił: 99%. [8]

http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJM198703263161303

Szczepionkowa porażka nr 9

– Odra wśród szczepionej populacji dzieci w wieku szkolnym w stanie Nowy Meksyk (1984)

Historia ciągle się powtarza.

W 1984 roku w Hobbs w stanie Nowy Meksyk odnotowano 76 przypadków odry. Wśród studentów odnotowano 43 przypadki (62%). Szkoła poinformowała, że 98% uczniów było zaszczepionych przeciwko odrze przed wybuchem epidemii.

Wskaźnik wyszczapialności w tej szkole wynosił: 98%.

http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00000476.htm

Szczepionkowa porażka nr 10

– Epidemia odry wśród zaszczepionych uczniów szkół średnich w stanie Illinois (1984)

W 1984 roku w hrabstwie Sangamon w stanie Illinois zarejestrowano 21 przypadków odry:

  • 16 (76%) było zaszczepionych,
  • 4 (19%) dzieci w wieku przedszkolnym nie była zaszczepiona,
  • 1 (5%) zaszczepiony student.

Wszyscy uczniowie (411) w tej szkole mieli udokumentowane szczepienie przeciw odrze średniej??? w okresie pierwszych urodzin lub po nich. Badacze zauważyli: „Ta epidemia odry wykazuje, że transmisja odry może wystąpić w obrębie szkolnej populacji o udokumentowanym wskaźniku wyszczepialności wynoszącym 100%.”

Poziom wyszczepialności  u dzieci w wieku szkolnym wynosił: 100%.

http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00000359.htm

Szczepionkowa porażka nr 11

– Analiza epidemii odry; możliwa przyczyna niepowodzeń szczepionki (1975)

W 1975 roku w szkołach w Greensville w stanie Ontario wystąpiła epidemia odry. Z 47 przypadków odry:

  • 26 (55,3%) było zaszczepionych,
  • 18 (18,3%) nie było zaszczepionych,
  • 3 (6,4%) status szczepień jest nieznany.

Naukowcy stwierdzili, że jedna szczepionka to za mało by chronić dzieci. Zalecili, aby dzieciom wstrzykiwać dodatkową szczepionkę przeciwko odrze.

Ilość przypadków odry wśród zaszczepionych dzieci wynosiła: 55,3%.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC1956577/

Szczepionkowa porażka nr 12

– Niespodziewanie ograniczona trwałość odporności po szczepieniu bezkomórkową szczepionką przeciw krztuścowi  u starszych dzieci (2012)

W 2012 roku lekarze z Kaiser Permanente Medical Center zidentyfikowali 171 przypadków krztuśca, z czego 132 odnotowano u dzieci. Zauważyli zwiększoną ilość  przypadków zachorowań u dzieci w wieku 8-12 lat. Twierdzili, że skuteczność szczepionki była następująca:

  • w wieku od 2 do 7 lat: skuteczność na poziomie 41% (?!?),
  • w wieku od 8-12 lat: skuteczność na poziomie 24% (???),
  • w wieku od 13 do 18 lat: skuteczność na poziomie 79%.

Poza stosowaniem przez lekarzy słów, takich jak szmelc czy bezwartościowe to wysnuli hipotezę, że dzieci potrzebują więcej szczepionek, aby stać się „odpowiednio chronionymi.”

Efektywność szczepionki w wieku od 8 do 12 lat wyniosła: 24%.

http://cid.oxfordjournals.org/content/early/2012/03/13/cid.cis287

Szczepionkowa porażka nr 13

– Kliniczna prezentacja krztuśca wśród w pełni zaszczepionych dzieci na Litwie (2001)

W 2001 roku wskaźnik wyszczepialności wynosił  94,6% w całym kraju. Od maja do grudnia tego roku u 53 dzieci serologiczne potwierdzono krztusiec. Z 53 dzieci:

  • 32 (60,4%) były w pełni zaszczepione,
  • 21 (39,6%) były częściowo zaszczepione lub nie zaszczepione.

Naukowcy dogodnie w jednej grupie umieścili  dzieci zarówno częściowo zaszczepione, jak i nie zaszczepione. 28 z 32 w pełni zaszczepionych dzieci (87,5%) przyjmowało również antybiotyki.

Dzieci zaszczepione  (co najmniej trzema dawkami szczepionki DTP) stanowiły 43,2% wszystkich zdiagnozowanych przypadków krztuśca w 2001 roku.

Wskaźnik wyszczepialności dla Litwy wynosił: 94,6%.

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/15918913

Szczepionkowa porażka nr 14

– Infekcja krztuścem wśród w pełni zaszczepionych dzieci w ośrodkach opieki dziennej (2000)

Wielu pracowników służby zdrowia jest przekonanych, iż szczepionki chronią przed infekcją. Dowody z badań terenowych w Izraelu kwestionują to przekonanie.

W 2000 roku zmarło dziecko z podejrzeniem krztuśca. Niemowlę otrzymało pierwszą dawkę DTP w wieku dwóch miesięcy – wszyscy członkowie rodziny byli w pełni zaszczepieni czterema dawkami DTP.

Przeprowadzono śledztwo w dwóch przedszkolach do których chodziło rodzeństwo chorego dziecka. Wszystkie dzieci z tych ośrodków były zaszczepione 4 dawkami szczepionki jako niemowlęta oraz dawką przypominającą w wieku 12 miesięcy.

Odkryto, że piątka dzieci została skolonizowana  bakterią Bordetella pertussis. W podsumowaniu tego dochodzenia badacze podkreślili następujące informacje:

Zaszczepiona młodzież i dorośli mogą służyć jako rezerwuar do cichego zarażania i stać się potencjalnymi przenosicielami  choroby na niechronione niemowlęta. Pełno komórkowa szczepionka przeciwko krztuścowi chroni tylko przed kliniczną postacią choroby, ale nie przed zarażeniem. Dlatego nawet młode, niedawno zaszczepione dzieci mogą służyć jako rezerwuar i potencjalne przenosiciele infekcji.

Podkreślili ponownie:

Nasze wyniki wskazują, że dzieci w wieku 5-6 lat i prawdopodobnie młodsze, w wieku 2-3 lat, odgrywają rolę jako ciche rezerwuary i przenosiciele krztuśca w społeczności.

Wskaźnik wyszczepialności w przedszkolu wynosił: 100%

http://wwwnc.cdc.gov/eid/article/6/5/00-0512_article.htm

Szczepionkowa porażka nr 15

– Epidemia krztuśca w Vermont (1996)

W 1996 roku w Vermont zidentyfikowano ponad 280 przypadków krztuśca. Poniżej podany jest podział grup wiekowych wśród zakażonych:

  • 12 (4%) było w wieku poniżej 1 roku,
  • 32 (11%) było w wieku od 1 do 4 lat,
  • 42 (15%) było w wieku od 5 do9 lat,
  • 129 (46%) było w wieku od 10 do 19 lat,
  • 65 (23%) było w wieku 20 lat lub więcej.

Ile z tych 215 dzieci było  zaszczepionych? Według raportu, dzieci, które miały znany status szczepień:

  • 5 dzieci w wieku od 7 do 47 miesięcy było częściowo zaszczepione,
  • 14 dzieci w wieku od 7 do 47 miesięcy było zaszczepione 3 dawkami,
  • 49 dzieci w wieku od 7 do 18 lat było częściowo zaszczepione,
  • 106 dzieci w wieku od 7 do 18 lat było w pełni zaszczepione.

Co niepokojące to to, że 174 dzieci było szczepione, a ponad połowa (61%) dzieci w wieku szkolnym była uznawana za „w pełni zaszczepione!” Ważnym jest również, aby pamiętać o tym, że w 1996 roku 97% dzieci w wieku od 19 do 35 miesięcy w Vermont otrzymało trzy lub więcej dawek szczepionki DT lub DTP.

Całkowita porażka wśród zaszczepionych dzieci wynosi: co najmniej 80,9%

http://www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/00049244.htm

Szczepionkowa porażka nr 16

– Epidemia ospy wietrznej w przedszkolu pomimo szczepienia (2012)

Czasem zamiast mówić, że szczepienie poniosło kompletną porażkę, używane są słowa jak na przykład „ospa przebiła się mimo odporności poszczepiennej”, aby opisać sytuację, w której dzieci zachorowały na chorobę przeciw której były zaszczepione.

W grudniu 2012 roku wystąpiła epidemia ospy wietrznej w prywatnym ośrodku opieki dziennej w małej społeczności niedaleko Concord, w stanie New Hampshire. Zgłoszono łącznie 25 przypadków ospy wietrznej u dzieci:

  • 17 (68%) było zaszczepionych,
  • 8 (32%) nie było zaszczepionych – dwoje z tych dzieci zaszczepiono pod koniec grudnia i sklasyfikowano je jako „nieszczepione.”

Badacze stwierdzili, że szczepionka była w 44% skuteczna, mówiąc: „Powody słabej skuteczności szczepionki nie są oczywiste… odkrycia w tym badaniu budzą obawę, że obecna strategia szczepienia przeciw ospie wietrznej może nie chronić wystarczająco wszystkich dzieci.”

Wskaźnik wyszczepialności wynosił: 73,1%

http://www.nejm.org/doi/full/10.1056/NEJMoa021662

Szczepionkowa porażka nr 17

– Epidemia ospy wietrznej w szkole podstawowej u dzieci zaszczepionych dwoma dawkami szczepionki (2006)

Gdy widocznym staje się fakt, że jedna szczepionka nie działa, to rozwiązaniem prawie zawsze jest więcej szczepionek… zauważyłeś/aś to?

W czerwcu 2006 roku zalecono szczepienie drugą dawką szczepionki przeciwko ospie wietrznej przed rozpoczęciem szkoły. Krótko po rozpoczęciu roku szkolnego Departament Zdrowia w Arkansas został powiadomiony o epidemii ospy wietrznej wśród uczniów.

Informacje dotyczące historii szczepień były dostępne dla 871 (99%) z 880 dzieci. 97% dzieci było szczepionych przeciw ospie wietrznej! Podczas tej epidemii zgłoszono 84 przypadki zachorowań.

Wskaźnik wyszczepialności wynosił: 97%

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19593254

Szczepionkowa porażka nr 18

– Epidemia błonicy w Maranhão w Brazylii (2015)

Zarejestrowano 27 przypadków błonicy wśród dzieci. Troje dzieci zmarło, z czego dwoje było w pełni zaszczepione:

  • 10 (37%) było w pełni zaszczepionych,
  • 16 (59.2%) było częściowo zaszczepionych,
  • 1 (3.7%) status szczepień jest nieznany.

Całkowita porażka wśród szczepionych dzieci wynosi: 96,2%

Wnioski

Jak widać z powyższych przykładów, szczepionki ponoszą porażki w zapobieganiu chorobom i to aż nadto często. Istnieje wiele innych przykładów, których nie przytoczyłem.

Jeśli chcesz znaleźć więcej to mam dla ciebie wskazówkę. Otwórz przeglądarkę, przejdź do google.com i wyszukaj słowa “zaszczepieni na (x)/previously immunized for (x)”  lub „epidemia (x) w szkole/breakthrough (x) in school.” Oczywiście w miejsce X wpisz chorobę którą można „zapobiegać dzięki szczepieniom” jak na przykład krztusiec, odra czy ospa wietrzna itp.

Jako rodzic, ufasz lekarzom w dostarczaniu dokładnych informacji. Kiedy lekarze mówią, że szczepionki działają i są skuteczne, to skąd oni czerpią te informacje?

Ważniejszym pytaniem wydaje się być to, dlaczego o szczepionkowych porażkach nie dowiadujemy się z mediów głównego nurtu? Prawdopodobną odpowiedzią będzie to, że organizacje, które naprawdę potrzebują ochrony przed prawdą to członkowie Wielkiej Farmacji – i nie sądzę, że istnieje szczepionka na tą przypadłość (chociaż mogą próbować  taką utworzyć).

Jeśli znajdziesz inne przykłady, dołącz je w komentarzu poniżej (z linkiem do PubMed lub bezpośrednio do czasopisma medycznego), aby inni rodzice mogli o nich przeczytać.

Autor: Jeffry John Aufderheide

Na podstawie: https://vactruth.com/2013/02/23/17-examples-of-vaccine-failure/

Zobacz na: Szczepionkowa pokrętna logika – Mike Adams

Nie przejmuj się rtęcią

Anne McElroy Dachel, nauczycielka, wieloletnia współpracowniczka amerykańskiego portalu Age of Autism.
Źródło Never Mind the Mercury z 2 kwietnia 2007 roku
Polskie źródło: prawdaoszczepionkach.pl

W miarę jak obserwujemy w USA wzrost liczby przypadków autyzmu do poziomu epidemii, proponuje nam się jedno za drugim niezadowalające wyjaśnienia. Na przykład wciąż nam się mówi, że wcale nie występuje wzrost liczby dzieci autystycznych, a jedynie nam się tak wydaje. Podobno w rzeczywistości chodzi tylko o „lepszą diagnostykę” ze strony lekarzy. Równocześnie rzadko przychodzi nam słyszeć słowo „spór” w odniesieniu do jakichś innych chorób lub zaburzeń, a sformułowanie „spory na temat autyzmu” coraz częściej pojawia się w prasie. Czego więc dotyczą te niekończące się debaty?

Dyskusja skupia się wokół tego, co wywołuje autyzm. Urzędnicy, którzy do tej pory nie mogą się zdecydować, czy nauczyli się lepiej liczyć, czy faktycznie dzieci z autyzmem jest więcej, pewni są jednego: szczepionki, a szczególnie te zawierające rtęć, nie mają żadnego związku z zaburzeniem. Nie ma znaczenia, ile razy rodzice opisywali uwstecznienie rozwoju dziecka po szczepieniu – to tylko zbieg okoliczności. Nie ma znaczenia, u jakiej liczby dzieci wykryto wysoki poziom rtęci – to też w żaden sposób nie jest związane z podanymi im szczepionkami zawierającymi rtęć.

Najnowsze wiadomości o tym, że wykazano związek autyzmu z mutacjami genetycznymi nasuwają myśl, że występują czynniki zewnętrzne uruchamiające te mutacje i jednym z takich czynników może być znana neurotoksyna zawarta w szczepionkach.

Opowieści o sporze na temat autyzmu niezmiennie kończą się uspokajającym zdaniem „Badania nie wykazały związku”. Niedawne doniesienia o autyzmie w wiadomościach proponują nam następujące sformułowania: „Związek między autyzmem i szczepionkami nigdy nie został udowodniony”, „Kilka niezależnych badań wskazuje na to, że dziecięce szczepionki nie są powiązane z autyzmem” i „Zakrojone na szeroką skalę badania nie wykazały związku między szczepionkami i autyzmem”. Brzmi to tak, jakby wszystkie badania jasno wykazały, że brak naukowych dowodów na to, że rtęć wykorzystywana w szczepionkach wyrządziła komukolwiek szkodę.

Nikogo chyba nie martwi, że urzędnicy nie są w stanie przedłożyć rezultatów starannych badań przeprowadzonych z tiomersalem, zanim zezwolono na zastosowanie go w dziecięcych szczepionkach. Jedynego badania rtęci dokonano w firmie produkującej szczepionki „Eli Lilly and Company” w 1930 roku. „Eli Lilly” przetestowała rtęć na 22 dorosłych pacjentach umierających na zapalenie opon mózgowych, a pod koniec eksperymentu wszyscy jego uczestnicy byli martwi. „Eli Lilly” oświadczyła, że rtęć okazała się bezpieczna, a społeczność medyczna bez dyskusji zaakceptowała ten wniosek. Po powołaniu do życia Departamentu Kontroli Produktów Spożywczych i Lekarstw (FDA) kontynuowano stosowanie rtęci.

Urzędnicy federalni zajmujący się ochroną zdrowia nie są w stanie cofnąć się o ponad 75 lat i wytłumaczyć tego potwornego braku kontroli, dlatego też postanowili wymyślić badania mające na celu wykazanie, że zastosowanie rtęci w szczepionkach nie wyrządziło ogromnej szkody naszym dzieciom.

Dyrektor Ośrodka Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) doktor Julie Gerberding zapewniała rodziców:

To, co wiemy obecnie, opiera się na danych pochodzących z wielokrotnej analizy zagadnienia, która wzięła pod uwagę tysiące dzieci z różnych populacji świata, w tym również z USA. Wciąż przeważają dowody na korzyść braku związku między tiomersalem i autyzmem. Badaniami kierowali najlepsi i najsławniejsi uczeni z całego świata, a także z Instytutu Medycyny i Państwowej Akademii Nauk USA.

Badania „najlepszych i najsławniejszych uczonych z całego świata” przywołują na pamięć obrazy specjalistów w białych kitlach ze współczesnych laboratoriów badających wszelkie możliwe skutki uboczne po zastosowaniu rtęci w szczepionkach. Mimo starannych badań niczego nie wykryto…

Zwróć uwagę na często powtarzające się zdanie „Badanie nie wykazuje związku”, a nie „Analiza naukowa wykazuje brak związku”. Różnica jest istotna. W naszym przypadku naukowcy to statystycy siedzący przed komputerami i pracujący z cyframi odzwierciedlającymi liczbę dzieci i szczepionek, zamiast dokonujący doświadczeń w laboratoriach w celu zbadania toksyczności stosowanego w szczepionkach konserwantu zawierającego rtęć, którym jest tiomersal.

Liczby, które uzyskali ci badacze, zastosowano jako dowód obalający wszelki związek między szczepionkami i autyzmem. Takie badania nazywamy badaniami epidemiologicznymi. Na kimś, kto nie jest specjalistą, słowo „epidemiologiczne” robi ogromne wrażenie. To pewnie jakaś nauka z dziedziny zaawansowanych technologii… W rzeczywistości jednak są to zwykłe badania populacyjne. Podobne badania prowadziły w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku firmy produkujące papierosy, by obalić twierdzenie, jakoby palenie szkodziło zdrowiu.

David Kirby autor książki „Evidence of Harm: Mercury in Vaccines and the Autism Epidemic: A Medical Controversy” (Dowód szkodliwości. Rtęć w szczepionkach i epidemia autyzmu. Spór medyczny) analizował te badania, które rzekomo obalały związek między szczepionkami i autyzmem. Napisał:

Analiza epidemiologiczna jest w najwyższym stopniu podatna na błędną interpretację, a nawet manipulację. Dwie grupy badaczy mogą uzyskać diametralnie sprzeczne rezultaty na podstawie tych samych danych.

Doktor Vazgen Aposhian, profesor biologii molekularnej i komórkowej, profesor farmakologii na Uniwersytecie w Arizonie, badacz, którego prace wykazały związek między szczepionkami i autyzmem oświadczył:

Badania epidemiologiczne nie wskazują na przyczynę i skutek, a raczej wykazują korelacje statystyczne. Z punktu widzenia toksykologa związek między tiomersalem i zaburzeniami rozwoju układu nerwowego wśród dzieci jest dziś coraz bardziej prawdopodobny.

Wątpliwości związane z badaniami epidemiologicznymi polegają na tym, że mogą one być wykonywane na konkretne zamówienie i mieć sprzeczne wyniki.

Możliwe, że właśnie z tego powodu Instytut Medycyny obrał je do zbadania możliwego związku szczepionek z autyzmem. Przydawki „niezależny” i „prestiżowy” często dodawane są w celu scharakteryzowania Instytutu Medycyny, tak że uzyskane przez niego dane powinny być wolne od jakiejkolwiek krytyki i położyć tamę w sporze wokół autyzmu raz na zawsze.

Po naradzie w sprawie bezpieczeństwa szczepionek, która odbyła się w Instytucie Medycyny 18 maja 2004 roku, oficjalnie ogłoszono, że:

Zgodnie z dokładnym badaniem danych klinicznych i analiz epidemiologicznych zawierający rtęć konserwant tiomersal ani szczepionka przeciw śwince, odrze i różyczce (MMR) nie mają związku z autyzmem. Oprócz tego hipotezy głoszące, że szczepionka MMR lub tiomersal mogą wywoływać autyzm, pozbawione są potwierdzenia i stanowią czysto teoretyczne rozważania. Dalsze badania w poszukiwaniu przyczyny autyzmu powinny być nastawione na inne dziedziny, opierać się na współczesnej wiedzy i danych, i być bardziej obiecujące w kwestii możliwego uzyskania odpowiedzi.

Departament Kontroli Produktów Spożywczych i Lekarstw w biuletynie dla konsumentów (wydanie z września–października 2004 roku) oficjalnie oświadczył, że nie występuje związek między autyzmem i szczepionką przeciw odrze, śwince i różyczce (MMR) lub zawierającym rtęć konserwantem tiomersal, zgodnie z raportem wydanym przez Komitet ds. Badań nad Bezpieczeństwem Szczepień przy Instytucie Medycyny.

Mimo problemów cechujących badania epidemiologiczne Instytut Medycyny najwyraźniej był całkowicie usatysfakcjonowany rezultatami i tym, że szczepionki uwolniono od podejrzeń. W każdym razie wielu przedstawicieli prasy właśnie tak pomyślało. Kanał CBS News wypuścił program telewizyjny „Związek autyzmu z rtęcią podany w wątpliwość: lekarze oświadczają, że nie wykazano związku, rodzice się z tym nie zgadzają”. Bez pardonu oświadczono, że wniosek nauki był jednoznaczny: „Brak danych, jakoby występujący w szczepionkach sporny konserwant zawierający rtęć wywoływał autyzm” – wniosek, na który czekano z niecierpliwością, a to oznacza, że nadszedł czas, by pogrzebać podejrzenia wobec szczepionek i poszukać prawdziwego winowajcy. Dane te uzyskano z „prestiżowego Instytutu Medycyny” i wydawało się, że tylko „rodzice dzieci autystycznych oskarżający szczepionki o chorobę mózgu ich dzieci” pozostali tymi, których nie udało się przekonać. Nam powiedziano, że tiomersal „stosowany jest w charakterze konserwantu farmaceutycznego od lat trzydziestych ubiegłego wieku” i że „ilość rtęci, którą zawiera, jest znikoma”.

CBS również doniosła, że „genetyka odgrywa rolę w autyzmie i kilka badań wykazało prenatalne czynniki zaburzenia włącznie z różnicami struktury mózgu podczas narodzin”. Mimo że „ostatnie dane świadczą o dziesięciokrotnym wzroście liczby przypadków autyzmu w ciągu ostatnich dziesięciu lat”, CBS uspokaja widzów, donosząc, że „nie wiadomo, na ile ten wzrost odzwierciedla stan faktyczny, a na ile świadczy o lepszej diagnostyce”.

David Brown, reporter Washington Post, doniósł w artykule zatytułowanym „Eksperci nie znajdują związku między szczepionkami i autyzmem”, że Instytut Medycyny jest niezwykle wpływowym doradcą rządu do spraw naukowych i oświadczył wczoraj, że brak wiarygodnych danych na korzyść tego, że szczepionka przecie odrze, śwince i różyczce (MMR) lub szczepionki zawierające konserwant tiomersal wywołują autyzm”.

Dalej Brown informuje czytelników, że badanie prowadzono na zamówienie dwóch agencji federalnych, jedną z których jest Centrum Kontroli Chorób. Na grupie ekspertów Instytutu Medycyny złożonej z 14 lekarzy, badaczy układu nerwowego, epidemiologów, statystyków i pielęgniarek, największe wrażenie wywarły badania duńskie „wykazujące brak różnicy w zachorowalności na autyzm wśród dzieci otrzymujących szczepionki zawierające tiomersal i dzieci, które ich nie otrzymały”.

„Washington Post” najwyraźniej próbował stłumić „niepokój niewielkiej, lecz hałaśliwej grupy rodziców wątpiących w bezpieczeństwo dziecięcych szczepionek” takimi sformułowaniami jak „niezwykle wpływowy doradca” i „brak wiarygodnych danych”.

Od czasu opublikowania raportu Instytutu Medycyny w 2004 roku twierdzenie, że „badania nie wykazują związku” stało się ulubioną mantrą urzędników federalnej służby zdrowia, pracowników miejscowych oddziałów służby zdrowia i lekarzy. Może się wydawać, że cała nauka jest po ich stronie.

Jednak zabieg ten nie poskutkował. Gorąca dyskusja stała się jeszcze gorętsza, szczególnie po niedawnym doniesieniu, że zachorowalność na autyzm wzrosła w USA do jednego przypadku na 150 dzieci, przy czym wśród chłopców – do jednego przypadku na 94. Wciąż brak prawdopodobnego wytłumaczenia, dlaczego chore dzieci są teraz wszędzie.

Ośrodek Kontroli Zachorowań i Departament Kontroli Produktów Żywnościowych i Lekarstw były usatysfakcjonowane efektami pracy Komitetu Instytutu Medycyny, a jednak wybiórczo i celowo zignorował pewne badanie. Badanie populacyjne prowadzi się, by wykryć to, co badacze chcą wykryć, lecz badania te nie zastępują prawdziwej nauki.

Prestiżowe tytuły i stopnie naukowe robią wrażenie, lecz nie są w stanie uczynić faktu naukowego z fantastyki naukowej.

Instytut Medycyny położył nacisk na pięć badań populacyjnych. Jednym z nich było badanie duńskie, które często przywołuje się jako broniące stosowania tiomersalu. Dane duńskiego badania poddano poważnej krytyce. Wykryto, że dobór losowy został sfałszowany. Niska zachorowalność na autyzm po zastosowaniu tiomersalu może zostać przypisana faktowi, że wykorzystana baza danych zawierała wyłącznie chorych leżących na oddziałach szpitalnych. Kiedy do bazy danych włączono świadectwa z dużych klinik spoza Kopenhagi, w której diagnozowano 20 procent wszystkich przypadków autyzmu w kraju, tiomersal został usunięty ze szczepionek dziecięcych w Danii. Najwyraźniej badanie miało wykazać, że kiedy tiomersalu już nie stosowano, liczba przypadków autyzmu gwałtownie wzrosła. Jednak baza danych zawierała wówczas wszystkie przypadki autyzmu, zarówno hospitalizowane, jak i niehospitalizowane, i fakt ten powinien podać w wątpliwość całe badanie.

Doktor Thomas Verstraeten, lekarz medycyny, był głównym autorem wcześniejszego badania amerykańskiego, które wykazało związek między oddziaływaniem tiomersalu i autyzmem, lecz do 2003 roku jego dane zostały zmienione tak, by nie wykazać związku między szczepionkami zawierającymi rtęć i zachorowaniami na autyzm. Doktor Verstraeten był pracownikiem Ośrodka Kontroli Chorób, kiedy prowadził badania, lecz natychmiast po tym, jak badanie stało się znane, zatrudnił się u producenta szczepionek, firmy GlaxoSmithKline.

Dla Komitetu Instytutu Medycyny okazało się nieważne, że nauka wykazała, że tiomersal to niszczycielska i śmiercionośna neurotoksyna, dla której nie powinno być miejsca w szczepionkach podawanych naszym dzieciom. Mady Hornig, lekarz medycyny, profesor epidemiologii i dyrektor projektu badawczego w Laboratorium Chorób Zakaźnych imienia Jerome’a (Jerome L. and Dawn Greene Infectious Disease Laboratory at the Mailman School of Public Health, Columbia University) w Nowym Jorku, zaprezentowała rezultaty badania przeprowadzonego na myszach, by wykazać, że oddziaływanie nawet niewielkich dawek etylortęci może doprowadzić do zmian behawioralnych i neurologicznych w rozwijającym się mózgu podatnych genetycznie myszy. Równie zatrważające były efekty badań Marka Geiera, doktora medycyny, oraz jego syna Davida. Po wyczerpującej walce Geierowie uzyskali dostęp do bazy danych bezpieczeństwa szczepionek (Vaccine Safety Datalink) w Ośrodku Kontroli Chorób, istniejącej w celu rejestracji skutków ubocznych szczepień. Uczeni porównali „zachorowalność na autyzm wśród 85 tysięcy dzieci zaszczepionych szczepionkami z tiomersalem z 70 tysiącami dzieci zaszczepionych szczepionkami bez tiomersalu”. Eksperci Instytutu Medycyny odrzucili uzyskane dane.

Przedstawiono jeszcze jaśniejsze dowody związku przyczynowo-skutkowego między tiomersalem i autyzmem, lecz wywarły one jeszcze mniejszy wpływ na umysły ekspertów z Instytutu Medycyny, których interesowały wyłącznie te badania, które takiego związku nie wykazywały.

Naukowcy jeden za drugim demonstrowali badania świadczące o ogromnym potencjale szkodliwości tiomersalu dla zdrowych dzieci. Doktor medycyny David Baskin, doktor filozofii Richard Deth, doktor Boyd Haley, doktor Vazgen Aposhian, doktor medycyny i członek Amerykańskiej Akademii Pediatrii Jeff Bradstreet [Lekarz ten został znaleziony martwy 19 lipca 2015 roku z raną postrzałową klatki piersiowej. Jego ciało pływało w rzece. Rodzina Bradstreeta nie wierzy w oficjalną wersję o jego samobójstwie – dop. red.] to tylko niektórzy eksperci, których prace nad toksycznymi efektami tiomersalu zostały przedstawione.

Rodzice jedni po drugich donosili o świadectwach medycznych wykazujących, że u ich dzieci wykryto rtęć lub żywe wirusy odry. Ekspertów to nie poruszyło.

Niezdolność ekspertów Instytutu Medycyny do uznania bezpośredniego związku tiomersalu z epidemią autyzmu zmusiła doktora Boyda Haleya do publicznego oświadczenia:

Oskarżam szczególnie Komitet Instytutu Medycyny o nienaukowość wniosków, która wyraża się w tym, że odrzucił wszystkie dane naukowe wykazujące, że tiomersal jest najbardziej prawdopodobną przyczyną epidemii chorób spektrum autyzmu, i upieram się przy tym oskarżeniu.

Dane naukowe, których nie chcieli wziąć pod uwagę federalni urzędnicy ochrony zdrowia, występują w ogromnej ilości, a ich liczba wciąż rośnie. Doktor filozofii i profesor katedry higieny pracy na medycznym fakultecie Uniwersytetu w Waszyngtonie Thomas Burbacher badał zawartość rtęci we krwi i mózgu wśród dzieci zwierząt naczelnych i wykrył, że etylortęci z tiomersalu w rzeczywistości gromadzi się w mózgu dwa do czterech razy więcej niż metylortęci występującej w rybach.

Odmowa uznania związku między szczepionkami i autyzmem przez ekspertów z Instytutu Medycyny jest zwykłym fałszerstwem. Udawanie, że dane toksykologiczne były jedynie „teorią”, a statystyki wykazały bezpieczeństwo znanej neurotoksyny, nigdy nie doprowadzi do zakończenia sporu. Niezgodność wniosków epidemiologicznych z badaniami toksykologicznymi powinna zmusić ekspertów Instytutu Medycyny, by przynajmniej zażądali nowych badań możliwego związku między stosowaniem tiomersalu i epidemią autyzmu.

Aby dane można było uznać za miarodajne, nie mogą one pochodzić od federalnych agencji służby zdrowia ani z rzekomo niezależnego Instytutu Medycyny. Konflikt interesów przedstawicieli Ośrodka Kontroli Chorób, Departamentu Kontroli Produktów Spożywczych i Lekarstw oraz Instytutu Medycyny w związku z ich bezpośrednimi powiązaniami finansowymi z producentami lekarstw rodzi podejrzenie odnośnie do jakichkolwiek danych przez nich prezentowanych. Ponadto opinia urzędników nigdy nie wytłumaczy liczby okaleczonych dzieci żyjących obecnie w USA. Kiedy społeczeństwo uświadomi sobie koszta opieki nad taką liczbą chorych ludzi, odmowa uznania katastrofy i wskazania jej przyczyny przez urzędników wywoła falę oburzenia opinii publicznej.

Lori McIlwain będąca Dyrektorem Generalnym Państwowego Stowarzyszenia Autyzmu oświadczyła:

Prawdopodobną podstawą decyzji Instytutu Medycyny był strach przed zaburzeniem programu szczepień, nie zaś dane naukowe.

Lyn Redwood z organizacji Safe Minds stwierdziła:

Instytut Medycyny wspierając Ośrodek Kontroli Chorób, Departament Kontroli Produktów Żywnościowych i Lekarstw, a także producentów szczepionek, nie tylko skompromitował własną uczciwość i niezależność, lecz zawiódł nadzieje społeczeństwa amerykańskiego, szczególnie dzieci autystycznych, które ucierpiały przez rtęć.

Doktor Mark Geier podsumował swoje oburzenie skutkami pracy ekspertów z Instytutu Medycyny:

To, co się teraz dzieje, jest ukrywaniem prawdy pod płaszczykiem ochrony programu szczepień. Ja też opowiadam się za programem szczepień. Wy jednak nadal ukrywacie prawdę, przez co w końcu szczepionki w ogóle znikną.

Naukowcy potwierdzają: ryzyko ADHD u dzieci szczepionych jest 4-krotnie wyższe

Tekst źródłowy: naturalnews.com z dn. 22.05.2017.

Tłumaczenie: xebola

Lata całe zastanawiałem się, dlaczego naukowcy nie podejmą się przeprowadzenia prostego porównania dzieci szczepionych z nieszczepionymi. Takie porównanie rozwiązałoby wszelkie wątpliwości i dostarczyłoby jednoznacznej odpowiedzi na temat ewentualnej szkodliwości szczepionek. Można by było wziąć dzieciaki, mniej więcej w tym samym wieku, połowa byłaby szczepiona a połowa nie. Lekarze oceniliby ich stan zdrowia i dyskusja w tym temacie w końcu by się skończyła.

12140994053_aae17fa7e3_k

Podobnie jak inne instytucje, amerykańskie Centrum Kontroli i Zwalczania Chorób od lat konsekwentnie nie zabiega o przeprowadzenie takiej nieskomplikowanej i prostej analizy. Jednak grupa naukowców z Uniwersytetu Stanowego Jackson podjęła się tego zadania.

Badanie, którego wyniki opublikowano w czasopiśmie Journal of Translational Science, miało na celu ustalenie dwóch rzeczy: po pierwsze naukowcy chcieli porównać stan zdrowia dzieci zaszczepionych i niezaszczepionych, a po drugie sprawdzić, czy istnieje związek między szczepionkami a zaburzeniami rozwoju układu nerwowego.

Abstrakt zaczyna się od hymnów pochwalnych na temat szczepionek i ich roli w zwalczaniu groźnych chorób. Następnie jednak autorzy wskazują, że zgodnie z obecnym programem szczepień amerykańskie dzieci do ukończenia 6 roku życia otrzymują aż 48 dawek szczepionek zapobiegających 14 różnym chorobom i ilość ta od 60 lat nieprzerwanie wzrasta (polskie dzieci otrzymują tych dawek minimum 21 [link]).

Naukowcy zwracają uwagę, że pojedyncze szczepionki przed dopuszczeniem do obrotu są badane pod kątem ich bezpieczeństwa. Stąd wiadomo, że wszystkie one niosą za sobą ryzyko, przyjmuje się jednak, że jest ono niewielkie, przez co często bagatelizowane. Na dodatek, wpływu kilku, a nawet tak wielu szczepionek podanych w tak krótkich odstępach czasu, na zdrowie dzieci nikt już nie sprawdza.

Autorzy artykułu sami przyznają, że skutki długofalowe szczepionek są trudne do określenia: „Jak dotąd podjęto niewiele prób w celu określenia, czy szczepionki zwiększają chorowitość, a nawet czy prowadzą do śmierci. Powodem były m.in. etyczne rozterki związane z niedopuszczeniem do zaszczepienia dzieci z grupy kontrolnej”.

OK…, czyli naukowcy mają etyczne rozterki związane z niezaszczepieniem dzieci z powodu chęci ich zbadania. I w efekcie po prostu szczepią ich miliony przez nikogo nie zbadaną jak dotąd kombinacją szczepionek!

Dalej autorzy poruszają chyba najgłośniejszą w całej sprawie kwestię, a mianowicie związek szczepionek z zaburzeniami rozwoju układu nerwowego. Temat wymaga szybkiego wyjaśnienia, ponieważ w USA mówi się już nawet o tzw. cichej epidemii neurotoksyczności rozwojowej, na którą cierpi aż 15% dzieci, a która się objawia niedorozwojem umysłowym, zaburzeniami sensorycznymi i opóźnieniami w rozwoju. Chcąc rozwiązać tą kwestię, autorzy publikacji przebadali 666 dzieci. 39% z nich było nieszczepionych i generalnie pochodziło z rodzin, w których postawiono na edukację domową.

Co wynikło z badania przeprowadzonego przez naukowców? Po pierwsze: mimo, że dzieci szczepione rzadziej zapadały na ospę wietrzną i krztusiec, to w przypadku innych chorób, przed którymi miały je chronić szczepionki, takich jak: zapalenie wątroby typu A i B, odra, świnka, zapalenie opon mózgowych, grypa czy rotawirusy, nie stwierdzono żadnych znaczących różnic w ilości zachorowań między dziećmi szczepionymi i nieszczepionymi!

Ale to jeszcze nie wszystko.

Okazuje się, że u dzieci szczepionych wzrasta ryzyko wystąpienia zaburzeń rozwoju układu nerwowego (i nie tylko):
– autyzmu: 4,2-krotnie
– ADHD: również 4,2-krotnie
– opóźnienia w rozwoju: 5,2-krotnie
– egzem: 2,9-krotnie
– kataru siennego: ponad 30-krotnie!

Skąd zatem taki owczy pęd u polityków, lekarzy, a nawet rodziców by szczepić dzieci przeciw wszystkiemu co tylko możliwe, skoro:

  1. zapadalność na choroby, przed którymi mają chronić szczepionki, nie jest szczególnie niska u dzieci szczepionych w porównaniu z nieszczepionymi (poza krztuścem i ospą),
  2. wraz z ilością podanych szczepionek ryzyko wystąpienia zaburzeń rozwoju układu nerwowego znacząco wzrasta!

Miejmy nadzieję, że skoro społeczeństwo pozostaje głuche na doniesienia mediów alternatywnych w tej sprawie, to wysłucha głosu ekspertów, a coraz więcej rodziców przed pierwszym wkłuciem zastanowi się, jakie naprawdę wiążą się z tym konsekwencje.

Epidemia świnki w USA

Prof. Maria Dorota Majewska

Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim Państwu życzę.

Od kilku miesięcy w USA obserwuje się nasilającą się epidemię świnki w niemal wszystkich stanach. Chorują dzieci w szkołach i na uczelniach. Tak szeroko rozpowszechnione ogniska choroby zakaźnej, które wybuchły w tym samym czasie, wskazują na prawdopodobne odszczepienie pochodzenie tej epidemii. Większość chorujących to dzieci/osoby wcześniej zaszczepione. Ponieważ szczepionki MMR zawierają żywe wirusy świnki, najprawdopodobniej one są źródłem tej epidemii.

Koncerny farmaceutyczne mają zwyczaj rozpraszania tych samych partii szczepionek po całym kraju, co sprzyja rozprzestrzenianiu odszczepiennych chorób. Od dawna też wiadomo, że szczepionki MMR nie chronią przed świnką, co publicznie przyznali sami naukowcy z Mercka, którzy opracowali tę szczepionkę. Zeznali, że fałszowali wyniki badań pokazujące wzrost przeciwciał przeciw wirusom świnki po szczepieniu. W Polsce jest podobnie, od lat tysiące dzieci zaszczepionych szczepionką MMR chorują na świnkę. Obecna epidemia świnki jest analogiczna do epidemii odszczepiennego polio, zwanego najczęściej paraliżem wiotkim, które najczęściej dotykają kraje Afryki i Azji, gdzie stosuje się szczepionki z żywymi wirusami. Na szczęście nikt od świnki nie umiera, ale zdecydowanie lepiej przejść tę chorobę w dzieciństwie w sposób naturalny niż po okresie dojrzewania, uzyskując odporność na cale życie i jako bonus dla dziewcząt – ochronę przed rakiem jajników.

Szczepienne zagrożenia i karma

Autor: prof. Maria Dorota Majewska, VAERS

Zapewne wszyscy słyszeli o histerii wykreowanej przez kartele farmacji, które straszyły młode matki z Ameryki Łacińskiej, USA i Azji małogłowiem związanym z infekcją wirusem zika.  Teraz lekarze brazylijscy i kolumbijscy udowodnili w dużym badaniu, że zika nie ma nic wspólnego z małogłowiem, i że za ten defekt rozwojowy odpowiedzialne są toksyczne pestycydy nagminnie stosowane w pewnych regionach Brazylii oraz szczepienia ciężarnych.  Za panikę wokół ziki odpowiedzialni są producenci szczepionek, ci sami którzy przed laty straszyli nas nieistniejącą pandemią świńskiej grypy (i zmusili miliony ludzi do wzięcia bardzo toksycznych szczepień), ale także producenci kondomów i zyskowne biznesy aborcyjne.  Kartele farmacji już wyłudziły od rządu USA miliardy dolarów na kolejne toksyczne i zbędne szczepienia przeciw wymyślonej chorobie.
Brazil admits Zika is not causing birth defects

W USA w stanie Arkansas w jednej ze szkół wybuchło niedawno ognisko świnki. Zachorowało 98 dzieci w wieku szkolnym wszystkie były świeżo zaszczepione. Niezaszczepione dzieci z tej samej szkoły nie zachorowały.  Te dane mówią za siebie.

Arkansas Hit By Massive Mumps Outbreak, Only Amongst Vaccinated

Kandydatka na prezydenta USA, Hillary Clinton, przez kilka tygodni ciężko kasłała, wreszcie zemdlała i prawie upadła na oczach milionów ludzi. Jej agenci twierdzą, że zachorowała na zapalenie płuc.  Równocześnie Clinton ujawniła swój raport zdrowotny, z którego wynika, że brała ostatnio kilka szczepień, m.in. na zapalenie płuc.  To najlepszy dowód, że szczepienia są nieskuteczne w ochronie przed chorobami.  Jest też prawdopodobne, że Hillary rozwinęła ciężką poszczepienną chorobę  autoimmunologiczną – Zespół Guillaina-Barrego – oraz encefalopatię powodującą utratę przytomności i drgawki.  To byłby bumerang złej karmy, jako że Hillary jest zwolenniczką medycznego faszyzmu i przymusowego szczepienia toksycznymi szczepionkami wszystkich dzieci i dorosłych.
Your body is owned by the government: Hillary Clinton supports mandatory vaccines