Pada fałszywe szczepienne domino – zwycięstwo Roberta Kennedy’ego

Prof. Maria Dorota Majewska (VAERS)

Ważna wiadomość dla wszystkich zainteresowanych bezpieczeństwem szczepień. Robert Kennedy Jr, który stworzył program „Children’s Health Defense”, wspólnie ze znanym amerykańskim dziennikarzem Delem Bigtree z Networku Oświeconej Zgody na szczepienia pozwali do sądu rząd federalny USA, oskarżając Departament Zdrowia (DHHS), że od dziesięcioleci zaniedbuje obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa szczepień, do czego został zobowiązany przez Kongres. Właśnie dowiedzieliśmy się, że Kennedy i Bigtree wygrali ten proces.

https://www.naturalnews.com/2018-11-11-rfk-jr-wins-case-us-government-vaccine-safety-violations.html

https://www.aimintegrativemedicine.com/aim-integrative-medicine-blog/why-kennedy-sued-the-government-over-vaccine-safety-won).

Autorzy pozwu dostarczyli dowodów, że od ponad 30 lat bezpieczeństwo szczepień było skandalicznie zaniedbywane, ponieważ agencje rządowe nie wykonywały swych należytych obowiązków. Amerykańska ustawa National Childhood Vaccine Injury Act z 1986 r, która hurtowo zwalnia firmy farmaceutyczne od odpowiedzialności prawnej i karnej za zgony i okaleczenia spowodowane szczepionkami, zobowiązuje DHHS do wzięcia odpowiedzialności za poprawę skuteczności i bezpieczeństwa szczepionek; i obciąża ten departament ciągłym monitorowaniem oraz raportowaniem powikłań poszczepiennych. DHHS ma też przekazywać Kongresowi co najmniej raz na dwa lata sprawozdania na temat bezpieczeństwa szczepień i wprowadzanych reform, które mają je poprawić.

W toku rozprawy okazało się, że DHHS nie spełniło nawet najbardziej podstawowych aspektów tych ważnych obowiązków, gdyż od 30 lat nie złożyło ani jednego raportu o bezpieczeństwie szczepień.

Wiemy dlaczego DHHS nie wywiązał się ze swych obowiązków. Otóż Centrum Kontroli Chorób (CDC) (należące do DHHS) przeprowadziło badania nad bezpieczeństwem szczepionek z rtęcią oraz MMR (odra, świnka różyczka), które wykazały, iż obywa rodzaje szczepionek powodują autyzm u dzieci. Jak wiemy z tajnych posiedzeń CDC/FDA/DHHS, licznych dokumentów i zeznań naukowców, którzy prowadzili te badania (dr Thomas Verstraeten i William Thompson), dyrekcja CDC nakazała badaczom zafałszować wyniki tych badań i zniszczyć ich dokumentację naukową.

(http://vaxxedthemovie.com/download-the-cdc-autism-mmr-files-released-by-dr-william-thompson/; https://www.focusforhealth.org/dr-brian-hooker-statement-william-thompson/; http://putchildrenfirst.org/chapter2.html; http://www.thelibertybeacon.com/deadly-immunity-govt-cover-up-of-a-mercury-autism-scandal/; http://putchildrenfirst.org/media/2.9.pdf; https://www.amazon.com/Thimerosal-Evidence-Supporting-Immediate-Neurotoxin/dp/1632206013).

Zamiast dbać o bezpieczeństwo szczepionek, CDC zajmowała się fałszowaniem wyników badań, straszeniem ludzi wyssanymi z palca epidemiami i kreowaniem szalbierskiej propagandy proszczepiennej. I z tej działalności nie zamierzała sprawozdawać się ani Kongresowi ani społeczeństwu.

Wygląda, że zaczęły wreszcie padać toksyczne klocki szczepiennego domina. Prawdopodobnie urzędnicy rządowi odpowiedzialni za fałszowanie badań dotyczących bezpieczeństwa szczepień wskutek czego miliony dzieci zostały trwale okaleczone lub zabite szczepionkami) poniosą zasłużone ciężkie kary za swe przestępstwa i zbrodnie. Należy oczekiwać, że klocki szczepiennego domina zaczną wkrótce padać także w Polsce i na całym świecie. Zbyt wiele jest już ofiar toksycznych szczepień, żeby obecny system był nadal tolerowany.

Reklamy

Nie przejmuj się rtęcią

Anne McElroy Dachel, nauczycielka, wieloletnia współpracowniczka amerykańskiego portalu Age of Autism.
Źródło Never Mind the Mercury z 2 kwietnia 2007 roku
Polskie źródło: prawdaoszczepionkach.pl

W miarę jak obserwujemy w USA wzrost liczby przypadków autyzmu do poziomu epidemii, proponuje nam się jedno za drugim niezadowalające wyjaśnienia. Na przykład wciąż nam się mówi, że wcale nie występuje wzrost liczby dzieci autystycznych, a jedynie nam się tak wydaje. Podobno w rzeczywistości chodzi tylko o „lepszą diagnostykę” ze strony lekarzy. Równocześnie rzadko przychodzi nam słyszeć słowo „spór” w odniesieniu do jakichś innych chorób lub zaburzeń, a sformułowanie „spory na temat autyzmu” coraz częściej pojawia się w prasie. Czego więc dotyczą te niekończące się debaty?

Dyskusja skupia się wokół tego, co wywołuje autyzm. Urzędnicy, którzy do tej pory nie mogą się zdecydować, czy nauczyli się lepiej liczyć, czy faktycznie dzieci z autyzmem jest więcej, pewni są jednego: szczepionki, a szczególnie te zawierające rtęć, nie mają żadnego związku z zaburzeniem. Nie ma znaczenia, ile razy rodzice opisywali uwstecznienie rozwoju dziecka po szczepieniu – to tylko zbieg okoliczności. Nie ma znaczenia, u jakiej liczby dzieci wykryto wysoki poziom rtęci – to też w żaden sposób nie jest związane z podanymi im szczepionkami zawierającymi rtęć.

Najnowsze wiadomości o tym, że wykazano związek autyzmu z mutacjami genetycznymi nasuwają myśl, że występują czynniki zewnętrzne uruchamiające te mutacje i jednym z takich czynników może być znana neurotoksyna zawarta w szczepionkach.

Opowieści o sporze na temat autyzmu niezmiennie kończą się uspokajającym zdaniem „Badania nie wykazały związku”. Niedawne doniesienia o autyzmie w wiadomościach proponują nam następujące sformułowania: „Związek między autyzmem i szczepionkami nigdy nie został udowodniony”, „Kilka niezależnych badań wskazuje na to, że dziecięce szczepionki nie są powiązane z autyzmem” i „Zakrojone na szeroką skalę badania nie wykazały związku między szczepionkami i autyzmem”. Brzmi to tak, jakby wszystkie badania jasno wykazały, że brak naukowych dowodów na to, że rtęć wykorzystywana w szczepionkach wyrządziła komukolwiek szkodę.

Nikogo chyba nie martwi, że urzędnicy nie są w stanie przedłożyć rezultatów starannych badań przeprowadzonych z tiomersalem, zanim zezwolono na zastosowanie go w dziecięcych szczepionkach. Jedynego badania rtęci dokonano w firmie produkującej szczepionki „Eli Lilly and Company” w 1930 roku. „Eli Lilly” przetestowała rtęć na 22 dorosłych pacjentach umierających na zapalenie opon mózgowych, a pod koniec eksperymentu wszyscy jego uczestnicy byli martwi. „Eli Lilly” oświadczyła, że rtęć okazała się bezpieczna, a społeczność medyczna bez dyskusji zaakceptowała ten wniosek. Po powołaniu do życia Departamentu Kontroli Produktów Spożywczych i Lekarstw (FDA) kontynuowano stosowanie rtęci.

Urzędnicy federalni zajmujący się ochroną zdrowia nie są w stanie cofnąć się o ponad 75 lat i wytłumaczyć tego potwornego braku kontroli, dlatego też postanowili wymyślić badania mające na celu wykazanie, że zastosowanie rtęci w szczepionkach nie wyrządziło ogromnej szkody naszym dzieciom.

Dyrektor Ośrodka Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) doktor Julie Gerberding zapewniała rodziców:

To, co wiemy obecnie, opiera się na danych pochodzących z wielokrotnej analizy zagadnienia, która wzięła pod uwagę tysiące dzieci z różnych populacji świata, w tym również z USA. Wciąż przeważają dowody na korzyść braku związku między tiomersalem i autyzmem. Badaniami kierowali najlepsi i najsławniejsi uczeni z całego świata, a także z Instytutu Medycyny i Państwowej Akademii Nauk USA.

Badania „najlepszych i najsławniejszych uczonych z całego świata” przywołują na pamięć obrazy specjalistów w białych kitlach ze współczesnych laboratoriów badających wszelkie możliwe skutki uboczne po zastosowaniu rtęci w szczepionkach. Mimo starannych badań niczego nie wykryto…

Zwróć uwagę na często powtarzające się zdanie „Badanie nie wykazuje związku”, a nie „Analiza naukowa wykazuje brak związku”. Różnica jest istotna. W naszym przypadku naukowcy to statystycy siedzący przed komputerami i pracujący z cyframi odzwierciedlającymi liczbę dzieci i szczepionek, zamiast dokonujący doświadczeń w laboratoriach w celu zbadania toksyczności stosowanego w szczepionkach konserwantu zawierającego rtęć, którym jest tiomersal.

Liczby, które uzyskali ci badacze, zastosowano jako dowód obalający wszelki związek między szczepionkami i autyzmem. Takie badania nazywamy badaniami epidemiologicznymi. Na kimś, kto nie jest specjalistą, słowo „epidemiologiczne” robi ogromne wrażenie. To pewnie jakaś nauka z dziedziny zaawansowanych technologii… W rzeczywistości jednak są to zwykłe badania populacyjne. Podobne badania prowadziły w latach czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku firmy produkujące papierosy, by obalić twierdzenie, jakoby palenie szkodziło zdrowiu.

David Kirby autor książki „Evidence of Harm: Mercury in Vaccines and the Autism Epidemic: A Medical Controversy” (Dowód szkodliwości. Rtęć w szczepionkach i epidemia autyzmu. Spór medyczny) analizował te badania, które rzekomo obalały związek między szczepionkami i autyzmem. Napisał:

Analiza epidemiologiczna jest w najwyższym stopniu podatna na błędną interpretację, a nawet manipulację. Dwie grupy badaczy mogą uzyskać diametralnie sprzeczne rezultaty na podstawie tych samych danych.

Doktor Vazgen Aposhian, profesor biologii molekularnej i komórkowej, profesor farmakologii na Uniwersytecie w Arizonie, badacz, którego prace wykazały związek między szczepionkami i autyzmem oświadczył:

Badania epidemiologiczne nie wskazują na przyczynę i skutek, a raczej wykazują korelacje statystyczne. Z punktu widzenia toksykologa związek między tiomersalem i zaburzeniami rozwoju układu nerwowego wśród dzieci jest dziś coraz bardziej prawdopodobny.

Wątpliwości związane z badaniami epidemiologicznymi polegają na tym, że mogą one być wykonywane na konkretne zamówienie i mieć sprzeczne wyniki.

Możliwe, że właśnie z tego powodu Instytut Medycyny obrał je do zbadania możliwego związku szczepionek z autyzmem. Przydawki „niezależny” i „prestiżowy” często dodawane są w celu scharakteryzowania Instytutu Medycyny, tak że uzyskane przez niego dane powinny być wolne od jakiejkolwiek krytyki i położyć tamę w sporze wokół autyzmu raz na zawsze.

Po naradzie w sprawie bezpieczeństwa szczepionek, która odbyła się w Instytucie Medycyny 18 maja 2004 roku, oficjalnie ogłoszono, że:

Zgodnie z dokładnym badaniem danych klinicznych i analiz epidemiologicznych zawierający rtęć konserwant tiomersal ani szczepionka przeciw śwince, odrze i różyczce (MMR) nie mają związku z autyzmem. Oprócz tego hipotezy głoszące, że szczepionka MMR lub tiomersal mogą wywoływać autyzm, pozbawione są potwierdzenia i stanowią czysto teoretyczne rozważania. Dalsze badania w poszukiwaniu przyczyny autyzmu powinny być nastawione na inne dziedziny, opierać się na współczesnej wiedzy i danych, i być bardziej obiecujące w kwestii możliwego uzyskania odpowiedzi.

Departament Kontroli Produktów Spożywczych i Lekarstw w biuletynie dla konsumentów (wydanie z września–października 2004 roku) oficjalnie oświadczył, że nie występuje związek między autyzmem i szczepionką przeciw odrze, śwince i różyczce (MMR) lub zawierającym rtęć konserwantem tiomersal, zgodnie z raportem wydanym przez Komitet ds. Badań nad Bezpieczeństwem Szczepień przy Instytucie Medycyny.

Mimo problemów cechujących badania epidemiologiczne Instytut Medycyny najwyraźniej był całkowicie usatysfakcjonowany rezultatami i tym, że szczepionki uwolniono od podejrzeń. W każdym razie wielu przedstawicieli prasy właśnie tak pomyślało. Kanał CBS News wypuścił program telewizyjny „Związek autyzmu z rtęcią podany w wątpliwość: lekarze oświadczają, że nie wykazano związku, rodzice się z tym nie zgadzają”. Bez pardonu oświadczono, że wniosek nauki był jednoznaczny: „Brak danych, jakoby występujący w szczepionkach sporny konserwant zawierający rtęć wywoływał autyzm” – wniosek, na który czekano z niecierpliwością, a to oznacza, że nadszedł czas, by pogrzebać podejrzenia wobec szczepionek i poszukać prawdziwego winowajcy. Dane te uzyskano z „prestiżowego Instytutu Medycyny” i wydawało się, że tylko „rodzice dzieci autystycznych oskarżający szczepionki o chorobę mózgu ich dzieci” pozostali tymi, których nie udało się przekonać. Nam powiedziano, że tiomersal „stosowany jest w charakterze konserwantu farmaceutycznego od lat trzydziestych ubiegłego wieku” i że „ilość rtęci, którą zawiera, jest znikoma”.

CBS również doniosła, że „genetyka odgrywa rolę w autyzmie i kilka badań wykazało prenatalne czynniki zaburzenia włącznie z różnicami struktury mózgu podczas narodzin”. Mimo że „ostatnie dane świadczą o dziesięciokrotnym wzroście liczby przypadków autyzmu w ciągu ostatnich dziesięciu lat”, CBS uspokaja widzów, donosząc, że „nie wiadomo, na ile ten wzrost odzwierciedla stan faktyczny, a na ile świadczy o lepszej diagnostyce”.

David Brown, reporter Washington Post, doniósł w artykule zatytułowanym „Eksperci nie znajdują związku między szczepionkami i autyzmem”, że Instytut Medycyny jest niezwykle wpływowym doradcą rządu do spraw naukowych i oświadczył wczoraj, że brak wiarygodnych danych na korzyść tego, że szczepionka przecie odrze, śwince i różyczce (MMR) lub szczepionki zawierające konserwant tiomersal wywołują autyzm”.

Dalej Brown informuje czytelników, że badanie prowadzono na zamówienie dwóch agencji federalnych, jedną z których jest Centrum Kontroli Chorób. Na grupie ekspertów Instytutu Medycyny złożonej z 14 lekarzy, badaczy układu nerwowego, epidemiologów, statystyków i pielęgniarek, największe wrażenie wywarły badania duńskie „wykazujące brak różnicy w zachorowalności na autyzm wśród dzieci otrzymujących szczepionki zawierające tiomersal i dzieci, które ich nie otrzymały”.

„Washington Post” najwyraźniej próbował stłumić „niepokój niewielkiej, lecz hałaśliwej grupy rodziców wątpiących w bezpieczeństwo dziecięcych szczepionek” takimi sformułowaniami jak „niezwykle wpływowy doradca” i „brak wiarygodnych danych”.

Od czasu opublikowania raportu Instytutu Medycyny w 2004 roku twierdzenie, że „badania nie wykazują związku” stało się ulubioną mantrą urzędników federalnej służby zdrowia, pracowników miejscowych oddziałów służby zdrowia i lekarzy. Może się wydawać, że cała nauka jest po ich stronie.

Jednak zabieg ten nie poskutkował. Gorąca dyskusja stała się jeszcze gorętsza, szczególnie po niedawnym doniesieniu, że zachorowalność na autyzm wzrosła w USA do jednego przypadku na 150 dzieci, przy czym wśród chłopców – do jednego przypadku na 94. Wciąż brak prawdopodobnego wytłumaczenia, dlaczego chore dzieci są teraz wszędzie.

Ośrodek Kontroli Zachorowań i Departament Kontroli Produktów Żywnościowych i Lekarstw były usatysfakcjonowane efektami pracy Komitetu Instytutu Medycyny, a jednak wybiórczo i celowo zignorował pewne badanie. Badanie populacyjne prowadzi się, by wykryć to, co badacze chcą wykryć, lecz badania te nie zastępują prawdziwej nauki.

Prestiżowe tytuły i stopnie naukowe robią wrażenie, lecz nie są w stanie uczynić faktu naukowego z fantastyki naukowej.

Instytut Medycyny położył nacisk na pięć badań populacyjnych. Jednym z nich było badanie duńskie, które często przywołuje się jako broniące stosowania tiomersalu. Dane duńskiego badania poddano poważnej krytyce. Wykryto, że dobór losowy został sfałszowany. Niska zachorowalność na autyzm po zastosowaniu tiomersalu może zostać przypisana faktowi, że wykorzystana baza danych zawierała wyłącznie chorych leżących na oddziałach szpitalnych. Kiedy do bazy danych włączono świadectwa z dużych klinik spoza Kopenhagi, w której diagnozowano 20 procent wszystkich przypadków autyzmu w kraju, tiomersal został usunięty ze szczepionek dziecięcych w Danii. Najwyraźniej badanie miało wykazać, że kiedy tiomersalu już nie stosowano, liczba przypadków autyzmu gwałtownie wzrosła. Jednak baza danych zawierała wówczas wszystkie przypadki autyzmu, zarówno hospitalizowane, jak i niehospitalizowane, i fakt ten powinien podać w wątpliwość całe badanie.

Doktor Thomas Verstraeten, lekarz medycyny, był głównym autorem wcześniejszego badania amerykańskiego, które wykazało związek między oddziaływaniem tiomersalu i autyzmem, lecz do 2003 roku jego dane zostały zmienione tak, by nie wykazać związku między szczepionkami zawierającymi rtęć i zachorowaniami na autyzm. Doktor Verstraeten był pracownikiem Ośrodka Kontroli Chorób, kiedy prowadził badania, lecz natychmiast po tym, jak badanie stało się znane, zatrudnił się u producenta szczepionek, firmy GlaxoSmithKline.

Dla Komitetu Instytutu Medycyny okazało się nieważne, że nauka wykazała, że tiomersal to niszczycielska i śmiercionośna neurotoksyna, dla której nie powinno być miejsca w szczepionkach podawanych naszym dzieciom. Mady Hornig, lekarz medycyny, profesor epidemiologii i dyrektor projektu badawczego w Laboratorium Chorób Zakaźnych imienia Jerome’a (Jerome L. and Dawn Greene Infectious Disease Laboratory at the Mailman School of Public Health, Columbia University) w Nowym Jorku, zaprezentowała rezultaty badania przeprowadzonego na myszach, by wykazać, że oddziaływanie nawet niewielkich dawek etylortęci może doprowadzić do zmian behawioralnych i neurologicznych w rozwijającym się mózgu podatnych genetycznie myszy. Równie zatrważające były efekty badań Marka Geiera, doktora medycyny, oraz jego syna Davida. Po wyczerpującej walce Geierowie uzyskali dostęp do bazy danych bezpieczeństwa szczepionek (Vaccine Safety Datalink) w Ośrodku Kontroli Chorób, istniejącej w celu rejestracji skutków ubocznych szczepień. Uczeni porównali „zachorowalność na autyzm wśród 85 tysięcy dzieci zaszczepionych szczepionkami z tiomersalem z 70 tysiącami dzieci zaszczepionych szczepionkami bez tiomersalu”. Eksperci Instytutu Medycyny odrzucili uzyskane dane.

Przedstawiono jeszcze jaśniejsze dowody związku przyczynowo-skutkowego między tiomersalem i autyzmem, lecz wywarły one jeszcze mniejszy wpływ na umysły ekspertów z Instytutu Medycyny, których interesowały wyłącznie te badania, które takiego związku nie wykazywały.

Naukowcy jeden za drugim demonstrowali badania świadczące o ogromnym potencjale szkodliwości tiomersalu dla zdrowych dzieci. Doktor medycyny David Baskin, doktor filozofii Richard Deth, doktor Boyd Haley, doktor Vazgen Aposhian, doktor medycyny i członek Amerykańskiej Akademii Pediatrii Jeff Bradstreet [Lekarz ten został znaleziony martwy 19 lipca 2015 roku z raną postrzałową klatki piersiowej. Jego ciało pływało w rzece. Rodzina Bradstreeta nie wierzy w oficjalną wersję o jego samobójstwie – dop. red.] to tylko niektórzy eksperci, których prace nad toksycznymi efektami tiomersalu zostały przedstawione.

Rodzice jedni po drugich donosili o świadectwach medycznych wykazujących, że u ich dzieci wykryto rtęć lub żywe wirusy odry. Ekspertów to nie poruszyło.

Niezdolność ekspertów Instytutu Medycyny do uznania bezpośredniego związku tiomersalu z epidemią autyzmu zmusiła doktora Boyda Haleya do publicznego oświadczenia:

Oskarżam szczególnie Komitet Instytutu Medycyny o nienaukowość wniosków, która wyraża się w tym, że odrzucił wszystkie dane naukowe wykazujące, że tiomersal jest najbardziej prawdopodobną przyczyną epidemii chorób spektrum autyzmu, i upieram się przy tym oskarżeniu.

Dane naukowe, których nie chcieli wziąć pod uwagę federalni urzędnicy ochrony zdrowia, występują w ogromnej ilości, a ich liczba wciąż rośnie. Doktor filozofii i profesor katedry higieny pracy na medycznym fakultecie Uniwersytetu w Waszyngtonie Thomas Burbacher badał zawartość rtęci we krwi i mózgu wśród dzieci zwierząt naczelnych i wykrył, że etylortęci z tiomersalu w rzeczywistości gromadzi się w mózgu dwa do czterech razy więcej niż metylortęci występującej w rybach.

Odmowa uznania związku między szczepionkami i autyzmem przez ekspertów z Instytutu Medycyny jest zwykłym fałszerstwem. Udawanie, że dane toksykologiczne były jedynie „teorią”, a statystyki wykazały bezpieczeństwo znanej neurotoksyny, nigdy nie doprowadzi do zakończenia sporu. Niezgodność wniosków epidemiologicznych z badaniami toksykologicznymi powinna zmusić ekspertów Instytutu Medycyny, by przynajmniej zażądali nowych badań możliwego związku między stosowaniem tiomersalu i epidemią autyzmu.

Aby dane można było uznać za miarodajne, nie mogą one pochodzić od federalnych agencji służby zdrowia ani z rzekomo niezależnego Instytutu Medycyny. Konflikt interesów przedstawicieli Ośrodka Kontroli Chorób, Departamentu Kontroli Produktów Spożywczych i Lekarstw oraz Instytutu Medycyny w związku z ich bezpośrednimi powiązaniami finansowymi z producentami lekarstw rodzi podejrzenie odnośnie do jakichkolwiek danych przez nich prezentowanych. Ponadto opinia urzędników nigdy nie wytłumaczy liczby okaleczonych dzieci żyjących obecnie w USA. Kiedy społeczeństwo uświadomi sobie koszta opieki nad taką liczbą chorych ludzi, odmowa uznania katastrofy i wskazania jej przyczyny przez urzędników wywoła falę oburzenia opinii publicznej.

Lori McIlwain będąca Dyrektorem Generalnym Państwowego Stowarzyszenia Autyzmu oświadczyła:

Prawdopodobną podstawą decyzji Instytutu Medycyny był strach przed zaburzeniem programu szczepień, nie zaś dane naukowe.

Lyn Redwood z organizacji Safe Minds stwierdziła:

Instytut Medycyny wspierając Ośrodek Kontroli Chorób, Departament Kontroli Produktów Żywnościowych i Lekarstw, a także producentów szczepionek, nie tylko skompromitował własną uczciwość i niezależność, lecz zawiódł nadzieje społeczeństwa amerykańskiego, szczególnie dzieci autystycznych, które ucierpiały przez rtęć.

Doktor Mark Geier podsumował swoje oburzenie skutkami pracy ekspertów z Instytutu Medycyny:

To, co się teraz dzieje, jest ukrywaniem prawdy pod płaszczykiem ochrony programu szczepień. Ja też opowiadam się za programem szczepień. Wy jednak nadal ukrywacie prawdę, przez co w końcu szczepionki w ogóle znikną.

O sposobach działania lobby szczepionkowego

Z bloga xebola

Jim Marrs jest znanym w Stanach Zjednoczonych dziennikarzem śledczym poruszającym niewygodne dla władzy kwestie, takie jak prawda stojąca za zamachem 11 września czy Nowy Porządek Świata. Jak dotąd w języku polskim ukazały się tylko dwie publikacje tego autora: „Oni rządzą światem. Tajna historia łącząca Komisję Trójstronną, wolnomulasrwo i piramidy egipskie” oraz „Ściśle tajne. Odkryj tajemnice ery cyfrowej.”

Jego nowa książka zatytułowana „Kontrola ludzkości – czyli jak zabijają nas właściciele korporacji ” ujawnia m.in. tajniki działania lobby szczepionkowego. Na podstawie prawdziwych historii wybitnych lekarzy autor przedstawia nam, w jaki sposób koncerny farmaceutyczne przamykają usta zarówno lekarzom jak i naukowcom.

Tekst źródłowy:
http://www.naturalnews.com/050334_population_control_Jim_Marrs_autism_debate.html
z dn. 8.07.2015

injection

Wielokrotnie nagradzany dziennikarz śledczy i badacz teorii spiskowych, Jim Marrs, wydał właśnie swoją nową książkę pt. „Kontrola populacji – czyli jak zabijają nas właściciele korporacji.”

Ta fenomenalna pozycja przedstawia różne sposoby niszczenia Ameryki przez G.O.D. (tj. globalny monopol na broń, ropę i leki, z ang. Guns, Oil and Drugs). Nie przeczytałem jeszcze tej książki, ale wiedząc, że jej autorem jest Jim Marrs, nic więcej nie muszę wiedzieć. Marrs jest jednym z ostatnich prawdziwych dziennikarzy śledczych w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych. Facet, który się nie boi, jest inteligentny i skrupulatny. Do książek wprowadza swoją rozległą wiedzę na temat historii, spisków, korupcji i zmowy rządu z przemysłowcami. Moim zdaniem, na tej planecie nikt lepiej nie składa całości do kupy jak Jim Marrs. Dlatego czujemy się zaszczyceni mogąc przytoczyć poniżej fragmenty jego najnowszej książki: „Kontrola populacji”.

Przeczytaj fragment: Historie czterech lekarzy uczestniczących w debacie o szczepionkach i autyzmie

Poniższe historie czterech wybitnych lekarzy, biorących udział w debacie na tematu autyzmu, tj. Briana Hooker’a, Andrew Wakefield’a, Thomasa Verstraeten’a oraz Poula Thorsen’a – pomogą wyjaśnić, dlaczego potężne siły tak bardzo chcą zagłuszyć wszelkie głosy krytyki wobec szczepionek.

Brian Hooker ma tytuł doktora inżynierii biochemicznej oraz nastoletniego autystycznego syna. Choroba dziecka sprawiła, że Hooker, z pomocą dwóch kongresmenów, spędził dziesięć lat swojego życia wysyłając do amerykańskiego Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób (agencja rządowa Stanów Zjednoczonych, w skrócie CDC) pisma w ramach Ustawy o Wolności Informacji. Jego ponad sto zapytań dotyczyło kwestii związku zawierającego rtęć tiomersalu z różnymi zaburzeniami. W odpowiedzi doktor otrzymał tysiące dokumentów, w których jednak wiele kluczowych informacji zamazano. Wśród nadesłanych znalazły się wyniki pięciu badań zleconych przez CDC przed 2004, których wyniki nie potwierdziły jakiegokolwiek związku tiomersalem a autyzmem.

Z drugiej strony, na podstawie przeredagowanych dokumentów Hoover odkrył, że CDC miało dostęp do danych, które łączyły tiomersal ze szczepionek z autyzmem, zaburzeniami snu i mowy, ale ukrywało je przed społeczeństwem. (Nota bene do dzisiaj kobietom ciężarnym i niemowlakom podaje się szczepionki przeciw grypie zawierające tiomersal). Przykładowo, wnioski z badania przeprowadzonego w 2009 nie wspominały o wynikach, zgodnie z którymi u nienarodzonych dzieci wystawionych na działanie zaledwie 16 mikrogramów rtęci w tiomersalu w macicy prawdopodobieństwo diagnozy autyzmu regresywnego wzrosło ośmiokrotnie.

W swoich zapytaniach Hooker skupił się na wspomnianych wyżej pięciu badaniach sprzed roku 2004. Odpowiedzi prowadziły do raportu opracowanego przez Komitet ds. Badań nad Bezpieczeństwem Immunizacji działający w ramach Instytutu Medycyny. Dokument o tytule „Szczepionki i autyzm”, opublikowano w maju 2004. Raport ten, wskazując na brak istnienia związku między tiomersalem w szczepionce MMR i autyzmem, zakończył finansowanie przez rząd niezależnych badań tej kwestii.

„Większość kluczowych informacji, które otrzymałem z CDC, zostało przeredagowanych po to, by były zgodne z raportem Instytutu” – mówi Hooker dodając, że CDC nadal nie dostarczyło mu wielu danych, o które pytał.

„Chętnie podejmę dyskusję z każdym, kto uważa, że dane CDC są wiarygodne” – stwierdza Hooker. „CDC wielokrotnie i celowo ukrywało dane świadczące o związku tiomersalu z autyzmem (i innymi zaburzeniami rozwoju układu nerwowego). Oni zatajali tą sprawę stosując stronniczą manipulację statystykami. Oczywistym jest, że do całego tego problemu przyczyniła się sprzeczna funkcja CDC: adwokata szczepionek i strażnika ich bezpieczeństwa.”

Hooker zauważa także, że inne kraje, w których podaje się mniej szczepionek a tiomersal jest zabroniony, nie doświadczają takiej plagi autyzmu co Stany Zjednoczone.

Andrew Wakefield, były brytyjski chirurg i badacz, wspierał Hookera w jego drodze do prawdy. Wakefield to kontrowersyjna postać, wielokrotnie krytykowana przez medyczny establishment i media głównego nurtu. Na Wikipedii można przeczytać, że jest to „lekarz, który stał się znany po sfałszowaniu w 1998 wyników badań, które potwierdzały związek pomiędzy szczepionką przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) a autyzmem i innymi chorobami”. W 2010 pięcioosobowy trybunał Brytyjskiej Rady ds. Medycyny uznało Wakefield’a winnego nieuczciwości. Zabroniono mu pracy w zawodzie, a brytyjskie czasopismo medyczne The Lancet odrzuciło jego publikację z 1998.

Jednak wyniki Wakefield’a nie są tak nieprawdopodobne, jak przedstawiają je nam media. Pod koniec 2011, fundacja zajmująca się badaniami nad autyzmem o nazwie Strategic Autism Initiative ogłosiła rozpoczęcie dochodzenia ws. badań Wakefield’a. Prowadził je dr David Lewis, były naukowiec z dziedziny mikrobiologii pracujący dla amerykańskiej Agencji ds. Ochrony Środowiska oraz członek zarządu Krajowego Centrum Informatora (ang. National Whistleblowers Center). Ponad 26 badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wenezueli i Włoszech potwierdziło wyniki Wakefield’a, i mimo, że nie spotkały się one z chęcią szerszego ich upublicznienia, fundacja odrzuciła twierdzenie o sfałszowaniu swojej pracy przez Wakefield’a.

Lewis, będący także przewodniczącym Projektu ds. Badań nad Dezinformacją, twierdzi, że całe obszary badań naukowych są coraz bardziej kontrolowane przez agencje rządowe, duże korporacje i wiodące uniwersytety, które promują i chronią własne interesy. Dla nich zagłuszanie wyników niezależnych badań zagrażających ich interesom jest kwestią kluczową. Podczas gdy naukowców rzadko spotyka surowa kara ze strony rządu, przemysłu czy uczelni, to niektórzy jednak byli kłamliwie oskarżani np. o rażące zaniedbania w swoich badaniach. „Naukowcy, których to spotkało, dożywodnio doświadczają różnych nieprzyjemności z tego powodu. Na dodatek wpływa to zniechęcająco na innych badaczy, którzy mieli zamiar niezależnie zbadać daną kwestię. Kilku, jeśli w ogóle się tacy znajdą, decyduje się na przekroczenie linii ognia z rządem lub przemysłem i ryzyko rychłego cierpienia” – tłumaczy Lewis.

Dr Thomas Verstraeten. Naciski wywierane przez przemysły farmaceutyczny na kogokolwiek, kto śmiałby krytykować szczepienia powodują, że wielu lekarzy bardzo ostrożnie podchodzi do wygłaszania jakichkolwiek kontrowersyjnych oświadczeń w tym temacie. Do tej grupy należy dr Thomas Verstraeten. Verstraeten wdał się w wojnę z koncernami, kiedy w 2001 opublikował wyniki badań, których początkowa faza wydawała się wskazywać na możliwy związek tiomersalu z autyzmem. Jednakże do 2003 zdążył już zmienić zdanie stwierdzając, że jego badanie ostatecznie nie udowodniło istnienia takiego związku. Verstraeten stał się po prostu kolejnym członkiem szczepionkowego lobby.

Doktor był oskarżany o poddanie się zewnętrznym naciskom i zmianę wyników swoich badań dotyczących tiomersalu. Jeden z wewnętrznych dokumentów CDC, otrzymanych w odpowiedzi na zapytanie w ramach Ustawy o Wolności Informacji, zwierał kopię maila wysłanego przez Verstreaten’a. Pisze on w nim o swoich trudnościach w zmianie podejścia statystycznego w badaniach nad związkiem autyzmu z tiomersalem. Zmiana ta miała zaprzeczyć istnieniu takiego związku, ale Verstraeten podsumuje swoje wysiłki słowami „po prostu nie da się go wymazać.”

W czerwcu 2005 czasopismo Rolling Stone opublikowało artykuł Roberta F. Kennedy’ego Juniora zatytułowany „Śmiercionośna odporność”. Autor pisze, że rząd i przemysł farmaceutyczny działają w zmowie w celu zatajania informacji dotyczących bezpieczeństwa szczepionek. W artykule Kennedy oskarża Verstraeten’a o zmianę swoich wyników w celu dopasowania ich do stanowiska CDC, że tiomersalu z autyzmem nic nie łączy. Verstreaten na oskarżenie gwałtownie zaprzeczył, choć jego dalsza kariera sugeruje, że kłamał – wkrótce po publikacji swoich wyników Verstraeten opuścił CDC i zaczął pracować dla farmaceutycznego giganta GlaxoSmithKline. Ta zmiana pracodawcy to kolejny dowód na działającą w naszym państwie zasadę „drzwi obrotowych”, dzięki której zmienia się stanowisko pracy krążąc między rządowym ustawodawcą a pracownikiem świata korporacji. Przykładowo, dyrektor CDC Julie Gerbeding opuściła w 2009 organizację aby zostać prezesem wartego 8 miliardów dolarów oddziału szczepionkowego firmy Merck.

Poul Thorsen to kolejny lekarz i gorący zwolennik szczepionek, którego uczciwość jest dyskusyjna. Thorson jest współautorem kilku z najczęściej cytowanych badań CDC zaprzeczających istnieniu jakiegokolwiek związku między szczepionkami z tiomersalem a autyzmem. Duża część danych z tych badań nie została upubliczniona. Ale ten brak transparencji nie przeszkadzał zarówno korporacyjnym massmediom, środowisku lekarskiemu czy w końcu koncernom farmaceutycznym wychwalać eksperymenty Thorsena i przedstawiać jako dowód na to, że nic nie łączy autyzmu ze szczepionkami.

W 2014 Thorsen został oskarżony o i kradzież pieniędzy z grantu w trakcie pracy dla CDC. CDC przyznało mu grant na zbadanie duńskich chorych niemowląt: ułomnych, z autyzmem, z wadami getycznymi oraz alkoholowym zespołem płodowym. Według inspektora generalnego amerykańskiego Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej, Thorsen rzekomo przelał ponad 1 milion dolarów z tego grantu na swoje prywatne konto i dostarczał fałszywe faktury na firmowym papierze CDC do placówek medycznych biorących udział w badaniu prosząc o zwrot kosztów za pracę rzekomo opłacaną z grantu.

Aby dowiedzieć się, kto ma rację w temacie szczepień należy prześledzić drogę, którą przebywa strumień pieniędzy. Masowe inokulacje przynoszą firmom farmaceutycznym i ich najemnikom 25 miliardów dolarów dochodu, podczas gdy fizycy i badacze kwestionujący szczepionki nie dostają nic. W rzeczy samej, wielu z nich ryzykuje utratę dochodu i ostracyzm ze strony części lekarskiej społeczności. A w międzyczasie ci, którzy trąbią o korzyściach szczepionek i bagatelizują wszelkie NOP’y – czerpią z tego niebotyczne zyski.

List prof. Marii Doroty Majewskiej do Zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii

INSTYTUT PSYCHIATRII I NEUROLOGII
Katedra Marii Curie Komisji Europejskiej
Zakład Farmakologii
Profesor Maria Dorota Majewska
ul. Sobieskiego 9,
02-957 Warszawa
Tel./fax. 48 (22) 4582-778,
48-22-45-82-624 (sekretariat);
Tel/Fax: 48-22-842-76-44
Email: Majewska@ipin.edu.pl

2008-11-28
Do:
Zarządu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii
Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego i do
Zarządu Stowarzyszenia Higieny Lecznictwa Katedra Profilaktyki Zdrowotnej
Ul. Smoluchowskiego 11
60-179 Poznań

Szanowni Państwo,

W odpowiedzi na nadesłany do mnie protest Państwa odnośnie mojej wypowiedzi z dnia 14 października 2008 r. o „szkodliwości dużej liczby szczepień”, pragnę wyjaśnić moje stanowisko w tej sprawie. Najpierw się przedstawię. Jestem neurobiologiem. Przez 25 lat pracowałam w USA w czołowych instytucjach naukowych tego kraju (w Uniwersytecie Missouri, Uniwersytecie Harvarda oraz w Narodowym Instytucie Zdrowia pod Waszyngtonem). W 2006 r. wróciłam do Polski w celu realizacji projektu badawczego Komisji Europejskiej, w 2007 uzyskałam tytuł profesora nauk medycznych. Moje publikacje o neurosterydach doczekały się tysięcy cytowań w literaturze naukowej. Jako jedyna osoba w Polsce wygrałam w drodze konkursu prestiżowy grant Komisji Europejskiej (Marie Curie Chair) na prowadzenie badań nad biologią autyzmu i potencjalną rolą thimerosalu w patogenezie tej choroby. Realizuję ten projekt we współpracy w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, bowiem tu znajduje się Klinika Psychiatrii Dzieci i Młodzieży, która opiekuje się dziećmi autystycznymi. Projekt składa się z części klinicznej i przedklinicznej. Badamy potencjalny związek autyzmu z liczbą, rodzajem i natężeniem szczepień, z powikłaniami poszczepiennymi, zawartością rtęci w przydatkach skóry i z poziomem hormonów sterydowych. Jak Państwu wiadomo, rtęć w postaci thimerosalu była i nadal jest dodawana do wielu szczepionek niemowlęcych w Polsce (ich szczegółowa lista jest przytoczona dalej w tekście).

Rtęć w każdej postaci jest bardzo toksyczna, o czym świadczy ponad 4100 publikacji w PubMed na ten temat i wieloletnie doświadczenia ludzkości. Organiczny związek rtęci, thimerosal (sodium ethylmercurithiosalicylate), zawierający wagowo ok. 49% rtęci, wyprodukowany w latach 1930. przez firmę Eli Lilly przez kilkadziesiąt lat był dodawany jako środek bakteriobójczy i konserwujący do szczepionek oraz innych medykamentów bez rygorystycznych badań świadczących o jego bezpieczeństwie. Jest to niezgodne z dzisiejszą praktyką dopuszczania preparatów chemicznych do użycia w medycynie. Rtęć jest neurotoksyczna, kardiotoksyczna, hepatoksyczna, nefrotoksyczna, immunotoksyczna, kancerogenna. Powoduje zaburzenia rozwojowe u dzieci, choroby neurodegeneracyjne u dorosłych (Parkinsona i Alzheimera) oraz degeneracyjne zmiany w systemach reprodukcyjnych kobiet i mężczyzn, upośledzając ich zdolności rozrodcze oraz uszkadzając potomstwo (przegląd: http://www.epa.gov/iris/subst/0073.htm). Dlatego kraje skandynawskie wprowadziły u siebie zakaz używania rtęci (http://www.reuters.com/article/pressRelease/idUS108558+03-Jan-2008+PRN20080103) i UE proponuje drastyczne ograniczenie używania rtęci na skalę globalną (http://ec.europa.eu/environment/chemicals/mercury; http://www.euractiv.com/en/environment/eu-seeks-global-mercury-ban/article-160845).

W USA na autyzm cierpi obecnie ponad 1,5 miliona dzieci. Dla Polski nie ma wiarygodnych danych, ale ekstrapolacja tych liczb na liczę ludności w Polsce sugeruje, że może być ich ponad 150 000. Jeśli dodać do tego dzieci z innymi uszkodzeniami mózgu, liczby te będą znacznie większe. Najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest obserwowany prawie na całym świecie kilkunastokrotny wzrost zachorowań na choroby psychoneurologiczne (autyzm, ADHD, upośledzenie umysłowe, padaczka i inne) w ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci. Znamiennym jest to, że w latach 1990, w których nastąpił najbardziej dramatyczny wzrost tych zachorowań, amerykańskie agencje federalne FDA (Food and Drug Administration) i CDC (Centers for Disease Control and Prevention) zaleciły stosowanie kilku nowych szczepionek niemowlęcych (Wzw B dla noworodków, HiB, Varicella, Hep A, Rota), z których co najmniej dwie zawierały thimerosal, co znacząco zwiększyło ilość wstrzykiwanej niemowlętom rtęci. W związku z tym pojawiła się hipoteza, że odpowiedzialny za wzrost tych chorób może być thimerosal ze szczepionek. Ilość organicznej rtęci, na którą eksponowany jest człowiek, uważana za bezpieczną przez EPA (Environmental Protection Agency), wynosi 0,1 μg/kg/dzień (http://www.epa.gov/iris/subst/0073.htm), podobne są normy europejskie. Natomiast łączna jej ilość, którą jednorazowo wstrzykiwano niemowlętom w 3 szczepionkach – DTP, Hib i Hep B – wynosiła 62,5 μg, co dla 5-kilogramowego niemowlęcia 125 razy przekraczało bezpieczne dawki.

DOTYCHCZASOWE BADANIA NAD THIMEROSALEM W USA I W EUROPIE

W odpowiedzi na rosnący niepokój rodziców i pediatrów w końcu lat 1990 FDA i CDC zleciły epidemiologowi dr Thomasowi Verstraetenowi (ówcześnie z CDC) wykonanie analizy na podstawie wewnętrznej bazy danych dotyczącej dokumentacji szczepień ponad 100 000 dzieci. Pierwotne wyniki jego analizy wskazywały na silny związek autyzmu oraz innych chorób neurologicznych dzieci z thimerosalem i stały się podstawą listu wystosowanego przez FDA do producentów szczepionek, który zalecał usunięcie thimerosalu ze szczepionek dziecięcych, ale bez nakazu i sankcji prawnych. W rezultacie czego nadal był i jest on stosowany w wielu szczepionkach dla dzieci i dorosłych (http://www.fda.gov/CbER/ltr/thim053100.htm).

Wyniki analizy Verstraetena zostały zaprezentowane w czerwcu 2000 r. w odizolowanym leśnym ośrodku Simpsonwood w Norcross, GA, USA, na tajnej konferencji, w której uczestniczyły 52 osoby: wysocy urzędnicy z FDA, CDC i WHO (World Health Organisation) , reprezentanci producentów szczepionek oraz kilku konsultantów pediatrycznych. Kulisy przebiegu tej konferencji, na podstawie jej stenogramów, opisał Robert F. Kennedy Jr., prawnik, w artykule „Deadly Immunity” , (CommonDreams.org News Center, June 16, 2005; http://www.commondreams.org/views05/0616- 31.htm). Dowiadujemy się z niego, że prezentując swe wyniki Verstraeten powiedział „Byłem przerażony tym, co odkryłem” i cytował wcześniejsze badania wskazujące na związek thimerosalu z opóźnieniem mowy, ADHD i autyzmem. „Zamiast natychmiastowego podjęcia kroków w celu zawiadomienia o tym społeczeństwa i pozbycia się szczepionek z thimerosalem, przedstawiciele rządu i korporacji dyskutowali głównie nad tym, jak ukryć przed społeczeństwem te dane i jak uchronić korporacje i FDA od pozwów sądowych wnoszonych przez rodziców okaleczonych dzieci. Uczestnicy konferencji najbardziej przejmowali się tym, jak to odkrycie wpłynie na zyski producentów szczepionek” – pisze Kennedy. Stosunek establiszmentu szczepionkowego do zaprezentowanych danych o toksyczności thimerosalu najlepiej ilustrują niektóre wypowiedzi jej uczestników. Dr Bob Chen, kierownik CDC odpowiedzialny za bezpieczeństwo szczepionek, wyraził się: „biorąc pod uwagę newralgiczność tych danych, na całe szczęście udało się nam je zabezpieczyć przed przedostaniem się w nieodpowiednie ręce”, a doradca WHO od szczepień, dr John Clemens, powiedział: „to badanie w ogóle nie powinno być przeprowadzone”. Podobna postawa negacji i blokowania niewygodnych danych przebija z zaadresowanego do mnie listu Polskiego Towarzystwa Wakcynologii (PTW).

Po tej konferencji CDC wycofała analizy Verstraetena (choć były przeznaczone do natychmiastowej publikacji) i ogłosiła naukowcom, że szczepionkowe dane zostały zgubione i nie mogą być odtworzone. Wbrew prawu „Freedom of Information Act”, CDC oddała bazę szczepionkowych danych prywatnej firmie do ukrycia, deklarując ją poza zasięgiem dla naukowców. W 2001 Verstraeten otrzymał posadę u producenta szczepionek GlaxoSmithKline i opublikował swą pracę z CDC w r. 2003 po wielokrotnych przeróbkach danych i usunięciu z analizy danych większości dzieci uszkodzonych przez thimerosal. Choć jego pierwotne wyniki wskazywały, że uszkodzenia neurologiczne występowały 7 do 11 razy częściej u dzieci zaszczepionych thimerosalem, w jego ostatecznej publikacji ten związek został usunięty; pozostawiono tylko związek thimerosalu z tikami i opóźnieniem mowy (Verstraeten et al., Pediatrics 2003, 112 (5):1035-48). Verstraeten ukrył swój konflikt interesów, czyli fakt, że pracował wtedy dla Glaxo. Publikacja ta i zastosowane w niej fałszerstwo zostały ostro skrytykowane, a Verstraeten potem nieudolnie tłumaczył się ze swej manipulacji (Verstraeten, Pediatrics, 2004, 113(4): 932). Kennedy demaskuje skrzętnie ukrywane powiązania finansowe i biznesowe producentów szczepionek i wielu reprezentantów CDC, którzy podejmują regulacyjne decyzje dotyczące szczepień. Ten konflikt interesów zdyskredytował CDC jako instytucję, która ma stać na straży zdrowia obywateli USA.

Po oddaniu tej newralgicznej bazy szczepionkowych danych prywatnej firmie do ukrycia, dane te nie miały już nigdy więcej ujrzeć światła dziennego i miały stać się niedostępne dla innych badaczy. By kontynuować maskowanie dowodów toksyczności thimerosalu, CDC zleciła amerykańskiemu Instytutowi Medycyny (IOM; prywatnej organizacji, której członkami są również przedstawiciele firm farmaceutycznych zaangażowanych w ten konflikt), aby wyprodukował publikację, która definitywnie zaneguje związek thimerosalu z chorobami neurologicznymi. Na zebraniu w 2001 r., na którym omawiano żądania i instrukcje CDC wobec IOM, dr Marie McCormick, która kierowała komitetem IOM do spraw bezpieczeństwa szczepionek, powiedziała naukowcom „Nigdy nie uznamy, że autyzm jest rzeczywiście niepożądanym objawem działania thimerosalu”. Natomiast inna uczestniczka tego komitetu, Kathleen Stratton, głośno „przewidziała”, że konkluzja IOM będzie brzmieć, iż „dowody są niedostateczne, aby zaakceptować, lub odrzucić związek przyczynowy między autyzmem i thimerosalem” , przyznając, że jest to żądanie dr Waltera Orensteina, ówczesnego dyrektora Narodowego Programu szczepień z CDC. I taka właśnie była konkluzja IOM odnośnie związków thimerosalu z chorobami neurologicznymi dzieci. Trudno o bardziej jaskrawe hochsztaplerstwo naukowe, które godzi w zdrowie i życie milionów dzieci. W 2004 r. Orenstein został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska w CDC, kiedy jego upublicznione wypowiedzi oraz emaile wykazały, że świadomie zaplanował ten medyczny sabotaż.

W to planowane oszustwo naukowe zaangażowany był także Douglas Gordon, dyrektor strategicznego planowania z National Institutes of Heath (NIH) – uprzednio dyrektor jednego z producentów szczepionek. Powiedział on w 2001 r. na zebraniu w Princeton „obecnie prowadzi się cztery dodatkowe badania, których celem jest wykluczenie możliwych związków między szczepieniami i autyzmem, szczepieniami i regresją rozwojową, zapaleniem jelit i szczepionką MMR, oraz thimerosalem i ryzykiem autyzmu”. Istnieją więc dowody, że wysoko postawieni urzędnicy NIH i CDC planowali fałszowane badania, których wynik był z góry określony i zgodny z żądaniami producentów szczepionek. Seria cytowanych przez PTW publikacji, dowodzących rzekomego „bezpieczeństwa” thimerosalu, należy do tej właśnie grupy.

Sprawą związku thimerosalu z autyzmem zainteresował się Komitet Izby Reprezentantów USA do Spraw Reform Rządu, który w raporcie „Mercury in Medicine Report” z 21 maja, 2003, napisał, że FDA nigdy nie zakazała, a CDC nie wyraził preferencji dla szczepionek bez thimerosalu, i skonstatował, że prawdopodobnie thimerosal spowodował neurologiczne uszkodzenie wielu tysięcy dzieci. Konkluzje tego raportu były jednoznaczne: „Thimerosal używany jako konserwant w szczepionkach jest bezpośrednio odpowiedzialny za epidemię autyzmu. Bardzo prawdopodobne, że tej epidemii możnaby zapobiec lub ją zatrzymać, gdyby FDA nie zignorowała faktu, że brak jest danych dotyczących bezpieczeństwa thimerosalu i wykazała czujność odnośnie celowego narażania niemowląt na działanie tej znanej neurotoksyny. Niezdolność agencji rządowych do skutecznego działania w tej sprawie dowodzi instytucjonalnego sabotażu w celu ochrony własnych interesów oraz nieuzasadnionego krycia przemysłu farmaceutycznego. […] Ponieważ FDA postanowiła w 1999 r. nie usunąć z rynku szczepionek z thimerosalem, w dodatku do dzieci już uszkodzonych, 8 000 dzieci dziennie nadal było narażanych na przedawkowanie i okaleczenie thimerosalem przez co najmniej następne dwa lata” (http://www.aapsonline.org/vaccines/mercinmed.pdf – raport przewodniczącego Podkomisji Izby Reprezentantów ds. Praw i Dobrobytu Człowieka – Dana Burtona).

W maju 2004 r. IOM opublikował raport „Immunization Safety Review: Vaccines and Autism”, którego wniosek: „nie ma dowodów związku miedzy szczepieniami i autyzmem”, był z góry zaplanowany. Został on oparty nie na dużej liczbie publikowanych danych dotyczących toksyczności rtęci i thimerosalu, lecz tylko na czterech zmanipulowanych i źle wykonanych pracach. Co więcej, raport ten zalecał rzecz zgoła niebywałą w nauce i demokracji, że nie powinno się prowadzić dalszych badań nad autyzmem i szczepieniami. Amerykański kongresman i lekarz, Dave Weldon z Florydy, zdemaskował i publicznie zaatakował IOM, mówiąc, że opierał się on na kilku pracach, które miały „fatalne błędy” dzięki złemu planowi, i które w żaden sposób nie reprezentują całej dostępnej wiedzy naukowej i medycznej na ten temat. Kongresman Weldon powiedział „Reprezentanci CDC nie są zainteresowani w uczciwych badaniach w celu odkrycia prawdy, ponieważ związek między szczepionkami i autyzmem zmusiłby ich do przyznania, że ich polityka nieodwracalnie uszkodziła tysiące dzieci”. Druzgocąca krytyka raportu IOM i publikacji, na których wybiórczo został on oparty, została zaprezentowana w raporcie Weldona do Kongresu USA, w jego doniesieniach konferencyjnych oraz w publikacji „Something is rotten, but not just in Denmark” w maju 2004:

http://weldon.house.gov/UploadedFiles/RepWeldonMDonIOM.pdf
http://www.nationalautismassociation.org/pdf/Weldon.pdf
http://www.co-brass.com/AutismOneWeldonRemarks.pdf
http://www.autismwebsite.com/ari/dan/daveweldon.pdf

Oprócz omówionej poprzednio zafałszowanej publikacji Verstraetena (2003), Weldon krytykuje drugą koronną cytowaną przez IOM publikację (Hviid et al., JAMA, 2003, 290:1763-1766), której autorzy twierdzą, że w Danii ilość przypadków autyzmu wzrosła po usunięciu thimerosalu ze szczepionek w 1992 r. Jest to jawna manipulacja, bowiem przed 1992 autorzy liczyli tylko szpitalne diagnozy autyzmu, a po tym roku zmienili kryteria i dodali diagnozy pozaszpitalne. Również dawki thimerosalu, które otrzymały dzieci duńskie przed r. 1992 (125 μg Hg do 10 miesiąca życia) były znacznie mniejsze niż dawki amerykańskie (187.5 μg Hg do 6 miesiąca). Dzieci amerykańskie w latach 1990 otrzymały 2,5 razy więcej Hg w pierwszych 6 miesiącach życia niż dzieci duńskie przed 1992, dlatego porównywanie tych dwóch populacji nie ma sensu.

Podobna krytyka konfliktu interesów i błędnej metodyki dotyczy drugiej cytowanej przez IOM publikacji (Madsen et al., Pediatrics, 2003, 112:604-606), która odnosi się do tej samej duńskiej populacji dzieci z przed i po 1992 r. Analogicznie rzecz się ma z publikacją ekologicznego badania (Stehr-Green et al. Am. J. Prev. Med. 2203, 25:1001-1006), której kluczowy współautor pracuje dla duńskiego producenta szczepionek (Staten Serum Institute) i gdzie miesza się różne metody diagnostyczne i populacje pacjentów (szpitalną i ambulatoryjną) oraz kraje o radykalnie różnej ekspozycji niemowląt na thimerosal (USA, Danię i Szwecję), gdzie dzieci szwedzkie otrzymały nawet mniej thimerosalu niż duńskie. Jest to równoznaczne z porównywaniem jabłek z kapustą.

Czwarta cytowana przez IOM praca (Andrews, Miller et al. Pediatrics. 2004, 114:584-91) z UK, która też zaprzecza związkom thimerosalu z autyzmem, jest jeszcze bardziej wątpliwa. Jedna z głównych jej autorek (dr Elizabeth Miller) jest fundowana przez producentów szczepionek i służy jako sądowy świadek-ekspert w ich obronach przed pozwami przez rodziców. Jej udział w tej publikacji jest rażącym konfliktem interesów, który nie został ujawniony. Analizy dr Miller z pewnością należy uznać za podejrzane. Autorzy tej publikacji posunęli się nawet tak daleko w swych manipulacjach, że wykazali, iż thimerosal jest wręcz korzystny dla rozwoju dzieci.

Ogólnie można powiedzieć, że raport IOM z 2004 r. był wyprodukowany, żeby zgodnie z zamierzonym celem ukryć związek autyzmu z thimerosalem. Jednak nie uspokoił on krytyków, raczej ich oburzył. Pod ciśnieniem rodziców i Kongresu USA, IOM został zmuszony do powołania nowego panelu naukowców, którzy skrytykowali poprzedni raport za manipulacje oraz konflikt interesów i zażądali, aby CDC udostępniła bazę szczepionkowych danych publiczności.

Dotychczas tylko dwóm naukowcom, Markowi i Davidowi Geierom po całorocznych walkach z CDC i z pomocą Kongresu udało się do niej dotrzeć. Autorzy ci opublikowali wyniki własnych analiz, które powtórzyły oryginalne analizy Verstraetena i wykazały, że thimerosal ze szczepionek może być odpowiedzialny za autyzm, ADHD, upośledzenie umysłowe, epilepsję i inne neurologiczne uszkodzenia dzieci. (Geier & Geier, Int J Toxicol. 2004, 23(6):369-76; Med Sci Monit. 2005, 11(4):CR160-70; Med Sci Monit. 2006, 2(6):CR231-9; : Neuro Endocrinol Lett. 2006, 27(4):401-13; J Toxicol Environ Health A. 2007, 70(10):837-51). Próby dezawuowania tych uczciwych, niezależnych amerykańskich uczonych przez PTW przy równoczesnym gloryfikowaniu publikacji jawnie zafałszowanych, pozostawię bez komentarza.

Zafałszowane wyniki ekologicznego badania CDC nadal są jednak wykorzystywane jako koronny argument rzekomo „świadczący” o bezpieczeństwie thimerosalu. Na zlecenie Kongresu USA, panel ekspertów z National Institute of Environmental Health Sciences (NIEHS) dokonał niezależnej oceny tego badania i skrytykował je jako błędnie zaplanowane, nie nadające się do wykrycia w sposób rzetelny przypadków autyzmu i innych chorób neurologicznych u dzieci i prowadzące do mylących wniosków, więc nieużyteczne. Zażądali oni, żeby przyszłe badania dotyczące bezpieczeństwa szczepionek były inaczej zaplanowane i prowadzone jawnie przez badaczy całkowicie niezależnych od CDC i producentów szczepionek, oraz w ścisłej współpracy ze stowarzyszeniami rodziców dzieci autystycznych, bo tylko takie badania będą godne społecznego zaufania: („Thimerosal Exposure in Pediatric Vaccines: Feasibility of Studies Using the Vaccine Safety Datalink „, Report of the Expert Panel to the National Institute of Environmental Health Sciences (NIEHS), August, 2006; (http://www.niehs.nih.gov/health/topics/conditions/autism/docs/thimerosalexposureinpediatricvaccines10 2606.pdf).

W 2007 r. dr Julie Gerberding, Dyrektor Naczelna CDC (powołana w 2002), przyznała w CNN, że szczepionki mogą powodować autyzm w populacji wrażliwych dzieci. Dr Gerberding zgodziła się z krytyką ekspertów z NIEHS i przyznała w dokumencie zaadresowanym do Kongresu USA „Raport to Congress on Vaccine Safety Datalink” z 2008 r., że protokół badań CDC „Vaccine Safety Datalink” (który zastosowano do publikacji Verstraetena, zaprzeczającej związkom thimerosalu z uszkodzeniami neurologicznymi dzieci), jest obarczony wieloma fatalnymi błędami, które czynią go bezużytecznym do badań tego typu powiązań i mogą prowadzić do fałszywych wniosków. Przyznała też, że protokół ten „nie nadaje się do badania bezpieczeństwa szczepionek” i że powinno się przeprowadzić badanie włączające rodziców i rodzeństwo, które pozwoli ustalić, czy dzieci z rodzinną historią chorób autoimmunologicznych są bardziej narażone na szkodliwe działanie szczepionek (http://evidenceofharm.com/VaccineDataLinkReporttoCongressFinal.pdf).

Bardzo krytyczna wobec zmanipulowanego raportu IOM jest także była dyrektor amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH), dr Bernardine Healey, która wyraziła opinię w mediach w 2008 roku, że mamy obecnie wiele dowodów, iż szczepienia mogą wywoływać autyzm u niektórych dzieci. Uznała ona, że zalecenie IOM by nie badać więcej związków autyzmu ze szczepieniami, jest nieodpowiedzialne, antymedyczne, antynaukowe i szkodliwe, i wskazuje na lęk establiszmentu szczepionkowego przed ujawnieniem prawdy o szkodliwości szczepień dla niektórych osób. Dr Healey dziwi się, że rząd USA, który wypłacił setki milionów dolarów odszkodowań rodzicom uszkodzonych szczepionkami dzieci, odmawia przeprowadzenia badania porównującego zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych, choć ma dostęp do danych kilku tysięcy dzieci, których rodzice odmówili ich szczepienia. Można podejrzewać, że urzędnicy rządowi ukrywają niewygodne dla siebie i korporacji fakty. Dr Healey uważa, że należy prowadzić badania z dziećmi uszkodzonymi neurologicznie po szczepieniach, które ujawnią czynniki biologiczne/genetyczne odpowiedzialne za szczególną wrażliwość pewnych osób na szkodliwe czynniki szczepionek. (http://health.usnews.com/articles/health/brain-and-behavior/2008/04/10/fighting-the-autism-vaccinewar.html; http://www.cbsnews.com/blogs/2008/05/12/couricandco/entry4090144.shtml).

SZCZEPIENIA W POLSCE

Chcę podkreślić z całą stanowczością, że nie jestem przeciwnikiem szczepień – jak to Zarząd PTW stara się mi imputować. Proponuję racjonalizację programu szczepień w Polsce i dostosowanie go do bezpieczniejszych norm europejskich. Nagonka na mnie ze strony PTW jest identyczna do ataków na innych niezależnych badaczy, lekarzy i polityków na świecie, którzy odważyli się zakwestionować bezpieczeństwo szczepionek. Wskazuje to na zorganizowaną akcję lobby szczepionkowego, które kosztem dzieci broni swoich interesów.

W Polsce średnia umieralność niemowląt (obecnie około 6 na 1000 żywych urodzeń) jest ok. 2 razy większa niż w krajach skandynawskich, gdzie wynosi ona około 3/1000. Co więcej, ostatnio współczynnik umieralności polskich niemowląt nieco wzrósł w stosunku do roku poprzedniego z 6,0197 w r. 2006 do 6,0395 w 2007 (według danych statystycznych GUS: Rocznik Statystyczny Rzeczpospolitej Polskiej, 2008) (http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_oz_rocznik_statystyczny_rp_2008.pdf). Podobnie w ostatnich latach wzrosła umieralność niemowląt w USA. Nie da się wykluczyć, że może to wynikać z wprowadzenia w Polsce w 2007 r. obowiązkowej szczepionki Hib podawanej w drugim miesiącu życia. Według amerykańskiej bazy danych VAERS, szczepionka ta powoduje najwięcej ciężkich powikłań i zgonów niemowląt (http://wonder.cdc.gov/controller/datarequest/D8).

Polskie niemowlęta w pierwszych 18 miesiącach życia otrzymują 16 obowiązkowych szczepień przeciw 10 chorobom: gruźlicy, żółtaczce B, błonicy, krztuścowi, tężcowi, polio, odrze, śwince, różyczce, i zakażeniom Haemofilus influenzae b. Dodatkowo zalecane są szczepienia przeciw: Streptococus pneumoniae, Neisseria meningitidis, rotavirus, influenza virus, herpes virus varicellae, i hepatitis A virus, co może stanowić razem liczbę 26 szczepień w pierwszych 24 miesiącach życia. Nawet zdrowe organizmy żołnierzy amerykańskich nie wytrzymały zmasowanych szczepień i zostały trwale okaleczone chorobą autoimmunologiczną zwaną Syndromem Wojny Zatokowej (Hotopf M et al. BMJ. 2000, 320:1363-1367. Raport komisji ekspertów Kongresu USA z 17 listopada 2008 (http://sph.bu.edu/insider/images/stories/resources/annual_reports/GWI%20and%20Health%20of%20G W%20Veterans_RAC-GWVI%20Report_2008.pdf) konkluduje, że syndrom ten jest realną chorobą i jest skutkiem wystawienia żołnierzy na działanie czynników chemicznych i szczepień przeciw gazom porażającym system nerwowy. Zatem liczenie, że duża kondensacja i to bardzo wczesnych szczepień będzie bezpieczna dla małych dzieci przeczy logice i doświadczeniom medycyny.

Silnym dowodem na toksyczność zmasowanych szczepień jest publikacja niemieckich i austriackich badaczy: „Sudden and unexpected deaths after the administration of hexavalent vaccines (diphtheria, tetanus, pertussis, poliomyelitis, hepatitis B, Haemophilius influenzae type b): is there a signal? (Eur J Pediatr. 2005, 164:61-69). Opisuje ona śmierć 19 niemowląt w ciągu paru godzin/dni po szczepieniu dwiema szczepionkami heksawalentnymi (DTP- Hib-HepB-IPV) w okresie od października 2000 do czerwca 2003. Zdrowe przed szczepieniem dzieci zmarły w wyniku poszczepiennych obrzęków mózgu i płuc oraz zawałów serca. Bardzo niepokoi fakt, że właśnie szczepionki heksawalentne są reklamowane dla polskich rodziców na stronie: http://www.szczepienia.pl/mmw/50,5_lub_6_szczepionekw_1_strzykawce.html (sponsorowanej przez firmę Glaxo) jako alternatywne dla niemowląt. Są one pełnopłatne i Glaxo udziela nawet rodzicom pożyczek na ich zakup.

Zgodnie z dokumentami „Charakterystyki Środków Farmaceutycznych” zarejestrowanych w Polsce szczepionek, które otrzymałam z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych (wysłanymi 9.10.2008 przez Wiceprezesa ds. Produktów Leczniczych, dr n. farm. Elżbietę Wojtasik) w Polsce obecnie dopuszczonych jest kilka szczepionek ze znaczną zawartością thimerosalu:

  • Euvax (Wzw B, Life Sciences, prod. koreańska) – 0,01 % THIM
  • Engerix B (Wzw B, Glaxo) – 0,005% THIM
  • D.T.COQ (DTP, Sanofi) – 0,01 % THIM
  • DTP (Biomed, Kraków) – 0,01 % THIM
  • TETRAct-HIB (DTP+Hib) (Sanofi) – 0,01% THIM
  • D – Szczepionka błonicza (Biomed) – 0.01% THIM
  • DT – Szczepionka błoniczo-tężcowa (Biomed) – 0,01% THIM
  • DTP – Szczepionka błoniczo-tężcowo-krztuścowa (Biomed) – 0,01% THIM
  • Szczepionki przeciw grypie – 0,01 % THIM

Polskie niemowlę zaszczepione zgodnie z obowiązującym kalendarzem szczepień może otrzymać do 7 miesiąca życia:

  • 75 μg Hg w Wzb B – (3x 25 μg Hg)
  • 75 μg Hg w DTP lub DTP+Hib (3x 25 μg)
  • 25 μg Hg (Influenza)

Razem = 175 μg Hg

Do 18 miesiąca może otrzymać dodatkowo 25 μg Hg (z DTP) i 25 μg Hg (influenza), razem 225 μg Hg. Rtęć jak wiemy akumuluje się w mózgu.

Wśród obowiązkowych szczepień znajdują się dwa (BCG i Wzw B), podawane w pierwszej dobie życia, nierzadko nawet w 2 godziny po urodzeniu. Wiele wskazuje na to, że bardzo poważne zagrożenie dla życia i zdrowia dziecka stanowi szczepionka Wzw B (szczególnie firmy Euvax), która dostarcza jednorazowo 25 μg Hg, co stanowi ok. 8,3 μg Hg/kg wagi ciała. Ta ilość rtęci jest 83 razy większa od uważanej przez EPA za bezpieczną (0,1 μg Hg/kg/dzień) dla dorosłego człowieka. Ponieważ u noworodka bariera krew-mózg nie jest dobrze wykształcona, thimerosal wraz z antygenami i substancjami pomocniczymi szczepionek (m.in. wodorotlenek glinu; 250 μg) łatwo przedostają się o do mózgu, gdzie mogą powodować trwałe uszkodzenia. W drugim miesiącu życia polskie niemowlę może otrzymać jednorazowo 50 μg Hg (25 μg z Wzw B i 25 μg z DTP lub DTP+Hib). Dla 4 kg niemowlęcia będzie to dawka Hg 125 razy większa niż uznana za bezpieczną dla dorosłej osoby.

Neurotoksyczność związków rtęci została udowodniona ponad wszelką wątpliwość w setkach publikacji naukowych. Jest ona synergistycznie nasilana przez związki glinu. (Geier et al., J. Tox. Environ. Health, Part B, 2007, 10:575-596; Geier & Geier J. Am. Physicians and Surgeons, 2003, 8:6-11; Toimela T & Tähti H., Arch Toxicol. 2004, 78:565-74; Schubert J et al. J. Toxicol. Environ. Health, 1978, 4:5-6; Yel L et al., Int J Mol Med. 2005, 16:971-7; Humphrey ML et al, Neurotoxicology. 2005, 26:407- 16; James SJ et al., Neurotoxicology. 2005, 26:1-8; Baskin DS et al., Toxicol Sci. 2003, 74:361- 8). Związek wysokiego poziomu rtęci we krwi z autyzmem został też opisany przez Desoto MC & Hitlan RT (J Child Neurol. 2007, 22:1308-11). To zaledwie kilka wybranych spośród setek podobnych publikacji. Neurotoksyczność thimerosalu potwierdzają też nasze własne badania prowadzone na szczurach. Autorzy najważniejszych analiz dotyczących związków thimerosalu z uszkodzeniami neurologicznymi dzieci, Mark i David Geierowie, którzy są dezawuowani w liście PTW i przez lobby szczepionkowe, powtórzyli analizy pierwotnych danych z CDC na polecenie Kongresu USA. Ataki na nich sugerują pozamerytoryczne motywacje establiszmentu szczepionkowego, ponieważ Geierowie odważyli się ujawnić skrzętnie ukrywane dowody wieloletniego zatruwania dzieci rtęcią. Problem neurotoksyczności thimerosalu, jak i zabiegów producentów szczepionek oraz niektórych urzędników państwowych dążących do ukrycia dowodów tej toksyczności został opisany w Oświadczeniu Lyn Redwood, RN, MSN, przewodniczącej Coalition for SafeMinds, przed Podkomitetem w Obronie Praw i Dobrobytu Człowieka w Komitecie do Spraw Reform Rządu Kongresu USA, 8 września 2004 r. i przedstawiony na przesłuchaniu „Prawda ujawniona: Nowe odkrycia naukowe odnośnie rtęci w medycynie i autyzmie” (http://www.safeminds.org/pressroom/press_releases/redwoodsafemindssept8testimonyfullfinal.pdf).

Neurobiologom (takim jak ja) nie sposób sobie wyobrazić, żeby tak duża ilość Hg, jaką wstrzykuje się niemowlętom, była obojętna dla rozwijającego się mózgu i zdrowia dziecka. Badania pokazały, że dzieci autystyczne mają upośledzone zdolności eliminowania rtęci z organizmu, więc jej toksyczne działanie jest u nich znacznie przedłużone (Grether J et al., Int J Toxicol. 2004, 23:275-6; Mutter J et al. Neuro Endocrinol Lett. 2005, 26:439-46). Jedne dzieci zatrute rtęcią od pierwszych godzin życia będą w mniejszym lub większym stopniu opóźnione w rozwoju lub upośledzone umysłowo, inne będą cierpieć na autyzm, ADHD, padaczkę, astmę, cukrzycę, głuchotę i wiele innych trwale okaleczających chorób. Kalectwo tych dzieci będzie ich osobistą oraz ich rodzin tragedią. Osoby te przez całe życie będą ogromnym obciążeniem dla swych rodzin i społeczeństwa. Obliczono, że w USA całożyciowa opieka i leczenie autystycznych osób kosztuje ok. 3 milionów dolarów. Trudno sobie nawet wyobrazić przyszłość narodu, w którym całe pokolenie jest w jakiś sposób neurologicznie uszkodzone. Badanie przeprowadzone w Wielkiej Brytanii pokazuje, że tak właśnie jest, i że dzisiejsze dzieci są znacząco cofnięte w rozwoju umysłowym w porównaniu z równolatkami sprzed 30 lat (Shayer M et al., Br J Educ Psychol. 2007, 77:25-41). Podobne doniesienia populacyjnego upośledzenia dzieci pochodzą z USA. Bardzo prawdopodobne, że jest to w istotnej mierze efekt zatrucia toksycznymi szczepionkami.

Większość krajów zachodnich wycofała szczepionki z thimerosalem z powodu ich szkodliwości w r. 2000, a kraje skandynawskie ok. r.1990. Dopuszczenie na polski rynek szczepionek z tym związkiem w obecnym czasie, gdy dobrze znana jest jego toksyczność, jest nie do przyjęcia. Od 2001 r. było w Polsce szereg poselskich interpelacji do Ministerstwa Zdrowia w sprawie szczepionek z thimerosalem i zakupu toksycznej szczepionki Euvax B, ale były one systematycznie odrzucane przez kolejne rządy. Polska Konstytucja jak i prawo UE gwarantuje obywatelom ochronę życia i zdrowia, nienaruszalność osobistą, prawo do decydowania o własnym życiu i do wychowywania swych dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Podczas gdy w krajach Europy Zachodniej szczepienia dzieci są dobrowolne, w Polsce stosuje się terror wobec rodziców, którzy świadomie nie chcą szczepić swych dzieci. Można się o tym przekonać, czytając dramatyczne wypowiedzi na forach dla rodziców. Ciekawe jednak, że gdy rodzice żądają od lekarzy lub Sanepidu potwierdzenia na piśmie, że biorą na siebie pełną odpowiedzialność za możliwe okaleczenie lub uśmiercenie dziecka szczepionką, wszyscy odmawiają podpisania takiego dokumentu.

RACJONALNE MODELE SZCZEPIEŃ

Modele racjonalnego i bezpieczniejszego kalendarza szczepień istnieją od dawna. Dziwne, że Polska wzoruje się w tym względzie na USA, które stosują absurdalnie dużą liczbę szczepień i mają niewydolną, marnotrawną i skorumpowaną służbę zdrowia, czego odzwierciedleniem jest wysoka i wzrastająca umieralność niemowląt (około 7 na 1000 zdrowych urodzeń). W europejskich krajach zachodnich na ogół nie szczepi się noworodków i od dawna nie stosuje się rtęci w szczepionkach. Wzw B otrzymują tam tylko noworodki matek zakażonych żółtaczką B, a BCG tylko niemowlęta z rodzin zagrożonych gruźlicą lub regionów, gdzie zachorowalność na tę chorobę przekracza 40 na 100 000. W Polsce średnio jest ona ok. 20/100 000. Skuteczność szczepionki BCG jest zresztą dyskusyjna, ponieważ szereg badań pokazało, że nie chroni przed gruźlicą, a może nawet zwiększać zapalność na nią (Bull WHO 1979, 57:819-827; Can Respir J. 2005, 12(3):134-8; Am J Epidemiol. 2002,155(7):654-63; Arch Bronconeumol. 2008 Feb;44(2):75-800).

W krajach skandynawskich, które od lat cieszą się najlepszymi wskaźnikami zdrowotności społeczeństwa oraz najmniejszą umieralnością niemowląt, szczepienia są dobrowolne i niemowlęta otrzymują pierwsze w 3 miesiącu życia lub później; Euvac: http://www.euvac.net/graphics/euvac/vaccination/sweden.html. W pierwszych 12 miesiącach życia otrzymują one tylko 9 zalecanych szczepień: DTaP, IPV i Hib, a w 18 miesiącu – dodatkowo MMR. Czesi mają podobnie racjonalny i oszczędny kalendarz szczepień. Stosują wprawdzie BCG w pierwszych 6 tygodniach życia, ale pozostałe szczepienia zaczynają dopiero w 13 tygodniu. Prawdopodobnie w dużej mierze dzięki temu umieralność niemowląt jest tam zbliżona do skandynawskiej i wynosi około 3 na 1000 zdrowych urodzeń.

By się przekonać o szkodliwości wielu szczepień dla niemowląt, warto przeanalizować amerykańską bazę danych VAERS dotyczącą powikłań poszczepiennych zgłoszonych do CDC, które według szacunków FDA stanowią od 1 do 10% wszystkich przypadków. Baza ta pod naciskiem Kongresu USA została udostępniona dla publiczności (http://wonder.cdc.gov/vaers.html). Wynika z niej, że w latach 1990-2008 wskutek powikłań po szczepionkach DTP, HepB, MMR, Hib i IPV w USA zmarło od 28 000 do 280 000 niemowląt do 6 miesiąca życia, a ciężko okaleczonych (w tym neurologicznie|) zostało od 127 000 do 1,2 miliona niemowląt. Są to ogromne liczby, których w żaden sposób nie da się zmieść pod dywan ani zignorować. Liczby te mogą stanowić około połowy wszystkich zgonów niemowląt.

Jak wynika z danych PZH (Państwowego Instytutu Higieny) oraz WHO (Światowej Organizacji Zdrowia), w Polsce pomimo wysokiego odsetka zaszczepionych (ok. 98%), nadal tysiące dzieci każdego roku chorują na choroby zakaźne: świnkę, różyczkę, szkarlatynę, krztusiec, co dowodzi, że skuteczność stosowanych szczepionek jest wątpliwa. Nie mniej nikt dziś nie umiera na te choroby – co pokazuje, że obecnie można je skutecznie leczyć. Podobna jest sytuacja w krajach Europy Zachodniej. W Finlandii, Szwecji, czy Norwegii zachorowalność na krztusiec jest nawet znacznie większa niż w Polsce (gdyż odsetek szczepionych dzieci jest tam mniejszy niż w Polsce), lecz i tam choroba ta nie jest śmiertelna (http://www.who.int/vaccines/globalsummary/immunization/countryprofileselect.cfm), a umieralność niemowląt jest tam dwa razy mniejsza niż w Polsce. Nie jest to dziwne, bowiem statystyki demograficzne USA pokazują, że umieralność na choroby zakaźne spadła na wiele lat przed wprowadzeniem szczepień. Kiedy się zestawi wskaźniki umieralności niemowląt z różnych krajów z programem ich szczepień, rzuca się w oczy fakt, że kraje, które stosują powszechne szczepienia noworodków, mają znacznie wyższe wskaźniki umieralności (około lub powyżej 6/1000), niż te które na ogół nie szczepią noworodków (ok. 3/1000). Wskaźniki te są niezależne od zamożności krajów. Co więcej, kraje skandynawskie, które stosują pierwsze szczepienia dopiero po 3 miesiącu życia i dawno wyeliminowały thimerosal, mają znacznie niższy odsetek dzieci z autyzmem (1:3000), niż kraje, które szczepią swe noworodki i nadal stosują thimerosal (USA, Polska), gdzie na autyzm cierpi obecnie 1 na 150 dzieci.

Istnieją więc dowody, że nadmierne, zbyt wczesne oraz toksyczne szczepionki są przyczyną zgonów oraz fizycznych i neurologicznych okaleczeń milionów dzieci. Moje opinie na ten temat nie są odosobnione ani pochopne, ani nie wynikają z nacisków żadnych grup interesu. Wynikają z dogłębnego zapoznania się z tym problemem i przestudiowania wielu dokumentów z różnych wiarygodnych źródeł. Widziałam ciężko okaleczone szczepionkami dzieci (i dorosłych), rozmawiałam z ich rodzicami i żadne zaklęcia nie przekonają mnie, że szczepionki są dla wszystkich bezpieczne. Jako doświadczony naukowiec świadomie odrzucam publikacje, o których wiem, że zostały napisane na zamówienie szczepionkowych grup interesu. Być może nie przypadkowo właśnie one są przytaczane przez reprezentantów PTW jako „najbardziej wiarygodne”, mimo że – jak wykazały niezależne badania – publikacje sponsorowane przez firmy farmaceutyczne najczęściej są pozbawione wiarygodności (Melander et al. „Evidence biased medicine—selective reporting from studies sponsored by pharmaceutical industry: review of studies in new drug applications”. BMJ 2003, 326:1171-1173; Sameer & Chopra „Industry Funding of Clinical Trials: Benefit or Bias?” JAMA 2003, 290:113-114; Marcia Angell „The Truth About Drug Companies: How They Deceive Us and What To Do About It”. Random House, 2007). Mechanizmy produkcji oszustw naukowych w celu zagłuszania prawdy i chronienia zysków korporacji kosztem dzieci opisane są w liście kongresmana i lekarza Dave’a Weldona, M.D. z października 2003 do dyrektor CDC, Dr Julie Gerberding (http://www.thinktwice.com/fraud.htm). I takie właśnie zafałszowane są praktycznie wszystkie publikacje „świadczące” o rzekomym bezpieczeństwie thimerosalu. Od dawna wiadomo, że thimerosal, podobnie jak inne związki rtęci, jest silnie toksyczny i zabija neurony w nanomolarnych stężeniach, więc twierdzenie, że jest bezpieczny dla niemowląt, urąga logice i naukowym faktom.

Formuła konferencji, którą zorganizowałam 25 i 26 października, 2008 (która nie podoba się PTW), była taka, jaka odpowiada tematowi mego projektu badawczego, fundowanego przez KE. Jego celem jest zbadanie rozwojowej neurotoksyczności thimerosalu na modelu zwierzęcym oraz korelacji szczepień z autyzmem i rtęcią w przydatkach skórnych dzieci. Oceniając naukową wartość mojego projektu, panel niezależnych recenzentów stwierdził: „Zaproponowane badania są wysoce oryginalne, a równocześnie solidnie oparte na poprzednich wynikach Autorki i innych badaczy. Autorka jest jedną z pionierów badań nad neurosterydami i jest powszechnie znana ze swych prac…. Jeśli hipoteza [Autorki] zostanie potwierdzona przez planowane badania, będą one miały wielki wpływ na publiczne zdrowie … i niewątpliwie przyczynią się do lepszego zrozumienia czynników powodujących autyzm”.

Na konferencję zaprosiłam niezależnych (od korporacji) naukowców z USA, UE i z Polski, którzy prowadzą własne badania dotyczące toksyczności thimerosalu, do których mam zaufanie. Zaprosiłam też kilkoro doświadczonych klinicystów z kraju i zagranicy, którzy leczą autystyczne dzieci. To zrozumiałe, że wśród zaproszonych nie było osób produkujących na zamówienie publikacje, mające na celu maskowanie prawdy o szczepieniach i thimerosalu. Udzielenie im głosu na mojej konferencji byłoby policzkiem wymierzonym w naukę oraz w rodziców okaleczonych szczepionkami dzieci. Protestowanie przez PTW przeciwko konferencji, na której zebrali się ludzie prowadzący badania nad pokrewnymi tematami oparte na określonej hipotezie naukowej, godzi w zasady demokracji i wolność nauki. Moja krótka wypowiedź w TV w związku z konferencją nastąpiła w wyniku wielokrotnych próśb i nalegania o wywiad na temat mojego projektu badawczego. Lakonicznie wyraziłam w niej swoją przemyślaną opinię (do której mam prawo), a Państwa przedstawiciele wypowiedzieli się w tejże audycji. Jest to powszechnie przyjęta forma publicznej dyskusji.

Rzetelne informowanie rodziców o korzyściach, ale i potencjalnych zagrożeniach dla dzieci ze strony szczepień jest obowiązkiem każdego, kto dysponuje wiedzą na ten temat. Wielu rodziców zdobywa tę wiedzę niezależnie, gdyż jest ona dostępna w Internecie. Rodzice, których dzieci zmarły lub zostały okaleczone przez szczepienia „wiedzą swoje” i komunikują się ze sobą. Wielu boi się szczepień, gdyż wie, iż w razie tragedii zostaną pozostawieni sami sobie. Ukrywanie prawdy o szczepieniach sprawia, że stracili oni zaufanie do polskiego establiszmentu szczepionkowego, o czym świadczą liczne wypowiedzi na forach dla rodziców. Podobnie jest w USA, gdzie po ujawnieniu udziału CDC w fałszowaniu szczepionkowych danych, instytucja ta utraciła wiarygodność w społeczeństwie. Sądzę, że zaufanie społeczeństwa do szczepień można odbudować tylko wówczas, gdy da się rodzicom swobodny wybór – szczepienia lub nie – swoich dzieci (taki, jaki istnieje w krajach zachodnich), uczciwą informację o korzyściach, ale i zagrożeniach ze strony szczepień, zaproponuje się maksymalnie bezpieczny kalendarz szczepień oraz indywidulany program dla dzieci potencjalnie wrażliwych na szkodliwe działanie szczepionek.

PROPOZYCJA ZMIANY PROGRAMU SZCZEPIEŃ W POLSCE

Propozycja zmiany programu szczepień w Polsce, oparta na analizie programów w innych krajach UE (Euvac.net) oraz konsultacjach z pediatrami – jest następująca:

  • wyeliminowanie wszystkich szczepionek z thimerosalem;
  • zrezygnowanie ze szczepienia noworodków szczepionkami Wzw B (szczepienie tylko noworodków z grupy wysokiego ryzyka, czyli od matek zakażonych żółtaczką). Zaoszczędzone na tych szczepionkach pieniądze przeznaczyć na higienę szpitali, by nikt się w nich nie zarażał.
  • zrezygnowanie ze szczepienia noworodków BCG (stosować tylko u dzieci z regionów, gdzie odsetek chorych na gruźlicę wynosi powyżej 40 na 100 000);
  • w pozostałej grupie dzieci rozpoczęcie szczepień od 4 miesiąca życia;
  • zrezygnowanie ze szczepionki krztuścowej pełnokomórkowej;
  • zrezygnowanie z podawania więcej niż trzech rodzajów szczepionek w jednym dniu;
  • zrezygnowanie z podawania szczepionek zawierających żywe wirusy lub podawanie ich pojedyńczo w bezpiecznych odstępach czasu;
  • udostępnienie szczepionek monowalentnych;
  • zobowiązanie szczepiącego lekarza do przeprowadzenia wstępnego wywiadu z rodzicami odnośnie alergii, astmy i innych chorób typu autoimmunologicznego oraz powikłań poszczepiennych u członków rodziny, co pozwoli przewidzieć, czy u danego dziecka mogą wystąpić groźne reakcje poszczepienne. Takie dziecko powinno mieć opracowany indywidualny, bardzo ostrożny program szczepień;
  • zobowiązanie szczepiącego lekarza do monitorowania stanu zdrowia dzieci po szczepieniach, by w porę uchwycić stany zagrażające życiu lub zdrowiu dziecka;
  • stworzenie narodowego programu obowiązkowej rejestracji powikłań i zgonów poszczepiennych. Dane te powinny być raportowane do WHO (a nie są) i informacje o powikłaniach powinny być zamieszczane w książeczkach zdrowia dziecka.

Jako obywatelka demokratycznego kraju i niezależny naukowiec nie powiązany z żadnymi grupami interesu, mam pełne prawo do wyrażania własnych poglądów naukowych. Próby dezawuowania mnie przez lobby szczepionkowe przypominają mobbing tegoż lobby wobec niezależnych naukowców z USA czy UE, którzy odważyli się podjąć badania nad bezpieczeństwem szczepionek. Obowiązkiem naukowców jest dociekanie prawdy – jakkolwiek byłaby ona dla niektórych niewygodna – i działanie na rzecz dobra społeczeństwa. Primum non nocere nadal obowiązuje w medycynie. Ponieważ szczepionki są podawane zdrowym niemowlętom, muszą być one maksymalnie bezpieczne i nie mogą być zagrożeniem dla ich zdrowia i życia. Jestem zdumiona, że Zarząd PTW zamiast włączyć się do poważnej dyskusji nad szczepieniami, która od lat toczy się na świecie, bezkrytycznie podpisuje się pod propagandą producentów szczepionek, którzy zalecają szczepić na wszystko – wszystko co się rusza, i których jedynym interesem jest zysk. Polska nie jest już zaściankiem za żelazną kurtyną, więc liczenie, że polscy rodzice są nadal naiwni w sprawie szczepień jest w najlepszym razie arogancją. Trwałe okaleczenia i ciężkie choroby będące następstwem toksycznych szczepień, wydają się dziś większym problemem i zagrożeniem dla społeczeństwa niż przejściowe, uleczalne choroby zakaźne.

Robert Kennedy Jr. zakończył swój artykuł oskarżeniem „Nasi przedstawiciele ochrony zdrowia publicznego świadomie pozwolili przemysłowi farmaceutycznemu zatruć całą populację amerykańskich dzieci i ich działania stanowią jeden z największych skandali w historii amerykańskiej medycyny”. To samo tyczy wielu innych krajów.

Apeluję do polskiego establiszmentu szczepionkowego o rzetelną dyskusję oraz poparcie racjonalnych zmian w polskim programie szczepień, które przywrócą do niego zaufanie rodziców i uchronią dzieci przed okaleczeniami. Konieczne jest też prowadzenie niezależnych (od korporacji) analiz zasadności stosowania wszystkich obowiązkowych i zalecanych obecnie szczepień. (Ich liczba stale rośnie, a nie maleje). Coraz liczniejsze badania prowadzone w USA, Nowej Zelandii, Niemczech, Holandii czy Japonii, które porównują zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych pokazują, że nieszczepione są na ogół zdrowsze, znacznie rzadziej chorują na choroby psychoneurologiczne, astmę, alergie, cukrzycę i inne choroby typu autoimmunologicznego, oraz lepiej radzą sobie z chorobami zakaźnymi (Epidemiology. 1997 Nov;8(6):678-80; Arerugi. 2000 Jul;49(7):585-92; http://www.generationrescue.org/survey.html).

Nie ma przekonujących dowodów na to, że w krajach rozwiniętych masowe szczepienia zmniejszają obecnie umieralność dzieci, a jeśli uwzględni się liczby zgonów poszczepiennych (VAERS), to wydaje się, że może być raczej odwrotnie. Zatem twierdzenie, że w krajach rozwiniętych masowe szczepienia ratują dziś życie i zdrowie wydaje się bezpodstawne. Nawet CDC stał się dziś otwarty na takie badania, więc ataki na naukowców, którzy badają bezpieczeństwo szczepionek wydają się obarczone konfliktem interesów. Eliminacja zbędnych lub szkodliwych szczepień nie tylko może uchronić wiele dzieci od chronicznych chorób i okaleczeń, ale i zaoszczędzi wydatków na ich długotrwałą opiekę. Nie jest dziś tajemnicą, że firmy farmaceutyczne na wielką skalę defraudują systemy opieki zdrowotnej na całym świecie i doprowadziły wiele z nich do bankructwa. Agresywne promowanie coraz większej liczby szczepionek u dzieci i młodzieży wpisuje się w ten właśnie modus operandi. http://www.bmj.com/cgi/content/full/329/7472/940-e http://www.bmj.com/cgi/content/full/328/7452/1333-a
http://www.organicconsumers.org/politics/krugman121905.cfm
http://www.pubmedcentral.nih.gov/articlerender.fcgi?artid=524098

prof. dr Maria Dorota Majewska
Kierownik Katedry Marii Curie Komisji Europejskiej
Zakład Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego Instytut Psychiatrii i Neurologii
Sobieskiego 9,
02-957 Warszawa

Do wiadomości:
Minister Zdrowia dr Ewa Kopacz
Minister Edukacji – K. Hall
Główny Inspektor Sanitarny – dr med. A. Wojtyła
Rzecznik Praw Dziecka – Marek Michalak
Przewodnicząca Rady naukowej IPiN – prof. A. Członkowska
Dyrektor IPiN – Prof. dr hab. D. Ryglewicz
Konsultant Krajowy w Dziedzinie Pediatrii – prof. A. Dobrzańska
Konsultant Krajowy w dziedzinie epidemiologii – prof. Andrzej Zieliński
Konsultant Krajowy w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży – prof. Irena Namysłowska
Konsultant Wojewódzki w dziedzinie pediatrii – prof. A. Radzikowski
Red. Marek Nowicki – TVN