Naukowcy potwierdzają: ryzyko ADHD u dzieci szczepionych jest 4-krotnie wyższe

Tekst źródłowy: naturalnews.com z dn. 22.05.2017.

Tłumaczenie: xebola

Lata całe zastanawiałem się, dlaczego naukowcy nie podejmą się przeprowadzenia prostego porównania dzieci szczepionych z nieszczepionymi. Takie porównanie rozwiązałoby wszelkie wątpliwości i dostarczyłoby jednoznacznej odpowiedzi na temat ewentualnej szkodliwości szczepionek. Można by było wziąć dzieciaki, mniej więcej w tym samym wieku, połowa byłaby szczepiona a połowa nie. Lekarze oceniliby ich stan zdrowia i dyskusja w tym temacie w końcu by się skończyła.

12140994053_aae17fa7e3_k

Podobnie jak inne instytucje, amerykańskie Centrum Kontroli i Zwalczania Chorób od lat konsekwentnie nie zabiega o przeprowadzenie takiej nieskomplikowanej i prostej analizy. Jednak grupa naukowców z Uniwersytetu Stanowego Jackson podjęła się tego zadania.

Badanie, którego wyniki opublikowano w czasopiśmie Journal of Translational Science, miało na celu ustalenie dwóch rzeczy: po pierwsze naukowcy chcieli porównać stan zdrowia dzieci zaszczepionych i niezaszczepionych, a po drugie sprawdzić, czy istnieje związek między szczepionkami a zaburzeniami rozwoju układu nerwowego.

Abstrakt zaczyna się od hymnów pochwalnych na temat szczepionek i ich roli w zwalczaniu groźnych chorób. Następnie jednak autorzy wskazują, że zgodnie z obecnym programem szczepień amerykańskie dzieci do ukończenia 6 roku życia otrzymują aż 48 dawek szczepionek zapobiegających 14 różnym chorobom i ilość ta od 60 lat nieprzerwanie wzrasta (polskie dzieci otrzymują tych dawek minimum 21 [link]).

Naukowcy zwracają uwagę, że pojedyncze szczepionki przed dopuszczeniem do obrotu są badane pod kątem ich bezpieczeństwa. Stąd wiadomo, że wszystkie one niosą za sobą ryzyko, przyjmuje się jednak, że jest ono niewielkie, przez co często bagatelizowane. Na dodatek, wpływu kilku, a nawet tak wielu szczepionek podanych w tak krótkich odstępach czasu, na zdrowie dzieci nikt już nie sprawdza.

Autorzy artykułu sami przyznają, że skutki długofalowe szczepionek są trudne do określenia: „Jak dotąd podjęto niewiele prób w celu określenia, czy szczepionki zwiększają chorowitość, a nawet czy prowadzą do śmierci. Powodem były m.in. etyczne rozterki związane z niedopuszczeniem do zaszczepienia dzieci z grupy kontrolnej”.

OK…, czyli naukowcy mają etyczne rozterki związane z niezaszczepieniem dzieci z powodu chęci ich zbadania. I w efekcie po prostu szczepią ich miliony przez nikogo nie zbadaną jak dotąd kombinacją szczepionek!

Dalej autorzy poruszają chyba najgłośniejszą w całej sprawie kwestię, a mianowicie związek szczepionek z zaburzeniami rozwoju układu nerwowego. Temat wymaga szybkiego wyjaśnienia, ponieważ w USA mówi się już nawet o tzw. cichej epidemii neurotoksyczności rozwojowej, na którą cierpi aż 15% dzieci, a która się objawia niedorozwojem umysłowym, zaburzeniami sensorycznymi i opóźnieniami w rozwoju. Chcąc rozwiązać tą kwestię, autorzy publikacji przebadali 666 dzieci. 39% z nich było nieszczepionych i generalnie pochodziło z rodzin, w których postawiono na edukację domową.

Co wynikło z badania przeprowadzonego przez naukowców? Po pierwsze: mimo, że dzieci szczepione rzadziej zapadały na ospę wietrzną i krztusiec, to w przypadku innych chorób, przed którymi miały je chronić szczepionki, takich jak: zapalenie wątroby typu A i B, odra, świnka, zapalenie opon mózgowych, grypa czy rotawirusy, nie stwierdzono żadnych znaczących różnic w ilości zachorowań między dziećmi szczepionymi i nieszczepionymi!

Ale to jeszcze nie wszystko.

Okazuje się, że u dzieci szczepionych wzrasta ryzyko wystąpienia zaburzeń rozwoju układu nerwowego (i nie tylko):
– autyzmu: 4,2-krotnie
– ADHD: również 4,2-krotnie
– opóźnienia w rozwoju: 5,2-krotnie
– egzem: 2,9-krotnie
– kataru siennego: ponad 30-krotnie!

Skąd zatem taki owczy pęd u polityków, lekarzy, a nawet rodziców by szczepić dzieci przeciw wszystkiemu co tylko możliwe, skoro:

  1. zapadalność na choroby, przed którymi mają chronić szczepionki, nie jest szczególnie niska u dzieci szczepionych w porównaniu z nieszczepionymi (poza krztuścem i ospą),
  2. wraz z ilością podanych szczepionek ryzyko wystąpienia zaburzeń rozwoju układu nerwowego znacząco wzrasta!

Miejmy nadzieję, że skoro społeczeństwo pozostaje głuche na doniesienia mediów alternatywnych w tej sprawie, to wysłucha głosu ekspertów, a coraz więcej rodziców przed pierwszym wkłuciem zastanowi się, jakie naprawdę wiążą się z tym konsekwencje.

Zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych

Prof Maria Dorota Majewska (VAERS)

Publikacja amerykańskich badaczy, ujawniająca, że dzieci szczepione są znacznie bardziej chorowite niż nieszczepione, która wcześniej ukazała się w innym piśmie naukowym, lecz szybko została zablokowana przez kartel farma-medyczny, wreszcie ukazała się ponownie w Journal of Translational Science 2017, v. 3(3) 1-12 (w załączeniu).

Autorzy poddali badaniu sondażowemu (poprzez rodziców) 405 dzieci szczepionych i 261 nieszczepionych w wieku 6-12 lat i wykazali, że:

  • dzieci szczepione 4 razy częściej chorowały na zapalenie ucha środkowego i
  • 6 razy częściej na zapalenie płuc,

ale rzadziej na krztusiec, różyczkę czy ospę wietrzną (łagodne i łatwo uleczalne dziś choroby).

Szczepione dzieci:

  • 30 razy częściej chorowały na alergiczne katary,
  • 4 razy częściej na alergie,
  • 4,2 razy częściej na ADHD i autyzm,
  • 3 razy częściej na egzemy,
  • 5 razy częściej były upośledzone umysłowo i miały trudności w nauce,
  • 4 razy częściej cierpiały na choroby neurorozwojowe,
  • i 2,5 razy częściej na inne chroniczne choroby niż dzieci nieszczepione.

Stopień poszczepiennych okaleczeń zależy od liczby otrzymanych szczepień. Chłopcy kilkakrotnie częściej są ofiarami tych poszczepiennych chorób i okaleczeń niż dziewczęta.

Szczepione dzieci

  • 22 razy częściej stosują leki na alergie,
  • 2,4 razy częściej – antybiotyki,
  • ok. 5 razy częściej leki przeciwgorączkowe,
  • 4 razy częściej leki p. padaczkowe,
  • 3 razy częściej bywały u lekarzy z powodu poważnej choroby,
  • 2 razy częściej były hospitalizowane.

Autorzy w sposób naturalny nie badali wpływu szczepień na śmiertelność dzieci. Takie badania są surowo zakazane w krajach rozwiniętych, ale przeprowadziła je wcześniej pośrednio australijska badaczka Viera Scheibner, która wykazała, że prawie wszystkie przypadki śmierci łóżeczkowej zdrowych dzieci miały miejsce w ciągu kilku godzin/dni po jakimś szczepieniu. Niedawno duńscy naukowcy wykazali, że w krajach afrykańskich niemowlęta, które otrzymały szczepionki DTP umierały 5 do 10 razy częściej niż nieszczepione.

Można podsumować zbiorczo te badania: masowe szczepienia zabijają i okaleczają dzieci, powodując poważne choroby chroniczne i upośledzenia fizyczne oraz neurologiczne, co jest zgodne z obserwacjami milionów rodziców i lekarzy. Są one dobrze naoliwioną maszyną do zamieniania zdrowych osób w chronicznie i ciężko chore, co generuje dla karteli farmaceutycznych setki miliardów dolarów zysków rocznie. Dlatego zmuszanie rodziców do szczepienia ich dzieci przez urzędników medycznych i rządy należy uznać za zbrodnię dzieciobójstwa lub celowego okaleczania. Podobnie za zbrodnię należy uznać ukrywanie przed rodzicami prawdy o wielkiej szkodliwości szczepień. Zgodnie z Polską Konstytucją (i prawami UE) zbrodnie przeciw naszemu narodowi podlegają surowej karze.