NIE MA KONTROLI SĄDOWEJ NAD SYSTEMEM NOP – TO NIEZGODNE Z KONSTYTUCJĄ!

Źródło: Stop NOP

Sądy administracyjne w Polsce uznały, że odnotowanie przez sanepid niepożądanych odczynów poszczepiennych nie podlega kontroli – kognicji sądu administracyjnego, np. postanowienie w sprawie VII SA/Wa 301/17 WSA w Warszawie z dnia 5 kwietnia 2017. 

Z powyższego wynika, iż do sądu administracyjnego można zaskarżyć taki akt władczy jakim jest odmowa rejestracji samochodu, natomiast nie ma takiej możliwości w przypadku niepożądanego odczynu poszczepiennego odnotowanego u dziecka. A jest niezwykle istotne dla monitorowania bezpieczeństwa zabiegów medycznych wykonywanych rocznie aż ok. 12 milionów razy!
„Rozpoznając przedmiotową sprawę, Sąd uznał, iż skargę należało odrzucić. Sprawa, której dotyczy skarga nie mieści się bowiem we właściwości rzeczowej sądu administracyjnego, określonej w art. 3 i 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.”
W sprawie tej sanepid sam (bez wiedzy rodziców) zmienił kwalifikację NOP z poważnego na lekki pomimo faktu zgłoszenia przez lekarza NOPu poważnego, gdyż dziecko traciło przytomność i wymagało hospitalizacji. 
Z powyższego wynika, iż rejestr sanepidu nie podlega kontroli sądowej, natomiast sanepid z odnotowanych w rejestrze danych wywodzi nieuprawniony wniosek o bezpieczeństwie szczepień.

OBYWATELSKI SYSTEM REJESTRACJI NOP

Twoje dziecko straciło zdrowie po szczepionkach? WYPEŁNIJ ANKIETĘ! http://ankieta.stopnop.com.pl/

Wypełniając ankietę dasz nam narzędzie żeby zmienić zły system, który szkodzi wszystkim dzieciom narażając je na błędną diagnozę i leczenie! Wadliwe i szkodliwe szczepionki są nadal podawane bez odpowiedzialności kogokolwiek za ich negatywne skutki i zniszczone zdrowie Twojego dziecka.

SPRAWDŹ DATY SZCZEPIEŃ I PORÓWNAJ Z DATAMI CHORÓB TWOJEGO DZIECKA!

Objawy poszczepienne, które powinny szczególnie niepokoić:

  • wyraźne zaczerwienienie i opuchlizna, gorączka lub twardość w miejscu podania szczepionki utrzymująca się przez kilka dni lub tygodni;
  • wysypka lub pokrzywka;
  • wysoka gorączka (powyżej 39,5 stopnia)
  • wstrząs/zapaść;
  • brak reakcji na bodźce, długi głęboki sen;
  • krzyk mózgowy (możliwe wyginanie pleców w łuk);
  • nieutulony płacz trwający nieprzerwanie przez kilka godzin;
  • niewydolność oddechowa (trudności z oddychaniem);
  • potrząsanie lub szarpanie ciałem, ramionami, nogami lub głową;
  • wywracanie oczu lub zezowanie;
  • silny ból głowy lub karku;
  • ból stawów lub osłabienie mięśni;
  • poważne osłabienie;
  • utrata pamięci;
  • paraliż różnych części ciała;
  • zmiany wzorca snu i czuwania;
  • brak kontaktu wzrokowego lub wycofanie społeczne;
  • utrata umiejętności przekręcania się na boki, siadania lub wstawania;
  • uderzanie głową lub nienaturalne machanie rękami, drapanie, kołysanie się, kręcenie się;
  • pojawienie się przewlekłych chorób ucha lub układu oddechowego (w tym astmy);
  • ostra/utrzymująca się biegunka lub przewlekłe zatwardzenie;
  • nadmierne pojawianie się siniaków, krwawień lub anemia;
  • inne poważne pogorszenie stanu zdrowia fizycznego, umysłowego lub psychicznego.
Więcej: Szczepienia – poznaj ich ryzyko i nieskuteczność
Przeczytaj: #czerwonakartka – autentyczne historie poszkodowanych przez szczepienia
Zapoznaj się: Ulotki i skład szczepionek
Zgłoś: niepożądany odczyn poszczepienny (NOP)
Reklamy

Rodzice mieli prawo odmówić szczepienia dziecka w pierwszej dobie po narodzinach – uznał Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ

Źródło: Nasz Dziennik

Szpital nie miał racji

Rodzice mieli prawo odmówić szczepienia dziecka w pierwszej dobie po narodzinach – uznał Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ i przypomniał rozporządzenie ministra zdrowia, że szczepionka może być podana do 19. roku życia.

Sprawa, która toczyła się przed warszawskim sądem, dotyczyła odmowy zaszczepienia dziecka w pierwszej dobie jego życia.

– Wyrok nas cieszy. To, co przeszliśmy przez te trzy miesiące, to był koszmar. Żyliśmy cały czas w obawie, że odbiorą nam naszą córeczkę – mówią rodzice.

Małżeństwo Beatę i Artura B. podał do sądu Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. Prof. Orłowskiego w Warszawie, wnioskując o ograniczenie władzy rodzicielskiej nad dzieckiem. Rodzice nie wyrazili zgody na podanie dziecku szczepionki w pierwszej dobie po porodzie. W tym czasie szpital chciał podać szczepionkę przeciwko gruźlicy i pierwszą dawkę szczepienia przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Zdaniem personelu, decyzja rodziców naraziła dobro dziecka.

– Nie chcieliśmy szczepić naszej córeczki w pierwszej dobie, nie mając wiedzy o stanie jej zdrowia. Nasze dziecko urodziło się jako wcześniak, w czasie porodu podano mi antybiotyk i sterydy, a to dodatkowo osłabia organizm takiego maluszka. A nikt z personelu szpitala nie poinformował mnie o stanie zdrowia naszej córeczki – dlatego powiedziałam, że rezygnuję ze szczepienia w pierwszej dobie życia dziecka, deklarując, że zrobię to później, gdy dziecko zostanie zbadane przez specjalistów – relacjonuje pani Beata. – Obawiałam się reakcji poszczepiennych. Poza tym sam producent szczepionki informuje w ulotce, że osłabiona odporność dziecka jest bezwzględnym przeciwwskazaniem do szczepienia. A przecież takich badań w ogóle w szpitalu się nie przeprowadza – mówi kobieta.

Żądanie niezgodne z prawem

Szpital w sporządzonym do sądu wniosku utrzymywał, że pacjentka była wielokrotnie informowana na temat szczepionek.

– Podano mi do podpisania dokument potwierdzający, że odmawiam szczepienia dziecka i że udzielono mi wszelkich informacji związanych ze szczepieniami. To nie była prawda. Napisałam więc oświadczenie, że dziecko zaszczepię, ale po wyjściu ze szpitala. Zadałam też pisemnie szczegółowe pytania dotyczące obowiązkowych szczepionek. Wtedy poinformowano mnie, że jest ich dużo, są szczegółowe, więc będę musiała na nie zaczekać. I że dopóki nie dostanę odpowiedzi na te pytania, nie mogę opuścić placówki. Co było – jak potwierdził w rozmowie ze mną rzecznik praw pacjenta – niezgodne z prawem. Do dziś zresztą tych odpowiedzi nie mam – podkreśla nasza rozmówczyni.

– Nie jesteśmy definitywnymi przeciwnikami szczepień. Obawialiśmy się jedynie, jak zareaguje na nie nasza córeczka! Przecież można było tę sprawę załatwić inaczej, łagodniej, nie kierując od razu wniosku do sądu. Osobiście odbieramy to jako policzek, jako pokazanie nie tylko nam, ale też innym pacjentom, że nie mają prawa głosu – mówi wzburzona pani Beata.


Wywiad Stowarzyszenia STOP NOP z matką noworodka:

– Jak to się zaczęło? Kiedy i w jakim szpitalu urodziło się dziecko? Jak lekarz zareagował na Waszą decyzję dotyczącą szczepień?
– Dziecko urodziłam 16.06.2017 w 34 tygodniu ciąży w szpitalu im Orłowskiego przy ul. Czerniakowskiej w Warszawie. Po porodzie nie wyraziłam zgody na szczepienie dziecka. Tego samego dnia dano mi do podpisania oświadczenie zawierające sformułowania, że nie wyrażam zgody na wykonanie obowiązkowego szczepienia oraz, że zostały mi przekazane wszelkie informacje na temat tych szczepień. Odmówiłam podpisania tego dokumentu. Byłoby to poświadczenie nieprawdy, bo wbrew jego treści nie otrzymałam żadnych informacji. Poza tym zaznaczyłam, że chcę zaszczepić po wyjściu ze szpitala. Lekarz, który ze mną rozmawiał oświadczył, że nawet jeśli my rodzice, nie podpiszemy oświadczenia, to wypełnią i podpiszą je w naszym imieniu pracownicy szpitala i wyślą do Sanepidu. Obawiając się tego, naniosłam poprawki na ww dokument i taki oddałam. Poprosiłam jednocześnie o potwierdzenie odbioru mojego oświadczenia. Lekarz mnie zbył. Prosiłam kilkakrotnie, nie otrzymałam potwierdzenia.
 – To łamanie prawa do świadomej zgody na wykonanie zabiegu medycznego u dziecka… Jak dalej rozwijała się sprawa?
– Następnie przyszła do mnie pani ordynator oddziału neonatologii (nie zważając, że akurat karmię piersią) deklarując, że odpowie na moje pytania dotyczące szczepień. Powiedziałam, że liczba moich pytań i wątpliwości na temat szczepień są zbyt duża, aby wyjaśnić je w czasie krótkiej rozmowy i że wolę je złożyć na piśmie. Opracowanie pytań zajęło nam kilka dni. Pani ordynator stwierdziła, że szpital postara się odpowiedzieć na wszystkie moje pytania, ale do tego czasu muszę pozostać z dzieckiem na oddziale (nawet jeśli trwałoby to wiele dni lub tygodni), bo szpital nie może wypuścić do domu pacjenta, który nie otrzymał informacji nt. zabiegu.
– Czy rozważaliście wypisanie się na żądanie? 
– W razie wypisu na żądanie z dzieckiem z żółtaczką (dziecko miało jeszcze podwyższoną bilirubinę) zagroziła, że zgłosi nas do sądu rodzinnego. Ta rozmowa miała miejsce na sali, na której leżałam z innymi pacjentkami – pani ordynator publicznie omawiała moją sprawę, podnosząc na mnie głos – była wtedy mocno zirytowana. Zadzwoniłam do Rzecznika Praw Pacjenta, który potwierdził, że nie ma żadnej podstawy prawnej do przetrzymywania mnie w szpitalu w oczekiwaniu na udzielenie informacji. Przeczekałam aż dziecko będzie zupełnie zdrowe i sami nas wypiszą.
 – I w efekcie szpital powiadomił sąd…
Wniosek do sądu rodzinnego odbieram jako zemstę lub złośliwość za to, że wielokrotnie w czasie pobytu w szpitalu kwestionowałam poczynania ordynator i personelu w stosunku do mnie jako niezgodne z prawem. Zapewne zdenerwowała ich też długa lista pytań oraz konieczność odpowiedzi na nie. Zabawne było to, że w dniu mojego wypisu ordynator przyszła do mnie z szerokim i (pozornie) serdecznym uśmiechem powiedziała, że po konsultacji z działem prawnym dowiedziała się, że rzeczywiście nie może wstrzymywać naszego wypisu. Zapewniła te, że szpital nie wysyła oświadczeń o nieszczepieniu do Sanepidu. Stwierdzenia sprzeczne z tym co słyszałam przez cały pobyt w szpitalu. Niestety nie miała odwagi podpisać się pod wnioskiem do sądu. Podpisał się pod nim dyrektor szpitala – ale być może taka jest procedura.
 – Jakie przesłanki kierowały szpitalem kierującym wniosek do sądu? Jakie zarzuty do pracy medyków macie Wy jako rodzice nowo narodzonego dziecka? 
Zarzut sformułowany we wniosku do sądu jest dla mnie absurdalny, bo nie wiem na jakiej podstawie szpital podejrzewa, że nigdy nie zaszczepimy dziecka oraz że zagrażamy jego zdrowiu i życiu.
Natomiast my możemy wskazać wiele naruszeń procedur medycznych po stronie szpitala:
– Przed porodem w szpitalu otrzymałam antybiotyk, tym samym otrzymało go moje dziecko. Producent szczepionki BCG jako przeciwwskazanie do szczepienia podaje niedobory odporności (a to spodziewane następstwo antybiotykoterapii).
– Brak badania kwalifikacyjnego do szczepienia, tym samym brak zaświadczenia o przeprowadzeniu takiego badania – do czego zobowiązuje lekarza ustawa.
– Wymuszenie podpisania oświadczenia o odmowie szczepienia, które nie ma umocowania w żadnej podstawie prawnej.
– Nie udzielenie informacji na temat zabiegu medycznego (szczepienie), co jest konieczne do udzielenia przez pacjenta świadomej zgody na zabieg.
– Zastraszanie i groźby wobec mnie ze strony pani ordynator, nawet w obecności innych pacjentów.

Dziękujemy za rozmowę.

Protest pod sądem w obronie rodziny: zdjęcia i video

Relacja video spod sądu cz. 1

Relacja video spod sądu cz. 2

Transmisja na FB. cz I 

Transmisja na FB cz. II

Transmisja na FB cz. III

Transmisja na FB cz. IV

Na stronie Stop NOP znajdziecie zdjęcia z protestu pod sądem, zapraszam do obejrzenia.


Mój komentarz w tej sprawie – Maria Sobolewska (astromaria):

Szpitale są podmiotami gospodarczymi świadczącymi usługi i muszą być rentowne. Nierentowne szpitale są zamykane, a lekarze zwalniani. Takie są prawa rynku obowiązujące wszystkich, którzy na nim działają. Czy urynkowienie służby zdrowia jest moralnie dopuszczalne to temat na osobną dyskusję, powiem tylko tyle, że zdrowi ludzie nie potrzebują ani lekarzy ani szpitali, a to oznacza, że lekarze nic na nich nie zarobią, a szpitale zbankrutują. Żeby zarabiać lekarze potrzebują chorych. Jak najwięcej chorych, bo im ich więcej tym lepiej biznes się kręci i obficiej sypie się kasa. Żeby się biznes kręcił zdrowych ludzi trzeba przerabiać na chorych, po czym ich długo i nieskutecznie leczyć, ale nigdy nie wyleczyć, bo pacjent wyleczony to klient stracony. Resztę przemyślcie sobie sami.

Za dalszą część komentarza nich posłuży cytat z mojej strony o szczepieniach:

Rodzicu, dlaczego boisz się lekarza pediatry?

Dlaczego pozwalasz się zastraszać i terroryzować pracownikowi najemnemu, którego zatrudniasz i który jest twoim podwładnym?

Lekarz jest jedynie konsultantem i doradcą, czyli jest pracownikiem zatrudnionym i opłacanym przez rodzica, a więc jest jego PODWŁADNYM. Lekarz przedstawia rodzicowi swoją ofertę biznesową, w tym przypadku sprzedaży i wykonania szczepień, którą rodzic może zaakceptować lub odrzucić. Osoba oferująca dowolną usługę nie posiada żadnej władzy nad nabywcą usługi! Oferentowi nie przysługuje prawo do zmuszania nabywcy do jej przyjęcia ani tym bardziej do szantażowania go i terroryzowania w przypadku odmowy. Straszenie jakimś Bardzo Groźnym Urzędem (sanepidem), grzywnami, policją, sądem i pozbawieniem praw rodzicielskich w przypadku odrzucenia oferty biznesowej jest poważnym przestępstwem i dlatego, jeśli coś takiego ci się zdarzy, to ty (a nie lekarz) powinieneś wezwać policję do gabinetu i złożyć doniesienie do prokuratury.

Czy prywatne firmy, których jedynym celem jest wypracowywanie wielkich zysków mają prawo zmuszać terrorem konsumentów do nabywania ich wyrobów, np. samochodów? Jeśli każą ci zapłacić grzywnę za nieszczepienie to jest to takie samo bezprawie, jakby kazali ci zapłacić grzywnę za niekupienie lodówki. Nieposiadanie lodówki też można uznać za potencjalne zagrożenie dla zdrowia publicznego – jeśli zjesz nieświeże to dostaniesz biegunki, zwanej dziś naukowo „zakażeniem przez rotawirusy” lub „salmonellozą” i możesz zarazić tym innych. Dlatego ktoś może chcieć zmusić cię do kupienia lodówki, odkurzacza, Domestosu lub czegokolwiek co pomoże zachować higienę i żądać grzywien za niestosowanie się do tego nakazu.

Niszczenie zdrowia naszych dzieci wszczepianiem bakterii, wirusów i toksyn takich jak rtęć, aluminium formaldehyd itp. to złoty interes dla „rynku zdrowia”. Zamieniając zdrowe dzieci na przewlekle chore tworzy się potężny rynek usług medycznych, leków, zabiegów, sprzętu rehabilitacyjnego itp. Szczepienia to kura znosząca złote jaja dla wszystkich związanych z farmacją i usługami medycznymi!

Wszystkie zwierzęta, również te dwunożne, są wyłączną własnością korporacji / Podpisz petycję!!!

Wprawdzie wciąż (przynajmniej teoretycznie) obowiązuje Konstytucja, Kodeks Cywilny i Karta Praw Pacjenta, które mówią wyraźnie i niedwuznacznie, że za wychowanie i dbałość o stan zdrowia dziecka odpowiadają rodzice i że nie można nikogo poddać dowolnemu zabiegowi medycznemu bez jego wyraźnej, potwierdzonej na piśmie zgody, totalitarna praktyka medycznych faszystów w polskich szpitalach wydaje się temu przeczyć. Wszystko wskazuje na to, że dziecko stało się (kiedy i na podstawie jakich dekretów?) prywatną własnością prywatnych korporacji medyczno-farmaceutycznych, których zysk jest stawiany wyżej niż dobro, w tym prawo do samostanowienia, pacjentów i rodziców.

Człowiek, który nie ma prawa decydować o najbardziej istotnych z punktu widzenia zdrowia kwestiach został zdegradowany do rangi inwentarza żywego. Staliśmy się, szanowni państwo, mówiąc wprost – bydłem.

Krów, świń ani kurczaków nikt nie pyta, czy życzą sobie szczepień, zastrzyków i dezynfekcji. Nas również nie pytają…

Zbieramy pieniądze na adwokatów, bo trzeba pomóc tej wspaniałej, świadomej i asertywnej parze rodziców, którzy próbują zapobiec zniszczeniu naturalnego zdrowia ich dziecka – kliknij tutaj i wpłać, choćby tylko wdowi grosz. Czas położyć kres bezprawiu w polskiej służbie chorób i siedmiu boleści.

Posłuchajcie prawdziwej relacji ojca oszkalowanego przez (również korporacyjne) mendia głównego ścieku:

A tutaj co o sprawie piszą inni:

Megagranda i bezprawie w Białogardzie, czyli dlaczego Policja ściga rodziców?

Rodzice musieli porwać ze szpitala własne dziecko chroniąc je przed polskim państwem! Trwa policyjna obława na małżeństwo!

Zatrzymajmy pościg za rodzicami dziecka, którzy odmówili szczepienia!

Młode małżeństwo w miejscowości Białogard dnia 15 września, w piątek, uciekło ze szpitala, po tym, jak odmówiło wykonania szczepień na ich nowo narodzonej córce.

Poród odbył się bez komplikacji i o czasie, dziecko nie potrzebowało inkubatora ‐ nikt tego nawet rodzicom nie proponował. Nie było żadnego zagrożenia zdrowia i życia dziecka. W dwie i pół godziny po porodzie lekarz poinformował rodziców, że zgłasza ich do sądu rodzinnego; ojca poinformował, że on, jako tata, zagraża zdrowiu i życiu dziecka. Powodem była odmowa zaszczepienia córki w pierwszej dobie życia oraz odmowa podania zastrzyku z witaminą K.

Oburzenie lekarzy wzbudziła także prośba rodziców o niemycie dziecka i zostawienie mazi popłodowej, co w świecie jest standardem, a tutaj potraktowane zostało jako zaniedbanie higieniczne grożące zakażeniem.

Odmowa zastosowania profilaktyki przeciw rzeżączce również nie znalazła zrozumienia. Odmówiono natomiast wykonania badań w kierunku wrodzonych niedoborów odporności, które są bezwzględnym przeciwwskazaniem do szczepienia przeciw gruźlicy. Uzyskanie ulotki od preparatu wit. K okazało się niemożliwe, bowiem taka ulotka w języku polskim nie istnieje. Rodzicom nie udostępniono żadnych innych ulotek ‐ w opinii lekarza pisemna zgoda na hospitalizację obejmuje zgodę na wszystkie zabiegi i czynności wykonywane w szpitalu ‐ nie trzeba więc pacjentowi NICZEGO WYJAŚNIAĆ, nie wolno mu o nic pytać.

Procedury szpitalne znoszą prawa pacjenta.

Doraźnie zwołany w budynku szpitala sąd rodzinny po upływie pierwszej doby od narodzin dziecka odebrał rodzicom prawa rodzicielskie w kwestiach związanych z zastosowaniem świadczeń zdrowotnych u dziecka. Ustanowiono kuratora, który nie ma zupełnie wykształcenia medycznego i jemu powierzono prawo decydowania o zdrowi dziewczynki. Rodzicami kierowała wyłącznie troska o bezpieczeństwo i zdrowie ich dziecka. Za swoją dociekliwość i troskę zostali ukarani odebraniem praw do dziecka i zmuszeni do ucieczki i ukrywania się.

Rodzice nagrali film, który udostępnili w sieci, w którym proszą o pomoc‐ liczą na to, że ten ogrom bezprawia zostanie zauważony.

Jesteśmy świadkami odbierania rodzicom prawa do decydowania o zdrowiu ich dziecka w momencie, gdy toczą się dyskusje społeczne i coraz więcej informacji świadczy o szkodliwości szczepień, i nikt nie chroni rodziców i dzieci w momencie, gdy występują skutki uboczne trwale uszkadzające zdrowie.

Pomóżmy tej rodzinie odzyskać spokój, dobre imię i zaufanie do Państwa!

Liczymy na to, że Burmistrz miasta Białogard osobiście zajmie się tą sprawą.

Podpisz petycję przeciwko krzyczącemu bezprawiu! Nie pozwól, żeby zmieniono nas w pozbawionych praw niewolników, będących prywatną własnością mafii medyczno-farmaceutycznej!

Burmistrz Białogardu Krzysztof Bagiński: Zatrzymajmy pościg za rodzicami dziecka, którzy odmówili szczepienia!

Szwecja zakazuje szczepień obowiązkowych

Prof Maria Dorota Majewska (VAERS)

LA SVEZIA VIETA LE VACCINAZIONI OBBLIGATORIE…

Maurizio Blondet     26 maj 2017      tłum. RAM

10 maja 2017 Parlament szwedzki odrzucił 7 propozycji mających na celu wprowadzenie w kraju szczepień obowiązkowych. Rząd Szwecji stwierdził, że polityki zmuszania do szczepień są sprzeczne z prawami konstytucyjnymi obywateli.

Szwecja zamiast ustąpić pod naciskiem firm farmaceutycznych i przerażających taktyk  mass-mediów mainstream’owych – aplikuje decyzję o niestosowaniu szczepień przymusowych, określając je jako pogwałcające Konstytucję.

Różne czynniki wpłynęły na to postanowienie. Z jednej strony zadziałała presja obywateli, okazujących w jawny sposób ich sprzeciw wobec tego rodzaju przymusu – posłowie odnotowali obecność  „dużego sprzeciwu w stosunku do jakichkolwiek form zmuszających do szczepień”.

Z drugiej zaś –  posłowie (podczas obrad Parlamentu) cytowali dane nadesłane przez szwedzki system opieki zdrowotnej (NHF), które ujawniają pojawienie się po szczepieniu przeciwko MMR (odra – świnka – różyczka) częstych i  „bardzo poważnych reakcji niepożądanych”,  przy czym dodali, że tego rodzaju skutki uboczne – wymienione są ulotce informacyjnej dołączonej do szczepionki.

Ponadto, politycy podkreślili, że podobne ryzyko nie ogranicza się jedynie do szczepionki MMR, ale dotyczy także innych szczepionek, powodujących  „podobne reakcje niepożądane”.

Tekst oryginalny decyzji po szwedzku pod linkiem: Riksdagen röstade Nej till alla vaccinmotioner