OBOWIĄZKOWE PNEUMOKOKI I AFERA Z PRZETARGIEM. POLSKA JEST SZCZEPIONKOWYM SKANSENEM

Źródło: Ogólnopolskie Stowarzyszenie Wiedzy o Szczepieniach „STOP NOP”

Autor: Justyna Socha

Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł zagwarantował firmom farmaceutycznym przymusowe szczepienie dzieci urodzonych od 1 stycznia 2017 r. kolejnymi szczepionkami. Bez odpowiedzialności za powikłania. Obowiązek szczepienia przeciw pneumokokom dotyczy tylko trzech państw w Europie. Przetarg wygrała szczepionka tańsza i zawierająca więcej aluminium i producenta, z którym powiązany jest wiceminister. Urzędnicy nie przewidują prawa do odmowy. Za odmowę rodziców czeka grzywna do 50 tys. zł. 

To nie jest tak, że nagle wystąpił jakiś wyjątkowy przekręt. Jest po prostu jak zwykle. Gdyby nie kwota 160 mln, nikt by uwagi nie zwrócił.Sprawa wprowadzenia obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom jak w soczewce pokazuje działanie tego systemu. Kawałek tortu jest wart 160 mln. Dzielić, nie dzielić, a jeśli dzielić to jak?W Polsce mamy specyficzną sytuację, ponieważ szczepienia są obowiązkowe. I nie chodzi tu o kwestie związane z przymusem stosowanym wobec zdrowych osób (chociaż to też istotne).Co oznacza w Polsce, że przyjęcie preparatu jest obowiązkowe? Oznacza, że producent może mieć zagwarantowaną sprzedaż roczną, na poziomie równym urodzeniom. I to widać wyraźnie w dokumentach udostępnianych w ramach informacji publicznej. Śliczne tabelki z prognozowaną sprzedażą, równoznaczną z „wyszczepialnością”. I dopisek „Koszty powikłań poszczepiennych można pominąć”. Koszty utylizacji również, ponieważ w Polsce nic się nie marnuje.Producenci nie muszą się więc starać o klienta indywidualnego, zabiegać o jego przychylność, tracić pieniędzy na reklamę produktu, dbać o jakość, bezpieczeństwo czy dawać gwarancje. Klient indywidualny się tutaj nie liczy.Liczą się urzędnicy i „niezależni eksperci” rekomendujący produkt, organizujący przetargi. To oni są rzeczywistymi klientami dla producentów. To ich muszą przekonać, na nich wpłynąć, to oni muszą widzieć swoje bezpośrednie korzyści. I dlatego nigdy się nie zgodzą, aby w Polsce, tak jak w krajach zachodnich, szczepienia były refundowane, ale dobrowolne. Obowiązek wprowadzony w latach głębokiego socjalizmu ma się doskonale w kraju zżeranym przez korupcję. Bo który producent zrezygnuje z uregulowań, zapewniających mu gwarancję sprzedaży na poziomie urodzeń odbiorców indywidualnych ? Który z producentów będzie chciał wydawać miliony na reklamę? Który będzie chciał dobrowolnie dać gwarancję jakości i skuteczności produktu? Który zrezygnuje z braku konieczności wypłacania odszkodowań w razie szkód wywołanych przez produkt? Żaden, który umie liczyć. A koncerny farmaceutyczne potrafią liczyć doskonale. O wiele lepiej niż leczyć – bije na alarm Małgorzata Dźwikowska ze Stowarzyszenia „STOP NOP”.

Zastępowanie szczepów – samonakręcający się biznes

Kilka dni wcześniej reprezentacja stowarzyszenia brała udział w kolejnym posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Bezpieczeństwa Programu Szczepień Ochronnych Dorosłych i Dzieci. Tematem był przetarg na dostawę szczepionek przeciw pneumokokom a konflikt interesów urzędników i lekarzy, w tym ekspertów, odpowiedzialnych za polski system oraz program szczepień ochronnych.

Jak z tych badań wynika, wskutek stosowania szczepionek przeciw pneumokokom obniżyła się zapadalność na choroby pneumokokowe wywołane przez niektóre szczepy, ale jednocześnie wzrosła ilość przypadków wywołanych przez inne szczepy. Niektóre z nowych szczepów są wysoce zjadliwe i oporne na działanie antybiotyków. Ponadto szczepienia dzieci przeciwko pneumokokom znacząco zwiększyły ryzyko występowania inwazyjnych chorób pneumokokowych u dorosłych – wyjaśniła dr n. med Dorota Sienkiewicz. Pierwotny wskaźnik zapadalności na inwazyjne choroby pneumokokowe, uległ obniżeniu po powszechnych szczepieniach dzieci. Ale wzrósł, kiedy szczepy nieszczepionkowe zastąpiły te, na które szczepionki były ukierunkowane – kontynuowała. Czyli wygasają szczepy, które są zawarte w szczepionkach, natomiast obserwuje się, że niestety wzrasta ilość tych bardziej zjadliwych szczepów.

Aluminium w szczepionkach

Według Amerykańskiego Stowarzyszenia ds. Żywienia Enteralnego i Parenteralnego, bezpieczna dawka spożycia doustnego aluminium to jest 5 mikrogram na kilogram na dobę. W Synflorixie jest 500 mikrogram, które dziecko dostaje jednorazowo, a powtarza się to dwu- lub trzykrotnie. W Prevenarze 13 jest mniej, czyli 0,125 miligrama, prawda? Czyli ta szczepionka Prevenar jest bezpieczniejsza – tłumaczyła w sejmie dr Dorota Sienkiewicz.

Podczas gdy naukowcy związani z przemysłem farmaceutycznym oraz urzędnicy zapewniają o bezpieczeństwie szczepionek, inni ostrzegają. Szereg badań dowodzi, że aluminium jest neurotoksyczne i może zniszczyć neurony niezbędne dla prawidłowych funkcji kognitywnych i motorycznych. Po wstrzyknięciu do organizmu może pozostawać w nim przez kilka lat i przedostawać się do wielu narządów. Immunostymulujący wpływ adiuwantów aluminium może powodować niepożądane reakcje autoimmunologiczne i zapalne. Badania mówią, że adiuwanty aluminium zawarte w szczepionkach zwiększają ryzyko wystąpienia chorób immunologicznych i zaburzeń neurologicznych.

Przetarg a konflikt interesów

Poseł Jerzy Kozłowski, wyrażając wątpliwość co do wyboru gorszej szczepionki i kierowania się tylko ceną, zadał pytanie o to, kto decydował o wyniku przetargu i czy te osoby miały historyczne powiązania z koncernem, który jest producentem wybranej szczepionki. Dagmara Korbasińska z Ministerstwa Zdrowia zaprzeczyła, twierdząc, że nie posiada takich informacji, a przetarg nadzorowała podsekretarz stanu Katarzyna Głowala, natomiast nie miał z tym związku wiceminister Krzysztof Łanda, o którego bliskich związkach z przemysłem rozpisywały się media.

Rząd nie zareagował nadal na postulaty petycji „Stop lobbystom koncernów farmaceutycznych w administracji publicznej”. Sprawa karna za petycję przeciwko mnie, wytoczona przez jednego z wymienionych w niej ekspertów, została umorzona. Sędzia uznał, że jej jedynym celem była ochrona interesu społecznego w kwestiach związanych z obowiązkowymi szczepieniami. Dr P.G. odwołał się jednak od tej decyzji, więc będzie dalszy bieg tej sprawy.

Nadal palącym problemem jest niekontrolowany wpływ producentów szczepionek na decyzje urzędów, ponieważ wszelkie gremia eksperckie nie są zobowiązane do składania deklaracji o konflikcie interesów. A ich głos jest brany pod uwagę przy podejmowaniu decyzji o rozszerzeniu kolejnego obowiązku nakładanego na obywateli, którzy za to zapłacą z własnej kieszeni.

Za rodziców decyduje urzędnik, nie biorąc odpowiedzialności za skutki

Na pytanie, gdzie jeszcze szczepionka przeciw pneumokokom jest obowiązkowa, odpowiedział przedstawiciel Głównego Inspektoratu Sanitarnego. U naszych sąsiadów na Litwie, Słowacji, w Czechach i na Łotwie. Są to kraje byłego bloku wschodniego. Dlaczego tam? Są przez producentów szczepionek traktowane szczególnie. Są specjalne cele marketingowe i utrzymanie obowiązku szczepień leży w ich interesie. Kosztem wolności i praw oraz zdrowia dzieci.

Jesteśmy w tym skansenie państw, gdzie jest ta wakcynologia totalna. Obojętnie czy nazwiemy ją obowiązkiem, czy przymusem, to moment kiedy państwo wydaje moje pieniądze z podatków, kupując szczepionkę i każąc mi zaszczepić moje dziecko tą szczepionką, wydaje mi się jakimś totalitaryzmem – podkreślił celnie poseł Paweł Skutecki prowadzący posiedzenie.

Co mnie szokuje, że państwo, że tak powiem, po drugiej stronie, nie macie dobrej woli, żeby się zastanowić, że może jednak coś w tym jest, że może jednak są działania niepożądane. Mam wielu kolegów, którzy się nad tym zastanawiają, widzą problem, ale nie mówią. Nie mówią, bo się boją. Proszę, zastanówcie się, Państwo, naprawdę można coś z tym zrobić. Większa Państwa otwartość i zrozumienie będzie skutkowała większym zaufaniem do systemu szczepień ochronnych. Nie będziecie wylewać dziecka z kąpielą, wraz z przymusowymi szczepieniami – apelowała na końcu posiedzenia do przedstawicieli GIS i Ministerstwa Zdrowia dr Dorota Sienkiewicz.