Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek. #3

Źródło: prisonplanet.pl

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Kontynuacja artykułu: Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek #2

Jak wiadomo czas leczy rany i już w latach 90-tych wymyślono ptasią grypę. Niestety z wyjątkiem odpowiednich, znanych sekcie szczepionkarskiej kurników, dzikie ptactwo nie chciało chorować w żadnym kraju. Także narodowy ptak USA – indyk nie chorował. W sumie przygotowane z wielką pompą lekarstwo na ptasią grypę Tamiflu i Relenza kosztujące w Polsce ok. 200 złotych nie dały spodziewanego zysku.

Zwykła aspiryna, za 2 złote była skuteczniejsza. Wiem to z własnej praktyki.

Cały „cyrk” ze szczepionkami i grypą rozpoczął się od chwili mianowania Donalda Rumsfelda na Sekretarza Obrony w USA. Pan Sekretarz wydał od razu 1.8 miliarda dolarów na leki zabezpieczające wojsko przed grypą. Pomimo, że dowody na skuteczność leczenia tymi preparatami były słabiutkie to akcje firmy, po zakupie rządowym skoczyły o 50%. Nie trzeba dodawać, że p. Rumsfeld był akcjonariuszem tej firmy. W związku ze słabą sprzedażą leków firma produkująca to lekarstwo zmieniła zakres stosowania leku. Obecnie, jak podaje to nowa ulotka, jest ono dobre nie tylko na ptasią grypę ale także i na zwykłą. Niestety z wyjątkiem określonych kół medycznych lek nie był specjalnie stosowany. W związku z tym zysk był nadal mały.

.

Wymyślono więc świńską grypę, ale zastosowano ten sam chwyt propagandowy co z grypą hiszpańską.

Tutaj podobnie, najpierw nazwano ją meksykańską, ale po protestach Meksyku zmieniono nazwę na świńską. Rzekomo pierwsze zachorowanie stwierdzono na farmie La Gloria u 5 letniego meksykańskiego chłopca 9 marca 2009 roku. Ciekawe jest to, że nikt z rodziny ani otoczenia tej rzekomo pierwszej ofiary wirusa AH1N1, znanego przecież od 1976 roku, nie zachorował! Dziwnym trafem przeoczono także wykonanie badań laboratoryjnych u tego chłopca, potwierdzających obecność tego rzekomego wirusa. Ciekawostką nigdy niewyjaśnioną zostanie fakt, ze WHO mając jedynie 20 potwierdzonych laboratoryjnie przypadków zachorowań na AH1N1 ogłosiła 6 stopień pandemii. Rozpoznano to zakażenie jako wirusowe A H1N1, czyli takie samo jak przed 30 laty. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo na jakiej podstawie! W 12 przypadkach potwierdzono zgodność genetyczną z wirusem AH1N1, tj. takim samym jaki występował w Kalifornii. Jednak dokładne badania wykazały, że sekwencja homollogii BLAT z świńskiej-meksykańskiej grypy zarówno Hemaglutinin HA białka powierzchniowego, jak i niestrukturalne [NSI hamowanie białka] są nowatorskie w rekombinacji i nie zidentyfikowane wcześniej w przyrodzie na całym świecie. Co jednoznacznie wskazuje na sztuczną modyfikację.

Ciekawa jest również sprawa potwierdzania laboratoryjnego wirusa. Wirusologom z CDC udało się rozpoznać wirusa w 97 przypadkach ale podobno w Meksyku chorowało kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a w USA aż 47 milionów. Jeżeli w Polsce jedno badanie u p. prof. mgr Lidii Brydak kosztowało ponad 300 złotych [podrożało o 50% po ogłoszeniu przez WHO pandemii] to jakie olbrzymie pieniądze trzeba by przeznaczyć na wykonanie tych milionów badań. Analiza wydatków nie potwierdza takich sum. W jaki sposób więc wirusolodzy wiedzieli od kogo pobierać materiał do badania? Zostaje to słodką tajemnicą handlarzy szczepionek.

Badania genetyczne tego rzekomego wirusa wskazują, że ptak z Ameryki Północnej powinien przylecieć do Europy. W Europie ten jeden ptak powinien zarazić świnie. Następnie inny ptak powinien zarazić się od tych świń i polecieć do Azji aby tam w Hongkongu zarazić inne świnie. Następnie azjatyckie świnie powinny stworzyć warunki do mutacji tego wirusa aby stał się przenoszalny na ludzi. No potem już prosta droga. Wirus musiałby trafić do człowieka lecącego do USA który oczywiście wcześniej musiałby pracować z tymi zakażonymi świniami, co jak wiadomo często się turystom trafia. A następnie przesiąść się na człowieka lecącego lub jadącego do Meksyku. Potem jeszcze ten nosiciel musiałby spotkać się tylko z tym małym 5 letnim chłopcem i tak kombinować aby zarazić tylko jego ale nikogo więcej z miasteczka.

Jak więc widzimy „kombinacja” intelektualna urzędników medycznych jest wręcz nieprawdopodobna, a z punktu widzenia wiedzy naukowej jej realność jest zerowa. Nie przeszkadza to sekcie wakcynologiczno-epidemiologicznej nadal ją rozsiewać w prasie.

Badania wykazały także z całkowitą pewnością, że wirusa tego nie stwierdzono w otoczeniu hodowli trzody chlewnej w pobliżu obszaru określonego jako „pacjent zero” przez CDC. Tak więc w promieniu co najmniej 80 km od farmy w Perote [Meksyk] nie było takiego wirusa, więc nie można go przypisać do meksykańskich lub północnoamerykańskich świń!!!

Jak opisałem sprawa jest niezmiernie prosta i nie stanowi żadnego problemu dla naszych mniej lub bardziej rządowych ekspertów z dziedziny Zdrowia Publicznego, Epidemiologii i Wakcynologii oraz tych setek pożytecznych idiotów [Goldman alias Lenin]. Przez ostatnie 3 lata to właśnie oni występując w mass mediach te „duby smalone” wciskają społeczeństwu. Widzimy więc na tym przykładzie co warte są „wiadomości” prasowe oraz, że moje twierdzenie iż polska medycyna jest 100 lat za murzynami [z całym szacunkiem dla czarnoskórych] jest jak najbardziej uzasadnione. Przecież w okresie tych kilku lat żaden profesor medycyny w Polsce, nie zaprotestował przeciwko wciskaniu tej ciemnoty medykom ani społeczeństwu!

Konieczne jest zwrócenie uwagi na to, że tylko 50 mil od punktu wybuchu epidemii AH1N1 w Meksyku znajduje się zakład produkcyjny firmy Baxter w Cuernavaca. Fabryka jest znana z produkcji szczepionek przeciwko meningokokom oraz kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych. Fabryka ta przesłała zwykłą pocztą 72 kg materiału szczepionkowego – czyli skażonego do powielania. Gdyby nie dociekliwość czeskiego wirusologa, który wykrył i unieszkodliwił wirusy epidemia mogłaby wybuchnąć w Europie. Jak wiadomo polska placówka wirusologiczna prof. B. Bucholc nic nie była w stanie wykryć. Dlaczego?

Będąc w tym czasie [2009 r] w Meksyku stwierdzam, że nie widziałem w ogóle żadnych objawów epidemii ani w stolicy ani na prowincji. Był to obraz zaskakujący odbiegający od tego jaki obserwowałem poprzez Internet w Polsce. Polskie media w wiadomościach podawały apokaliptyczny obraz sytuacji w Meksyku spowodowanej przez rzekomą epidemię grypy. Jak pamiętamy w Polsce straszono epidemią wirusa i robiono „spektakle cyrkowe” na lotniskach. Tak wiec, zastosowano taką samą technikę dezinformacji, jaką stosowano już przed pierwszą wojną światową i którą doskonale opisał dr Majakowski w swoich pamiętnikach.

Musisz więc sam się Drogi Czytelniku domyśleć dlaczego rządy stosują takie oszustwa bez względu na epokę i kraj?

Wirus AH1N1 jest znany od ponad 40 lat, czyli więcej aniżeli od jednego pokolenia i lekarze umieją leczyć jego skutki stosunkowo tanio. Nie dawało to jednak określonych zysków firmom farmaceutycznym. Trzeba było aż zmiany definicji epidemii i pandemii przez WHO oraz zmasowanego ataku propagandy, by w atmosferze strachu osiągnąć odpowiednie zyski. Wojsko cały czas jest używane do testowania na większą skalę nowo powstałych szczepionek. Kupowane przez wojsko szczepionki, najczęściej mają mały związek z sytuacją medyczną. Przykładem tego była sprawa stosowania aż 16 szczepionek w ciągu 3 miesięcy, u żołnierzy przygotowywanych do ataku na Irak. Stosowana w medycynie klinicznej zasada dopuszcza podawanie kolejnej szczepionki po okresie co najmniej 4-6 tygodni od otrzymania poprzedniej. Stąd kolejna epidemia która wystąpiła w armii. Jak to pisano już przed 50 laty, skuteczność szczepionki przeciwko grypie jest zerowa. Wykazały to jednoznacznie badania przeprowadzone np. w 2004 roku. Pomimo tego, że nastąpił spadek zaszczepialności o 40%, śmiertelność wcale nie wzrosła.

Podobnie jak w 1968 roku i 1997 roku przygotowano szczepionkę nie z tym wirusem, który powodował epidemię sezonową, więc tak wyprodukowana szczepionka nie trafiła do handlu. Innymi słowy w tych dwu latach nie szczepiono ludzi. I co? I nic! Nikt nie był szczepiony, a śmiertelność zmalała, a nie wzrosła!

Ciekawe dlaczego polscy epidemiolodzy, prof. Zieliński, prof. J. Wysocki, dr Mrukowicz, dr ……… nigdy nawet o tym nie wspomnieli. O PT pracownikach Narodowego [jakiego narodu, Polska była zawsze wielonarodowa] Instytut Zdrowia nie będę wspominał, wiadomo interes to interes.

Celowość podawania szczepionek, oprócz ich nieskuteczności, wikłają dodatki znajdujące się w szczepionkach.

Czytaj dalej

Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek. #2

Źródło: prisonplanet.pl

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Kontynuacja artykułu: Obecna grypa i dezinformacje handlarzy szczepionek.

O grypie jako problemie zaczyna się mówić dopiero w 1933 roku wśród pracowników Instytutu Rockefellera. W publikacjach sprzed roku 1930 nikt nie wspomina o grypie zwanej później hiszpanką. Prawdą jest, że w 1918 roku na amerykańskim poligonie wojskowym w stanie Kansas wybuchła nieznana epidemia wśród żołnierzy. Dnia 4 marca 1918 roku kucharz Albert Gitchell zgłosił się do lekarza z temperaturą 38.5C. Wkrótce zgłosili się dalsi chorzy; kapral Lee Drake oraz sierżant Adolf Hurby. W ciągu następnych dwu dni dołączyło jeszcze 522 chorych. Podczas lata infekcja zaczęła przybierać cięższą postać. W sierpniu pojawiła się druga fala równocześnie we Francji w porcie Brest oraz w Bostonie. Pandemia tej choroby była także przyczyną dużej śmiertelności wśród jeńców wojennych w wojnie polsko-bolszewickiej. Armia sowiecka była bardzo niedożywiona i żołnierze, po Bitwie Warszawskiej masowo się poddawali i kierowani byli do obozów internowania.

W Wikipedii pod adresem http://commons.wikimedia.org/wiki/…  znajduje się całkowicie fałszywa mapa rozprzestrzeniania się „grypy”. Typowy Orwell 1984.

Na podstawie analiz danych wojskowych można ocenić śmiertelność na 5-10% chorych. Nietypowy był przebieg tej choroby ponieważ chorowali głównie młodzi ludzie w tzw. sile wieku, to jest pomiędzy 20 a 40 rokiem życia. W przebiegu zwykłej grypy jest odwrotnie. Lekarze ze Szwajcarii notowali, że nie stwierdzali poważniejszego przebiegu choroby u osób powyżej 50 roku życia.

Wykres pokazuje różnice w śmiertelności pomiędzy zwykłą grypą a tzw. hiszpanką.

wykreshiszp_xht_550_small

Na jakiej podstawie więc w 20 lat potem ustalono, że to jest to samo? Wiele lat później uczeni z Uniwersytetu Wisconsin – Madison, po przeprowadzeniu eksperymentu na małpach doszli do wniosku, że chorych zabijał ich własny układ odpornościowy. Stwierdzili, że atak układu odpornościowego był tak silny, iż niszczył własne płuca. Jak podałem teoria ta powstała po 70 latach. W latach 20-tych nazywano to gruźlicą krwotoczną ponieważ taka panowała w tamtym okresie. Amerykanie przygotowując się aktywnie do udziału w I Wojnie Światowej rozpoczęli szkolenie żołnierzy. Szkolenia odbywały się na poligonach, na których gromadzili dziesiątki tysięcy młodych ludzi z różnych rejonów kontynentu. Ludzie ci posiadali odmienną florę bakteryjną. Dodatkowym punktem zapalnym były przymusowe szczepienia. Nie było to w owym czasie nic specjalnego. Najbardziej zdyscyplinowany naród jakim są Niemcy już w 1914 roku prowadził masowe szczepienia rekruta. Wspomina o tym w swoich pamiętnikach dr Majakowski.

Zaszczepienie tylu tysięcy młodych ludzi, niespecjalnie czystą szczepionką spowodowało epidemię. Wiadomo, że po szczepieniu jeszcze przez około 4-6 tygodni wydala się wirusa z kałem, śliną. Epidemia ta w związku z przewożeniem żołnierzy amerykańskich do Europy spowodowała epidemię na naszym kontynencie. Jest to doskonale udokumentowane zachorowalnością w pierwszym rzędzie ludności w francuskich portach w których odbywał się wyładunek Amerykanów. Do lat 30- tych ubiegłego wieku, epidemia ta była różnie nazywana, ale pojęcie hiszpanka nie figurowało w piśmiennictwie ani naukowym ani prasowym. Po eksperymentach Smitha i kolegów w 1936 roku, ktoś wpadł na pomysł nazwania, tej nienazywanej do tej pory epidemii, grypą hiszpańską albo po prostu hiszpanką. Czy to ma znaczyć, że w 20 lat po epidemii odkryto przyczynę? Przecież nie mogli się przyznać, ze sami ją wyhodowali w Kansas. A Hiszpania była bardzo daleko.

Instytut Rockefellera od dłuższego czasu zajmował się wirusami z miernym skutkiem. Odkrycie przyczyn tak istotnej epidemii zmobilizowało go do przygotowania szczepionki. Już w 1940 roku szczepionka była gotowa. Na całe szczęście dla przemysłu farmaceutycznego wojsko znowu przygotowywało się do najazdu na Europę i grupowało dziesiątki tysięcy młodych ludzi w jednym miejscu. Szczepienia rozpoczęto na poligonie w Kansas. Żniwo było obfite, zamordowano w tamtym roku ponad 61 000 ludzi w USA. Było to największe żniwo śmierci po szczepieniu z powodu grypy w całym XX wieku w USA. Do dnia dzisiejszego nieznane jest nazwisko tego dzielnego generała, który wydał rozkaż zaszczepienia młodych ludzi niesprawdzoną szczepionką. Skutek tak przeraził administrację, że do 1976 roku była cisza ze szczepieniami. I znowu w jednostce wojskowej w Forcie Dix w New Jersey, doszło do lokalnej epidemii. Ok. 200 żołnierzy zachorowało, a kilku zmarło. Czy to był przeciek kontrolowany czy przypadkowy nie można obecnie stwierdzić, ale władze zarządziły szczepienie 40 milionów ludzi szczepionką A H1N1 przeciwko grypie. Otrzymały na ten cel aż 10 milionową dotację rządową [ obecnie byłoby to ok. 10 miliardów]. Liczne powikłania tj. ok. 500 przypadków neurologicznych zespołu Gullian Barre- GBS, a także znaczna liczba powikłań płucnych oraz 25 zgonów przerwały akcję.

PS. 1. Jest jeszcze jeden problem z zakresu Zdrowia Publicznego. Dlaczego specjaliści z tego zakresu nie informują kolegów lekarzy oraz społeczeństwa o nowej chorobie, jaka pojawiła się ok. 20 lat temu w związku z eksperymentami związanymi z walką z rzekomymi zmianami klimatu. Od 20 lat w piśmiennictwie medycznym USA, a także Rosji istnieje pojęcie choroby MORGELLONS. Choroba ta związana jest z rozsypywaniem tzw. trwałych smug na niebie. W Polsce rozpoczęto rozsypywanie tlenków baru, aluminium i strontu na niebie w 2003 roku. Dlaczego w Ministerstwie Zdrowia, NFZ, GIS i wśród wszelkiej maści specjalistach od Zdrowia Publicznego panuje cisza?

PS. 2. Uwaga dotycząca tranu. W sprzedaży znajdują się różne formy tranu. m.in tzw. norweski, nie wiem czy nie jest on otrzymywany z dorszy hodowlanych w sztucznych basenach w fiordach i karmionych nie wiadomo czym. Podejrzenie moje wzbudził fakt, że pomimo przyjmowania tranu przez chorych zanotowano spadek poziomu witaminy D.

PS. 3. Dlaczego na stronie internetowej Narodowego Instytutu Zdrowia nie ma składu chemicznego szczepionek? Przecież to jest państwowa instytucja działająca za nasze podatnika pieniądze?

Czytaj dalej