Ukryte korzyści

MAŁGORZATA GOLDSTEIN

Obowiązkowe pneumokoki i afera z przetargiem. O co w tym wszystkim chodzi?

To nie jest tak, że nagle wystąpił jakiś wyjątkowy przekręt. Jest po prostu jak zwykle. Gdyby nie kwota 160 milionów, nikt by uwagi nie zwrócił. Sprawa wprowadzenia obowiązkowych szczepień przeciw pneumokokom, jak w soczewce pokazuje działanie tego systemu. Kawałek tortu jest wart 160 mln. Dzielić, nie dzielić, a jeśli dzielić to jak? W Polsce mamy specyficzną sytuację, ponieważ szczepienia są obowiązkowe. I nie chodzi tu o kwestie związane z przymusem stosowanym wobec zdrowych osób (chociaż to też istotne).

Co oznacza w Polsce, że przyjęcie preparatu jest obowiązkowe?

Oznacza, że producent może mieć zagwarantowaną sprzedaż roczną, na poziomie równym urodzeniom. I to widać wyraźnie w dokumentach udostępnianych w ramach informacji publicznej. Śliczne tabelki z prognozowaną sprzedażą, równoznaczną z „wyszczepialnością”. I dopisek „Koszty powikłań poszczepiennych można pominąć”. Koszty utylizacji również, ponieważ w Polsce nic się nie marnuje.

Producenci nie muszą się więc starać o klienta indywidualnego, zabiegać o jego przychylność , tracić pieniędzy na reklamę produktu, dbać o jakość, bezpieczeństwo, czy dawać gwarancje. Klient indywidualny się tutaj nie liczy. Liczą się urzędnicy i „niezależni eksperci” rekomendujący produkt, organizujący przetargi. To oni są rzeczywistymi klientami dla producentów. To ich muszą przekonać, na nich wpłynąć, to oni muszą widzieć swoje bezpośrednie korzyści. I dlatego nigdy się nie zgodzą, aby w Polsce, tak jak w krajach zachodnich, szczepienia były refundowane ale dobrowolne.

Obowiązek wprowadzony w latach głębokiego socjalizmu, ma się doskonale w kraju zżeranym przez korupcję. Bo który producent zrezygnuje z uregulowań, zapewniających mu gwarancję sprzedaży na poziomie urodzeń odbiorców indywidualnych? Który z producentów będzie chciał wydawać miliony na reklamę? Który będzie chciał dobrowolnie dać gwarancję jakości i skuteczności produktu? Który zrezygnuje z braku konieczności wypłacania odszkodowań w razie szkód wywołanych przez produkt? Żaden, który umie liczyć. A koncerny farmaceutyczne potrafią liczyć doskonale. O wiele lepiej niż leczyć.

Reklamy

Jeśli twój komentarz się nie ukazał zajrzyj na stronę Zasady komentowania bloga (na górze)

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s